BLOGCZEJNalpha

Glejak nie wybiera : prawdziwa historia

Postanowiłem Wam opowiedzieć tę przykrą historię. Mimo, że nie wydarzyła się bezpośrednio w mojej rodzinie, to jednak mnie poruszyła. Może po prostu jestem wrażliwy na takie rzeczy i na niesprawiedliwość losu, który nas spotyka🙄

pexels-photo-573241.jpeg

Historia ta wydarzyła się w 2013 roku w okolicy Gliwic. Kasia była młodszą siostrą mojej przyjaciółki. Miała 13 lat, była zdrowa, żywiołowa, miała ogromne plany i całe życie przed sobą. Dziewczyny miały wspólny pokój i piętrowe łóżko. Przyjaciółka opowiadała mi o tym wszystkim co przeżyli. To jej relacja. Pewnej wakacyjnej nocy obudziła się przerażona bo łóżko całe się trzęsło. Wstała z przerażeniem, na górnej części łóżka spała Kasia. Cała się trzęsła. Była bezwładna. Cały dom się obudził i wszyscy się wystraszyli. Po chwili atak ustał. Dziewczynka jakby się obudziła i właściwie nie wiedziała co się z nią stało. Epizod ten został zbagatelizowany. Po jakimś tygodniu sytuacja powtórzyła się w ciągu dnia. Kasia upadła na ziemię i cała drżała, nie mogąc nic zrobić. Przestało znów samo. Tym razem rodzice postanowili zabrać dziewczynkę do szpitala. Diagnoza okazała się wyrokiem. Glejak wielopostaciowy. Przykro mi bardzo, mają Państwo maksymalnie pół roku...

2.jpg

Glejak wielopostaciowy jest wyjątkowo groźnym nowotworem mózgu, bardzo złośliwym. Atakuje nagle i po jego zdiagnozowaniu rokowania nie napawają optymizmem, większość chorych ma małe szanse przeżyć więcej niż 12 miesięcy. Bez podjęcia leczenia większość chorych umiera w ciągu 3 miesięcy. Tylko 5% osób z glejakiem wielopostaciowym ma szansę przeżyć kilka lat, ponieważ guz szybko rośnie i uciska kolejne fragmenty mózgu. Jego pierwsze objawy to bóle głowy, który z początku Kasia nie miała, oraz wspomniane napady padaczkowe. Mówi się, że to nowotwór atakujący zwykle osoby starsze, częściej mężczyzn niż kobiety. Jak widać nie ma reguły i choroba nie wybiera. To straszne, że dotyka osoby nawet w tak młodym wieku😔

pexels-photo-561462.jpeg

Rodzina mimo wszelkich prób musiała się z tym pogodzić. Napady padaczkowe występowały coraz częściej, do tego doszły bóle głowy. Dziewczynka nie poszła już do szkoły. Wszyscy starali się spełnić jak najwięcej jej marzeń. Jesienią już coraz więcej czasu spędzała w łóżku. Czuła się coraz gorzej. Odeszła we śnie początkiem grudnia 2013 roku. Historia ta ogromnie mnie poruszyła i do dziś wywołuje we mnie smutek. Nie wyobrażam sobie co czuła moja przyjaciółka i jej rodzice. W takich sytuacjach ludzie negują istnienie Boga. Dlaczego taka śmierć spotyka młodą, niewinną osobę? Ja nie potrafię tego pojąć🙄

Pozdrawiam i dziękuję za przeczytanie.

Źródło grafiiki : https://www.pexels.com , http://www.medexpress.pl

All rights reserved by @astromaniak 2018

KOMENTARZE

  • anka

    W okolicach Bożego Narodzenia byłam w kościele i był ksiądz, który prowadził rekolekcje (wybaczcie, jeśli to nie taka nazwa) i opowiadał właśnie o takich przypadkach. Był w hospicjum gdzie chorzy zadawali takie pytania "Boże, dlaczego ja, dlaczego moje dziecko". A dlaczego nie - odpowiadał ten ksiądz. Bóg tobie czy dziecku nie obiecywał, że nie zachorujesz.
    Wtedy wydawało mi się to logiczne... chociaż po przemyśleniu stwierdziłam, że ten ksiądz nie dodawał chorym otuchy. Umarło twoje dziecko - Bóg dał Bóg zabrał, nie musiał cię pytać o zgodę.

  • mastek

    Przykra sprawa :( chyba każdy znał albo słyszał o podobnych historiach związanych z tak poważnymi chorobami.

  • margotmowi

    Przykre , że tak młoda osoba nie miała okazji przeżyć życia w taki sposób jak chciała .

  • dutmistrz

    Rozdzierająca historia.

  • lugoshi

    Ja nie zadaję takich pytań. Wyciągam proste wnioski. W obliczu rzeczywistości trzeba cieszyć się każdą chwilą. Jutro ten glejak może być w twojej albo mojej głowie...
    Wszystko wokół nas jest tak ulotne...

  • silverfoxx

    Na pewno niemiła sytuacja . Nikomu tego nie życzę !!!

    To może teraz napisz coś w przeciwnym kierunku, coś pozytywnego :)
    Pozdrawiam

  • thatukeguy

    Córka mojej koleżanki z pracy ma 4 latka. Trzy tygodnie temu wykryto u niej glejaka o wielkości kurzego jaja. Rodzinie, dzięki Bogu, udało uzbierać się ponad 250tys zł na operację w Meksyku. Mimo to szanse są mniejsze niż 10%. Na niektóre rzeczy nie ma mocnych, nie ma nawet odpowiedzi.