BLOGCZEJNalpha

Mastiff Tybetański czyli psi los symbolu.

Zawsze gdzieś w pobliżu: u sąsiadów... w rodzinie... była psina dużego kalibru. A to wilczur, a to owczarek; dogi niemieckie pojawiały się na spacerach. Leonberger przychodził w gości i witał się tak szczerze, że mało witanego nie przewrócił. Nic więc dziwnego, że jak już mi się wymarzył pies to ten największy.

Marzenie nierealne bo psisko potrzebuje domu z ogródkiem - żeby się wybiegać i sporego terenu, żeby mieć czego pilnować. Tak już ma w genach - stróżuje, pilnuje i przegania intruzów.

Tibetan-Mastiff-Puppy-Health-Tips-1024x640.jpg
żródło:HighEdge Tibetan Mastiffs

Każdy pies jest piękny... ale są te piękniejsze. I właśnie takim najpiękniejszym w moich oczach jest Mastiff Tybetański ( w skrócie TM). Słuszny kawałek zwierza: mastiffki ważą gdzieś tak od 31 do 52 kilogramów, chłopaki tej rasy mieszczą się w przedziale 40 - 68 kg.

Jedzą tylko wtedy gdy są głodne, jakkolwiek szczeniaki obżerają się jak dzikie - tak muszą. Jak każdy młody organizm, który rośnie. Dorosły pies zjada od dwóch do czterech misek karmy dziennie sam regulując częstotliwość posiłków. Potrafi na przykład nie jeść przez cały dzień i nie należy doszukiwać się w tym symptomów choroby. Po prostu - czasem tak ma.
800px-Tibetian_Bandog.JPG
źródło:Wikimedia Commons

O pochodzeniu tej rasy wiemy niewiele. Tybet zawsze pozostawał regionem odizolowanym, mało kto docierał na wyżynę tybetańską a jeśli już dotarł to raczej już dalej nie podróżował, stąd przekazów historycznych innych niż oficjalne kroniki, na lekarstwo.

Badacze ustalili, że tereny dzisiejszego Tybetu zamieszkałe były już w paleolicie można więc przypuszczać że pochodzenia TM należy szukać setki jeśli nie tysiące lat temu. Niektóre źródła podają nawet datę 1100 BC, czyli mógłby się ten gatunek psa pochwalić historią liczącą ponad 2 tysiące lat.
Ten_Prized_Dogs_03.jpg
źródło:Wikipedia

Tak daleko nikt pamięcią nie sięga a temat był znikomej wagi - nie opisano zatem jak rodził się gatunek, któremu w naszych czasach nadano nazwę Mastiff Tybetański.

Mamy za to świadectwa potwierdzające udział ponad 30 tysięcy specjalnie szkolonych psów w armii Czyngis Khana. Mówi się, że jeden z psów tej rasy był Towarzyszem Buddy. W podarunku otrzymywali je władcy Imperium Brytyjskiego: Jerzy IV i Królowa Wiktoria. Ze względu na swoją długa historię pies ten był od początku na wyjątkowych prawach.

I pewnie to stało się przyczyną, że tak chętnie w naszych czasach świeżo ubogaceni obywatele PRC podkreślali swój status obecnością jednego lub kilku TM. Rekordzista chwalił się posiadaniem dwudziestu psów. Przykre.

DOGUE_DU_TIBET_TIBETAN_MASTIFF_DO-KHY.JPG
źródło:Wikimedia Commons
Dla właściciela przez duże "W" historia pochodzenia jego psa znaczy niewiele w porównaniu z obecnością psiej duszy. A TM to pies, którego nie da się sprowadzić do roli maskotki. Nie będzie futrzaną, żywą Barbie, która pozwoli się ustawić według widzimisię forsiastego lekkoducha, przyzwyczajonego do tego, że wszyscy z uwagi na jego cash, słuchają go bez szemrania.

TM jest psem obronnym - podporządkuje się, ale na własnych warunkach. Potrzebuje prawdy, którą zaakceptuje; musi zrozumieć czego od niego oczekują, co mu wolno a czego nie. Wymaga konsekwencji w relacjach z człowiekiem. Inaczej będzie spór.

Zamknij go w czterech ścianach, efektownego apartamentu na entym piętrze wieżowca (niechby to mieszkanie miało nawet 400 i więcej metrów) wynajmij człowieka do spacerów po ulicach; trzymaj go na smyczy i nie minie wiele czasu a z misiowatego futrzaka wykluje się Gremlin.

