BLOGCZEJNalpha

[temaTygodnia] Midas II Smutny - BoJack Horseman - kreskówka nietuzinkowa

To o serialu coś będzie - rozpocząłem ostatnio drugi cykl oglądania znakomitego serialu animowanego BoJack Horseman. Są serie animacji takie, że boki zrywać np. "South Park", "Simpsonowie" czy "Family Guy", ale historia zgorzkniałego i próżnego konia w mojej osobistej ocenie bije je na głowę posiadając obok humoru i przedstawienia rzeczywistości w krzywym zwierciadle coś, czego wyżej wymienione, arcyśmieszne produkcje, nie mają - złożoność przedstawionych postaci jest godna powieści lub teatru.

mr_pb_is_the_best.0.jpg

↑ BoJack (z prawej) z mr. Peanutbutterem (źródło: Netflix)

Oto mamy naszego konia, BoJacka Horsemana, który jest zmurszałą, zgasłą gwiazdą sitcomu śniadaniowego "Rozbrykani", w którym zastępuje ojca trójce szkrabów okraszając całość zabawnymi powiedzonkami i dozą przyjemnego, cukierkowego humoru bez cienia ironii czy złośliwości. Posiada willę nad urwiskiem w Hollywood, a długa kariera w serialu płatnym 30,000 $ od odcinka pozwala nie przejmować się materialnymi aspektami funkcjonowania świata. Prywatnie tytułowy bohater jest antytezą uśmiechniętego, łagodnego ojca z swojego koronnego serialu, który nota bene Horseman ogląda z nostalgią próbując powrócić choć na chwilę do szczęśliwych, jak mniema czasów - teraz zgorzknienie, nadużywanie substancji zmieniających świadomość, nienawiść do samego siebie wypływająca ze skomplikowanych relacji z rodzicami i nieumiejętności pokochania kogokolwiek, łączy się w nim z obsesyjnym pragnieniem bycia kochanym i uwielbianym - to wszystko jest skrupulatnie budowane z odcinka na odcinek. U BoJacka pomieszkuje wyrzucony z domu nastolatek Todd Chavez, który jest uosobieniem niepraktycznego marzyciela oderwanego od rzeczywistości, posiada gołębie serce i w jakiś sposób uwielbia swojego gospodarza pomimo pogardy i nieustannego lżenia, jaki ten mu serwuje.

Inną centralną postacią jest sangwiniczny pies - mr. Peanutbutter, który również darzy BoJacka swego rodzaju podziwem, o czym świadczy (oprócz ciągłego podlizywania się tytułowemu bohaterowi i pomijaniu jego rozlicznych wad) chociażby taki detal jak zdjęcie przy łóżku pogodnego psiaka, na którym znajduje się BoJack z... dziewczyną mr. Peanutbuttera - Diane. Ta żeńska postać z kolei jest nieco nieprzystosowaną do życia, introwertyczną ghostwriterką, która ma na zlecenie podupadającego wydawnictwa Pengiun Publishing napisać autobiografię BoJacka - to zlecenie jest zawiązaniem fabuły. Sporą rolę odgrywa również kotka, Princess Carolyn, która jest agentką, powierniczką i (do czasu) kochanką BoJacka - jak niemal wszyscy bohaterowie (prócz mr. Peanutbuttera i Todda Chaveza) jest ona w jakiś sposób wewnętrznie sprzeczna i niezdecydowana, lecz jej próby odnajdowania siebie budzą raczej sympatię, niż niesmak.

todd-yay.jpg

↑ Obrazowe przedstawienie relacji BoJacka z Toddem (źródło: themarysue.com)

Długo opowiadać o samych wydarzeniach mających miejsce w tej nieprzeciętnej kreskówce posiadającej dotychczas 4 sezony po 12 odcinków każdy, ale warte odnotowania są fakty, które czynią ten serial wyjątkowym dziełem. Świat przedstawiony posiada bohaterów, którzy są zobrazowani jako ludzie, ale także jako antropomorficzne zwierzęta, które żyją obok nich - surrealistyczna koncepcja jest nieświadoma siebie w ramach serialu - nie wynikają z tego większe różnice w relacjach bohaterów, ale dodaje to osobliwego smaku tej wybornej potrawie, co wyraża się tak w ogólnych charakterystykach postaci np. zarządca korporacji jest wielką opasłą ropuchą, a producentem filmowym flegmatyczny i rzeczowy żółw Turtletaub, po smaczki tj. cięcie desek do dekoracji kosmicznej rock opery Todda przy pomocy bobrzych zębów lub przedstawienie policjanta z paralizatorem jako węgorza elektrycznego.

Kolejna rzecz to krzywe zwierciadło rzeczywistości - mamy śmianie się ze świętości amerykańskich tj. weterani Afganistanu, dziwacznych relacji w świecie show biznesu, wypunktowanie bezwartościowej i opartej na seksie popkultury, w ramach której jedna z wokalistek dla podniesienia swojego prestiżu śpiewa piosenkę-apologię nt. aborcji, obrywa się ludziom, którzy dysponują najnowszymi technologiami, a nie umieją posprzątać pokoju, wreszcie mamy nieco łzawy śmiech z postaci, które nie potrafią być integralne w swoich wyborach przez dłuższy czas i jedno mówią, drugie robią - takich obiektów do śmiania się jest wiele, ale rodzaj tego śmiechu to nie "Family Guy'owy" rechot podszyty najczarniejszym humorem Setha McFarlane'a, ale refleksyjny, często stawiający przed odbiorcą lustro smutnośmiech, wiecie takie: "Hehehe, niezłe, ale czekaj... ja...przecież...".

