BLOGCZEJNalpha

[tematygodnia] Królik trojański, dymy, grzybki czy delfiny - pomysłowość ludzka w czasach próby

Od czasów trojańskiego konia pomysłowość na polu bitwy przełamywała impas, kreowała bohaterów czy doprowadzała do straszliwych klęsk. Przykładów było wiele i były one niezwykle ciekawe, także zapraszam na małe tour de ludzka wyobraźnia.

rabbit.jpg

↑ Królik trojański, wynalazek z czasów króla Artura będący krewnym swojego starożytnego kuzyna (źródło: pintrest.com)

Legnickie Ypres

Podczas nieszczęsnej bitwy pod Legnicą w 1241 roku, kiedy to wojska złożone głównie z rycerstwa ziem polskich pod wodzą księcia Henryka Pobożnego, zostały boleśnie pokonane przez Tatarów Ordy, zastosowano gazy bojowe. Zostawmy opis Janowi Długoszowi:

"Była tam w ich (mongolskim) wojsku między innymi chorągwiami jedna ogromnej wielkości. (...) na wierzchołku jej drzewca tkwiła postać głowy wielce szpetnej i potwornej z brodą, kiedy więc Tatarzy o jedną staję w tył się byli cofnęli i zabierali do ucieczki, chorąży niosący ów proporzec począł tą głową z całej siły machać, a natychmiast buchnęła z niej jakaś para gęsta, dym i wiew tak smrodliwy, że za rozejściem się między wojskami tej zabójczej woni Polacy mdlejący i ledwo żywi ustali na siłach i niezdolnymi się stali do walki".

Było to możliwe, bowiem podobne zagrywki stosowali już wtedy będący pod Mogolskim jarzmem Chińczycy, a Dżingis Chan i większość jego zstępnych chętnie korzystał ze zdobyczy w postaci obcego know-how.

Operacja "Lew morski" dwa wieki wcześniej

Napoleon podbiwszy cała Europę pragnął gorąco postawić zwycięską stopę francuskiego żołnierza na angielskiej ziemi. Problem nazywał się Royal Navy - nadal czołowa siła morska na szerokich wodach i oceanach, co potwierdził chociażby Trafalgar. Pewnego dnia do Napoleona zgłosił się dyrektor cyrku, który zaproponował wyszkolenie tysięcy delfinów, które miałyby przetransportować piechurów wprost na plaże pod Dover. Pomysł nie wszedł w fazę wykonawczą.

Tim, a co jakby połączyć dwie kule łańcuchem...

Używanie zespolonych łańcuchem pocisków artyleryjskich było szeroko znane, zwłaszcza w marynarce - taki wirujący pocisk druzgotał maszty, przecinał liny, ludzi i wszystko to, co przydawało się do prowadzenia wolaki na morzu. Jednak amerykańska pomysłowość doby wojny domowej 1861-65 poszła o krok dalej. Wykoncypowano na Północy, że jednoczesny wystrzał z dwóch armat i połączenie pocisków łańcuchem będzie w stanie ściąć całe szeregi nieprzyjaciół. Nie przewidziano jednak, że zawsze wystrzał z jednego działa następuje szybciej, co sprawiało, że kula na łańcuchu okrążała armatę zabijając i raniąc jej obsługę.

Czerwone kurtki są szykowne, ale...

Podczas wojny Brytyjczyków z Zulusami doszło do sławetnej bitwy pod Isandlhwaną, gdzie Czerwone Kurtki zostały wycięte w pień przez wielką liczebnie armię Zulusów. Istnieje przekonanie, że Zulusi zażywali środki halucynogenne powodujące wyostrzenie widzenia barw, możliwe że pochodzące z muchomora czerwonego, które powodowały wzmożoną agresję w stosunku do jaskrawo ubranych poddanych Jej Królewskiej Mości. Fakt faktem bitwa miała taki a nie inny przebieg, ponieważ kwatermistrzostwo odmówiło wydania brytyjskim żołnierzom dodatkowej amunicji, bowiem posłaniec proszący o dosłanie skrzynek na pękającą linię obronną obozu nie był oficerem.

Pieskie życie radzieckiego czworonoga

Że Łajka nie wróciła z kosmosu to wszyscy wiedzą, ale wykorzystanie psów podczas II wojny światowej miało w założeniu Armii Czerwonej być równie spektakularne. Pies objuczony ładunkiem wybuchowym miał wpełznąć pod wrogi czołg, a odpowiednia dźwignia zaczepiona o podwozie zdetonować ładunek. Testy wypadły obiecująco, ale w obliczu niemieckich tanków okazało się, że radzieckie psy preferowały kształt radzieckich wozów (często w ramach zachęty podczas ćwiczeń wkładano pod nie kawałki mięsa), jak również zapach spalanej ropy w czołgach rosyjskich był im lepiej znany, niż benzynowa woń pancernych pojazdów Wehrmachtu.

Magnetyzm prostych rozwiązań

Niemcy w toku nieograniczonej wojny podwodnej podczas II WŚ odnosili sukcesy do czasu szerszego użycia radarów, ale gdy szala zwycięstwa przechylała się na stronę aliantów, postąpiła technologia produkowania niemieckich torped - stworzono znakomitą broń w postaci torpedy magnetycznej, która korygowała swój kurs przy pomocy potężnego magnesu ściągając pocisk na wrogi statek. Przez pierwsze miesiące zastosowania pocisków znowu blady strach padł na aliancką flotę, ale rozwiązanie było proste - zaczęto zwyczajnie ciągnąć za statkiem kawały żelaza, które ściągały magnetyczne cudeńka admirała Donitza i anulowały efektywne użycie tej broni.

Kojarzycie podobne przejawy wynalazczości w historii? Chętnie je poznam za pośrednictwem komentarzy.

KOMENTARZE

  • anka

    Pod zdjęciem królika trojańskiego nie wbiło się "źródło".

  • wadera

    Pamiętam z dawnych czasów jakiś film dokumentalny o tych pieskach, ciężko to przeżyłam. I jeszcze było coś o delfinach - że holowały/pchały miny czy coś w tym stylu.

  • opti

    Wiele rzeczy było w przeszłości uznawane za magię ⚡.
    Tak np. było gdy do ognia wrzucało się odrobinę siarki czy substancji łatwopalnych - nagły wybuch ognia 💥był traktowany jako "ognie szatańskie".

    Większość osób boi się tego, co nie rozumie!

  • lukmarcus

    Widzę, że post został dodany później do Tematów Tygodnia i nie ma informacji, do którego Tematu ma być przypisany. Potrzebuję tego szybko.

  • bowess

    Królik trojański - od razu skojarzenie z avatarem. Czyżby fan? :)