BLOGCZEJNalpha

Epicki film historyczny, czyli Król Wyjęty Spod Prawa - Recenzja

Outlaw-King-filme-Netflix_MEDIMA20180907_0026_5.jpg

Data Premiery: 6 września 2018
Reżyseria: David Mackenzie
Scenariusz: David Mackenzie

Streszczenie Fabuły:
Szkocja, początek XIV wieku. Szlachcic Robert Bruce przejmuje koronę i rozpoczyna walkę z okupującymi kraj Anglikami.~Filmweb


got1.png

Epicki film historyczny, czyli Król Wyjęty Spod Prawa nie trafił na ekrany kin i jest już dostępny w serwisie Netflix.

Głównym bohaterem Outlaw King jest Robert de Bruce, którego możecie pamiętać z roli w filmie Braveheart. Choć nie jest to bezpośrednia kontynuacja Bravehearta to akcja Króla wyjętego spod prawa rozpoczyna się dokładnie w momencie zakończenia akcji tamtego filmu, gdy szkocka rebelia przeciwko angielskiemu królowi zostaje zdławiona, ceną pokoju jest zrzeknięcie się przez Bruce’a praw do Korony, a także podporządkowanie się angielskiemu królowi oraz aranżowane małżeństwo mające na celu przypieczętowanie sojuszu politycznego, kiedy jednak Bruce odkrywa, że jego lud jest uciśniony rozważa powrót do partyzanckiej wojny.

got2.png

Król wyjęty spod prawa ma naprawdę świetny początek zapowiadający wielkie kino, pierwsze 10 minut filmu zrealizowane jest formie mastershota, czyli długiego nieprzerwanego ujęcia, za którego pośrednictwem poznajemy bohaterów, konflikty między nimi, rysy psychologiczne, a także kontekst historyczny.

W głównego bohatera wciela się Chris Pine a jego interpretacja Roberta de Bruce jest wyjątkowo wyważona i zamiast dawać się ponieść emocjom bardzo często jego dramatyzm wynika z tego, że próbuje on je w sobie dławić. Pierwszy akt filmu jest bardzo obiecujący i dosyć szybko angażujemy się emocjonalnie w losy głównego bohatera, zarówno jako rebelianta zatroskanego losem poddanych, ale również jako wdowca, który musi odnaleźć się w zaaranżowanym małżeństwie, jego żona Elizabeth jest postacią silną, dobrze zarysowaną jak i świetnie zagraną przez Florence Pugh, którą wkrótce zobaczymy w ekranizacji Małej Doboszki Johna le Carré, na którą bardzo czekam.

got3.png

Po pierwszym pokazie filmu na festiwalu w Toronto krytykowano nierówne jego tempo i reżyser David Mackenzie zdecydował się przed premierą na netflixie skrócić go aż o 20 minut, usuwając nie tylko sceny akcji, ale także te bardziej intymne momenty z udziałem głównego bohatera i szczerze mówiąc jestem bardzo ciekaw tych scen, ponieważ Outlaw King najlepiej sprawdza się właśnie, wtedy kiedy towarzyszymy głównemu bohaterowi w jego konfliktach wewnętrznych, kiedy musi podjąć bardzo trudne decyzje, nie znaczy to, że poszczególne wątki drugoplanowe nie są ciekawe, ale momentami łapałem się na tym, że miałem nadzieję, że fabuła przyspieszy do momentów, które mają większe znaczenie dramaturgiczne, wśród nich jak na epickie kino historyczne przystało są fenomenalne sekwencje akcji, na które zdecydowanie warto czekać, najlepsze są nie tylko te świetnie zrealizowane, ale także angażujące emocjonalnie, ponieważ towarzyszymy głównemu bohaterowi na polu bitwy, o ile w Królu Wyjętym Spod Prawa nie brakuje przemocy to nie epatuje on krwawymi wystylizowanymi obrazami obcując raczej na rzecz ubabranego błotem realizmu i film ten docenią przede wszystkim miłośnicy średniowiecza i walk rycerskich.

Wracając jeszcze na chwilę do aktorów, wśród wojowników towarzyszących głównemu bohaterowi chciałbym także wyróżnić Aarona Taylora-Johnsona, który zwykle obsadzany jest mało wyrazistych, żeby nie powiedzieć mdłych rolach, ale mając odpowiedni materiał potrafi naprawdę zabłysnąć, na co ten film jest dowodem, postać zdesperowanego wojownika chcącego odzyskać ojcowską ziemie jest jedną z jego najwyrazistszych ról, ocierając się pozytywnie o szaleństwo, ale dla kontrastu, chociaż sam wątek Księcia Edwarda stojącego na czele armii brytyjskiej jest ciekawy to aktor wcielający się w te role, czyli Billy Howle nieco zbyt często ociera się o groteskę i chociaż jestem pewien, że jest to świadomy zabieg to wydaje mi się, że zostało to przedobrzone. Skoro już mówimy o wadach Króla wyjętego spod prawa to moim zdaniem największą jest to, że zdecydowano się pominąć dystrybucję kinową, ale oczywiście właśnie po to Netflix kupuje duże produkcje do ich ekskluzywnego rozpowszechniania, żeby przyciągać i utrzymywać subskrybentów.

got4.png

Podsumowując:

Outlaw King jest rewelacyjnie zrealizowany, ma świetne realistyczne efekty specjalne, przepiękne plenery i epickie bitwy, które najlepiej oglądałoby się właśnie na możliwie największym ekranie i myślę, że w kinie łatwiej byłoby przeboleć dłużyzny i mniej angażujące momenty fabularne, niemniej jednak jest ciekawą produkcją, nie jest wprawdzie niezapomnianym doświadczeniem filmowym i wymaga od widza cierpliwości, a także momentami wyrozumiałości dlatego film ode mnie otrzymuje 6/10.



https://www.youtube.com/watch?v=Q-G1BME8FKw

KOMENTARZE

  • kusior

    Dawno nie widziałem filmu kostiumowego osadzonego w tych czasach, więc myślę, że może obejrzę.

  • zwora

    Obejrzałem. Świetne sceny bitewne