BLOGCZEJNalpha

Recenzja wystawy „Wyspiański” w Krakowskim Muzeum Narodowym

CACB20B4-4AF5-469C-A8BA-00438AAC01BD.jpeg
Autoportret, 1903

Wpis ten poświęcę samej wystawie, natomiast post o twórczości Wyspiańskiego chcę zrobić osobny - dodatkowo zapraszam serdecznie na spotkanie o nim, które poprowadzę w Królestwie Bez Kresu w najbliższym czasie, o czym odpowiednio zdążę uprzedzić.

Stanisława Wyspiańskiego nie sposób nie znać, zapewne niejednych młodych jego Wesele doprowadzało do potów na maturze (w tym i mnie, lecz wspominam to całkiem dobrze). Są ulice jego imienia, szkoły, na mojej Akademii stoi popiersie w hallu głównym. Wyspiański jest wpisany w polskie dziedzictwo nieodłącznie.

Będąc pod ogromnym wrażeniem wystawy #dziedzictwo link do recenzji również w MNK, perfekcyjnie zrealizowanej, na której pojawił się Wyspiański, muzeum samo sobie postawiło bardzo wysoko poprzeczkę. Wystawa Wyspiański anonsowana była jeszcze pół roku przed jej otwarciem. Pamietam, gdy jechałam z tata i narzeczonym na moje egzaminy na Akademię i przy wjeździe do Krakowa mijaliśmy banery kusząco zapowiadające wystawę. I już wtedy postanowiłam, ze pojawię się na niej, choćby nie wiem co.

5E72F59E-148F-4268-9A54-77F20CD969B5.jpeg

Wybrałam się na wystawę dość późno, bo końcem marca tego roku (trwa od listopada do stycznia 2019), z koleżanką, która już miała przyjemność ją oglądać. I tutaj bardzo istotny aspekt dla zwiedzających - wystawa ta gości w galerii malarstwa polskiego XX wieku, wiec jest sporo korytarzy, mniejszych, wydzielonych przestrzeni, które bardzo łatwo można przeoczyć, a w których są choćby eksponaty nawiązujące do Wesela. Takich miejsc jest niestety sporo, są małe strzałki umieszczone na białych ścianach, lecz często są one mało widoczne.
Wystawa jest bardzo bogata w różne eksponaty - zaprezentowanych zostało mnóstwo szkiców - od wieku szkicow roślinnych do polichromii i witrażowych, przez szkice pastelowe, obiektów, szkice do dzieł pisanych, etc. Jest również jedna sala wypełniona obrazami Wyspiańskiego - znajdziemy tam portrety dzieci, przyjaciół, prace z czasów studiów w Paryżu, kilka obrazów olejnych, lecz głównie pastel. Stanisław miał uczulenie na substancje znajdującą się w farbach olejnych, przez co niewiele ich powstało.

E1DB5B02-4A1C-47BB-AE31-358F67FA8548.jpeg
Portrety dzieci
C22D1CCF-0C6E-497A-A5E7-25F9DD9E0756.jpeg
Stoję przed najładniejszą ścianą wystawy. Przede mną cześć pastelu Upadłe anioly
39EA0ECC-1FFD-4E85-9649-8F7CDF68F2F7.jpeg
Fragment

Dla ludzi interesujących się sztuką i samym artystą, tudzież mających pojęcie o secesji, czy historii Polski w tamtym okresie, wystawa jest niemałą gratką. Ci, których zainteresowanie i pojęcie jest mniejsze, może wydawać się lekko przytłaczająca. Muzeum wyszło do odbiorców z książeczkami, które dostajemy przy wejściu, jest tam dość obszerny opis życiorysu artysty i krótki zarys epoki. Warto zabrać ja na wystawę i rzucić okiem, ułatwia to odbiór dzieł.

Najmocniejszymi punktami wystawy jest sala z dziełami Wyspiańskiego, w której znajdujemy widoki z pracowni, portrety, dzieła z okresu paryskiego oraz ekspozycja projektu witrażu Polonii w odbitym lustrze. Ta ekspozycja jest ciekawym rozwiązaniem możliwości oglądania całego projektu.
W innej sali mamy możliwość oglądania projektów i szkicow, chociażby do Boga Ojca do kościoła Franciszkanów, lecz bardzo trudno jest zobaczyć cały projekt w skali 1:1, który usytuowany jest na płaskiej powierzchni.
D0CFF9F3-09EC-42D1-A5DA-11AFBF7098CE.jpeg
Wnętrze paryskiej pracowni, 1893, pastel

Co mnie mocno rozczarowało, to chaos, który nieustannie odczuwa się przy wędrówce po świecie artysty. Mamy salę z meblami projektu Stanisława, musimy wyjść na półpiętro, aby zobaczy oryginalne zdjęcia tychże mebli w ich wnętrzu, idziemy kawałeczek dalej i widzimy jakieś szkice odnoszące się do Towarzystwa Lekarskiego, na końcu których wisi pastelowy portret jakiegoś mężczyzny. I w tym momencie nie wiemy, czy był on związany z TL, czy dlaczego akurat tam się znalazł?

C8717F45-D996-4CD3-A404-F9DB276D4E80.jpeg
widok z pracowni na Kopiec Kościuszki, fragment, pastel

Byłam przekonana, ze Muzeum wyjdzie z inicjatywą ukazania swoich dzieł, oraz dzieł zgromadzonych w innych oddziałach, choćby w oddziale Warszawskim, które dopełniłyby całość twórczości tego wszechstronnego artysty. Na nieszczęście mamy tylko urywek, wraz z masą szkiców i zaułków, po których musimy się obijać, aby zobaczyć projekty balustrad, żyrandoli, kostiumów teatralnych. Niestety mocno się rozczarowałam. Bo zrobienie wystawy polegającej na wyciągnięciu zbiorów magazynowych i umieszczeniu ich w przypadkowej kolejności, szczególnie tak ważnego artysty jakim jest Wyspiański, budzi niemałe skojarzenia, ze w zamyśle kuratorów było zrobienie wielkiego pokazu dzieł, lecz bez większego pomysłu.
Gdybyśmy my, odbiorcy, dostali trochę mniej eksponatów, w większej ilości prac malarskich, mniej projektów i szkiców, z większą dozą informacji, nikt nie czułby się zwiedziony.
Mimo wszystko uważam, ze warto i tak samemu wybrać się i wejść w świat twórcy. Warto śledzić muzealny Facebook, gdzie dodają czasami oprowadzania kuratorskie w ramach cen biletów.
Wyspiański twórcą wielkim był i być może ta jego wielkość ciut przytłoczyła Muzeum.
Przed zaplanowaniem oglądania wystawy, polecam Wam, abyście przeczytali jego życiorys i rzucili okiem na dzieła, by mieć ciut wcześniej większy ogląd na jego twórczość.

Saludos.

KOMENTARZE

  • wolontariusz

    Helenka z wazonem i kwiatami, jest genialna. Śpiący Staś i macierzyństwo - uwielbiam. Józio Feldman jest również niesamowity w odbiorze.