BLOGCZEJNalpha

Większość kryptowalut to bańka spekulacyjna - tematygodnia#35

Uwaga artykuł ten to moje luźne przemyślenia. Obserwując od ponad roku rynek wirtualnych walut jestem coraz bardziej zły. Powodem mojej złości nie jest aktualna bessa na rynku. Jej powodem jest zalewający nas wysyp kryptowalut, które służą tylko do tego, aby zarobić na naiwnych osobach. Zostawię temat ICO, bo kupowanie obietnic w przyszłości jest już zupełnym nieporozumieniem.

https://cdn.pixabay.com/photo/2015/06/28/14/10/soap-bubble-824558_960_720.jpg
źródło obrazka

Mówi się, że jest wiele dobrych projektów na rynku. To prawda, niektóre może i tak, ale przyznajcie mi rację : Widzicie świat w którym człowiek w piekarni płaci bread-coinem, na stacji benzynowej fuel-coinem, a u lekarza hospital-coinem? Do czego potrzebne będą nam te wszystkie wirtualne monety? Na pewno nie do płacenia. Jeśli jakaś kryptowaluta zostanie kiedyś użyta do płatności w sklepach czy internecie, to najwyżej jedna lub kilka dominujących. Zatem po co te wszystkie coiny, których twórcy niby cały czas pracują nad ich rozwojem, czarując ludzi słowami: KUP, w przyszłości zostaniesz milionerem!

https://cdn.pixabay.com/photo/2014/11/25/08/13/dollar-544956_960_720.jpg
źródło obrazka

Jak jest naprawdę? A no właśnie... Opiszę Wam na przykładzie kryptowaluty Nexus. Kosmiczny projekt, w którym serwery miały by być w kosmosie, zapewniając dodatkowo darmowy internet dla wszystkich mieszkańców naszej planety. Ok, super innowacyjny projekt, kusi by zainwestować. Co budzi niepokój? Większość monet tej kryptowaluty jest w posiadaniu małej grupki milionerów. I oto projekt ten kilka lat, cały czas reklamuje się, dając nadzieję na wzrost wartości, a milionerzy czekają, by wielu ludzi uległo tym fantazjom i wizji bogactwa. Co się dzieje dalej? Gdy, uznają oni, że nadeszła pora, sprzedadzą swe ogromne zasoby, zarabiając na ludzkiej naiwności zanim projekt zostanie zrealizowany, o ile w ogóle zostanie...

https://cdn.pixabay.com/photo/2014/11/25/08/08/financial-crisis-544944_960_720.jpg
źródło obrazka

Do czego zmierzam? A więc według mnie prawdziwymi kryptowalutami są tylko te, których się używa. Używam Bitcoina, wiadomo to para z innymi monetami na większości giełd. Za niego kupuję STEEM, którego używam na co dzień. Używam Ethereum czy Litecoina do transakcji między giełdowych. Innymi monetami można przesyłać wartość to prawda, ale czy samo posiadanie ich ma jakiś cel poza wizją zarobku? Uważam, że większość kryptowalut stworzono tylko po to, by zarobić na osobach, które uwierzą w dany projekt. Dlaczego teraz podczas spadków mało jest informacji o dalszym rozwoju wielu projektów? Dlaczego jeszcze w grudniu twórcy wielu coinów pokazywali plany i mapy rozwoju na następne lata? Gdzie są teraz? Wiele projektów udaje, że coś tworzy i w czasie Hossy nakręca ludzi często nieprawdziwymi informacjami. Podsumowując : większość kryptowalut bez konkretnego zastosowania jest dla mnie bańką spekulacyjną, pompowaną wtedy, gdy jest szansa zarobić na naiwnych ludziach.

Tekst zgłaszam do 35 edycji "Tematów Tygodnia" jako luźne nawiązanie do tematu nr 1: Czarny czwartek (1929)

Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam!

Źródło pomocne :

Bańka spekulacyjna

All rights reserved by @astromaniak 2018

KOMENTARZE

  • jasiu

    Większość tego co napisaleś to prawda ale co zrobić, na podobnej zasadzie działa rynek akcji. Z jednym się nie zgodzę do końca. Inwestowanie w ICO to kupowanie obietnic. Może trochę to tak wygląda ale czy ETH nie miało ICO? Tyczy się to też innych fajnych projektów, które już zaczynają działać. IOTA wydaje mi się świetnym projektem. Gdzie by była dzisiaj bez ICO?

  • franino

    Tak naprawdę główną jest Bitcoin i ewentualnie dobre są wymienione. Ale te, które się dobrze cenowo trzymają mają sens ale teraz się zrobił wysyp "no name-owych" badziew-coinów jak słynny Dascoin i tym trochę zarąbali sprawę bo to ewidentnie scam a niszczy rynek.

  • zwora

    10-15 krypto. Max. Ale czy akurat Nexus to takie największe potępienie... są setki gorszych...

