BLOGCZEJNalpha

Architektura dla opornych #19 - Brutalizm

Paradoksem jest, że architektura będąc najbardziej zaawansowaną formą sztuki użytkowej skrojonej na ludzi potrafi wyewoluować w coś, na co sama nazwa wskazuje, że tak do końca to dla ludzi nie jest. Brutalizm jest jednym z najbardziej specyficznych i kontrowersyjnych nurtów w historii, o palmę pierwszeństwa mogący walczyć pod tym względem jedynie z postmodernizmem.


04.jpg
Osiedle Grunwaldzkie we Wrocławiu po remoncie, fot. własna

Brutalizm rozwinął się pod koniec lat 40. XX wieku jako jeden z wielu pobocznych wątków modernizmu. Nazwa pochodzi od francuskiego słowa brut oznaczającego surowy, jednak polskie tłumaczenie związane ze słowem brutalny również w stu procentach oddaje ideę. Określenie béton brut oznaczające specyficzny gatunek betonu z chropowatą fakturą było często używane przez Le Corbusiera, największego popularyzatora brutalizmu.

Główne założenia brutalizmu to:

  • ekspresjonistyczna bryła budynku - forma podążająca za funkcją, rozczłonkowane, geometryczne fasady, przeważające kąty proste i hemisfery, wykorzystanie brył geometrycznych, przeskalowanie, rzeźbiarski charakter bryły
  • szczerość materiału - uwidocznione materiały konstrukcyjne, głównie surowy, niewykończony beton, stal, szkło, eksponowanie szkieletu konstrukcji


29.jpg
Brutalistyczna willa we włoskim Bergamo, fot. własna

Brutalizm znajdował się pod dużym wpływem nurtów minimalistycznych, stąd podobnie jak w modernizmie próżno szukać tu dekoracji i ornamentów. Detal architektoniczny może stanowić faktura danego gatunku betonu, deski szalunkowe odbite w materiale czy kolor zastosowanego metalu. Często stosowanym zabiegiem było "wyrzucenie" poza główną bryłę budynku klatek schodowych czy korytarzy (budowanych w formie galerii). Zdaniem wielu brutalizm był reakcją na czystość i elegancję "białego modernizmu". Przy zachowaniu wszystkich turbomodernistycznych dogmatów można było stworzyć przeciwwagę w postaci modernizmu z nutką brutalności.

Ciężko znaleźć budynek, który miałby być kamieniem milowym dla tego stylu. Część historyków za taki uznaje szkołę w Hunstanton w Anglii zbudowaną przez Petera i Alison Smithson w 1949 roku. Dla innych przełomowa była wspominana przeze mnie wielokrotnie Jednostka Marsylska Le Corbusiera z 1952 roku. Co trzeba przyznać nurt ten doceniali w szczególności krytycy architektury i sztuki. Przeciętny zjadacz chleba nie doceniał tych dzieł choćby w połowie tak jakby życzyli sobie tego twórcy. Pełnymi garściami z brutalizmu korzystał wschodni socmodernizm czyli modernizm krajów socjalistycznych bloku wschodniego. Dziś z takiej architektury słyną m.in. Rosja, Serbia, Rumunia, Mołdawia czy Gruzja. Zarówno brutalizm jak i socmodernizm w dużej ilości można spotkać rownież w Polsce, Czechach czy we wschodnich Niemczech.


02.jpg
Teatr muzyczny w rosyjskim Irkucku, fot. własna

Czysty brutalizm w Polsce to zaledwie kilkanaście obiektów. Do najsłynniejszych należą:

  • Osiedle Grunwaldzkie czyli tzw. "Sedesowce" we Wrocławiu
  • Panorama Racławicka we Wrocławiu
  • Dworzec Główny w Katowicach
  • Hotel Forum w Krakowie
  • Bunkier Sztuki w Krakowie
  • Dom Handlowy Central w Łodzi
  • Mauzoleum na Majdanku


67.jpg
Torre Velasca w Mediolanie, fot. własna

Brutalizm to nie tylko styl w architekturze. Towarzyszył mu również utopijny obraz społeczeństwa, w którym etyka byłaby na pierwszym planie przed estetyką. Zdaniem brutalistów należało zerwać z konformizmem i zdefiniować na nowo znaczenie piękna. To nie mogło się udać - masowe wprowadzanie ludzi do blokowisk zbiegło się z kryzysem co w metropoliach wzmagało problemy społeczne i doprowadzało do upadku wielu osiedli. Brutalizm dotknął podobny problem co architekturę PRL - złe skojarzenia. Do tego brzydkie starzenie się, brak kogoś kto chciałby obronić brutalne piękno. Dziś fascynuje się tym garstka entuzjastów architektury, społeczeństwo kojarzy brutalizm z szarością i bylejakością.

