BLOGCZEJNalpha

Szczyt Mam Tor i nawiedzony wąwóz Winnats Pass - wyprawa do angielskiego Peak District [artykuł + fotorelacja]


Mroźny, słoneczny poranek o lekko zachmurzonym niebie wydaje się być idealną pogodą do pieszej wędrówki. Nawet prognoza silnego wiatru, zwiększającego odczuwalny mróz nie jest w stanie odwieść od wyprawy do angielskiego Peak District, w okolice szczytu Mam Tor.

Półtorej godziny jazdy samochodem po brytyjskich drogach, to przyjemne i relaksujące zajęcie. Chyba, że na ulicach zalega ćwierć centymetra śniegu. Wtedy miasta doznają paraliżu, dzieci nie idą do szkoły, a hydraulicy mają pełne ręce roboty przy popękanych rurach instalacji sanitarnych. Śnieg i „zabójcze” minus 5stC nadejdzie dopiero za kilka dni. Chyba jednak nie warto wymieniać opon w samochodzie, czego sami Anglicy prawie w ogóle nie robią – bez względu na pogodę. Mamy więc okienko pogodowe, pozwalające na szybkie przebycie 100 kilometrów w kierunku Castleton i Edale – miejscowości położonych w północnej części hrabstwa Derbyshire.

https://steemitimages.com/DQmVhZWwjBW1vGZ9DbveXR2j4MrJbCba29r4GQKYhmayBNu/1024px-WinnatsPass.jpg
fot. Winnats Pass, widok od strony zachodniej, Wikipedia, Creative Commons

Peak District, to wyżyna i park narodowy w środkowej Anglii, a zarazem południowy kraniec Gór Pennińskich, ciągnących się przez około 400 kilometrów na północ, aż pod sam Mur Hadriana, który w starożytności miał chronić rubieże Cesarstwa Rzymskiego od szkockich plemion Piktów. Struktura geologiczna parku, to głównie wapienie oraz piaskowce, powstałe w okresie orogenezy kaledońskiej. Niestety angielski krajobraz jest bardzo ubogi w lasy. Szacuje się, że u progu normańskiej inwazji na Wyspę, stanowiły zaledwie 15% powierzchni kraju, a niespełna tysiąc lat później, w 1905 już tylko 5%. Jednak wzgórza Peak District, to nie tylko pola uprawne, czy wrzosowiska, ale także ciekawe formacje skalne z wapienia i piaskowca, oraz liczne pozostałości działalności człowieka sprzed nawet kilkunastu tysięcy lat. Mam Tor, wzgórze z okolicznymi grzbietami, które stanowią cel naszej podróży, jest właśnie takim miejscem. Ten popularny cel weekendowych wędrówek, był kiedyś siedliskiem lokalnych społeczności, oraz miejscem tradycyjnych praktyk pogrzebowych.


Szczyt Mam Tor, fot. własna
Mam Tor znajduje się zaledwie 517 metrów nad poziomem morza, jednak panorama okolicznych grzbietów górskich, oraz widok krętych dróg na północ od szczytu sprawiają, że wielu amatorów pieszych wędrówek wraca tu częściej niż w jakiekolwiek inne miejsce Peak District. Nazwa Mam Tor znaczy tyle co „Matka Góra”. Pochodzenia tej nazwy należy szukać w osuwisku na wschodnim zboczu piaskowca, z którego zbudowane jest wzniesienie. Na przestrzeni wielu lat, wietrzejące i obsuwające się masy ziemie uformowały poniżej szczytu szereg małych górek.

Siły natury są bezlitosne nawet dla starszyzny – niepozornie wyglądający Mam Tor liczy sobie około 320 milionów lat. Proces osuwania się mas skalnych i ziemi jest powszechnym zjawiskiem w Peak District i trwa mniej więcej od 4000 lat. Obecnie geolodzy oszacowali, że urwisko Mam Tor obsuwa się ze średnią prędkością aż 25 centymetrów na rok, a zimą przy dużych opadach deszczu, znacznie więcej. Na szczęście nie ma zagrożenia życia i zdrowia mieszkańców okolicy. Niemniej w 1979r. droga krajowa A625 z Sheffield to Capel en le Frith, została wyłączona z użytku z powodu poważnych uszkodzeń spowodowanych osuwiskiem, oraz w obawie o bezpieczeństwo podróżnych.

