BLOGCZEJNalpha

ŚDM w Krakowie. Część 2.

IMG_0802.JPG

W części pierwszej opisałem pięć dni, które spędziłem w Krakowie podczas Światowych Dni Młodzieży w 2016 roku. W relacji tej zabrakło jednak odpowiedzi na pytanie, czy w ogóle warto było ruszać się z Tarnowa...

Dziś, po dwóch latach, odpowiedź jest taka sama: jeszcze jak!

Nigdy nie widziałem takiego Krakowa. I pewno nigdy już nie zobaczę. ŚDM to fenomen. Taki bezalkoholowy mundial, na którym wszyscy wygrywają. Ludzie pozdrawiający się na ulicy, skandujący na przemian nazwy swoich krajów. Młodzież Okcydentu tańcząca z krakowskimi żulami na Plantach. Szkockie dziewczęta częstujące jabłkami w Parku Jordana. Mili policjanci, tłumaczący cierpliwie, że przejścia nie ma. Zresztą funkcjonariusze różnych służb byli wszędzie. I wszędzie mili. Nigdy nie czułem się tak bezpieczny w mieście, którego symbolem jest maczeta. Policjant prewencji z Poznania, który "zatrzymał" mnie w drodze na Błonia, powiedział, że pierwszy raz ubrał na służbę letni mundur. Pierwszy raz bez kasku i pancerza.

Ja swój pancerz też zostawiłem w domu. Pojechałem do Krakowa bez uprzedzeń. Zwykle szerokim łukiem omijam tzw. "Msze młodzieżowe". Wszelkie aberracje liturgiczne wywołują u mnie alergię. I to się raczej nie zmieni. Interesujące jednak wydało mi się spotkanie z ludźmi tej samej konfesji z różnych stron globu. Zwłaszcza w czasach, gdy Kościół w tak wielu miejscach jest prześladowany. Choćby dlatego warto było pojechać na ŚDM. Od tych setek tysięcy przybyszy biła nieopisana radość i życzliwość. Udzielała się ona zresztą autochtonom. Kto był wtedy w Krakowie, nie mógł przejść obok niej obojętnie. To jedno z tych dobrych wspomnień, które zostają do końca życia.


PS. Po Światowych Dniach Młodzieży zostało mi ponad tysiąc zdjęć. Oto zaledwie mała część z nich:

IMG_1312.JPG

Niestety nikt nie prowadził statystyki ile osób padło ofiarą gołębi.

IMG_0643.JPG

Włosi na Plantach. Mamma mia!

IMG_0669.jpg

Biali Chińczycy (tzn. z Tajwanu) pod Św. Anną.

IMG_0676.JPG

Zator pod Muzeum Narodowym.

IMG_0694.JPG

Przed Mszą inauguracyjną.

IMG_0702.JPG

Oprócz snajperów były też helikoptery.

IMG_0709.JPG

Katolicyzm + hokej = Słowacja.

IMG_0795.JPG

Sektor dla księży.

IMG_0811.JPG

Bułgar macha flagą.

IMG_0815.JPG

Jak na krakowskim kazaniu.

IMG_0826.JPG

Policja była widoczna...

IMG_0828.jpg

...ale bardziej była niewidoczna (IYKWIM).

IMG_0848.JPG

Filipiny.

IMG_0866.JPG

Na dachu pod namiotem najlepsza miejscówka. Ponoć.

IMG_0901a.jpg

Tak. To Włosi. Też ich znalazłem.

IMG_0915.JPG

Rwanda.

IMG_0926.JPG

Stream na DLive'a.

IMG_0935.JPG

Aaa sorry, jeszcze nie było DLive'a.

IMG_0971.JPG

Idę ulicą a tu nagle orkiestra udająca trójkąt.

IMG_1029.JPG

Jordania.

IMG_1259a.jpg

Ktoś w górę, ktoś w dół.

IMG_1270.JPG

Po plecakach ich poznacie.

IMG_1285.JPG

Pod Wawelem.

IMG_1298.JPG

Mickiewicz miał towarzystwo 24h (i nie chodzi o gołębie).

IMG_1509.JPG

Węgier deszczu się nie boi.

IMG_1529.JPG

W przeciwieństwie do ludzi-samolotów.

IMG_1717.JPG

Spowiedź pod chorwacką flagą.

IMG_1723.JPG

I znów policjant.

IMG_1737.JPG

Rewelacja!

IMG_1756.JPG

Filipińczycy uciekają.

IMG_1777.JPG

Asfaltofobia.

IMG_1829.JPG

Upvote.

IMG_1886.JPG


Koniec części drugiej. Ostatniej.

KOMENTARZE

  • saunter

    Pojechałbym!

    Spotkałem w Armenii Malezyjczyka na free walking tour po mieście, który był na SDM (miał koszulkę) i niesamowicie pozytywnie wypowiadał się o imprezie i o Polsce. Tuż przed wyjazdem do Karabachu nawet poszedłem z nim na piwo i chwilę pogawędziliśmy :)