BLOGCZEJNalpha

👼 Anioł w chińskiej skórze! Zobacz, jaki scenariusz napisał dla mnie Wszechświat. TripLog #4

<p>Jeszcze tydzień temu siedziałem w stolicy Malezji w brudnej, śmierdzącej norze otoczony patologią. Każdy dzień był walką o przetrwanie, o trochę snu i coś do jedzenia. Nie zanosiło się na żadną poprawę, ale nie doceniłem Wszechświata i nie widziałem jeszcze wtedy jaki zwrot akcji dla mnie szykuje. Posłuchajcie…</p> <img src="https://steemitimages.com/0x0/https://cdn.steemitimages.com/DQmTU7ftB6LrSe85kdTC5wu3VaiqXtTGdpateXmpWc9EZAG/ANIO%C5%81%20W%20CHI%C5%83SKIEJ%20SK%C3%93RZE.jpg" /> <br /> <center><h2>ZNOWU W TRASIE!</h2></center> <br /> <p>Dzięki Waszej pomocy, po nocy spędzonej na dworcu TBS w Kuala Lumpur, udało mi się w końcu kupić bilety na autobus, który miał zabrać nas dalej do Ipoh. To trzecie co do wielkości miasto w Malezji oddalone od jej stolicy o około 200 km. </p> <p>Razem z C. (moją dziewczyną) zasnęliśmy ze zmęczenia kiedy tylko usiedliśmy na naszych miejscach. Podróż trwała ponad trzy godziny. Kiedy obudził mnie alarm w telefonie poczułem olbrzymią ulgę. Dotarło do mnie, że rozdział KL został zamknięty. Nie wiedziałem co czeka mnie dalej, ale byłem pewny, że gorzej niż tam już nie będzie. </p> <p>Ipoh przywitało nas deszczem i błyskawicami, ale na szczęście zarezerwowaliśmy pokój blisko dworca. Owinęliśmy bagaże folią, którą dostałem od właścicielki małego sklepu, włączyliśmy mapę i ruszyliśmy przed siebie. Deszcz nie robił na nas żadnego wrażenia bo wiedzieliśmy, że tym razem czeka na nas czysty pokój, ciepły prysznic i wygodne łóżko. Przekroczyliśmy nasz budżet na nocleg o 15 zł żeby mieć pewność, że choć tą jedną noc spędzimy w normalnych warunkach. </p> <p>Brałem prysznic przez prawię godzinę. Chciałem mieć pewność, że zmyję z siebie cały brud Kuala Lumpur, który czułem na włosach, skórze i ubraniach. Nie pamiętam nawet kiedy trafiłem do łóżka, a budzik już oznajmiał, że jest 10:00 rano i czas wstawać. O 12:00 musieliśmy się wymeldować i ruszać dalej.</p> <p>Te dwie godziny minęły szybko. Prysznic, śniadanie z tego, co zostało nam z wieczora i szukanie pokoju na kolejną noc. Udało nam się znaleźć okazję i za 45 zł wynajęliśmy mały, czysty pokoik oddalony od centrum miasta o około 3 kilometry. Wiedzieliśmy, że jest w porządku bo nauczeni doświadczeniem dokładnie sprawdziliśmy opinie na jego temat. </p> <img src="https://steemitimages.com/0x0/https://cdn.steemitimages.com/DQmUEWNqjPGgX6SdBYQksjRaPNTGu3f2W3ngG28UxGxtbTQ/P1080682.JPG" /> <center><em>Rano po deszczu nie było już śladu. Widok na góry otaczające Ipoh</em></center> <br /> <p>Spakowaliśmy rzeczy i ruszyliśmy na dworzec. W portfelu miałem dokładnie 14 zł, które musiały wystarczyć na podróż i coś do jedzenia wieczorem. Rano w portfelu miałem 4 zł, ale jakimś cudem znaleźliśmy bankomat, w którym mogliśmy wypłacić 10 ringgitów. To były ostatnie pieniądze, jakie zostały nam na koncie po zarezerwowaniu noclegu.