Okolice to nie tylko urokliwe wzgórza, doliny i szlaki, ale także zespół czterech jaskiń; Blue John Cavern, Speedwell Cavern, Peak Cavern oraz Treak Cliff Cavern. Dziś udostępnione są zwiedzającym podróżnym, ale jeszcze nie tak dawno temu, wydobywano w nich drogocenne minerały oraz ołów. Każde z tych miejsc ma swoją długą i ciekawą historię, dlatego niebawem powstanie o nich osobny artykuł.

Wejście na szczyt to widowiskowa wędrówka, do której zdolny jest każdy normalnie sprawny człowiek. Nie wymaga niczego poza entuzjazmem, wygodnymi butami i ciepłą kurtką – szczególnie w okresie zimowym, kiedy mróz i silny wiatr potrafią mocno uprzykrzyć życie. Otaczające Mam Tor, oraz pobliski Kinder Scout szlaki są w stanie zapełnić piechurom czas na wiele godzin, a nawet dni. Wszak 4 kilometry na północ, w miejscowości Edale, rozpoczyna się ponad 400-kilometrowy szlak turystyczny – the Pennine Way – biegnący wzdłuż całych Gór Pennińskich zwanych także „Szkieletem Anglii” (ang. Backbone of England).

https://steemitimages.com/DQmeMRbDeRh1tPFGkWU2xdNhJRP35WEzWwvnxCtmNVYZey5/20180225_181204.jpg
Widok na północ ze szlaku prowadzącego na szczyt Mam Tor.
fot. własna

Badania archeologiczne wokół Mam Tor wskazały, że na przestrzeni ponad 3000 lat był on zamieszkiwany przez różne wspólnoty plemienne, które na jego szczycie zbudowały grodzisko z drewnianym, kilkumetrowym murem obronnym. Datowanie izotopem węgla świadczy o zorganizowanej formie społecznej zamieszkującej gród już w 1200 roku przed naszą erą. Jednak znalezione na miejscu artefakty takie jak kamienne narzędzia sugerują, iż bliska okolica mogła stanowić ludzkie siedlisko na długo przed wybudowaniem grodu, sięgając nawet trzeciego tysiąclecia przed narodzeniem Chrystusa.

Na terenie Wysp Brytyjskich, pomiędzy późnym Neolitem a wczesną Erą Brązu, powstało wiele kopców grobowych, w których grzebano umarłych. Dwa takie kopce zostały odkryte właśnie na Mam Tor. W późniejszym okresie na zboczach wzgórza powstało ponad 70 szałasów. Budowane były na małych poziomych platformach wyciętych w spadzistym stoku. Archeolodzy znaleźli także liczne ślady ceramiki w postaci kawałków potłuczonych naczyń i garnków, a także kamienie do ostrzenia narzędzi, oraz koraliki z muszelek. Zarówno gród obronny na syczcie Mam Tor, jak i jego zbocza, przez setki, a nawet tysiące lat, służył ludziom jako miejsce zamieszkania, oraz codziennej domowej pracy. Dziś wędrując ogołoconymi z drzew ścieżkami i spotykając na szlaku dziesiątki innych wędrowców, mało kto zdaje sobie sprawę, że okolice te, były kiedyś nie mniej zatłoczone niż dziś – że mieszkali tu ludzie.

Niespełna dwa kilometry na południe, tuż u wejścia do Speedwell Cavern, rozpoczyna się kręty, kilometrowy, porośnięty zieloną trawą wąwóz, zwany Winnats Pass. Do niedawna uważano, że powstał on w wyniku zapadnięcia się pod ziemią gigantycznej jaskini. Naukowcy nie są jednak co do tego zgodni. Ostatnimi laty, coraz większą popularność zdobywa hipoteza, iż widowiskowy rozłam w ogromnej skale, to jar w rafie koralowej, która miliony lat temu dała początek obecnemu wapieniowi. Zbocza wąwozu obfitują w strzeliste formacje skalne, brutalnie rozcinające wiejące w wąwozie wichry, wydając przy tym charakterystyczny świst. Ale czy na pewno?

https://steemitimages.com/DQmarFaKC6gMj5pfqF9FC3MMK1eyDrdph4T1HEPJxd775eH/20180225_180643.jpg
Wjazd do wąwozu Winnats Pass od wschodniej strony.
fot. własna

