BLOGCZEJNalpha

Niezbyt to dumnie dzisiaj brzmi - Człowiek. Ale... (tekst naiwny).

Natura uczyniła nas takim jakimi jesteśmy. Pełna zgoda. Choć warto dodać, że takim jakimi jesteśmy uczyniliśmy siebie my sami. Po części. A Natura nie zamknęła nam możliwości rozwoju.

Zmieniamy się.

Kiedyś, podobno, byliśmy wyłącznie roślinożerni. Kiedyś, śmigaliśmy po drzewach z rzadka tylko zstępując na twardy grunt. Podobno fakt, że w ogóle z drzew zeszliśmy to wynik jakiejś traumatycznej katastrofy, w wyniku której nie mieliśmy co jeść. Podobno widok horyzontu, pustej bezdrzewnej przestrzeni, tak nami wstrząsnął, że obudziła się świadomość.

Podobno...

animal-3346192_960_720_.jpg

Naukowcy przedstawiają hipotezy, niektóre poparte dowodami, inne pozostające w sferze domysłu. Niedawno w jednym z filmów popularnonaukowych ktoś zauważył, że gdyby zebrać to co wiemy o otaczającym nas świecie, wszystkie odkrycia i wynalazki, stanowiło by to zaledwie 2% z ogólnej wiedzy która przed nami. Czyli tak naprawdę nie wiemy nic.

A jednak zrobiliśmy kolosalne postępy w medycynie, technice... podróżujemy szybciej i efektywniej; w chwilę jesteśmy w stanie skomunikować się z kimś na drugiej półkuli. Wyszliśmy ze swojego środowiska naturalnego i tworzymy sobie nowe.

To tak na pierwszy rzut oka.
earth-2110920_960_720.jpg

Jeśli jednak zagłębić się w szczegóły to okazuje się, że trochę się, w tej swojej drodze naprzód, kręcimy w kółko. Zdrowie nam siada, bo technika truje. Mieszkamy często w okolicy która charakteryzuje się zwiększoną zapadalnością na tę czy inną z chorób. Oddychamy "świeżym" powietrzem, które niszczy nam płuca. A lecząc się jesteśmy traktowani wg średniej: "zazwyczaj to pomaga czyli to pacjencie łykaj". Aż się prosi o indywidualne podejście do chorego, a tego nam brakuje.

industry-1761801_960_720.jpg

To oczywiście uogólnienia bo są lekarze kosztem swojego czasu i życia osobistego troszczący się o chorych, obcych im ludzi. Bywają pracodawcy troszczący się o "swoich" pracowników jak o swoich właśnie. Jak o rodzinę.

Wszystko zależy od jednostki. Od jej charakteru, sposobu postrzegania świata, empatii, uwrażliwienia na życie wokół nas. Wszystko co znamy na jednostce się wspiera.

Te maleńkie trybiki w machinie, bo tak zwykliśmy o sobie myśleć, de facto "trzęsą światem".
texture-3319946_960_720.jpg

Zwierzęta, czy to stadne czy prowadzące samotniczy styl życia mają tak, że od chwili narodzin uczą się przetrwania. Niestety polegają wyłącznie na sile swoich kłów i pazurów, szybkości z jaką zdolne są uciekać, spostrzegawczości i refleksie w chwili ataku. Marzyciele i zbyt ufni giną pierwsi.

nature-2634729_960_720.jpg

Czy gdyby miały warunki by ochronić "tych słabszych" zapewniając im możliwość przeżycia i rozwoju stworzyłyby z czasem cywilizację? Tego nikt nie wie ale mówienie, że Natura czy Bóg rozliczy nas z tego "wynaturzenia" jakim jest kultura, sztuka, technika, miasta i wszystko co nas otacza na co dzień to takie podcinanie gałęzi, na której siedzimy.

