BLOGCZEJNalpha

8 denerwujących spraw w EBM (Medycynie Opartej o Dowody)

Rzetelne przeanalizowanie jakiegoś tematu w oparciu o prawdziwe dowody naukowe jest często żmudne, wymaga samozaparcia, cierpliwości i litrów kawy. Bez wątpienia warto, bo EBM (evidence based medicine) to jedyne rozsądne podejście do tematu zdrowia. Wszelkie przesłanki, dowody anegdotyczne, rady wymieniane z ust do ust, "a ciocia brata koleżanki to wyleczyła się stosując ... " nie mają tak naprawdę w dłuższej perspektywie sensu. Są faktycznie ciekawe, ale często bezpodstawne. Jeden przypadek nic nie wnosi, ale już kilkadziesiąt przypadków, które się powtórzyły, wykluczono efekt placebo, mogą dużo zmienić w postrzeganiu danego tematu.

W zdrowiu znacznie bardziej niż w innych dziedzinach życia liczą się fakty, bo eksperymentować na sobie i na swoim organizmie zwyczajnie nie warto. Wciąż jest wiele osób nie uznających wyższości randomizowanych badań naukowych nad swoją intuicją lub poradami od samozwańczych ekspertów.

Ja w swojej praktyce, w artykułach które piszę i radach, które daję pacjentom, staram się raczej zawsze opierać na aktualnym stanie wiedzy naukowej. Często jest to jednak frustrujące i czasem zwyczajnie prościej byłoby uwierzyć w bro science. Szczególnie wtedy, kiedy spędza się godziny na PubMedzie szukając potwierdzeń danych spraw w nauce i prawdziwości treści, a duża cześć osób dalej wierzy w zakwaszenie organizmu czy w to, że suplementy to złoto naszych czasów. Tak prościej sobie pewne sprawy wyjaśnić.

Wylewam dziś trochę żale i pokazuję trudności, które są notoryczne jeśli ktoś naprawdę chce opierać się na potwierdzonych informacjach w zdrowiu. Może uświadomi to kilka osób, że EBM nie jest prostszą, ale jedyną opcją w dążeniu do zdrowia!

book-1836434_1920.jpg

Lista rzeczy, które najbardziej denerwują mnie w EBM

1. Nigdy nic nie wiadomo na 100%.

Prawie każdy artykuł medyczny kończy się słowami: "Specifically more research is needed to explore..." "potrzeba więcej badań żeby przesądzić o ...". Prawie nigdy nie można być czegoś pewnym na 100%! Nie jest to zaskakujące, jednak czasem chciałoby się powiedzieć: tak jest! Koniec kropka! Tymczasem w większości przypadków opierając się o naukowe artykuły można użyć jedynie sformułowań "zgodnie z aktualnym stanem wiedzy..." "istnieją przesłanki o..." "można spekulować, że taki sam efekt będzie miał miejsce u ludzi...". Oczywiście to wszystko naturalne i nie mamy na to wpływu - tak po prostu funkcjonuje świat nauki, bardzo ciężko jest jednoznacznie przesądzić o takich a nie innych właściwościach danej substancji i wiem, że tak musi być. To dobre, że wymagane jest wiele potwierdzeń przed postawieniem jednoznacznej tezy! Po prostu chciałoby się czasem przeczytać, że już wystarczająco zbadano dany temat i wiemy o nim wszystko.

Takie rzeczy niestety tylko w altmedzie, który charakteryzuje się właśnie tym, że na skomplikowane sprawy ma proste odpowiedzi (zazwyczaj odnoszące się do braku jakiejś witaminy). Nie tędy droga!

2. Czasem proces, który wydaje się bardzo logiczny "na chłopski rozum", nie ma nic wspólnego z nauką.

Trzeba się pilnować na każdym kroku. To znaczy nie tyle pilnować, co posiąść konkretną wiedzę medyczną, żeby móc łatwo wychwytywać to bro science. Czasem bardzo łatwo wpaść w taką pułapkę! Przykład? Słodziki i ich wpływ na wyrzut insuliny. Przyjęło się mówić, że mimo iż słodziki nie zawierają kalorii, powodują wyrzut insuliny. Argumentując to tym, że organizm czując smak słodki przygotowuje się na przyjecie cukrów i wyrzuca insulinę w celu "wpakowania jej" do komórki. Brzmi logicznie prawda? Niestety tak nie jest, słodziki wcale nie powodują wyrzutów insuliny. Kilka razy wpadłam w podobne pułapki wierząc po prostu "na słowo" przeczytane w jakimś internetowym artykule. Trzeba nieustannie uważać, bo takie przykłady można mnożyć w nieskończoność.

