BLOGCZEJNalpha

Choroba, która skazuje na nienawiść

"Przestań mlaskać, nie mogę już tego słuchać! Jesz jak świnia, ostatni raz z Tobą jem! Skończ już, zaraz wybuchnę! Nie umiesz normalnie przeżuwać? Przestań tak głośno przełykać! Nie umiesz jeść ciszej? Przestań siorbać!"

To tylko niektóre zwroty, które mogą paść podczas zwykłego, rodzinnego posiłku. Wiele osób nie może znieść odgłosów spożywania jedzenia przez drugie osoby, a także wiele innych dźwięków wydawanych przez człowieka.

depression-2912404_1280.jpg

Mizofonia, bo o niej mowa, jest uznawana za zaburzenie psychiczne, które doprowadza osobę z tym zaburzeniem do szału, gdy słyszy (naturalne) odgłosy wydobywające się przy piciu lub jedzeniu innej osoby, ale nie tylko. Mizofonia pochodzi z języka greckiego od słów misos - nienawiść oraz phone - dźwięk. Osoba cierpiąca na tą przypadłość może być wrażliwa na różne dźwięki wydobywane przez człowieka. Jednych będzie doprowadzać do szału picie i jedzenia, a jeszcze innych pociąganie nosem, chrapanie, chrząkanie czy po prostu głośny oddech.

Niestety najbardziej na tym cierpią osoby najbliższe, bowiem to na nich odbija się to najbardziej.

Ktoś może stwierdzić, że przecież dźwięki te świadczą o niekulturalnym zachowaniu tych osób i są często powodem irytacji i gniewu. Owszem, nie każdy je z kulturą, lecz osoby z mizofonią nawet przez krótką chwilę nie mogą znieść tych dźwięków, a rosnąca irytacja zamienia się w złość a nawet czasem agresję.

terrorist-2481808_1920.jpg

Ktoś może być bardzo kulturalny, nie mlaskać, jeść z zamkniętą buzią, starać się jak najciszej przeżuwać pokarm, lecz i tak na pewno usłyszy uwagę o chamskim zachowaniu podczas tych czynności.

Najbardziej obrywa się osobom najbliższym, czyli rodzinie oraz partnerom życiowym. To oni są najczęściej krytykowani za swoje zachowanie podczas jedzenia. Przy konsumpcji ze znajomymi czy spotkaniach biznesowych już tak negatywne emocje nie występują. Ciągła złość przy wspólnych posiłkach sprawia, że osoba z mizofonią zaczyna izolować się od rodzinnych obiadów, aby zjeść w ciszy, a osoby krytykowane mimo swoich starań, czują niemoc, bo po prostu ciszej się nie da.

Choroba ta pojawia się głównie w dzieciństwie, między 9 a 13 rokiem życia i z wiekiem nie słabnie, wręcz przeciwnie - nasila się, a do tego dochodzą kolejne znienawidzone dźwięki. U chorego często pojawia się frustracja. Wie, że występowanie tak negatywnych emocji, nie jest normalne, lecz nie może sobie z tym poradzić, jest to o wiele silniejsze od niego.

hunger-413685_1920.jpg

Zazwyczaj na tę chorobę zapadają osoby, które miewają często migreny, szum w uszach lub przebyły urazy głowy i kręgów szyjnych, albo cierpiały na zespół stresów pourazowych. Mizofonię można również wykryć u osób z autyzmem, boreliozą czy zapaleniem opon mózgowych.

Niestety nie ma badań ile dokładnie osób cierpi na to schorzenie, które jest często spotykane w naszym życiu. Również nie istnieje lek na tę chorobę, więc praktycznie jest nieuleczalna.

Często chorym zaleca się unikanie badźców, które wywołują negatywne emocje lub wizytę u psychologa. Równie często stosuje się terapię szumów usznych, które poprawiają komfort życia chorym i sprawiają, że chory mniej skupia się na negatywnych bodźcach.

Ciężko jest żyć osobom cierpiącym na tę chorobę, która jest równie trudna do zdiagnozowania, bowiem w pierwszej kolejności lekarze wykluczają inne schorzenia i zaburzenia, w ostateczności stwierdzają mizofonię, ale jeszcze ciężej jest najbliższej rodzinie, której pozostaje bycie wyrozumiałym i staranie się (znając jakie bodźce najbardziej dokuczają choremu) ograniczać niepożądane efekty.

family-eating-at-the-table-619142_1920.jpg

Aby wspólne posiłki można było zjeść w miłej, rodzinnej atmosferze, warto włączyć jakąś muzykę czy film, który odwróci nieco uwagę od skupiania się na dźwiękach spożywania innych osób i przy okazji sprawi, że odgłosy te nie będą aż tak słyszalne. Trzeba również pamiętać, że najważniejsza jest cierpliwość oraz wyrozumiałość.

Może w przyszłości lekarze znajdą skuteczne lekarstwo na mizofonię, który całkowicie zniweluje reakcję na znienawidzone dźwięki i sprawi, że zarówno chorym jak i osobom towarzyszącym, będzie żyło się spokojniej bez zbędnych negatywnych emocji.

Zdjęcia: www.pixabay.com


Przy pisaniu tego posta wspomagałem się Wikipedią.

Post zgłaszam do Tematów Tygodnia #51
Temat nr 3

KOMENTARZE

  • fervi

    flustracja.

    Flu - grypa? ;) Frustracja oczywiście :D

    Natomiast materiał sam w sobie ciekawy

  • wadera

    Poruszył mnie Twój tekst - znam to ze swojego dzieciństwa. Każdy wspólny posiłek to była katorga, oczekiwanie na wybuch. Do dzisiaj wolę jeść sama, w spokoju.
    Moim zdaniem osoba cierpiąca na to schorzenie powinna jeść w odosobnieniu albo wkładać stopery do uszu, a nie narażać całe otoczenie na stres, szczególnie dzieci.

  • robertartfoto

    Ja chyba mam tą przypadłość niestety sam doskonale pewnie nie jem ale jak słyszę dźwięki innych to mnie drażni...wyjściem z sytuacji jest puszczenie muzyki w moim przypadku to działa. Pozdrawiam i dzięki za ciekawy artykuł.