BLOGCZEJNalpha

Sztuczna inteligencja i mój światopogląd









Czy bylibyśmy w stanie spędzić jeden zwykły, roboczy dzień bez korzystania z silników, pomp, wind i innych cudów pierwszej rewolucji przemysłowej? Zamiast użycia kranu przez minutę - dwie godziny wyprawy nad najbliższe jezioro i mozolne dźwiganie wiader z wodą tylko po to, aby się umyć, ogolić i napić kawy? Zamiast 25 minut dojazdu metrem do biura - wstawanie o trzeciej w nocy i pięć godzin marszu na piechotę?




Nonsens. Dałoby się to co prawda zrobić, ale o jakichkolwiek dobrych wynikach w pracy, a nawet o jej utrzymaniu - moglibyśmy zapomnieć….




Od silników do algorytmów




O ile pierwsza rewolucja oduczyła nas używania mięśni, zastępując je potężnymi maszynami, o tyle obecna epoka informatyczna obiecuje podobne wsparcie dla naszych umysłów. Być może już za kilkanaście lat wybór kierunku studiów, planowanie letnich wakacji czy kupowanie mieszkania bez pomocy specjalistycznych sztucznych inteligencji (SI) - będzie nam się wydawać równie śmiesznym i prawie niewykonalnym zajęciem, jak próba obycia się bez metra i wodociągów?




Póki co w naszych opowieściach dominuje jeszcze pierwszy szok rozpoczynającej się nowej ery. Wszędzie dezorientacja, chaotyczne próby opisania świata z nowego punktu widzenia. Bywa bardzo rewolucyjnie:




"Tak wiele z naszych gorących debat - od socjalizmu do kryptowalut, tożsamości seksualnej, poliamorii - można bardzo prosto opisać. - twierdzi Caitlin Johnstone. - Ludzie zdają sobie sprawę, że wszystkie nasze życiowe zasady zostały ułożone przez dawno zmarłych ludzi na długo przedtem, zanim my pojawiliśmy się na świecie. Możemy te zasady zmienić!"




Równie często spotykam się z odwrotną reakcją: tradycyjne sposoby życia i budowania społeczeństw powinny być właśnie chronione i zabezpieczane. Nasz @rolsonpatison przedstawił ostatnio obronę “jednolitości etnicznej” i “prawa do strachu” przed cudzoziemcami. (Mamy zresztą na polish cały tag #reakcja).




Gniew i zgiełk w sieci




Zarówno eksperymenty z socjalizmem, jak i obrona jednolitości etnicznej spotykają się z przeciwnej strony barykady z coraz powszechniejszym zarzutem: ekstremizmu. Prof. Zejnef Tufekci uważa, że zarówno skrajność różnych stanowisk, jak i emocjonalność odpowiedzi nie są przypadkowe. Wiążą się z ewolucją, jaką przeszły media społeczne od optymistycznych czasów “Arabskiej Wiosny” i wyboru prezydenta Obamy. 




Egipscy generałowie, rosyjski prezydent Putin i inni autorytarni przywódcy na całym świecie - błyskawicznie “odebrali” opozycji Facebooka, Twitter i Youtube. Nie musieli odcinać internetu ani stosować przemocy. Skupili się na wzmacnianiu wszelkich ekstremizmów i nakręcaniu wszelkich konfliktów, co skutecznie zagłuszyło propozycje zmian, reform.




“Opozycjoniści mogą dziś łatwiej uniknąć cenzury - wyjaśnia prof. Tufekci. - Sfera publiczna, do jakiej docierają, jest jednak często pełna zgiełku i zbyt ich dezorientuje, aby mogli cokolwiek osiągnąć. Ci, którzy chcą coś poprawić w społeczeństwie muszą jednocześnie przekonać ludzi, że coś na świecie potrzebuje zmiany i że istnieje konstruktywna, rozsądna droga, aby taką zmianę wprowadzić. Rządy i ekstremiści muszą często tylko siać zamieszanie i osłabiać społeczne zaufanie, aż wszyscy są zbyt rozbici i sparaliżowani, aby cokolwiek zdziałać”.




