BLOGCZEJNalpha

Muzyka #1 – dzisiaj rap

dark-1850120_1280.jpg

Sieeeema. Dzisiaj będzie inaczej niż zwykle. Jednak ktoś mi rzucił wyzwanie, żeby napisać o muzyce. Mam mega poczochrany gust muzyczny, ale mam tylko jedną miłość muzyczną, która we mnie tkwi od dziecka. Jestem rocznik ’92 i pierwsze co usłyszałam z tego gatunku muzycznego to kasety Liroya i Peji. To były zupełnie odjechane czasy. Żeby posłuchać rapu wymienialiśmy się płytami nielegalnie zaciągniętymi z neta (btw, dalej mam konto na forum, na którym już wtedy dyskutowałam o muzyce z ludźmi, którzy też są tam do dzisiaj i ściągałam stamtąd muzykę, bez napinki, rapowych płyt nie można było kupić legalnie; to było nielegalne w dzisiejszym rozumieniu, bo dzisiaj płyty rapowe można normalnie nabyć w sklepie lub na nośniku cyfrowym - to jest piękne!) od osób, które w ogóle tego neta miały lub bodajże jeszcze wtedy w Esce (mogę być w błędzie, tak mi pamięć podpowiada) w nocy leciały w nocy rapsy. Do tej pory mam kasety nagrywane na wieży. Czy dzisiejsza młodzież wie czym są kasety? I ta presja, żeby nie nagrać reklam, ale to i tak nigdy nie wychodziło.

Dzisiaj są inne czasy. Wbijasz na YT. Wbijasz na Spotify. Co mnie przekonało do rapu? Jego niedostępność swego czasu. Plus prawdę, którą ze sobą niesie. Plus to, że jeśli słuchasz odpowiednich artystów to jest to naprawdę obraz współczesnej poezji. I w tej serii wpisów postaram się Wam to pokazać. Nie oznacza to, że unikniemy wulgaryzmów, come on, sama je stosuję w swoich wpisach, ale jeśli szukacie ulicznego rapu, HWDP, JP to nie tutaj. Tu mamy rap z sensem, który jestem pewna, że wielu przeciwników tej muzyki mógłby zaskoczyć jeśliby przesłuchali tych kawałków. O ile przesłuchają.

Projekt Nasłuch – Syzyf

Płakałam po śmierci Orła, rapera z tego składu. Niewielu wie, że ten kawałek to hołd dla kariery dla Andrzeja Gołoty, którego można nie lubić, ale nie można odmówić walki. Andrzej też wyszedł do swojej walki przy tym kawałku po śmierci Orła. I walki synonimem jest dla mnie ten kawałek. To dobre przesłanie też dla naszego życia. Też musimy zawsze walczyć albo po prostu wyjebmy się na plecy i wywieśmy białą flagę. Słucham tego w ciężkich chwilach jako motywator. I zawsze działa!

https://www.youtube.com/watch?v=Yg0nrcwZ1Tk

Lilu – Kończę solo

Odbieram ten kawałek jako tęsknotę za drugą osobą. Nigdy w życiu nie słyszałam tak poetyckiego i muzycznego zarazem stwierdzenia jak mocno może nam brakować drugiej połówki. Lilu sprawnie wplata stwierdzenia niby nic nie znaczące przeradzające się w spojrzeniu na pełen kontekst w zajebistą samotność. Nikt nie chce być sam. I niby ona siedzi w studiu i niby nagrywa kawałek, a tak naprawdę kogoś bardzo brak. Dla mnie – mistrzostwo świata. Zresztą w ogóle jestem fanką Lilu, ale tym kawałkiem nawet dla mnie wyniosła się nad wyżyny swoich możliwości.

https://www.youtube.com/watch?v=RAPOzWmXSsc

HuczuHucz – VHS

Nie umiem opisać. Łapie mnie za serce, łapie mnie za żołądek i wykręca na lewą stronę. Myślę sobie, że moglibyśmy tak skończyć. Dlaczego nie? Tu nie ma dużo do gadania.