Tibetan-Mastiff-2.jpg
źródło:http://www.dogbreedslist.info
Chciałby ktokolwiek w domu takiego złośnika trzymać? Pytanie retorycznie.

Zdarzało się wcale nie rzadko, że rozczarowany zachowaniem psa nic nie rozumiejący "właściciel" tresował "swoją własność" do ostatniej krwi, a jeżeli i to nie pomogło prowadził do weterynarza - by uśpić.

Za to ten kto potrafił dogadać się ze zwierzakiem, nie negować jego potrzeb i zapewnić mu odpowiednie warunki, zyskiwał przyjaciela i obrońcę lepszego niż tuzin bodyguardów.

Prócz wymienionych powyżej cech czyli niezdolności do życia w małym mieszkanku i potrzeby bycia traktowanym prawie jak istota ludzka TMs mają jedną, trzeba to nazwać po imieniu, kolosalną "wadę" - są po prostu za drogie.

W 2006 roku szczeniaka można było kupić za około 5 000 yuanów (niecałe 2,700 PLN). Pięć lat później za młode tej rasy płacono już miliony. Ceny rosły.

Tibetan-Mastiff-3.jpg
źródło:http://www.dogbreedslist.info

Chiny przyznają się do około 800 000 milionerów co zważywszy na ponad 2 miliardową populację nie stanowi nawet 0,1 ogółu ludności. Jest to jednak spora armia bogaczy głodnych tego, co najlepsze. Inwestujących w rzeczy, które potem można odsprzedać.
Z zyskiem.

I na swoje nieszczęście taką inwestycją stał się mastiff tybetański.

W marcu 2014 roku, zastrzegający sobie anonimowość a określany w prasie mianem barona węglowego, nabywca zapłacił za jednorocznego kawalera prawie 2 miliony dolarów. Wcześniej, w dwa tysiące jedenastym roku, "chłopak" imieniem Big Splash "sprzedał się" za 1,5 mln dolarów. Jeszcze inny "Hong Dong" osiągnął cenę 1, 1 mln Euro.

726px-Zangao.jpg
źródło:Wikimedia Commons
To oczywiście ceny z najwyższej półki. Cena szczeniaka wynosiła zazwyczaj trzy miliony juanów (475 000 $). Taka koniunktura nie mogła trwać wiecznie. I faktycznie - skończyło się. W Chinach - centrum hodowli mastiffa tybetańskiego - przyszły na te psiaki naprawdę ciężkie czasy.

Jak już wcześniej wspomniałam TM ciężko znosi miejskie warunki; tym samym "przegrywa" z innymi bardziej przystosowanymi do miasta rasami psów. Ponadto...

Będzie o polityce. Niestety.

W listopadzie 2012 roku sekretarzem generalnym Chińskiej Partii Komunistycznej został Xi Jinping. Pięć miesięcy później,14 marca 2013 roku, powierzono mu stanowisko przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej. Jednym z głównych punktów realizowanego przezeń programu (w dużym uproszczeniu oczywiście) stała się walka z korupcją w partii i biznesie.
800px-Extremely_Rare_Snow_Lion_2.jpg
źródło:Wikimedia Commons

Zakorzeniona w tradycji Chin praktyka wręczania drogich prezentów zaczęła podupadać. Podarunki przestały być bezpieczne a rzeczy wcześniej będące synonimem luksusu wyszły z mody. Mimowolna ofiarą tej "zmiany gustów" padł mastiff tybetański.

Szczeniaki, które jeszcze niedawno osiągały cenę bliską połowy miliona, kosztują teraz ok. 2 tysięcy dolarów a ponadto przestały znajdować nabywców.

Wielu hodowców zareagowało na recesję w sposób dla biznesu typowy - coś nie przynosi zysku, przynosi straty (bo utrzymanie kosztuje); trzeba zatem zmienić profil działalności albo zamknąć biznes. Ilość hodowców oferujących psy tej rasy zmniejszyła się o połowę. Niektórzy idą dalej szacując, że nawet dwie trzecie dotychczasowych hodowców zmieniło zawód. A "zbędne" zwierzaki z dnia na dzień wylądowały na ulicy.

f8bc126d98201a36fee02a.jpg
źrodło:ChinaDaily

Duże, głodne psy, nie rozumiejące skąd ta nagła zmiana, wałęsały się bezpańsko po miastach i terenach wiejskich. Ulegając potrzebie przynależności łączyły się w stada a będąc genetycznie uwarunkowanymi do ochrony własnego terytorium atakowały wkraczających "na ich teren" intruzów. Czyli ludzi. Z symbolu, potwierdzenia bogactwa spadły do rangi zagrożenia. Stały się problemem.