“Władcy zawsze się uczą - ostrzega prof. Tufekci. - Potężne narzędzia władzy zawsze trafiają w ich ręce”. Nic dziwnego, że podobnie jak kiedyś luddyści uznali pierwsze maszyny za zagrożenie, tak samo dzisiaj lęk przed epoką informatyczną wydaje się rosnąć niemal z tygodnia na tydzień.




Asystująca SI




Być może rzeczywiście media społeczne w obecnej postaci są już stracone dla szerszych społeczności, zamienione w jeszcze jeden środek kontroli wyobraźni społecznej przez lokalne i globalne elity. Inaczej może jednak wyglądać nowy etap rozwoju sieci, związany z wykorzystaniem coraz bardziej zaawansowanych sztucznych inteligencji.




Zdaniem Francoisa Cholleta bardzo wiele zależeć będzie właśnie od sposobu, w jaki wykorzystywane będą algorytmy SI. Chaos i agresja w internecie mogą jeszcze przybrać na sile, jeśli dla zwiększenia skuteczności reklam SI będą wykorzystywać rozmaite sposoby manipulacji jak np. negatywny i pozytywny “nacisk społeczny” (pokazywanie pożądanych postów tylko osobom o podobnych poglądach, a niepożądanych - osobom o poglądach przeciwnych). Efektem takich i innych manipulacji może być fałszywy obraz popularności rozmaitych poglądów i korekta poglądów użytkownika na sposób zamówiony przez reklamodawców, polityków itp.




Chollet uważa jednak, że zamiast takich “kontrolujących SI” możliwe byłoby tworzenie odmiennych “asystujących SI”. Chodzi o taki algorytm, który w czytelny sposób informowałby użytkownika, pod jakie cele jest ustawiona selekcja informacji. Co więcej - cele te wybierałby sam użytkownik!




“A gdyby tak algorytmy decydujące, które informacje nam udostępnić, nie funkcjonowały jak zarządcy kasyn czy propagandziści? Gdyby zamiast tego przypominały mentora albo dobrego bibliotekarza? Kogoś kto wykorzystuje głęboką znajomość twojej psychiki - i psychiki milionów podobnych ludzi - aby polecić ci nową książkę, która najlepiej pasuje do twoich celów i pomoże ci się rozwinąć? Rodzaj kompasu dla twojego życia: Si zdolne poprowadzić cię optymalną drogą w przestrzeni różnych doświadczeń, żebyś osiągnął swoje cele”.




No to co chcesz w życiu osiągnąć?




Chollet nie opisuje, jak konkretnie mogłoby wyglądać “ustawianie” sztucznej inteligencji “pod” różne nasze życiowe cele. Problem moim zdaniem polega na tym, że sfera rozmaitych “życiowych celów” - to najbardziej zideologizowana, zdemagogizowana i kontrolowana sfera ludzkiej kultury! Każde państwo, partia polityczna, każdy Kościół, firma czy nawet większy klub sportowy - starają się upowszechnić własny model dobrego obywatela, człowieka pobożnego, klienta, kibica. Modele te są oczywiście wyposażone w takie cele, do których osiągnięcia niezbędne jest oddanie głosu w wyborach, wzięcie udziału w rytuałach lub zakupienie samochodu danej marki...




Cele najczęściej mamy już gotowe i spreparowane dla nas, ale bynajmniej nie “nasze”. Moim zdaniem w tej sytuacji przydałoby się zbudowanie najpierw innego rodzaju SI. Takiego, który zanim zapytałby o “nasze” cele, pomógłby nam te cele ustalić w ramach określonego światopoglądu, obrazu świata. SI musiałoby nam także pomóc zbudować nasz światopogląd.




