BLOGCZEJNalpha

Europejska demokracja to zaprzeczenie wolności, a ludzie wciąż używają słowa demokracja i wolność jako synonimów.

Ciemne zaułki Nowej Huty od samego początku owiane były złą sławą. Niezbyt ciężko było tam zgubić zęby jeszcze 20- 30 lat temu. Ostatnio podobno to się zmieniło. Dresiarze powoli zaczęli w cywilizacje, wszędzie są kamery, latarnie i chociaż czasem jeszcze słyszy się o latającej maczecie to jest to widok tak rzadki, że aż rozczulający.

Dziś już nikt nie pyta zęby czy telefon, Wisła czy Cracovia ani nawet czy mam pożyczyć cały portfel.
Dziś kibice weszli na nowy poziom rozwoju, na poziom godny Europejczyka, na poziom uświadomiony.
Grupa którą miałem okazje spotkać jakiś czas temu doskonale zdawała sobie z tego sprawę, wręcz czułem się jakby dostali dofinansowanie na swoją działalność gdy jeden z nich zapytał mnie czy wiem co to wolność i że jestem wolnym człowiekiem. Później zagłosowaliśmy. Oczywiście najpierw zabrali mi gaz pieprzowy który miałem przy sobie, cóż nie przydał się na wiele, ale chłopaki woleli mieć pewność, że nie podważę wyniku wolnych wyborów. Głosowaliśmy za wieloma sprawami, np. któremu z nich oddam portfel, który da mi w zęby, a który zabierze telefon.
Cieszy mnie to, że w demokratycznym kraju nawet w tak niekonwencjonalnych sprawach obywatel ma coś do powiedzenia, a głos każdego jest traktowany tak samo. Niestety przegrałem. Głosy rozłożyły się pięć do jednego, ale przez pewien czas miałem wrażenie, że uda mi się przeforsować sprawę, aby w zęby dał mi najmniejszy z nich. Głos większości zdecydował. Żyjemy w wolnym kraju więc dostałem w ryj, oddałem portfel i poszedłem.

democracy3.jpg

Tylko jak ktoś mnie czasem porządnie huknie w głowę to nachodzą mnie takie głupie myśli, czy jeżeli kibole przegłosowali odebranie mi portfela i ustanowili sobie z tego prawo, to mogą uważać się za prawych ludzi?
Albo czy przegłosowanie odebrania mi wolności jest wolnością czy jej zaprzeczeniem?
To dość ciężki pytania, a mnie boli głowa i chyba nie jest zbyt roztropnie ich zadawać. Wszak pojęcia państwa prawa, wolności i demokracji przeważnie używanie są naprzemiennie jako synonimy.

Słyszałem kiedyś w telewizji, że wolny człowiek może decydować co dzieje się w jego kraju regularnie chodząc na wybory. Wielu wolnych ludzi mogło by zagłosować, że od jutra nie będzie wolno chodzić z wykrywaczem metalu po własnej działce, a nie tego już nie wolno.
No to mogli by zagłosować, że nie będzie wolno zbierać chrustu w lesie, a nie ten zakaz już jest.
Hmmm no to powiedzmy, że abstynenci zagłosują za całkowitym zakazem picia alkoholu, a alkoholicy za codzienną darmową butelką dostarczaną im co rano przez właściciela sklepu monopolowego.

Gdy wygrają abstynenci alkoholicy będą płakać, trudno, przecież mogli iść na wybory, mogli przekonać większość, mogli sobie przegłosować. Teraz niech się dostosują, przecież taka jest wola narodu. Może za 4 lata wygra popierany przez nich rząd, a wtedy każdy z nich będzie miał darmową butelkę co rano. Właściciel sklepu co prawda głosował przeciwko, ale skoro jest mniej takich jak on to powinni się dostosować. Jak ma działać demokracja jeżeli ludzi zaczęli by podważać słuszność jej wyborów.

Co prawda niezbyt czułem tą wolność gdy według prawa osiedlowego oddawałem swój portfel, ale prawo jest prawo. Nie rozumiem tylko dlaczego gdy 30 lat wcześniej działali w pojedynkę i odbierali ludziom portfele prostym poleceniem z nożem w dłoni byli przestępcami, a gdy to samo robią większą grupą wszystko jest w porządku. Właściwie, tak czy siak, kończy się to tak samo zarówno dla człowieka bez portfela jak i sklepikarza oddającego butelki wódki.

Gdyby jeden menel przyszedł ukraść sobie alkohol to było by przestępstwo ale grupa meneli przegłosowującą nowe prawo to demokracja.

Ludzie mi mówią, że abstrakcyjne przykłady i historie które wymyślam są może i śmieszne ale nie każdy jest w stanie je zrozumieć, co prawda te teksty są z pewnym progiem inteligencji a na Okcydentalistów chcemy wychować przede wszystkim młode logicznie myślące pokolenie, ale gdyby ktoś nie zrozumiał spróbujmy z przykładem z naszego podwórka.

