BLOGCZEJNalpha

Urzędy wszędzie takie same. :D

Jest ktoś kto lubi płacić podatki? Nie wiem i nie znam. Może i są tacy, którzy z uczuciem oddają cesarzowi co cesarskie... na ogół jednak nie jesteśmy zadowoleni kiedy nam zabierają ten wcale nie mały grosz.

anthony-tyrrell-400730-unsplash.jpg

W dodatku urząd skarbowy charakteryzuje się niespożytą inwencją i co jakiś czas odkrywa białe plamy. Wyszukując to co niezauważone wcześniej, dwoi się i troi by "uszczelnić" luki w prawie.

I nikt się od płacenia nie wywinie. A jeśli zalega z opłatą - przychodzi poborca i odbiera co jego.

Skoro wszyscy muszą płacić podatki, to wszyscy. Wyjątków nie ma. Nawet stworzenia rodem z fantazji nie unikną rozstania z częścią swoich dochodów. A jak ściągnąć podatek od mitycznej bestii? US ma swoje sposoby - wysyła przeszkolonego w magii Poborcę z kryształem Fiskusa...

jamie-street-493144-unsplash_.jpg

Co państwo robi z tego typu przychodem i czym, fizycznie, jest podatek pobierany w lubelskim oddziale skarbówki tego nikt nam nie mówi. W miarę zagłębiania się w treść fabuły poznajemy za to życie codzienne pracowników tego dość niezwykłego urzędu, przepisy potrzebne poborcom w pracy, kruczki prawne...

osman-rana-222325-unsplash_.jpg

Utarczki z władzą zwierzchnią są podobne jak w zwykłym biurze, problemy z personelem na porządku dziennym. Ot jest na liście płac brygada interwencyjna - komando silnorękich, które w trudnych wypadkach ma służyć wsparciem... Ale gdy przychodzi co do czego to nie posłużą bo jeden na zwolnieniu a inny ma uraz kręgosłupa i ciężkiej roboty mu nie wolno. W dodatku cała ekipa komandosów, co zostało wcześniej zapisane z kontrakcie, jedzie do sanatorium nerwy zszargane koić...

Jak to mówią - kazał pan musiał sam.

osman-rana-222324-unsplash_.jpg

Akcja wartka, bohaterowie z poczuciem humoru, fabuła poprowadzona z fantazja i dowcipnie. Jeśli ktoś nie uważa za stratę czasu poświęcenia kilku godzin na lekturę sympatycznej powieści o nie specjalnie krwawej fabule, pełnej zaskakujących zwrotów akcji - to warto. Niczego ta książka nie nauczy, za to zabawy jest sporo.

Rozbawił mnie obraz taksówkarza, który zgodnie z zasadą: klient nasz pan, niczemu się nie dziwi. Wszystko przewiezie bez pytania pomoże przy załadunku a gdy będzie taka potrzeba to i głowę pod wodą przytrzyma by przewożony nie przeżył. Tu akurat potrzeby nie było.

osman-rana-263702-unsplash_.jpg

A tak przy okazji: okazuje się, że Smok Wawelski wcale nie umarł. Pod opieką Krakowskiej Gildii Magów spokojnie żyje sobie na emeryturze. I tylko od czasu do czasu, kusi go by kijem w mrowisku zabełtać.

Książka, o której piszę to "Podatek" autorstwa Mileny Wojtowicz
wydawnictwo Fabryka Słów
Lublin 2009

Ilustracje: Unsplash

KOMENTARZE