BLOGCZEJNalpha

Tajemnica kolegi domu - Tematygodnia

Każde miasto ma swoje ciche zabytki - stare budynki o których nikt nie pamięta, schrony chroniące przed bombami czy stare domy z ciekawą historią. Historia domu o którym opowiem bazuje na historii przekazywanej chyba tylko z ust do ust, gdyż żadnych informacji w internecie nie znalazłem. Jednakże wygląd domu może wskazywać na prawdziwość tych tez, którymi się z Wami podzielę.

Oczywiście tekst bazuje na historiach, które dostałem - nie byłem w stanie ich jednoznacznie zweryfikować. Zdjęcia dodaję z pixabay (jakieś losowe - by w miarę pasowały), bo nie jestem pewien czy właściciele domu sobie życzą, by ich jednoznacznie powiązać ;)

https://cdn.pixabay.com/photo/2017/12/25/21/07/home-3039127_960_720.jpg

Dom znajduje się w okolicach Ołtaszyńskiej we Wrocławiu (nie chcę dawać dokładnych wskazówek), koło tego miejsca przejeżdża jeden autobus (a kawałek dalej - drugi). Typowe obrzeża Wrocławia, gdzie prawie nic nie ma ;) Co ciekawe sklepów typu Biedronka ze świecą szukać, co prawda parę lokalnych sklepików i Fresh Market można uraczyć, ale we Wrocławiu średnio co 2 przystaki autobusowe jest jakaś Biedronka.

Ciekawostką jest to, że Zwycięska i Ołtaszyńska mimo, że dalej są od centrum szybciej się rozwinęły niż tamta część ulicy. Być może dlatego, że tutaj było dużo pustej przestrzeni. No cóż, przynajmniej Biedronka i Simply Market blisko ;)

Dom może mieć 100 lat, natomiast nie wiem czy historycznie ma to znaczenie, gdyż dopiero późniejsze lata są ciekawe ... a dokładnie:

II Wojna Światowa

https://cdn.pixabay.com/photo/2016/11/12/21/56/the-military-1819855_960_720.jpg

II Wojna Światowa to tragiczne czasy dla Polski i Polaków. Oczywiście Wrocław nie należał wtedy do Polski, ale pełnił on sporą rolę w przygotowaniach do inwazji. To tutaj przerzucani byli żołnierze. Oczywiście oprócz zwykłych szeregowców do miasta przyjeżdżali oficerowie, którzy gdzieś musieli się podziać. Szybko dom stał się własnością oficerów, w którym mieszkali - oczywiście musiał być luksusowy, otoczony murem (co prawda niewysokim, ale to chyba jedyny taki dom na ulicy), oczywiście ogródek i I piętro.

Oczywiście to co kiedyś było luksusem dzisiaj zmieścilibyśmy zapewne w namiocie odpowiednio dużym. Dom było modernizowany na różne sposoby, jak np. instalacja dostarczająca bieżącą wodę czy ogrzewanie. Dzisiaj wszystko co się da jest ukryte, a w tym domu rury idą obok ścian. Podobno rzecz dość spotykana w domach, które po jakimś czasie powiększyły standard.

Tak tylko dodam, że w moim domu tak rura z gazem idzie ;)

Czasy powojenne

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/55/Zniszczony_Grunwald.png

Z opowieści wynika, że rodzina kolegi wprowadziła się do domu razem z innymi mieszkańcami. Ogólnie kraj (czyli Wrocław też :P) był w ruinie i brakowało mieszkań dla wszystkich. Często jedna rodzina miała do dyspozycji jeden pokój w domu, w którym żyli. Dzisiaj to nie do pomyślenia ;)

Babcia kolegi postanowiła otworzyć sklep (co też uczyniła). Niestety nie znam lokalizacji - czy w dzisiejszym garażu czy bezpośrednio w mieszkaniu. Tak jakoś wiązali koniec z końcem. Niestety w latach 90'tych sklepu już nie było (ale niestety nie wiem czemu).

Teraźniejszość

https://cdn.pixabay.com/photo/2018/02/28/22/37/roof-3189298_960_720.jpg

Dom ogólnie jest zamieszkany i w miarę możliwości remontowany - szczególnie od środka. W miarę, gdyż I piętro jest wynajmowane przez sąsiadkę, która nie widzi potrzeby w remontowaniu zewnętrznym. Ma to swoją zaletę, gdyż dom w ten sposób zachowuje troszkę klasyczną formę, z drugiej strony remont by się przydał. Ale oczywiście nikt nie będzie sponsorował komuś remontu z własnej kieszeni (ciekawe skąd ogólna niechęć polaków do płacenia za remonty itd. - zamiast się zrzucić i coś załatwić by żyło się lepiej to nie ...).

Mur wokół posesji częściowo dalej istnieje, niestety zaniedbany - wandale lubią malować graffiti, które nawet fajnie nie wyglądają (gardzę nimi).

Ogólnie aktualnie mieszkającej rodzinie dom się bardzo posłużył - dzieci odchowane i wypuszczone w świat.

Moja ocena

W każdej historii jest często ziarnko prawdy i mimo, że wielu rzeczy nie udało się zapewne przekazać - mam nadzieję, że troszkę osób zainspiruje ten wpis do opowiedzenia historii swoich domów - które często przez dziesiątki lat służą wielu pokoleniom. To jest nasza mikro historia o której być może za 100 czy 500 lat nikt nie będzie pamiętał, a może wręcz przeciwnie? Takie historie są bliższe naszym sercom i zapewne o wiele łatwiej będzie się nauczyć historii naszego życia niż nieznanych nam ludzi.


Tekst powstał na bazie 3 tematu tygodnia - Tajemnica mojego miejsca

KOMENTARZE

  • bowess

    Ciekawa historia i taka, jak lubię najbardziej, czyli z niedopowiedzeniami. :)

    Sprawdzałeś może na tej stronie? Zasoby bardzo słabo się wyświetlają w googlu, a jest naprawdę dużo zdjęć i informacji.

  • ciekawski

    Z opowieści wynika, że rodzina kolegi wprowadziła się do domu razem z innymi mieszkańcami. Ogólnie kraj (czyli Wrocław też :P) był w ruinie i brakowało mieszkań dla wszystkich. Często jedna rodzina miała do dyspozycji jeden pokój w domu, w którym żyli. Dzisiaj to nie do pomyślenia ;)

    Polecam książkę "13 pięter" Filipa Springera. O ile dobrze pamiętam, książka w swojej początkowej fazie opowiada o problemie mieszkaniowym w Polsce nawet jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym i o tym jak różne osoby (działacze społeczni, polityczni) próbowały z tym problemem walczyć i jak radzili sobie przeciętni obywatele. Dalsza część opowiada o problemie z mieszkaniami współcześnie. Tak samo polecam tego samego autora "Wanna z kolumnadą" :)

  • alcik

    mikro historia o której być może za 100 czy 500 lat nikt nie będzie pamiętał, a może wręcz przeciwnie?

    No przecież wbiłeś to w blockchaina :-).

    Za 100 lat będą to czytać potem te AI i żałować, że sobie jakiś ludzi nie zostawiły do zabawy ;-).