</p> <p>Do centrum Ipoh z dworca Amanjaya, na którym wysiedliśmy poprzedniej nocy, było około 12 kilometrów. Początkowy plan był taki, aby tę trasę przejść na piechotę i spróbować po drodze łapać stopa, jednak było na to za gorąco – termometr pokazywał grubo ponad 30 stopni. Wiedzieliśmy, że jeżeli z całym bagażem ruszymy pieszo to w takim upale, w samo południe daleko nie zajdziemy. Koszt taksówki do centrum to około 16 zł, więc taka opcja nie wchodziła w grę. Postanowiliśmy więc zaczekać aż trochę się ochłodzi i będziemy mogli ruszyć piechotą, ale wtedy szczęście uśmiechnęło się ponownie. </p> <img src="https://steemitimages.com/0x0/https://cdn.steemitimages.com/DQmX9Er34ogttWV13hr6tRMhcxuCb6TStgVEQqhhP2NAzkm/P1080688.JPG" /> <center><em>Kolejny dzień, kolejny dworzec. Humorek jak widać dopisywał. :)</em></center><br /> <p>Siedząc pod dworcem zobaczyłem jak wtacza się na niego stary, rozwalony autobusik. Nie rozumiałem napisu na tablicy, ale intuicja podpowiedziała mi, żebym do niego podszedł. Zapytałem, czy jedzie do centrum, a kierowca, łamanym angielskim powiedział, że zatrzymuje się o 3 km wcześniej. To wystarczyło. Cena biletu dla jednej osoby to 3 zł, więc załadowaliśmy nasze rzeczy i ruszyliśmy w drogę.</p> <div class="videoWrapper"><iframe frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" webkitallowfullscreen="webkitallowfullscreen" mozallowfullscreen="mozallowfullscreen" src="https://www.youtube.com/embed/1Iwaji_2u6s" width="640" height="360"></iframe></div> <center><em>Wybaczcie, że w pionie.</em></center> <br /> <center><h2>MÓJ KUMPEL CALVIN</h2></center> <br /> <p>Kierowca wysadził nas na malutkim dworcu z którego ruszyliśmy pieszo w stronę naszego noclegu. Po dotarciu na miejsce wpisałem kod do wejścia, który wysyłał mi właściciel, znalazłem nasz pokój i pełny obaw otworzyłem drzwi. Okazało się, że tym razem wszystko wyglądało tak, jak w ogłoszeniu. </p> <p>Zostawiłem graty i wyszedłem na balkon żeby chwilę odpocząć i złapać oddech. Wtedy pojawił się ON! Największy chińczyk jakiego do tej pory widziałem! </p> <p>Przywitał się po angielsku i zapytał czy może się dosiąść. W takich sytuacjach lepiej po prostu skinąć głową i tak też zrobiłem. Wyciągnął papierosy, poczęstował mnie i zapytał skąd jestem. Opowiedziałem mu naszą historię i miałem wrażenie, że na początku wziął mnie za wariata. Kiedy mówiłem o tym, co spotkało mnie w Kuala Lumpur zaciekawił się, zaczął pytać o szczegóły i rozmowa sama potoczyła się dalej. Mówiłem o naszej podróży, o tym, że prowadzę bloga, uwielbiam kuchnie i chce otworzyć foodtruck. Rozmawialiśmy przez dwa papierosy po czym Calvin, bo tak miał na imię, pożegnał się i wyszedł. Ja wróciłem do pokoju i nie wiedziałem, że to co właśnie mnie spotkało nie było tylko kurtuazyjną pogawędką. Wszechświat znowu puścił do mnie oczko i zesłał kogoś, kto miał zupełnie odmienić oblicze tej wyprawy. </p> <p>Ponieważ w miejscu, w którym się zatrzymaliśmy nie było recepcji musiałem znaleźć kogoś z kim mógłbym porozmawiać o wynajęciu pokoju na dłużej z opcją zapłaty przy wymeldowaniu. No właśnie – nie było recepcji. Stwierdziłem, że zejdę na dół popytać bo w tym samym budynku mieściły się również sklepy i liczyłem na to, że ktoś naprowadzi mnie na trop człowieka z którym mógłbym porozmawiać. </p> <p>Zaraz po wyjściu znowu zobaczyłem Calvina, który wychodził z czegoś w rodzaju garażu i zapytałem czy wie, kto jest tutaj menadżerem. Uśmiechnął się szeroko i powiedział „JA!”