  • strefanetu

    Nie ma sensu mydlić oczy nowymi projektami. Czy tego chcemy, czy nie zawsze wygrywa rynek i dotyczy to wszystkich projektów? To jest gra, w której jeden wygrywa, a drugi przegrywa. Dla mnie jest ważne jeszcze, kto jest wokół projektu. Nexus będzie miał swój show, bo zaczyna się dziać wokół niego.https://www.meetup.com/pl-PL/Nexus-Earth/events/ffmpwpyxkbdb/

  • koltci

    Większość projektów zapewne nie wypali i po jakimś czasie - dłuższym lub krótszym - obumrze ale część z nich z całą pewnością odmieni wiele dziedzin życia - i stanie się to bez różnicy na obecną niechęć większości populacji czy też na ataki ze strony rządów czy inst. finansowych. Przy wszystkich ważnych przełomach technicznych były takie obawy i działania odwetowe konkurentów z poprzednich systemów. Jak się to skończyło - wiemy. Samochody wyparły konie. Silnik parowy dużą część ludzkiej pracy fizycznej. Silnik spalinowy wyparł silnik parowy itd. itd.

  • m-san

    "Widzicie świat w którym człowiek w piekarni płaci bread-coinem, na stacji benzynowej fuel-coinem, a u lekarza hospital-coinem?"

    Ja widzę. Jest tuż za oknem. :)
    Tak się składa, że już to robimy. Idąc na pocztę kupuję znaczek. Znaczek upoważnia mnie do nadania paczki. To waluta pocztowa, inna reprezentacja wartości. Analogia do ZnaczekCoina. W sklepie monopolowym zbieram pieczątki za zakupione piwa i za komplet mogę dostać jedno gratis. Mogę też sprzedać kupon pełny pieczątek komuś na ulicy. Analogia do PiwoCoina. Na stacji benzynowej też zbieram punkty, które potem mogę wymienić na dywanik samochodowy, albo benzynę, albo coś podobnego. BenzynaCoin. Płacąc w sklepie zbieram punkty Payback. Potem mogę je wymienić na nagrody. PaybackCoin. Na Allegro wprowadzono coś w rodzaju "monet" za zakupy. AllegroCoiny. Pyszne.pl ma/miał swoje pieczątki za zakupy w restauracjach. JedzenieCoin. W tramwaju używam biletu, które reprezentuje wartość i który wcześniej zakupiłem. KomunikacjaCoin. Tysiące różnych coinów jest już w obiegu w rzeczywistym świecie i ludzie bardzo szeroko z nich korzystają. Doskonale się to przyjęło.

    Od prawdziwej kryptowaluty dzielą je wszystkie tylko dwa kroki:

    • Nie wszystkie są cyfrowe, a jeśli są, to nie są realizowane na podobnych zasadach jak blockchain lub tangle.
    • Handel nimi jest utrudniony ze względu na ograniczone (lub żadne) możliwości przekazywania sobie fizycznie tych punktów/biletów/pieczątek/coinów.

    Transformacja tych tysięcy rzeczy w osobne kryptowaluty dała by swobodę wymiany i handlu nimi. Dobra restauracja miałaby wysoki kurs swoich monet. Bilety tramwajowe byłyby dostępne na wolnym rynku podobnie jak już są często dostępne bilety na koncerty zakupione przez "koników".
    Nie wszystko to jest nam oczywiście potrzebne, ale próbuję tylko pokazać na przykładzie, że liczba kryptowalut nie stanowi dla nas żadnego problemu, a nawet jest wskazana. Osobiście uważam, że różnorodność jest zaletą w rynku kapitalistycznym. Zbędne projekty zostaną zapomniane, lepsze przetestują jakąś ideę i pozwolą na pojawienie się jeszcze lepszych, które z niej skorzystają i ją rozszerzą lub połączą z innymi. Nie sprawia to więc w najmniejszym stopniu, że jestem zły.

    Zły mogę być jednak z innego powodu. Zły jest pryzmat, przez jaki ludzie widzą kryptowaluty. Widzą je wyłącznie przez pryzmat ceny. To spowalnia adopcję i propaguje niewiedzę. Ostatecznie jednak to przez ludzką chciwość, bo bardzo rzadko sami twórcy obiecują góry złota zysków na ICO. To ludzie sami już dorabiają sobie tę historię do oferowanych monet. Takie podejście preferują też media głównie przez niezrozumienie tematu przez dziennikarzy. To pewnie jednak z czasem się zmieni, a ludzie zaczną rozumieć, że kryptowaluty mogą im do czegoś służyć. Adopcja się znacznie poszerzy, a zmienność cen zmaleje. Staram się myśleć, że stabilizacja i rozsądek jest tylko kwestią czasu, a wariactwa i oszustwa wynikające z niezrozumienia tematu zaczną zanikać, jak zanika teraz odsetek ludzi nie korzystających z Internetu.

  • qinfinitas

    Kryptowaluty to zapewne bańka spekulacyjna.
    Większość z nich - tak jak piszesz - to sposób na szybki zarobek dla twórców i inwestorów.
    Przykre, że wielu ludzi daje się nabrać i okraść - dlatego zainteresowani tematem kryptowalut powinni ostrzegać innych i pomagać.
    Za jakiś czas bańka ta - jak inne wcześniej - pęknie.
    Wiele kryptowalut padnie i co za tym idzie, niestety wielu ludzi straci pieniądze - i pewnie co gorsze, zaufanie do kryptowalut.
    Pozostanie ich garstka i te będą mieć dużo niższą wartość względem swojej wartości u szczytu (pewnie na chwilę przed pęknięciem bańki), a potem zacznie się ich powolny wzrost.
    I wszystko się unormuje.
    Przynajmniej mi się tak wydaje.
    Zapewne warto dzielić się wiedzą, inwestować w sprawdzone projekty i pomagać innym.