3. To, że ktoś używa skomplikowanych słów nie znaczy, że to prawda.

To nie zarzut do nauki samej w sobie. Ten punkt odnosi się do popularnonaukowych artykułów bazujących na źródłach naukowych. Autorzy często próbują "popisać się" wiedzą na medyczne tematy wnosząc bełkot i zbyt dużą ilość słów, które mają mądre brzmienie, ale zero wzajemnego powiązania. Jest takie jeden znany polski dietetyk, który jest idealnym przykładem takiego właśnie zachowania, ale nie będę rzucać nazwiskami :)
Nie wiesz jak wytłumaczyć daną zależność, ale chcesz być brany na poważnie? Powklejaj w artykuł dużo słów będących skrótami/ łacińskich nazw/nazw cząsteczek lub markerów/ nazw genów. Nie każdy artykuł brzmiący mądrze jest mądry. Tu znowu trzeba mieć się na baczności!

4. Na każde badanie znajdzie się kontrbadanie.

Praktycznie każdy pogląd naukowy jest jakoś możliwy do udokumentowania badaniami i linkami z PubMedu. Różnica jest jednak w jakości tych badań. Nie wczytując się w nie specjalnie, tylko widząc poważny tytuł od razu przyjmujemy, że to prawda, co jest w takim artykule zawarte. Tymczasem w tym, czy dane badanie będzie wiarygodne, miarodajne, liczy się między innymi: sposób zbierania materiałów, sposób przeprowadzania badania, wielkość próby badawczej, a nawet to, kto dane badanie finansuje... ! Badanie badaniu nierówne, często ciężko się odnaleźć w nich wszystkich próbując na własną rękę dojść do stwierdzeń najbliższych faktom. Często też stare badania zostały obalone przez nowsze, więc konieczne jest ciągłe aktualizowanie wiedzy. Oczywiście można opierać się na renomie czasopisma je publikującego, na dotychczasowym dorobku autorów. Da się. Jednak znowu - trzeba mieć się na baczności! Przykład? Szczepionki i autyzm. Nie będę się rozwijać na ten temat, ale jedno źle przeprowadzone badanie wprowadziło takie zamieszanie, które trwa w tym temacie do dziś.

office-3295556_1920.jpg

5. Cherry picking.

Czyli stosowanie wybiórczości do potwierdzenia swoich tez. Wybieranie takich badań, które potwierdzą tezę, którą sobie postawiłam, a ignorowanie tych, które ją obalają lub jej nie potwierdzają. Analogia występująca w nazwie tego pojęcia odnosi się do zbierania czereśni. Zbieracz czereśni zrywa tylko te dojrzałe, czerwone i zdrowe. Ignoruje takie niedojrzałe i zniekształcone. Osoba, która procesu zbierania nie widziała, a ma przed sobą miskę z pięknymi czereśniami. Może dojść do błędnego stwierdzenia, że wszystkie czereśnie na drzewie są czerwone i piękne. Tak samo jest z badaniami naukowymi, a dokładnie z ich analizami. Muszą być przeprowadzane starannie i wieloaspektowo.

6. Niektóre sprawy bardzo ciężko zbadać i udowodnić

Niestety do tych spraw należy wpływ diety na rożne jednostki chorobowe. Ciężko jest dobrać grupę osób, które odżywiały się do tej pory względnie podobnie, ciężko zmusić je potem do odżywiania w określony sposób przez dostatecznie długi czas, aby wystąpiły efekty diety. Znacznie łatwiej jest zbadać wpływ suplementu lub leku, bo jego przyjęcie nie wymaga nagłej zmiany stylu życia od osób badanych. Oczywiście można wykonać badania obserwacyjne na populacji. W ten sposób stwierdzić na przykład, że osoby żyjące na pacyficznych wyspach rzadko zapadają na choroby serca, ale już nie będziemy wiedzieli czy to przez zwiększone spożycie ryb, oleju kokosowego, czy może przez dużą ekspozycję na słońce? Da się oczywiście niektóre sprawy powiązać, ale częściej można uzyskać korelacje niż potwierdzoną przyczynowość.