Rozterki wewnętrzne bohaterów zwyczajnie i usilnie zaprzeczają formatowi kreskówki, postaci są budowane z malutkich cegiełek, które pojawiają się później w toku narastania akcji, mają swoje konsekwencje, spójność tego aspektu serialu jest zadziwiająco doskonała. Choćby główny bohater jest Midasem smutku - wszystko czego się dotyka w dobrej wierze nosi później jego własny wewnętrzny ból, zostaje naznaczone wewnętrzną krzywdą - choćby pomoc jakiej udziela jednej ze swoich serialowych córek, która jako wiecznie młoda 30-latka idzie twardo drogą Lindsay Lohan, polega na... urządzeniu jej imprezy z ogromną ilością dragów i wspólnym seksem. Obraz egocentryka jest widoczny nawet w kwestiach wtrącanych w konwersacje innych bohaterów typu: "Ale, ale, jestem tutaj, rozmawiajmy o mnie!". Pragnienie miłości publiki połączone z niemożliwością przyjęcia tej postawy sprawia, że BoJack jest na wskroś tragiczną postacią - lubi się ten jego cięty humor, ale on tylko na moment rzuca jaśniejsze światło na sylwetkę zgorzkniałego egocentryka, który nie znajduje sobie miejsca w życiu i nie potrafi na dłużej podjąć rzetelnego postanowienia. Może to diagnoza współczesnej, sytej kasty ludzi, którzy są bombardowani bodźcami tak bardzo, że nie potrafią się trzymać jednego z nich zbyt długo...

08-bojack-411.w710.h473.jpg

↑ Dzieciństwo BoJacka (w centrum) jest przedstawione niezwykle szczegółowo w serii retrospekcji (źródło: Netflix.com)

Dopracowanie graficzne serialu jest tak dobre jak muzyka, która mu towarzyszy - te dwa aspekty cechuje wielka staranność. Żywe kolory w misternie konstruowanych ujęciach przydają serialowi wrażenia nieco surrealistycznego, ale ostra kreska konturowa z kolei wiąże się z realizmem. Ponadto w warstwie wizualnej mamy takie smaczki jak animowane reprodukcje obrazów w tle, tytuły książek na półce w biurze Princess Carolyn są wariacjami dzieł znanych pisarzy sparafrazowane w sposób, by wiązały się z kotami, np. "Purrsepolis" czy "Romeow and Juliet", zresztą spójrzcie sami:

bojack-purrsepolis.w710.h473.png
(źródło: Netflix)

Istotny jest też fakt, że ciągłość wydarzeń w serialu jest podkreślona stanem przedmiotów - jeśli Sarah Lynn (przyrównana wcześniej do panny Lohan) podpala pufę w salonie swojego gospodarza jednocześnie go uwodząc, to ta pufa jest nadal przypalona przez resztę swojego "występowania" w kadrach. No i było o muzyce, która też jest bazzarzutu, np. pisane pod serial przezabawne wrzutki nt. muzyki a poszczególnych dekadach używane w retrospekcjach:

https://www.youtube.com/watch?v=wlfK51tN-xo

(źródło: Youtube)

Summa summarum ten serial jest poprowadzony ZNA-KO-MI-CIE, a ktoś, kto spodziewa się kreskówkowego używania postaci jako naczyń do wylewania z siebie gagów, mocno się rozczaruje, albo właśnie zostanie oczarowany, bowiem pod wieloma względami smutne losy Midasa smutku jakim jest BoJack Horseman i jego znajomych stawiają widza przed zawiłą, współczesną historią obyczajową z duża dozą mądrego humoru (nierzadko czarnego), która jest spójna, dojmująca i niezwykle złożona.

Przekonajcie się sami, po trzykroć warto, zwłaszcza, że 5 sezon jest już rysowany jak tu siedzimy.

Tekst nakreślony z myślą o deskach teatru pt. TemaTygodnia, akt I pt. "Orange is the New Black"

KOMENTARZE

  • josiu

    Bojack jest świetny!

  • postcardsfromlbn

    Mi Bo-Jack Horseman przypomina Californication ale też nie do końca. I zgodzę się, że serial jest świetnie poprowadzony.

  • zwora

    Taguj takie teksty #pl-filmy bo tekst ciekawy a by mi uciekł ;) BoJack to serial wybitny. Mądry i przenikliwy. Uwielbiam. Gdy w trzeciej serii ginęła jedna z bohaterek, to mi naprawdę łezka popłynęła.

  • nowoscimoto

    Też uwielbiam tego typu seriale :D

  • kusior

    Ten serial jest na mojej liście do obejrzenia! Same dobre rzeczy o nim słyszę, więc i moje wymagania już osiągnęły niebotycznych rozmiarów :D Mam nadzieję, że się jednak nie rozczaruję.

    Tekst świetny! Brawo!

  • bowess

    Ja nie znaju.
    Zanęta została rzucona. :)

  • glass.wolf

    a niech to diabli, co za koincydencja! czytam z przyjemnocią, życzę konkursowych sukcesów i deklaruję, że gdy nadziejdzie czas Bojacka w mojej serii, to Cię linkne, chyba że wyrażasz sprzeciw. Pozdrawaim

  • veggie-sloth

    Ten serial byl odkryciem, przypomniały mi się dobre czasu Cartoon Network. Wiele zabawy miałem. Połknąłem wszystko w kilka dni :)