fantasy-2964231_960_720.jpg

Nie istnieje nic takiego jak drugi człowiek - mawiamy rozgoryczeni; rozczarowaliśmy się sobą. Szukamy i znajdujemy niewinność w świecie zwierząt po czasie odkrywając, że i one bywają złośliwe, egoistyczne, podatne na stres... Szukamy tej niewinności w roślinach, lecz i one nie spełniają kryteriów. Gdzieś tam, mamy w sobie zakodowany obraz tego jak być powinno; na tyle idealny i piękny, że nawet kamień przydrożny, gdy podejdziemy zbyt blisko, ukazuje swe rysy i przebarwienia.

woman-2877322_960_720.jpg

I pozostaje człowiek sam, wyspa wśród wysp, bez umiejętności kontaktu z otoczeniem. Przynajmniej tak to wygląda w wielu książkach. A nie co innego jak słowo pisane stanowi forpocztę przyszłości.

Nie wszystkie idee spisane i przetwarzane w księgach się sprawdzają. I na szczęście. Bo niektóre z nich są tak mroczne, że skóra cierpnie na samą myśl.

Antagonizm Elojów i Morloków opisany przez Herberta Wellsa w 1895 roku to fikcja literacka. Niemniej jednak na przestrzeni ostatnich stu lat powstało wiele podobnie mrocznych czy to wizji przyszłości czy powieści, w których człowiek przedstawiany jest poprzez pryzmat zła, do którego jest zdolny.

fantasy-3186483_960_720_.jpg

Po prawdzie zasłużyliśmy sobie na ten mrok, bo wystarczy przejrzeć, pobieżnie nawet, historię pierwszego z brzegu współczesnego narodu, poczytać baśnie, zagłębić się w mitach... Niewiniątka z nas żadne. Co chwila ktoś, kogoś, gdzieś... z kimś tam na noże idzie.

I krew się leje.

clouds-3291565_960_720.jpg

Zwyciężają na ogół tyrani. A jeżeli nie oni to ci, którzy nauczyli się rezygnować z łagodności odpłacając wet za wet. Z czasem prawa się normują, ludzie oddychają z ulgą, przestają żyć z dnia na dzień, czując że grunt pod stopami przestaje się trząść, że można zacząć budować bez lęku...

aż pojawia się kolejny ktoś, kto szczerzy kły.

Potrząsa szabelką sprawdzając czy wystarczy bleff, czy też faktycznie przyjdzie mu walczyć o przewodnictwo w stadzie; tereny żyzne i zasobne w faunę czy też bogactwo. Którego nie mamy My a Oni tak, chociaż to Nam się ono, z nadania Boga czy Historii, należy.

Gubi się wtedy kruche poczucie wspólnoty; znowu Człowiek w człowieku przegrywa.

hands-984032_960_720.jpg

Czy naiwnością jest myślenie, że nie do końca jesteśmy skazani na ciągłą karuzelę wzlotów i upadków? Pewnie tak ale skoro udało nam się wyrwać z błota, zejść z drzewa, zostawić za sobą przytulne wnętrza jaskiń... no to może jest jeszcze dla nas nadzieja?

Najstarsze świadectwo z tych, które nazwę dającymi nadzieję pochodzi z odkrytego w jaskini Szanidar (góry Zagroz na terytorium Iraku) cmentarzyska. Zawiera ono szczątki zmarłych 48–44 tys. lat p.n.e neandertalczyków.

jenolan-caves-2677189_960_720.jpg

W latach 50tych XX wieku odnaleziono tam szkielet (bardziej mi pasuje osoby niż osobnika) noszący ślady naprawdę poważnego wypadku. Ten ktoś stracił rękę i oko gdy był bardzo młody. Przez następne kilkanaście lat społeczność pomagała mu w codziennej egzystencji a, gdy kolejnego wypadku nie przeżył, na jego grobie złożono kwiaty.

ground-208871_960_720.jpg

Prowadzone na przełomie tysiącleci ( od 1999 roku) wykopaliska w Tell Quraramel ujawniły datowane na 10700 do 9650 roku p.n.e. pozostałości wież, które w latach swej świetności liczyły ok 8 m wysokości. W ich pobliżu znaleziono szkielet mężczyzny, który pomimo niesprawnej nogi dożył późnego wieku.

Przykłady można mnożyć.