7. Całkowite odrzucenie metod nie do końca zgodnych z obecnym stanem wiedzy.

Większość alternatywnych, nie zgodnych z obecnym stanem wiedzy teorii jest odrzucana "z zasady". Bo są nienaukowe. W 98% przypadków słusznie, ale też mam wrażenie że niektóre środowiska trochę z tym przesadzają. Zawsze warto jest mieć otwartą głowę na nowości, ale też tradycyjne metody i receptury. Rozwiązania niektórych problemów nie przyjdą nigdy jeśli się nie otworzymy. Jestem przeciwniczką zaciekłego krytykowania niektórych, nawet bardzo głupich pomysłów "dla zasady", albo odrzucania ich tylko dlatego, że ktoś zacznie zdanie na przykład od "według tradycyjnej medycyny chińskiej..." i kwitowanie "tradycyjna medycyna chińska nie jest uznanym autorytetem ani nie ma potwierdzenia w jej słuszności". Co innego teorie przez naukę definitywnie obalone. W takim wypadku trzeba reagować, aby mity się nie powielały! Bądźmy otwarci na różne możliwości i nie myślmy, że "moja prawda jest najmojsza i jedyna". Nikt jeszcze daleko nie zaszedł myśląc w ten sposób. Dopuśćmy możliwość istnienia praw fizycznych, cząstek, czy procesów o których nie mamy teraz kompletnie pojęcia! Otwarta głowa to dla mnie słowo klucz i myśl przewodnia.

8. Problemy z przyznaniem się do błędu.

Nie lubimy się mylić, to oczywiste. Każdy ma (mniejczy lub większy) problem z przyznaniem się, że nie ma racji, ale w świecie medycyny to zachodzi szczególnie opornie. Raz postawione teorie są wycofywane z dużą dozą ostrożności, powoli i mozolnie. Za przykład wezmę masło i margaryny. Już wiemy, że częściowo utwardzone tłuszcze roślinne (te w których produkcji powstają sztucznie wytworzone kwasy tłuszczowe trans) są znacznie gorsze dla zdrowia niż stygmatyzowane przez dłuższy czas masło. A jednak wycofywanie się z polecania margaryn idzie (szczególnie w Polsce) bardzo opornie. USA i Dania już zakazały ich stosowania nakazując producentom opracowanie nowych procesów technologicznych wykluczających utwardzone tłuszcze roślinne. U nas dalej się je stosuje, a co gorsza, poleca chorym! W oficjalnych standardach żywienia w różnych jednostkach chorobowych dalej widnieją często margaryny. Dlaczego to wycofywanie się idzie tak opornie i stopniowo, aby nikt nie zauważył zmian? Nie lepiej byłoby się jawnie przyznać do błędu i zadbać o lepsze zdrowie i świadomość obywateli?

EBM czasem frustruje, nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania, jest złożona i niełatwa. Znacznie prościej byłoby po prostu zacząć wierzyć w dowody anegdotyczne, w to że witamina C jest lekiem na wszystko, a każdy nowotwór jest wynikiem zatrucia metalami ciężkimi i zakwaszenia organizmu... Ale nie tędy droga. Nie jest łatwo, ale prawdy szukać trzeba! Mimo tych wszystkich spraw, które denerwują mnie w EBM i które często trochę frustrują i podcinają skrzydła, badania naukowe to jedyna opcja, aby dążyć do odkrycia prawdy na tematy związane ze zdrowiem. Nowoczesne technologie i nauka dają nam wiele możliwości do odkrycia spraw do tej pory niezbadanych, są wielkim skarbem! Nie zapominajmy o tym i korzystajmy z tego dobrodziejstwa jakim jest NAUKA!

KOMENTARZE

  • kishak

    Kompleksowe podejście, obalanie mitów, realizm, profesjonalizm. Upvote!