BLOGCZEJNalpha

Grosz do grosza... A wspomnienia sobie.

Są takie przyplątujące się (czasem nawet wiadomo skąd) cytaty, obrazki, skojarzenia... Usłyszysz coś, zobaczysz ... i już myśl błąka się w zależności obce otoczeniu. Nie zatrzymasz jej dla siebie... i "w nagrodę" ujrzysz zdumione miny kamratów. O czym u czorta on/ona mówi - czytasz w spojrzeniach. No ale już przepadło, wyrwało się... Wydawać by się mogło wszyscy skojarzą. A tu nie. Nie czytali. Nie pamiętają.
wade-au.jpg

Tak mi się właśnie uporczywie kojarzy drugi temat ostatniej odsłony TT.

Grosz solidny, miedziany, więcej ponoć warty jako metal niż wykazuje to jego wartość nominalna jako monety... A mi się od razu przypomina szacowny komiks autorstwa Papcia Chmiela... O "Przygodach Tytusa i Romka i...". Dużo tych przygód mieli różnorakich. A w jednej z nich trójka bohaterów zawędrowała w okolice średniowiecznego Wrocławia.

W niejasnych dla mnie okolicznościach zapisali się na studia. Raczej do Scholi, ale ok. Niech zostanie, że studia. Stali się również posiadaczami kwoty 1,50 zł - po 50 gr na twarz. Nie bardzo wiedząc co z ową "oszałamiającą" kwotą zrobić wrzucili wszystko do kubeczka jakiemuś proszalnikowi. A ten w krzyk i z podziękowaniem... I spazmów prawie dostaje z radości bo owa kwota wystarczy mu na roczne opłaty - akademik i wyżywienie.

ad-6-1.jpg
źródło: Tytus we Wrocławiu

Ot tajemnica niezbadana.

Wartość pieniądza... Nie trafisz za nią. Nie tak dawno pomidory w sezonie stały po złotówce a teraz? Trzy złote śpiewają na bazarze a ty chwytasz chciwie bo tanio. Ceny szybują radośnie, pensje statycznie i z godnością trwają przy swoim i aż kusi by sobie ponarzekać. Ale nie będę się dzisiaj zapędzać w rozterki inflacyjne bo jakoś mi nie po drodze ze smutkiem.

Będzie za to o komiksach.

dane.jpg

W śródmieściu, w okolicach skrzyżowania Marszałkowskiej z Królewską - tam gdzie w ostatnim czasie ze trzy stłuczki autobusów z osobówkami były...


kontakr.JPG
Krzysztof/Kontakt24

...w tym miejscu, za skrzyżowaniem, po prawej od Placu Bankowego jadąc stały sobie przez lata pawilony handlowe. Różne rzeczy tam można było dostać. Torebki damskie, ciuchy, buty; Zamki klamki... antykwariat był... Czym chata bogata.

Teraz jak patrzę na zdjęcie w necie to głownie kebab i seks szopy nastrój tworzą. Taki coś klimat mamy dla drobnych sprzedawców. Zdjęcia dać nie mogę bo zastrzeżone - bywa.

W tym właśnie pawilonie przycupnął skromnie niewielki sklepik z komiksami. Miejsca w środku było z pięć kroków na krzyż; za to z każdego kąta wabiła inna historia. Największe "skarby literackie" z tego miejsca wyniosłam.

Przygody szczęśliwego Lucka i jego ciągłe kłopoty z braćmi Dalton, Fantastyczna Czwórka... i nie tylko oni. Jakieś pisma z krótkimi odcinkami różnych historii; a to na skałkach w głębokiej próżni kosmici sobie spęd urządzili... Albo też psina fajtłapowata, o dźwięcznym imieniu Dupa, co chwila w jakieś tarapaty popadała... To o psinie to było jakieś pismo skandynawskie, szwedzkie chyba. Stąd owo imię.

len.jpg

Jak ja tam trafiłam to nie wiem. Z którymś z rodziców zapewne na poważne zakupy gdzieś obok... A skoro w poważnym sklepie nudno było to wypatrzyłam sobie witrynę "magiczną". Harry'ego Pottera jeszcze nie planowali a sklepik niczym ulica Pokątna na 10 metrach, przygodę za przygodą proponował.

Różdżką nikt nie machał - wystarczyło kartkę odwrócić. I świat się zmieniał. Zupełnie mnie nie ruszało, że kosmici ładni piękni, w zwiewnych szmatkach... Na próżnię wystawieni dyskutują zawzięcie o czymś tam. Licho wie o czym bo po szwedzku było. Brak realizmu w niczym mi nie przeszkadzał, brak znajomości języka takoż.

Kilka razy wracałam do sklepiku z pielgrzymką. I kieszonkowym; przez pół miasta samopas. Bez wiedzy i zgody dorosłych - po kolejne przygody Luke'a. Ale ciii... było minęło.

mah.jpg

Potem to nawet księgarnie mnie tak nie fascynowały jak ta pakamerka sklep udająca...

A potem świat, jak to zwykł mawiać Rewolwerowiec, "poszedł naprzód" i miejsca po księgarniach zajęły knajpki z kebabem. A tam gdzie dawniej karmili, wyrosły banki. I żeby przetrwać na rynku najsolidniejsza księgarnia musi coś jeszcze - a to kawę parzą a to pół księgarni podnajęte - i kwiaty sprzedają. Nie dałby rady sklepik z komiksami gdy na Allegro wszystko kupisz.

Lucka Szczęśliwca zekranizowali... i nie bardzo się daje go oglądać bo bracia Dalton mnie drażnią. Do Fantastycznej Czwórki nic nie mam - choć to też nie to samo co czarno biała historyjka w miękkiej okładce. Ot, grosz z tematu mnie cofnął w czasy, gdy za grosz ostatni się kupowało obrazki ku zgrozie dorosłych. Bo przecież taki kicz wartości nie ma. No nie ma.

A buda z kebabem to ma?

Post zgłaszam do Tematów Tygodnia #54.
Temat No. 2: 1 grosz wzór 2013

Zdjęcia wykorzystane w powyższym artykule, a pochodzące z witryn "Kontakt24" i "Tytus we Wrocławiu", zamieszczam na prawach cytatu.

Pozostałe zdjęcia pochodzą z serwisu Unsplash

Zainteresowanych widokiem pawilonu na Marszałkowskiej odsyłam do Bloga autora zdjęcia. (Uwaga - zdjęć tam tyle, że można się zagubić) Trochę to skomplikowane ale zdjęcie jest pod takim adresem:

Strona główna > Śródmieście > Śródmiescie - Marszałkowska - Zielna > Zielna/Królewska/Marszałkowska/Świętokrzyska

KOMENTARZE

  • alicjagr

    Piękna opowieść...