Czy były to wyjątki czy tak, po prostu, reagowali ludzie w tych społecznościach? Czy chorzy neandertalczycy/ludzie przeżyli bo mieli prominentnych rodziców, którzy zadbali o ich przetrwanie, a potem już samo poszło...? Czy brak zdrowia uczynił ich podatnymi na głosy duchów? Czy przemawiali w imieniu bogów? Jakkolwiek by nie interpretować tych odkryć są one świadectwem człowieczeństwa.
coast-3358820_960_720.jpg

I tu warto przywołać traktowaną poważnie przez jednych, wyśmiewaną przez innych koncepcję zbiorowego umysłu. Jung formułuje koncepcję nieświadomości zbiorowej), zgodnie z którą doświadczenia wielu pokoleń kształtują nasze odczucia i reakcje, które zwyklibyśmy nazywać instynktownymi.

Archetypy, symbole, mistyka - to wszystko jest, przetworzonym i utrwalonym w genach, doświadczeniem. Agresja i pokój, rozwój społeczny i szczerzenie zębów w uśmiechu czy demonstracji własnej siły; skrzętnie to "notujemy", "zapamiętujemy" i przekazujemy potomkom.

face-3189805_960_720.jpg

Czy to świadczy o tym, że doświadczenia jednostki, grupy społecznej, narodu, rzutują na doświadczenie całego gatunku i w ten czy inny sposób "kreują/programują" jego przyszłość? Są badacze odpowiadający na tak zadane pytanie twierdząco.

Czesław S. Nosal z kolei nadaje nazwę "umysłu zbiorowego" nauce traktując ten termin jako metaforę i negując całkowicie istnienie zbiorowej pod- czy nieświadomości. Bardzo ciekawie o "wspólnym umyśle w kontekście cybersieci pisze Marek Chlebuś a równie zajmująco czyta się o inteligencji kolektywnej w artykule Zofii Bieńkowskiej

Jakby nie interpretować coś jest na rzeczy.
clouds-3353159_960_720.jpg

A co do nadużyć związanych z "medialnością" agresji, podłości ludzkiej, nieszczęścia i strachu... To że, niejako w genach, mamy potrzebę żywej reakcji na świadomość zagrożenia to jedno. To w jaki sposób manipulują nią dla zysku media to zupełnie inna bajka.

Równie groźnie dzieje się w świecie reklam, których twórcy by sprzedać swój produkt bardzo często odwołują się do zakorzenionych w człowieku reakcji. Programuje się nas na wzór słynnego psa Pawłowa . Nic dziwnego zatem, że spora część konsumentów oczekuje iż kupno tej czy innej, reklamowanej intensywnie odżywki, szamponu czy innego badziewia wypełni ich, duchowe czy emocjonalne, braki.

Tak się oczywiście nie dzieje a w konsekwencji, w mniejszym lub większym stopniu ulega dewaluacji zapisana w genach sekwencja zgodnie z którą jeżeli dzieje się "A" to reagujemy w sposób odpowiedni dla "A" jeżeli zaś "B" to doświadczenie pokoleń nauczyło nas instynktownej reakcji stosownej dla "B". Co dostajemy w zamian? No właśnie... chyba pustkę.
nature-3201015_960_720.jpg

A gdyby tak pokusić się o uogólnienie i stwierdzić, że bawiąc się w ten sposób psychologią i obiecując gruszki na wierzbie sami sobie generujemy społeczną depresję, marazm i poczucie zbędności naszego bytu na ziemi. Czy tak może być faktycznie? A bo ja wiem? Mam jednak przeczucie, że wiedza o człowieku w służbie konsumpcji nie prowadzi do niczego dobrego.

Zagrożenie to, być może iluzoryczne, sami na siebie sprowadzamy. Zagrożenia faktyczne: zmiany klimatu, zanieczyszczenia chemiczne, beztroskę w stosowaniu i dawkowaniu leków bagatelizujemy zgodnie z tezą: "był las nie było nas. Nie będzie nas, będzie las.". Albo też obnosimy się z fatalistyczną zgodą na bezwład "no bo... co zrobisz?".

