BLOGCZEJNalpha

Moja przygoda z freeganizmem. [#1] Początki

Czołem Steemianie i Steemianki!

Jem śmieci. Można się krzywić, można dziwnie patrzeć, można nawet się zszokować, proszę bardzo. Nie mam problemu z łamanie społecznego tabu, a ratowanie wyrzuconego jedzenia mnie bawi i ładuje pozytywną energią. Do tego jest tanie. Wstydzić powinni się raczej ci, którzy przykładają rękę do obecnego stanu rzeczy. Czemu jem produkty uznane przez innych arbitralnie za śmieci? Opowiem Wam swoją historię. To pierwszy z serii wpisów, w których chcę Wam przybliżyć temat freeganizmu.

https://imgur.com/9y3IGzB.jpg

To już około 5 lat od pierwszych "łowów", a zaczęło się zupełnie przypadkiem... Przechodziłem wieczorem koło supermarketu na moim osiedlu i koło kosza zobaczyłem skrzynkę z jabłkami, papryką i porem. Podchodzę, badam, dobre! Za dzieciaka, w ramach zabawy wyciągaliśmy różne rzeczy ze śmietników, więc nie było mi to straszne. Zdawałem sobie też sprawę, że sklepy wyrzucają jedzenie, ale nigdy bym nie pomyślał, że można też znaleźć dobre jedzenie. Jakiś czas później natknąłem się na temat w Internecie, no i przygoda się zaczęła. Grupy na FB, mapy z zaznaczonymi marketami, Trashwiki, pogłębianie wiedzy o marnowaniu żywności no i oczywiście wielki wkurw i frustracja. Nie mogłem uwierzyć, jak dużo dobrego jedzenia jest marnowane!

https://imgur.com/FDEd0lb.jpg

Z każdym wyrzuconym produktem wiąże się historia. Woda, gleba, transport i praca rolników, a teraz jedną trzecią z tego ma wylądować w koszu?! Ooo nie, tak być nie będzie. Wkurwienie i poczucie bezsilności zawsze da się przekuć w jakieś realne działanie. Zacząłem regularnie wieczorami odwiedzać Krakowskie markety w poszukiwaniu jedzenia i innych fantów. Przez pewien czas około 70% mojej diety było KOSZerne. Owoce i warzywa, które zawiniły tylko tym, że znalazły się w jednej siatce z zepsutym produktem. Makarony, ryż, kasze, bakalie z uszkodzonym opakowaniem. Pieczywo z datą na dwa dni do przodu, którego po prostu nie udało się sprzedać tego dnia. No i banany, które są najlepsze, właśnie wtedy, kiedy skórka zaczyna lekko ciemnieć.

https://imgur.com/JCrzbf3.jpg

Dwie rzeczy są najważniejsze. Zawsze wyruszać po zmroku i zostawiać po sobie porządek wokół koszy. Łowy po zamknięciu sklepu nie narażają nas na spotkanie z pracownikami i ciekawskie spojrzenia, a sprzątanie to tak z ludzkiej przyzwoitości. W następnych postach opiszę, jak to wygląda ze strony prawnej i etycznej, dlaczego uważam, że jest to bezpieczne, a na koniec opowiem o najciekawszych historiach, jakie mi się przytrafiły podczas wypadów na skipy. Tak więc weźcie swoje rękawiczki i latarki, zapraszam Was we freegańską podróż.

https://imgur.com/r0kWRfE.jpg

Uszyłem sobie nawet specjalne up-cyclingowe sakwy na rower ze starej kurtki i jeansów. Każdy freegański posiłek mnie cieszy, bo mam świadomość, że część ludzkiej pracy i zasobów naszej planety, dzięki mnie nie idzie na marne. A największą frajdę miałem, kiedy udawało mi się zmienić czyjeś spojrzenie na sprawę, albo wręcz przekonać do takiego stylu życiu. Kto wie, może i Ty znajdziesz kiedyś jedzenie na śmietniku? ;) Dzięki za uwagę!

https://imgur.com/tzdCEkV.jpg

KOMENTARZE

  • jasiu

    Wątpię żebym kiedyś w ten sposób poszedł zrobić zakupy ale to jest ciekawe ;)

  • grafzero

    Nigdy nie zdarzyło Ci się żeby Cię ktoś (nie wiem ochrona czy kto?) pogonił?

  • steem-hikers-pl

    29792531_1831047793606137_2710568411854798848_o.jpg Pozdrawiamy, nasz łup z dzisiaj ;)

  • fervi

    Ciekawe, chociaż chyba nielegalne - ale to opiszesz dokładniej w następnym tekście mam nadzieję :)

  • anna.urbanska

    O kurcze, czyli w Polsce też się efektywnie da? Wiem, że w krajach skandynawskich tak wiele osób robi, ale jakoś nie spotkałam się jeszcze z freeganizmem u nas. Pewnie sama się nie przekonam, ale temat bardzo ciekawy i czekam na kolejny post!