. Zaskoczył mnie, ale pomyślałem, że to nawet dobrze się składa bo po naszej rozmowie na balkonie czułem, że gość ma w sobie mnóstwo dobrej energii. </p> <p>Z wynajęciem pokoju na tydzień nie było problemu, jedyne co musiałem zrobić to wysłać do jego szwagra zdjęcie paszportu. Okazało się, że pokoje, które wynajmuje to rodzinny biznes, więc dzielą się obowiązkami. Takich obiektów jak ten mają w Ipoh kilka. </p> <p>- Jesteś głodny? – zapytał. </p> <p>- Jak wilki! Możesz polecić jakieś miejsce, gdzie można zjeść tanio, dużo a przy tym się nie zatruć?</p> <p>Polecił mi knajpę, gdzie mogę zjeść dobry, smażony makaron. Widziałem, że tak jak ja, lubi dobrze zjeść, więc już cieszyłem się na myśl o misce pełnej pysznych klusek! Wytłumaczył mi jak dotrę tam najkrótszą drogą i tak staliśmy przez chwilę rozmawiając o lokalnym jedzeniu.</p> <p>- A jutro zapraszam na obiad do mojej restauracji, bądź gotowy koło drugiej! – wypalił do mnie jak z armaty. </p> <p>Myślałem, że się przesłyszałem albo coś źle zrozumiałem, bo stał przede mną „człowiek pracujący” w lekko poplamionej koszulce, który dopiero co wyszedł z jakieś bramy. </p> <p>- Jak to do Twojej? – zapytałem zszokowany nieco mniej grzecznie niż bym chciał.</p> <p>- No mojej! Moja rodzina prowadzi w Ipoh trzy restauracje a ja się nimi opiekuje. </p> <p>Nogi się pode mną ugięły, nie wierzyłem w to co właśnie usłyszałem i Calvin chyba to zauważył. </p> <p>- Niczym się nie przejmuj, ja stawiam! – zakrzyknął z uśmiechem. </p> <p>- Tu nie chodzi o pieniądze (chociaż ich nie miałem), ale o to ile mam szczęścia. – usiadłem sobie z wrażenia. </p> <center><h2>IPOH TO PRAWDZIWA STOLICA MALEZJI!</h2></center> <br /> <p>I właśnie tak poznałem wspaniałego człowieka, który obrócił losy tej wyprawy o 180 stopni. Kilka dni wcześniej mieszkałem w slumsie, w brudnym Kuala Lumpur, a dziś mam czysty pokój i mogę poznawać lokalną kuchnie z gościem, który mieszka w Ipoh od kilkunastu lat i prowadzi tu restauracje! I to nie jedną, ale trzy! Oprócz tego prowadzi też firmę, która produkuje pyszne ciasto rybne (nagrałem już z niej materiał, który niebawem ukaże się na profilu).</p> <p>Następnego dnia Calvin zabrał nas na tak wypasiony obiad, że po dwóch tygodniach diety BIB (brud i bieda), nie wierzyłem we własne szczęście.</p> <img src="https://steemitimages.com/0x0/https://cdn.steemitimages.com/DQmPktwLx7vBe6GfzCyHz14bpkdc55eSqu1C1VMAWxDnCVR/P1080832.JPG" /> <center><em>To tylko część przysmaków, które wjechały na nasz stół. Lada dzień opiszę je wszystkie!</em></center> <br /> <p>Oprowadził mnie po zapleczu, pokazał nowe składniki, opowiedział o filozofii chińskiej kuchni i pozwolił uwierzyć, że cuda się zdarzają! Jadłem do tej pory w dwóch restauracjach, których jest właścicielem, ale oprócz tego zabrał nas w kilka miejsc, w których można spróbować lokalnych przysmaków. Po tej wycieczce uważam Ipoh za stolicę malezyskiego smaku! <br /> <br /> <img src="https://steemitimages.com/0x0/https://cdn.steemitimages.com/DQmW4F5oMYP9dZZmQx6ey8d14LeyNzLsqNwi8gEy6MXG1SB/P1080767.JPG" /><center><em>Dwie