Tibetan-Mastiff-shot-and-beaten-1.jpg
źródło: Beijing Cream
Lokalne władze radziły sobie z tym problemem jak potrafiły: eksterminując, wyłapując, wywożąc. Psy, które uniknęły wywózki w dalszym ciągu stanowią potencjalne zagrożenie. Te wywiezione "mieszkają" niczym uchodźcy.

Biedują w "schronisku" pod gołym niebem. Ogrodzenie z siatki nie pozwala wyjść, jedzenie wylewane z ciężarówki do betonowego koryta pozwala przeżyć. Za ogrodzeniem setki na wpół zagłodzonych psiaków o zmierzwionej sierści. Takich obozów jest kilka albo nawet kilkanaście. Takich psów dziesiątki lub nawet setki tysięcy. I nikt ich nie potrzebuje.

IMG_5425Dogs-mix-at-a-shelter-for-strays-in-Maozhuang-August-26-2016-1020x680.jpg
źródło:China dialogue
Jeszcze dwa lata temu szukając informacji o TM znalazłam dwa artykuły o ich obecnym położeniu: była to krótka notatka o jednym z takich obozów dla psów i artykuł relacjonujący przeżycia pary wędrowców zaatakowanych przez zdziczałe już stado na drodze między dwoma niewielkimi miejscowościami. Parę dni temu przeprowadziłam podobne poszukiwana i okazało się, że temat jest już "znany". Sporo artykułów napisano, sporo filmów powstało...

A psy nadal płacą za nie swoje winy.

1363927754.jpg
źródło:https://www.dogspot.in

Post zgłaszam do Tematów Tygodnia #25.
Temat No 3: "Twoje wymarzone zwierzę"

Opracowując temat korzystałam z następujących źródeł:

HighEdge Tibetan Mastiffs
American Kennel Club - Tibetan Mastiff
This dog just went for $2 million at a Chinese pet fair by Terrence McCoy
£1 million for 'world's most expensive dog' by Malcolm Moore,
Big Splash has become the world’s most expensive dog
Tibetan Mastiff by Travis
Xi Jinping
Abandoned Tibetan mastiffs pose threat to snow leopards' primacy by Zhong Nan
Thousands of huge, aggressive dogs are roaming Tibet after their rich Chinese owners abandoned them by Echo Huang
Tibetan mastiffs, abandoned and dangerous by Wang Yan
Police Are Now Using Pistols And Shovels To Kill Tibetan Mastiffs by Anthony Tao
Once prized as pets, abandoned Tibetan mastiffs are now wreaking havoc in rural Tibet By Máté Mohos

Część zdjęć użytych dla zilustrowania treści powyższego artykułu zapożyczam (z podaniem źródła) na prawach cytatu.

KOMENTARZE

  • wolontariusz

    Świetny tekst. Resteem.

  • alicjagr

    Przepiękne zdjęcia, bardzo interesujący tekst :)
    Piękne psy, wspaniała rasa!

  • kittyspawspl

    Niestety rasa stała się ofiarą mody, porównywalnej do tulipanowej gorączki z XVII wieku.. :(

  • sandra-k

    Naprawdę świetny jakościowo materiał.
    Co do samej rasy-piękne i dostojne stworzenia, szkoda że tak skrzywdzone przez ludzką głupotę. Może kiedyś ludzie zrozumieją, że żadne zwierze nie jest zabawką, czy rzeczą.
    Pozdrawiam. :)

  • saunter-pl

    Bardzo fajny artykuł! I smutna historia, chociaż skojarzenie z kryptowalutową bańką niejako samo się nasuwa. Resteem :)

  • rozku

    bardzo dobry artykuł!,

    (choć taki przygnębiający przekaz
    o kondycji umysłowej człowieka..
    i kolejny gatunek zwierząt pada ofiarą jego chciwości, kaprysów i niepoczytalności.. :(

  • lynxialicious

    Kurczę ostatnie zdanie mówi samo za siebie "A psy nadal płacą za nie swoje winy." Dzięki z ten post, zawsze to jakiś głos, zawsze ktoś przeczyta i dzięki Tobie zwiększy się świadomość ludzi, że istoty żywe, to nie zabawki. Pozdrawiam!