  • rozku

    rewelacja!
    nienawidzę marnotrawstwa (a zwłaszcza marnowania jedzenia!)
    o tej inicjatywie czytałam już kilka lat temu.
    tutaj (usa) ta działalność tez prężnie działa, choc to kraj absurdów, zatem z drugiej strony obserwuje tu "jednorazowe" podejście do wielu kwestii (raz dotknąć, ledwo otworzyć, polizać z wierzchu, wyrzucić, wziąć następne..
    (a każde "następne" w odrębnym plastikowym pojemniczku.. itd, dramat! jednym słowem)
    taki świat "jednorazówek"
    temat pokrewny, choć trochę inny. warty osobnego postu..
    (tyle ciekawych tematów, żeby tylko tego czasu było więcej..)

  • presentworld

    Pracowałem kiedyś na zachodzie bardzo często odwiedzałem kosze z wyrzuconymi warzywami przez szefa lub jego pracowników a tak naprawdę większość warzyw i owoców jest dobra, czasem wystarczy coś odkroić bo np. ubite. Klient idąc do sklepu patrzy na wygląd. Czasem sie widzi jak w domach ktoś wyrzuca dobre jedzenie, najlepiej kupować na bieżąco, takim sposobem mniej stracimy, ograniczymy efekt głodnych oczów :) Po za tym świetny opis

  • bobek11

    Fajny temat,zaciekawił mnie tak sobie myślę ile ludzi by chętnie chciało w swoje życie wprowadzić freeganizm, ale w głowie pojawia się myśl a co powie sąsiad z sąsiadką jak to wygląda?! Helenka mnie jeszcze zobaczy z Bożenką itd. Możliwe, jakby "weszła" moda na taki styl życia, dla ludzi by było to coś normalnego wtedy to już by były myśli na zasadzie, przecież Helenka i Bożenka też mają banany i truskawki z kontenera.

  • kittyspawspl

    Czytałabym dalej, czemu tak krótko? Pozdrawiam!

  • wolontariusz

    Bliski mi temat. :)

    Już 20 lat temu pozyskiwaliśmy w ten sposób pożywienie w ramach szkolenia ze sztuki przetrwania w obcym mieście - miejski surviaval.

    Świetny tekst! Resteem.

  • pdj85coexist

    Czuje niedosyt... tak wiec zaserwuj kolejny post zanim ten wystygnie 😉

  • wadera

    Przyznaję, zdarza mi się popełnić marnotrawstwo... z wygody, z pośpiechu, wreszcie z lenistwa. Pokazujesz, że można zupełnie inaczej.
    Nie wiem, czy mogłabym żywić się w ten sposób, ale na pewno zmusiłeś mnie do poważnej refleksji w temacie. Dziękuję!

  • czcibor360

    Powiem Wam coś bardziej szokującego.... w dużych sklepach są specjalne kontenery, na przykładzie Tesco możecie zobaczyć gdzieś z tyłu lub boku taki niebieski kontener podpięty do sklepu za pomocą metalowego rękawa. całość jest szczelnie zamknięta i nie da się do niego dostać. W sklepie nazywają go "kompaktor" a co może znajdować się w środku? wiadomo zepsuty towar plus towar, który dało by sie jeszcze zjeść. ewentualnie doby, ale nie sprzedany towar sezonowy jak papier do pakowania prezentów. ale nie tylko... w dużych sklepach zdarza się że stany magazynowe nie zgadzają się ze stanem faktycznym. jeśli towaru jest więcej niż powinno to nazywają to "nie skanem" takim nie skanem może być na przykład: rower, kilka gąsiorów na wino, akcesoria ogrodowe, kosze, Takie oto rzeczy trafiały do owego kompaktora w jednym ze sklepów. a nad całym procesem pozbywania się nie skanów czuwa kamera. aby komuś z pracowników nie przyszło do głowy cokolwiek uratować. Pracownik czyta do kamery listę rzeczy do zniszczenia i wykreśla. a inni noszą i wrzucają kolejne pudełka.

  • grecki-bazar-ewy

    Podjąłeś rewelacyjny temat :)
    Mam znajomą, która ma stoisko na bazarze. Codziennie na koniec dniówki zbiera co się da z innych stoisk, tzn to co jest przygotowane do wyrzucenia (warzywa, owoce, ryby). Ładuje wszystko do auta i zabiera do domu - karmi swoje zwierzęta domowe (kozy, kaczki, kury).