Największa afera ostatnich lat. Sześciolatki do szkoły. Demokratycznie wybrana władza zadecydowała, że sześć lat to najlepszy wiek dla dziecka idącego do pierwszej klasy, przedstawiciele opozycji protestowali, że to nie prawda, że siedem lat to właściwy wiek.
Na tym właśnie polega demokracja, wygra większość i przymusi pozostałe 49 procent do swoich racji.

Co to w takim razie jest wolność? Wolność będzie wtedy gdy rodzic sam będzie mógł zdecydować, czy pośle dziecko do szkoły w wieku sześciu czy siedmiu lat. A może sześć i pół ? Dlaczego nie, każde dziecko jest inne i inaczej się rozwija i tylko rodzic wie kiedy będzie gotowe żeby pójść do szkoły.

demokracja.jpg

Nie twierdzę tutaj, że demokracja to głupota.
Twierdzę, że nie ma różnicy czy do czegoś przymusza mnie jedna osoba czy cała grupa. Natomiast stwierdzenie, demokratyczne państwo prawa można uznać za oksymoron.
Albo mamy rządy prawa albo demokracje która może przegłosować ustawę zabierającą nam całe gospodarstwa niczym w RPA, państwie demokratycznym, zamordyzmie.

Demokratycznie grupka pięciu facetów i kobieta mogą przegłosować kogo będą gwałcić, ale w państwie wolności kobieta może wyciągnąć pistolet i zanegować wynik głosowania.

W państwie prawa mamy pewnie nieprzekraczalne granice, których żadne wybory nie mogą być w stanie zmienić. Mamy prawo własności i nie może być tak, że jutro ktoś przegłosuje odebranie nam 50 procent naszego majątku.
Mamy pośredni wpływ na władzę podczas wyborów ale co z tego skoro dla człowieka naprawdę nie ma różnicy który z kiboli wybije mu zęby. Oczywiście istnieje sporo różnica kto będzie naszym panem protektorem przez następne 4 lata. Jednak tak czy siak będziemy pisać pismo do gminy czy możemy postawić sobie altankę na podwórku.

Mamy demokracje i możemy wybrać sobie władze, ale nie można mylić tego z wolnością, po prostu raz na 4 lata wybieramy sobie pana.

Żeby nie było wątpliwości to nie jest tekst zachęcający do obalenia demokracji, to jest tekst uświadamiający, że demokracja to nie wolność, demokracja to po prostu ucisk mniejszości przez większość.
Może tu jest przyczyna dlaczego rząd tak bardzo się boi uzbrojonych obywateli, może zachciało by im się wymienić demokracje na wolność?

demokracja2.jpg

Mamy jeszcze państwo prawa, państwo w którym wolności obywateli gwarantowane są przez konstytucje i w którym żadne głosowania tego nie zmienią. Nie może być tak, że człowiek który prowadzi firmę zajmującą się futrami nagle traci wszystko bo większość obywateli uznała, że zwierzątka są biedne. Nie można utracić sklepu bo od jutra zabroniony będzie alkohol.

Państwo prawa i wolności to państwo w którym mam pewność , że nazajutrz mój dom wciąż będzie stał.

Spotkałem się ze stwierdzeniem, że demokracja nie jest idealna ale nic lepszego jeszcze nie wymyślili.
Wymyślili i to już dawno.
Kilka cytatów z bloga pana Piotra Jaroszyńskiego

„Jak widzimy, dość nieoczekiwanie, demokracja jawi się jako ustrój w pewnym sensie zwyrodniały, jest zwyrodnieniem politei, tak jak tyrania jest zwyrodnieniem monarchii. A zwyrodnienie demokracji płynie stąd, że choć ma na uwadze dobro większości, to jednak nie jest to dobro wszystkich. Jest lepsza od oligarchii i od tyranii, ale mimo to jest zwyrodniałą formą ustrojową.”

Demokracja jest więc najlepsza ze złych, z tego też tytułu może przechylić się albo w stronę ochlokracji, czyli rządów pospólstwa, tłumu, albo też w stronę politei, czyli rządów wszystkich, ale rządów rozumnych, mających na względzie wspólny pożytek. A zależy to od tego, co do demokracji zostanie domieszane, sam podział tu zaprezentowany jest bowiem podziałem schematycznym.”
„Mówiąc o ustrojach musimy jednak pamiętać, że dotyczyły one tylko obywateli, a nie wszystkich mieszkańców. Sprawa to niebagatelna. W czasach Peryklesa Attykę zamieszkiwało około 315 tysięcy osób. Wśród nich praw obywatelskich nie posiadały kobiety, nie posiadali metojkowie, czyli wolni, ale obcy przybysze, nie posiadali niewolnicy, których było ponad 100 tysięcy. Obywateli było nieco ponad 40 tysięcy, a więc mniej więcej jedna ósma populacji. Obywatelem stawał się po ukończeniu 21 roku życia mężczyzna, zrodzony i po matce i po ojcu z rodowitych Ateńczyków. 2 Demokracja ateńska obejmuje więc stosunkowo niewielką liczbę ludności, co oczywiście będzie miało swoje konsekwencje. Z drugiej strony na tak niewielkiej scenie można było wyraźniej i ostrzej dostrzegać, jakie są mechanizmy danego ustroju, co dobrego, a co złego ze sobą wnosi.”