Będziesz chciał Człowieku to zrobisz. Nie zobaczysz lasu zza drzew... to nie zrobisz. I będzie masakra. A szkoda by była się znowu w rozwoju cofać i po raz kolejny odkrywać to samo.

clouds-3317448_960_720.jpg
Obrońcom niewzruszonych tradycji warto by zadedykować znaną z naszej kultury "przypowieść o talentach", zgodnie z którą gospodarz rozdzieliwszy kasę między domowników, poszedł zwiedzać świat a po powrocie rozliczył zebranych ze sposobu wykorzystania otrzymanych walorów. I temu który talenty zakopał czytaj: przechował; czytaj - zmarnował... pokazał drzwi.

Czy pozostałe dwie wiodące kultury stworzyły analogiczną przypowieść nie potrafię powiedzieć. Niemniej jednak przekaz jest jasny: Natura nam dała ile mogła, myśmy też nie próżnowali w czasie tych kilku tysiącleci...

science-3334826_960_720.jpg
I pomimo tego, że przez większość tego czasu mieliśmy pod górkę jakoś udało się zgromadzić sporo wartości moralnych, kulturalnych i naukowych. I rezygnować z tego wysiłku tylko dlatego, że człowiek nie jest zbyt "ładny" (delikatnie mówiąc) w swych wyborach, bytom astralnym nie dorównuje i nieomalże stanął przed kolejna ścianą, to jakoś tak... nie halo.

Jeśli wierzyć naukowcom to ziemia jeszcze przez jakiś miliard lat będzie się w miarę nadawała do życia i jeśli jej skutecznie nie zdewastujemy lub nie rozpirzymy w drobny mak w przypływie nienawiści do siebie samych będzie gdzie te chałupy budować i drzewa sadzić. Fakt, różnie może być...
animal-3363688_960_720.jpg

Warunki potrzebne nam do przeżycia są dość specyficzne i jakby nam było mało zagrożeń, sami siebie straszymy losem dinozaurów. Ale mamy wiedzę ( na początek dobre i te dwa procent), możliwości i całkiem sporo do odkrycia. I co? Spocząć na laurach?

I jeszcze kolejna przypowieść (jakoś mi się identyfikuje z kulturą muzułmańską, ale pewności nie mam), o dwóch pustelnikach tym razem. Wybrali się panowie do Bagdadu no i cóż... nagrzeszyli.

photo-2529307_960_720.jpg

Jeden wyciągnął wnioski i żył dalej zgodnie z przyjętymi zasadami, drugi nie przestawał się zamartwiać swoim upadkiem. I zapijał smutki pogrążając się w odrazie do siebie, aż zmarł gdzieś pod płotem, podczas gdy drugi cierpliwie pracował nad sobą. Sam nie wiedząc kiedy, stał się autorytetem.

Kwestia wyboru, charakteru czy determinacji jednostki? Niewiadoma.

Dla zainteresowanych archeologią dodatkowe informacje:
Sposoby wspierania osób niepełnosprawnych na przestrzeni dziejów – wybrane przykłady
Qaramel najstarsze miasto świata
Najstarsza osada świata
Kwiaty na grobie sprzed prawie 14 000 lat

zródło ilustracji Pixabay

Post zgłaszam do Tematów Tygodnia #27.
Temat No 4. Riposta - to głos w dyskusji pod moim artykułem Człowiek piękny i straszny

Hmm.... krócej się nie dało. :)

KOMENTARZE

  • michalx2008x

    Witaj będzie mi bardzo miło jeśli w komentarzu pod https://steemit.com/polish/@michalx2008x/zapytaj-niedzwiedzia-kreacjonizm-vs-ewolucjonizm umieścisz link do swojego artykułu. Uważam że wpis pasuje do tej tematyki :)

  • wadera

    Podoba mi się bardzo Twój artykuł, nie on pierwszy zresztą. Odczuwam tutaj (mój subiektywny odbiór) taki spokój i rodzaj akceptacji, pomimo mnożonych pytań o status i przyszłość ludzkości.