    Czekam na ciąg dalszy! :)

  • bowess

    Bardzo ciekawe. Zwróciłeś moją uwagę na fakt, że nawet nie wiem, jaka jest polityka odpadów spożywczych moich lokalnych sklepów.
    Wiem, że tak zwany dom towarowy czasem za złotówkę za kilogram wystawia takie mocno dojrzałe banany albo granaty. Nigdy się nie zastanawiałam co z nimi dalej, co z owocami i warzywami z innych sklepów.
    Też uważam plamkowate banany za najsmaczniejsze. :)

  • tapioka

    Jestem pod wrażeniem :)

  • zdrowie

    Jedzenie "KOSZerne", ująłeś (i rozbawiłeś) mnie tym określeniem jak dawno nikt! :))
    Świetny wpis, jestem pod wrażeniem Twojej odwagi i tego, że Ci się "chce", wiesz o czym piszę. Nie cierpię marnowania jedzenia, a odkąd odżywiamy się z mężem i córeczką wegetariańsko - wegańsko, jakoś łatwiej mi tak ogarnąć posiłki, by wszystko wykorzystać. Zresztą moje najlepsze przepisy powstają właśnie z tego co zostało w lodówce :)
    Własnie odkryłam Twój blog i z radością będę czytać kolejne wpisy.

  • michalx2008x

    Kolejny świetny wpis choć zacząłem czytanie od cz2. :P Tym razem muszę dać UP 25% pomimo tego że zasługuje na 100. Niestety zbyt dużo jest osób do obdarowania... a może i to dobrze że aż tyle :D

  • suchy

    Jak mieszkałem w namiocie i potem na łódce na Gibraltarze to też chodziliśmy na kosze. Czasami robiąc obchód udawało się znaleźć działające dvd, czy inną elektronikę. Później na Teneryfie mieszkałem sobie na klifie w namiocie i też robiliśmy obchody po sklepach. Tam byla zorganizowana mafia i do auta co najlepsze pakowali. Często świeże mięso mieliśmy na kolację :)

  • sweetsandbeyond

    Brawo! Jak dobrze, że nagłaśniasz sprawę i zwracasz uwagę na to ile się marnuje nie tylko jedzenia, ale także pracy ludzkiej!

    Gratuluję postawy!

  • pieronsky

    Przeczytałem Twój wpis z zaciekawieniem, jednakże uważam, że w tym szaleństwie nie ma metody. Zdecydowany przerost formy nad treścią.
    Po przeczytaniu artykułu, zadałem sobie pytanie czy mógłbym robić to co Ty i doszedłem do wniosku, że byłoby mnie wstyd. Nie jest to atak personalny w Twoją stronę, ale uważam, że póki mamy taką możliwość, powinniśmy żyć na normalnych zasadach, dopóki do pewnych działań nie zmusi nas sytuacja życiowa, los. Na problem marnowania żywności można zwrócić uwagę na wiele innych sposobów, które będą bardziej efektywne, a co ważniejsze bardziej ludzkie.

  • foodini

    Fajny temat! Z ciekawości, dużo osób liczy sobie Wasza społeczność?

  • flocki

    Słyszałem,że wielu ludzi praktykujące freeganizm ma kłopoty z ochroną hipermarketów.Dziwne to,bo przecież te produkty i tak idą w kosz. Jak widać Pies Ogrodnika wiecznie żywy w naszym kraju.Szkoda,że tak jest,bo jest wielu potrzebujących ludzi,których nie stać na jedzenie i wbrew pozorom nie zawsze są to kloszardzi z wyboru.Po prostu czasami życie może potoczyć się nie po naszej myśli.Warto o tym pamiętać.

  • flocki

    Dodam jeszcze,że byłoby świetnie zorganizować ruch,który by taką żywność przejmował i zajmował się jej dystrybucją wśród potrzebujących.Zbieranie tego samemu "po śmietnikach" nie zawsze jest odbierane pozytywnie i w sumie trudno się dziwić bo na pierwszy rzut oka nie kojarzy się to dobrze.Hipermarkety mogłyby takie produkty sprzedawać hurtem za ułamek ceny zamiast wyrzucać i problem rozwiązany.

  • jozef230

    Sam za dzieciaka chodzilem pod supermarket i czekalem az banany wystawia na dwor lub przecena za grosze. Teraz nie można bo muszą wyrzucać i ochrona pilnuje. Wstyd mi za ten kraj czasami.

  • assayer

    Niezwykłe... Jakoś lepiej się myśli o ludziach po tym.

    Jeśli przypadkiem istnieje coś takiego jak filozofia freeganizmu, wrzuć na pl-religia kiedyś...

  • grecki-bazar-ewy

    https://steemit.com/polish/@kurator-polski/tygodnik-kuratorski-8 :)