Z rozmysłem piszę “ustalić”, “zbudować” - bo moim zdaniem naiwnością jest pytać użytkownika internetu - “Jakie masz cele w życiu?”, tak jakby mógł on w jakiś magiczny sposób zacząć mówić “własnym językiem” i widzieć świat “po swojemu”. Tak jakby całe wieki indoktrynacji przez potężne instytucje, a w ostatnich latach super-indoktrynacji w mediach społecznych - nigdy się nie wydarzyły i nie kierowały naszym spojrzeniem…




SI i światopogląd




Zapytałbym raczej: czy byłoby możliwe zbudowanie sztucznej inteligencji nauczającej nas przeszłości społeczeństw, abyśmy odróżniali utopie i apokalipsy od ich historycznych realizacji? Czy SI pomogłaby nam uodpornić się na urok charyzmatycznych liderów i zwykłych demagogów, odsłaniając przed nami merytoryczną wartość ich argumentów? Czy mogłaby wprowadzać w źródłach naszych informacji poprawki na stronniczość i sposób finansowania? (Czy mogłaby np. skorygować fałszywą wypadkowo-kryminalno-wojenno-katastroficzną optykę mass mediów?) Czy SI mogłaby pomóc nam jakoś nadążyć za eksplodującą wiedzą naukową?




Jak najbardziej potrzebna wydaje mi zatem się taka “asystująca sztuczna inteligencja”, która ustawiłaby zakres dostarczanych z sieci informacji “pod kątem życiowych celów użytkownika”. Wybór tych celów w naszym skrajnie zindoktrynowanym świecie musiałby być jednak poprzedzony długą wspólną podróżą…







Korzystałem z:




Caitlin Johnstone, Humanity is deciding if it will evolve or die, tu


@rolsonpatison, Czy chęć zachowania jednolitości etnicznej to rasizm lub ksenofobia? tu


Francois Chollet, What worries me about AI, tu


Zeynep Tufekci, How social media took us from Tahrir Square to Donald Trump, tu





Zdjęcie własne




Zgłaszam do konkursu "W labiryncie świata" w nawiązaniu do tematu "Religijność w świecie Internetu 2.0"







KOMENTARZE

  • mys

    Sztuczna inteligencja to jest coś czego powinniśmy my jako ludzie się wystrzegać. Co jeżeli źle zaprogramowany algorytm o dużych uprawnieniach wymknie się spod kontroli? Katastrofa. Kiedyś jeszcze ludzie odwrócą się od tej technologii. Nie mam nic do maszyn, ale oddawanie im mocy decyzyjnych jest niebezpieczne.

    "Nie będziesz czynił machin na obraz i podobieństwo umysłu ludzkiego"
    ~Biblia Protestancko-Katolicka

  • alcik

    Bardzo fajny pomysł, tylko kto miałby go zrealizować? Jeśli z jednej strony mamy gigantów internetowych i ich klientów - najczęściej megakorporacje z niewyobrażalną ilością pieniędzy albo rządy z niemal nieograniczoną władzą i niezliczonymi formami nacisku a po drugiej nie mamy nikogo, ewentualnie garść hobbystów-idealistów, to nie wygląda to za dobrze.

  • trampmad

    Temat jak najbardziej na czasie. Wydaje mi się, że SI można powierzyć wspomaganie społeczeństawa ale jedynie w sferze organizacji i technologii. Jesli chodzi o etykę, religię i dokonywanie wyborów zgodnie z kanonami duchowymi to nie widzę takich możliwości. To się nie sprawdza ponieważ, pewne idee aby były zaakceptowane muszą być częścią naszego, osobistego doświadczenia. Co z tego, że mamy np. dekalog skoro jego przekaz mamy w nosie a kierujemy się raczej indywidualnymi preferencjami. Nie ma znaczenia czy go wyłuskujemy z kamiennej tablicy czy SI nam go narzuca jako prawo. Ważny jest nasz stosunek do samego przekazu. Narzucanie jakiegoś poglądu z zewnątrz, niezależnie od jego źródła pochodzenia (np. SI) nie będzie wspomaganiem dopóki jego beneficjenci nie uznają go za swoje własne. Dlatego np. katechizacja się nie sprawdza. Jeśli ludzie sami odkryją w sobie jakieś prawdy, to pochodzić one będą ze sfery czucia a nie teoretycznych dywagacji. Tu ludzkość musi sama odrobić swoje słupki.
    Problemem ludzkości nie jest ani przeludnienie ani kwestie ekonomiczne lecz brak wrażliwości, empatii, egoizm i osobista wygoda. A tego SI nas nie nauczy jeśli sami w sobie ich nie wykształcimy.