Żeby pokazać ludziom, że brutalizm jest fajny potrzeba niestety pomocy z góry. Tak się stało we Wrocławiu ze słynnym Manhattanem przy placu Grunwaldzkim. O budynkach autorstwa J. Grabowskiej-Hawrylak powiedziano i napisano wiele. Sedesowce miały być wykonane z białego betonu architektonicznego, balkony miały być obsadzone zielenią a na górze miały znajdować się kluby dla mieszkańców. Cięcia budżetowe i rzeczywistość zweryfikowały plany, o ironio, brutalnie. Większość turystów i mieszkańców najchętniej wyburzyłaby charakterystyczne budynki. Gdy tylko jednak spółdzielnia mieszkaniowa wzięła się za porządny remont a budynki wypiękniały nagle Manhattan stał się z powrotem wizytówką Wrocławia a na samym placu Grunwaldzkim tworzy wielkomiejski charakter.


092.jpg
ICHOT w Poznaniu czyli nowoczesny brutalizm, fot. własna

Budynki w tym stylu można spotkać na całym świecie. Do najsłynniejszych należą osiedla Robin Hood Gardens i Barbican Centre w Londynie, Habitat 67 w Montrealu, Biblioteka Geisela w San Diego, Zachodnia Brama Belgradu, Buzłudża na gorze Hadżi Dimityr w Bułgarii, miasteczko Czandigarh w Indiach, Dom Sowietów w Kaliningradzie czy budynek Ministerstwa Transportu w Tbilisi. Wpływy są widoczne także we współczesnej architekturze. Eksponowanie surowego betonu w minimalistycznych bryłach jest dość popularnym zabiegiem, wykorzystanym m.in. w Interaktywnym Centrum Historii Ostrowa Tumskiego w Poznaniu.

Niestety surowy beton podatny jest na działanie natury. Widoczne na nim są zacieki, brud i kurz. W pory wdaje się grzyb oraz woda, która zamarzając zimą powoduje spękania. Zdaniem wielu budynki brutalistyczne już z daleka przytłaczają i nieludzko ignorują kontekst. Jednym się to nie podoba, innym - tak jak mi, wręcz przeciwnie. Faktem jest, że na pewno budzi to spore kontrowersje. Dworca w Katowicach uratować się nie udało, Sedesowce już tak. Jaki los spotka pozostałe obiekty?



Źródła:

1 2 3 4



#pl-architektura - architektura, urbanistyka, budownictwo, wnętrza, fotografia
@mmczarnecki - mój drugi profil, tylko zdjęcia

KOMENTARZE

  • yavinlecretin

    <3

  • m-san

    "Gdy tylko jednak spółdzielnia mieszkaniowa wzięła się za porządny remont a budynki wypiękniały nagle Manhattan stał się z powrotem wizytówką Wrocławia"
    Oj byłbym ostrożny z takimi sformułowaniami. To zdanie posiada kilka fragmentów, które dla przeciętnego wrocławianina mogą być wręcz irytujące. Po pierwsze "porządny remont" - coś takiego nigdy nie miał tam miejsca. Mówimy prawie wyłącznie o remoncie elewacji. Wielu fachowców twierdzi, że jest to dalece niewystarczające oraz że budynki są w złym stanie. Ściany zewnętrzne pod ociepleniem nadal są spękane, beton pokruszony, budynki są odchylone od pionu, podstawa wraz z parkingiem praktycznie się wali. Poprawiono oczywiście wrażenie estetyczne, acz będąc blisko budynku czar pryska, bo bezpośrednie otoczenie jest krzywe i nieprzyjemne.
    "Manhattan stał się z powrotem wizytówką Wrocławia" - to implikuje dwie rzeczy. Pierwszą, że był, a drugie, że znów nią jest. Obie są wysoce wątpliwe. Żaden chyba z mieszkańców, ani nawet mieszkających daleko, nie stwierdzi, że sedesiaki są architektoniczną ikoną Wrocławia. Nie pojawiają się one nawet na infografikach promujących miasto, nie bardzo je widać na pocztówkach, mapach turystycznych itp. Pojawia się tam za to iglica, hala stulecia, Sky Tower (dawniej Poltegor), itd.
    Manhattan nadal często budzi niesmak u starszych wrocławian, a u młodszych kojarzy się tylko z czasem studiów, jako iż osiedle znajduje się tuż przy kampusach politechniki i uniwersytetu.

  • marczanto

    U mnie brutalizm w architekturze wywołuje dość mieszane uczucia, od podziwu aż po pogardę. Mimo iż nie jestem jakimś wielkim wielbicielem architektury to tekst bardzo mnie zaciekawił, może dlatego, że o Wrocławiu. Jako miłośnik streetartu i murali uważam, że brutalistyczne budowle wspaniale nadają się jako płótno dla malarzy. Pozdrawiam i followuje ;)

  • ryklwa

    U mnie ta architektura budzi skojarzenia z bunkrami, w tym różnymi niemieckimi Flakturmami. Co do brutalizmu - jak dla mnie jest przytłaczający. Wywołuje podobne wrażenie, co architektoniczne wytwory totalitarnych systemów .