Niektórzy mieszkańcy okolicy uważają, iż złowrogie odgłosy wydawane są przez dusze zamordowanej przez miejscowych górników młodej pary – Alana i Clary. Związek zakochanych był nie do zaakceptowania przez rodzinę Clary z powodu znacznie niższego statusu społecznego Alana. Gdy brat Clary zaczął wysyłać pod adresem jej wybranka pogróżki, oboje zdecydowali się uciec i pobrać w tajemnicy przed rodziną. Niestety, ich tymczasowy pobyt w gospodzie Castleton Inn zwrócił uwagę pięciu tamtejszych górników, którzy na podstawie dobrej jakości odzienia Alana i Clary uznali, iż młoda para musi mieć przy sobie inne kosztowności. Śledząc dwójkę dotarli za nimi aż do Winnats Pass, gdzie w bestialski sposób napadli i zamordowali młodą parę. Zbrodniarze zrabowali biednym ofiarom wszystkie pieniądze jakie mieli przeznaczone na rozpoczęcie nowego życia, a ich ciała ukryli w głębokiej sztolni pobliskiej kopalni. Los nie był jednak łaskawy dla napastników. Pierwszy z nich zginął, spadając z urwiska nieopodal miejsca zbrodni. Drugi, został śmiertelnie przygnieciony przez spadający głaz. Trzeci, popełnił samobójstwo, a czwarty oszalał. Ostatni z nich o imieniu James, popadł w poważne tarapaty finansowe i dwadzieścia lat później, na łożu śmierci, trapiony wyrzutami sumienia, wyznał popełnioną w 1758r. zbrodnię. Przesądni mieszkańcy Castleton twierdzą, że w wąwozie Winnats Pass czasami słychać błagalne głosy Alana i Clary. A może to tylko wiatr?

Wybierając się na Mam Tor warto odwiedzić stromy Winnats Pass, gdzie naprzeciwko jaskini Speedwell Cavern można zaparkować samochód, albo przejechać wąwóz od wschodniej strony i zatrzymać się na parkingu pod samym szczytem.

Angielski Peak District może nie należy do najbardziej spektakularnych parków narodowych. Pod tym względem wysunięty bardziej na północ Lake District, czy walijska Snowdonia, mają do zaoferowania znacznie atrakcyjniejsze krajobrazy. Jednak nie cel, a droga i aktywnie spędzony czas jest najważniejszy, więc jak mówi stare chińskie powiedzenie: „nie bój się iść powoli, obawiaj się stania w miejscu”.

https://steemitimages.com/DQmTeL1gUc3ymsLCj3NEgRMseoE9ajHJW36SVux4qQtzGHc/20180225_181609.jpg
Widok ze szlaku prowadzącego na Mam Tor.
fot. własna

https://steemitimages.com/DQmb72LCpr6bQ6x3hcjsQ76mP1kPkuek12TDnfj8FCBfAg5/20180225_182029.jpg
Jeden z wielu szlaków turystycznych wzdłuż okolicznych grzbietów górskich.
fot. własna

https://steemitimages.com/DQma79V4qvvCdPagnmXS3WZG3aPJqwtadt1xV16H64X2fa4/20180225_180904.jpg
Szlak prowadzący na Mam Tor.
fot. własna

@cezarys

PS. Tym wpisem pragnę zachęcić użytkowników Steemit do korzystania z nowego tagu #pl-gory będącego nieformalną podkategorią tagów #pl-podroze oraz pl-natura. Serdecznie zapraszam @bartek231 @xionc @magnus19 @pkocjan oraz wszystkich zainteresowanych, których nie wymieniłem, a powinienem ;)

KOMENTARZE

  • magnus19

    Super miejsce!!! Szkoda tylko ze mam tak daleko..... jednodniowy wypad to trochę za krótko, mało czasu na chodzenie ... :(
    Dziękuje za info dotyczące nowego tagu.
    Artykuł pierwsza klasa 100% Vota!!

  • wadera

    Bardzo urokliwe miejsce, uwielbiam ten typ krajobrazu.

  • lesiopm

    Świetna relacja, uwielbiam takie klimaty.
    Niestety w Polsce daleko do gór, a tu w Belgii to co najwyżej hałdy pokopalniane i reszta płaska :(

  • postcardsfromlbn

    Piękne zdjęcia! I solidny artykuł.