kruszyny myszkują po zapleczu. </em></center> <br /> Nie zapłaciłem za to ani złotówki, bo kategorycznie oznajmił, że jestem jego gościem i pieniądze nie mają dla niego znaczenia. W zamian poprosił jedynie abym opisał Wam jak żyje się w Ipoh i pokazał, jakie pyszne rzeczy można tutaj zjeść. Oczywiście nie musiał mnie prosić bo jedzenie tutaj jest po prostu magiczne. W tym tygodniu opublikuję materiały z których dowiecie się jakie pyszności mogą tu trafić na Wasz talerz.</p> <img src="https://steemitimages.com/0x0/https://cdn.steemitimages.com/DQmVPxR6ZKhLowWtRaHvQ2262YB76y8v7vXGKSSaUTXh1Lp/P1090098.JPG" /> <center><em>Hainam to jedna z trzech knajp Calvina - najlepszy kurczak w Ipoh!</em></center> <br /> <p>To nie wszystko! Okazało się, że na weekend nasz pokój został omyłkowo zarezerwowany innym osobom, więc w ramach rekompensaty zawiózł nas na weekend do innego miejsca, które wynajmują. No i tak się złożyło, że ten rozdział mojej historii pisze dla Was z willi. Tak z willi! Normalnie wynajmują ją za ponad 400 zł na dobę, a my płacimy dziesięć razy mniej! Będę szczery - to najpiękniejsze miejsce w jakim do tej pory nocowałem! Zajrzyjcie na profil <a href="/@see-it-feel-itpl">@see-it-feel-itpl</a> i zobaczcie jak nasze obecne warunki różnią od tych, które mieliśmy w Kuala Lumpur. Mnie jeszcze nie mieści się to w głowie! </p> <p>Wiedziałem, że życie bywa przewrotne. Wiedziałem, też że pisze najlepsze scenariusze. Nie spodziewałem się jednak, że tak wielki kryzys może zamienić na gościnę u tak wspaniałego człowieka z którym mogę przygotowywać dla Was dokładnie takie materiały, jakie chciałem publikować tutaj od początku. </p> <p>Dalej mam problem z pieniędzmi, ale mam nadzieję, że dzięki filmom i artykułom, które właśnie szykuje w końcu będę mógł zasnąć spokojnie i choć na kilka dni oddalić od siebie tę presję. </p> <p>Jestem ogromnie wdzięczny Wszechświatowi, Calvinowi oraz Wam Steemianie! W ostatnim czasie utwierdziłem się tylko, że podjęcie szalonej decyzji i wyruszenie na tę wyprawę miało sens. Wiem już, że to, co się dzieje w jej trakcie nie jest przypadkiem, więc rzucam się w wir wydarzeń i zapartym tchem czekam na to, co przyniesie kolejny dzień. Czuję, że moja przygoda dopiero nabiera rozpędu, więc rozsiądźcie się wygodnie, zapnijcie pasy i trzymajcie się mocno!</p> Do następnego!<br /> <a href="/@foodini">@foodini</a> <br> https://steemitimages.com/0x0/https://cdn.steemitimages.com/DQmUcvUZMyxVjyttJBNKfnyCdPCmbkMiV8Nf39uMDzs8oA1/BANNER_WSPARCIE.gif

KOMENTARZE

  • veggie-sloth

    Ale fajnie to się czyta! Pozdrowienia dla Calvina :) Zrób zdjęcie menu jak możesz!

  • saunter

    O aniołach podróży możnaby napisać całkiem grubą książkę :) świetna historia

  • grecki-bazar-ewy

    Odważę się stwierdzić, że to telepatyczne i pozytywne wsparcie polskich Steemian skierowało Was w pobliże tego dobrego człowieka ;)

    Powodzenia!

  • dailydogger

    świetnie się czyta o wesołym losie :-)
    jak wrócicie do polski to wyślijcie mu pocztówkę ;)

  • sweetsandbeyond

    Wciagnęłam się w Twoja historię! Powodzenia!

    Czy już pracujesz w jednej z tych trzech restsuracji;)?