BLOGCZEJNalpha

Skąd biorą się pieniądze na STEEM?

Zacznijmy od tego, że Steem nikomu nie rozdaje pieniędzy. Rozdaje natomiast tokeny, które są rozdzielane każdego dnia przez społeczność wedle uznania. W takim razie skąd bierze się ich wartość? Wyjaśnię Wam to w prosty sposób.


https://cdn.pixabay.com/photo/2016/06/01/08/40/money-1428594_960_720.jpg
Źródło: Pixabay link [Licencja CC0]


Każdego dnia sieć blockchain STEEM tworzy określoną pulę nowych tokenów, której większa część jest rozprowadzana przez posiadaczy STEEM POWER do twórców wszelkiego rodzaju treści na platformie. Ilość tych tokenów jest więc każdego dnia ograniczona, dlatego twórcy rywalizują między sobą o te tokeny. Posiadacze SP głosując na treści, powinni wybierać te posty, których stworzenie było dla ich autorów pracochłonne i na ich wykonanie potrzebowali poświęcić trochę czasu.


Dowód Pracy


https://cdn.pixabay.com/photo/2017/01/24/15/24/work-2005640_960_720.jpg
Źródło: Pixabay link [Licencja CC0]


W większości kryptowalut, aby otrzymać nowy token, należy go tzw. wykopać, czyli użyć mocy obliczeniowej np. karty graficznej i poświęcić swoją energię elektryczną. Komputer wykonuje więc pracę, której dowodem jest wynagrodzenie w formie otrzymanego tokenu. Na platformie STEEM, aby otrzymać token, to człowiek musi wykonać pracę. Stworzenie dobrego artykułu, czy filmu wymaga poświecenia swojego czasu, przygotowania materiałów i wykonania pracy umysłowej, której dowodem są otrzymane tokeny STEEM w ilości, jaką społeczność nam przydzieliła, oceniając nasze dzieło.


Wartość rynkowa tokenu STEEM


c.jpg
Źródło: Pixabay link [Licencja CC0]


Po 7 dniach od stworzenia treści, której przygotowanie zajęło Ci kilka godzin, otrzymujesz zebrane z głosów społeczności tokeny STEEM jako wynagrodzenie za Twoją pracę. Teraz pytanie, czy są one dla Ciebie wartościowe? Poświeciłeś swój prywatny czas i nie oddasz zarobionych tokenów za darmo. Tokeny STEEM są obiektem handlu na wolnym rynku. To Ty decydujesz o ich wartości, sprzedając je za cenę, którą uważasz za dobrą. Pomyślisz wszystko pięknie, ale po co ktoś chciałby kupić ode mnie te tokeny. Jak widać, chętni są, ponieważ token STEEM łatwo można zamienić na udziały w formie STEEM POWER i dzięki temu móc samemu decydować komu przydzielić nowe tokeny każdego dnia. Posiadanie SP daje więc władzę na platformie, dzięki temu cały czas jest popyt na nowe tokeny.


***Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam!***


All rights reserved by @astromaniak 2018

KOMENTARZE

  • herbacianymag

    Opisujesz jak to powinno działać i może po części działa na polish. Niestety nowe tokeny rozdają głównie bid boty wielorybów za tokeny, które pozostałe płotki uzyskały w poprzedniej rundzie z bidbotów/uczciwych głosów. A dla wielorybów token ma taka wartość ile prąd i serwer na utrzymanie serwisu go kosztuje + stopa zwrotu za zainwestowane wcześniej pieniądze.

  • lastprophet

    Warto by też dodać, że osób dokupujących STEEM by zwiększyć udziały jest zdecydowanie mniej niż osób zbywających tokeny, stąd też tak duże spadki w stosunku do bitcoina

  • sp-group

    Twój post został podbity głosem @sp-group. Kurator @julietlucy.

  • kargul09

    Metoda proof of brain na Steem jest o wiele ciekawsza niż proof of work. Prąd jest marnowany w PoW, a w PoB nic się nie zużywa (pomijając prąd gdy piszemy artykuł). Ba, nawet rozwijamy swoją wyobraźnie, wzbogacamy słownictwo, uczymy się nowych rzeczy xD

  • azes

    Myślę, że sednem jest ostatnich kilka zdań czyli przyczyna dla której ktokolwiek chce skupować tokeny i ten temat wartoby naświetlić jeszcze szerzej. Osobiście, wydaje mi się, że wyjaśniając wartość tokenów Steem za dużo miejsca poświęca się "dowodowi pracy" a za mało "subiektywnemu[dowodowi pracy]" bo wartość nadawana jest w rozproszony(pomijając wspomniane wady systemu) sposób przez społeczność - ilość pracy włożonej w produkcję kontentu jest wtórna wobec tego jak jest ona oceniana przez głosujących/skupujących tokeny. Nawet jeśli setki twórców się naharuja przy produkcji swoich dzieł to wciąż od rynku(oceny konsumentów) zależy czy ktokolwiek też je doceni - nawet jeśli dla ich twórców są bezcennymi precjozami.
    Przypomina się laborystyczna teoria wartości, zastąpiona przez austriaków ich subiektywistycznym podejściem albo błąd J. Locke'a w jego uzasadnianiu pierwotnego zawłaszczenia.