  • rozku

    "O ile pierwsza rewolucja oduczyła nas używania mięśni, zastępując je potężnymi maszynami,
    o tyle obecna epoka informatyczna oduczyła nas używania umysłów obiecuje podobne wsparcie dla naszych umysłów.."

    da się ładnie napisać?
    da się :)

    PS:
    jeszcze stosowna fotka, podobna do Twojej:
    (zdobywanie wiedzy za pośrednictwem mediów - "wczoraj i dziś".

    pytanie jakiej jakości, i na ile zmanipulowanej (ta wiedza))

    jaka baza wyjściowa, takie efekty i wnioski.

    image_6483441-4.JPG
    fot.R.Gusani

  • ciekawski

    Ludzie zdają sobie sprawę, że wszystkie nasze życiowe zasady zostały ułożone przez dawno zmarłych ludzi na długo przedtem, zanim my pojawiliśmy się na świecie. Możemy te zasady zmienić!"

    Równie często spotykam się z odwrotną reakcją: tradycyjne sposoby życia i budowania społeczeństw powinny być właśnie chronione i zabezpieczane

    Tutaj potrzebne jest wyważenie. Bo z jednej strony tak, to my mamy moc sprawczą, by pewne rzeczy zmieniać i czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy jak niektóre pewniki są tak naprawdę kwestią umowną, kulturową. Należy kwestionować status quo, by nie tkwić w miejscu. Przytocze tutaj cytat z wpisu kompletnie na inny temat, od @zdrowie, który właśnie czytałem:

    Przypomina mi się taka przypowieść. Mama gotowała szynkę i przed włożeniem jej do garnka obcięła nożem po kawałku z dwóch końców. Córka widząc to zapytała: - mamo dlaczego zawsze obcinasz końcówki szynki przed gotowaniem? - hmm.. właściwie to nie wiem, moja mama zawsze tak robiła. Dziewczynka poszła zapytać swoją babcię. Babcia odpowiedziała jej: - obcinam końcówki szynki, bo moja mama zawsze tak robiła. Dziewczynka zapytała więc o to swoją prababcię. Staruszka uśmiechnęła się: - wiesz dziecko, dawniej mieliśmy w domu tylko jeden garnek i szynka się nie mieściła..

    :)

    Natomiast, z drugiej strony, nie można być hiperoptymistycznym odnośnie rewolucyjnego przebudowania na duża skalę np. społeczeństwa i zignorowania wartości obecnych od dekad. Pewne rzeczy są dobre dlatego, że przetrwały próbę czasu, która je zweryfikowała. Nie wszystkie rzeczy, ale pewne tak. Istnieją nadal, bo są rozwiązaniem które przez lata było wystawione na problemy mogące te rozwiązanie zweryfikować, a mimo to przetrwały. Po prostu, próba czasu który jest swego rodzaju stress-testem. To już coś o tych rzeczach mówi. I odrzucanie starego "bo jest stare", przyjmowanie nowego, bo "od podstaw zrobimy to lepiej" może doprowadzić do katastrof. Lub pożądanych rewolucyjnych zmian. Po prostu trzeba być ostrożnym i mieć to na uwadze. :)

  • kargul09

    Najdziwniejszy jest fakt, że mamy w życiu coraz więcej usprawnień, aby oszczędzać czas, a z dnia na dzień mamy go coraz mniej. Szybkość życia wzrasta w zastraszającym tępie. Nie ma czasu na nic i ciągła pogoń, sam nie wiem za czym nie pozwala nawet na spokojnie pomyśleć...