To co mamy w Polsce to ochlokracja, to rządy pospólstwa. Już dawno nasz ustrój przestał dbać o swobody obywatelskie, a zaczął po prostu działać jako mechanizm uciskanie mniejszości przez większość.

I chociaż nie jestem ani za odebraniem praw kobietom, ani za niewolnictwem jak to się miało w starożytnej Grecji to Demokracja Ateńska czyli Politeja będzie na razie naszym celem, przynajmniej póki nie będziemy gotowi na wyższy poziom.

Może posłużę się wysłużonym stwierdzeniem, ale nie jestem w stanie zaakceptować ustroju gdzie dwóch meneli spod budki z piwem ma większy wpływ na państwo niż profesor na uczelni.

Dziękuje.
Boże bitwa o normalność dopiero się rozpoczyna.
Posiadając broń nuklearną wszystko byłoby o wiele łatwiejsze.



A zapomniałbym miałem napisać jaki ustrój uważam za lepszy od demokracji, oddam głos Arystotelesowi, on wytłumaczył to już bardzo dawno temu.

Mały wycinek z „Polityka” Arystotelesa

„Są [ustroje]właściwe i zwyrodniałe. Właściwymi ustrojami są: monarchia /królestwo/, arystokracja i politeja. Zwyrodniałymi – tyrania, oligarchia i demokracja. Tyrania to wypaczenie monarchii, oligarchia – arystokracji, a demokracja – politei. Jakie jest kryterium wyróżniające? Władanie ku ogólnemu pożytkowi bądź z uwagi na partykularną korzyść rządzących. Tyrania jest despotycznym jedynowładztwem nad wspólnotą państwową. Oligarchia występuje, gdy władza w państwie znajduje się w rękach posiadających majątki. Demokracja to rządy ubogich, sytuacja, gdy masa ludzka jest panem. Jeśli ubodzy, dlatego że są w większości, podzielą się majątkiem bogatych, to czyż nie jest to niesprawiedliwość? Przecież jeśli po rozgrabieniu wszystkiego większość znów zechce dzielić się własnością mniejszości, to jasną jest rzeczą, że zniszczą państwo. Tam, gdzie prawa nie panują, tam zjawiają się demagogowie. Lud zajmuje wówczas stanowisko monarchy, jako jednostka zbiorowa, bo panuje tu ogół. Taka demokracja odgrywa rolę analogiczną do tyranii między monarchiami. Lepsi znoszą bezwzględny ucisk, uchwały ludu są tu tym, czym tam rozporządzenia, a demagog pełni rolę analogiczną do pochlebcy. Oligarchia uzależnia dostęp do urzędów od tak wysokiego cenzusu majątkowego, że ubodzy nie mają do nich dostępu. Kto zdobędzie wymagany majątek, może brać dział w rządzeniu państwem. Monarchia /królestwo/ jeśli nie ma być tylko czczą nazwą bez treści istotnej, musi się opierać na wybitnych zaletach piastującego władzę. Najbardziej zwyrodniałą, najgorszą formą ustroju jest tyrania. Oligarchia i demokracja sytuują się za tyranią.
Natomiast arystokracja to władza cnoty. Nieliczni obywatele wyposażeni w przymioty, które bezwarunkowo służą sprawiedliwości i powszechnej pomyślności. Jest to ustrój, który oddaje rządy ludziom bezwzględnie najlepszym pod względem moralnym. Tylko w ramach arystokracji dobry człowiek i dobry obywatel to po prostu to samo.”

arystoteles demokracja.jpg

KOMENTARZE

  • saladyn276

    To racja , kto wygrywa wybory?Ten kto przekupi różnymi formami zasiłków i pomocy dla najbiedniejszych.( 500 + i nie tylko). Tak, że jest ich największy współczynnik to wygrywać będą Ci obiecują zieloną wyspę niż realne i konkretne postulaty.Dodatkowo jak % osób biorących w wyborach to jakieś 50-60% wszystkich co mogą oddać głos.Demokracja jest uważana za najlepsza formę rządów, lecz na pewno nie jest idealna.