https://www.youtube.com/watch?v=zdtAlJ9Ash4

Bonson gośc. Flojd, KPSN - Border

Nie wiem czy taki klimat spodoba się komukolwiek. Szczera opowieść o dualizmie duszy niektórych z nas (chyba większości?). Tym bardziej tych osób, które cierpią na taką chorobę jak ja czyli bipolar. Brzmi wulgarnie, jest może trochę przerysowane, ale nie kojarzę kawałka, który lepiej oddawałby to zjawisko. Czuję taką prawdę płynącą z wersów to nie umiem tego nie lubić. I liczę na to, że w końcu będę sama tą dobrą wersją siebie, o której panowie z taką tęsknotą opowiadają w tym kawałku, bo każdy chce być najlepszą wersję siebie.

https://www.youtube.com/watch?v=aDBOVYQErBU

Flojd/Wiro – Małe dzieci

Mówcie co chcecie, ale to jeden z najpiękniejszych rapowych kawałków o miłości. Szczera prawda. Ogrom uczuć. I najzwyczajniej w świecie pospolite zakochanie. Żadne pierdolenie o zderzeniu się ze sobą na ulicy i nagle boom, świat zmienił się na lepsze, a my jesteśmy idealną parą. Nie jesteśmy, ale będziemy. I to kocham w tym kawałku. Słuchałam go milion razy, gdy zastanawiałam się nad związkiem z Waldkiem. I myślę yolo, spróbujmy. I nie żałuję. Szczęście nigdy nie spada z nieba, ale ciężką pracą można je osiągnąć.

https://www.youtube.com/watch?v=zbgEqrMlab4

No. Zastanawiam się jak przyjmiecie tę serię, spodziewam się dość negatywnego odzewu na dzisiejszy wpis, ale jestem pewna, że jeśli ktoś zdobędzie się na odsłuchanie utworów, które tu wrzuciłam może dość mocno zmienić zdanie na temat rapu. Rap to nie kurwy, chuje i uciekanie przed policją chociaż tego ostatniego nie jestem pewna. Mam nadzieję, że seria przyjmie się na stałe, przesłuchajcie, a później będziemy dyskutować. Muzyka ma łączyć dlatego pozostawmy otwarte umysły na inne gatunki.

KOMENTARZE

  • andzi76

    Ten post został podbity przez użytkownika @mmmmkkkk311 i jego program #perpetuummobile. Z jego inicjatywy zostało przydzielone opiekunom Tag'ów po 10 SBD na wspieranie dobrych treści na platformie #steemit, ja dostałem na wspieranie Tagu #pl-muzyka.

  • wadera

    Dobra robota, Dyzia. Mnie jest bliżej do zagranicznych (głównie anglojęzycznych, choć jakieś francuskie perełki by się znalazły) produkcji z lat 90-tych. Nie siedzę w polskim hiphopie/rapie, jak słucham, to okazyjnie. Czasem mi coś syn zostawi na spotify, to leci ;)
    Szanuję natomiast pasję i zaangażowanie, a to się czuje u Ciebie :)

  • glass.wolf

    i oto nadchodzi negatywny odzew. cały na biało. nie podobały mi się te piosenki ale za karę przesłuchałem wszystkie.
    Mimo że HWDP akurat szanuję i mam je wypisane na sercu złotymi zgłoskami, to z rapem mam spory problem właśnie z powodu, o którym wspomniałaś - "jest to naprawdę obraz współczesnej poezji".
    Dla mnie rap to taki liryczny Odoaker, co wdarł się w elegancką, klasyczną (lub postklasyczną) poezję rozrywkową, zaczął pić zepsute wino z nocnika, westalki przechrzcił na "świnie" a do ocalałych urzędników i senatorów zaczął się zwracać per "mordeczko". Ale nie chodzi tylko o zamach na kulture wypowiedzi. Chałupniczy tekściarze, odcinający się od poetyckich dawnych mistrzów i gotujący się we własnym sosie przez 20 lat stworzyli manierę tak mierną technicznie, że cofnęła ona tekstopisarstwo w okolice średniowiecza. Wystarczy porównać czołówkę Klanu Jacka Cygana i teksty Gurala żeby zauważyć skalę regresu. Oczywiście nareszcie niektórzy wykonawcy zaczynają podchodzić do sprawy nieco ambitniej i bardziej refleksyjnie ale to sie dzieje od kilku lat - z barbarzyństwa wykwita kultura.
    Reasumując - Rap kojarzy mi się z gwałtem na poezji. Prawda nie jest dla mnie tak wielką wartością, aby mogła mi to zrekompensować. Szczególnie cudza prawda.
    Ale nie jestem Twoim wrogiem Dyziu i uważam że Twój tekst, dla odmiany, jest bardzo ładny. Pozdrawiam!