BLOGCZEJNalpha

Książki do których wracamy po latach - SOLARIS


Jeżeli skrywacie głęboko w sercu ból, dręczą was wyrzuty sumienia, zmagacie się ze sprawami i rzeczami o których chcielibyście jak najszybciej zapomnieć, nie wysiadajcie z kosmicznego tramwaju na stacji Solaris. Tam zmaterializują się wasze ukryte pragnienia i koszmary. Będziecie musieli stawić czoła niepoznanemu.   







Mimo, że Lem napisał „Solaris” ponad pół wieku temu rzecz jest jak najbardziej aktualna. Twórczość Lema się nie starzeje, świadczy o tym ekranizacja Solaris z 2002 roku Stevena Soderbergha. Można powiedzieć, że Lem nabiera dzisiaj nowego kształtu. Wróćmy jednak na Solaris, a raczej na stację orbitalną krążącą wokół planety oblanej kisielem, rozumnym oceanem, który u Lema jest bezosobową formą obcego. Nie znajdziemy w powieści Lema szarych kosmitów, gwiezdnych wojen ani elementów typowej fantastyki. Solaris to inny wymiar. Lemowska wizja świata odległego o lata świetlne, wyobrażenia odległe od hollywoodzkich wizji. Autor nie tylko starał się przedstawić kosmiczny byt niewyobrażalnym dla czytelnika i nie przypominającym nic ludzkiego, poszedł o krok dalej, zamknął nam wszystkie drzwi prowadzące do zrozumienia tego tworu. Kontakt z rozumną galaretowatą masą staje się niemożliwy w wymiarze międzyludzkim, sto lat badań ludzkości nad solaryjskim oceanem nie pozwoliło naukowcom w żaden sposób zrozumieć ani zakwalifikować tego dziwnego bytu. Rodzące się kolejno pytania czy to twór prymitywny, czy zorganizowana struktura, pozostawały bez odpowiedzi. Ta „maszyna plazmatyczna” spędzała sen z powiek uczonym, co krok doświadczając ich zjawiskami, która nie ma nic wspólnego z naszymi ludzkimi wyobrażeniami, jej aktywność i poczynania są obce rasie ludzkiej, a kontakt z nią jest dla nas niezrealizowanym do tej pory wyzwaniem.    



To niestandardowe podejście Lema do science-fiction lubię najbardziej. Autor zabiera nas w inny świat nie tylko niehumanoidalny, ale daleki od praw jakimi rządzi się ludzkość. To nie planeta zamieszkała przez stwory nam podobne i obdarzone sposobem gry podobnym do naszego. Tam nie dzieje się nic według ziemskich reguł. Galaretowata masa otaczająca planetę ma swoiste zasady, których nie poznamy ani nie zrozumiemy podczas lektury tej książki, ponieważ nie ma nic wspólnego z ludzkim rozumieniem świata.  Czy jednak próba kontaktu z nieznanym ze strony bohaterów zakończy się fiaskiem? W ludzkim rozumieniu tak, ale odpowiedź ze strony przeciwnej nastąpi w sposób radykalny i nieprzewidywalny. Mieszkaniec Solaris w swoisty sposób komunikuje się z    bohaterami powieści. Uczyni to wniknięciem w umysły bohaterów i odnalezieniem w nim tego co każdy tam jak najgłębiej ukrywa. Można powiedzieć, że następuje totalna inwigilacja duszy, umysłu i podświadomości i wyodrębnienie wstydliwych pragnień, czy tajemnicy z przeszłości. Na domiar złego po takim dokładnym skanie ludzkiej osobowości, ocean dokonuje inkarnacji istoty związanej ze skrywanym sekretem, może wyrzutem sumienia, bólem tym co najbardziej ludzkie. Uzewnętrznienie i  materializacja tego co głęboko schowane, daje naszym bohaterom wiele do myślenia, niektórzy nie potrafią sobie z tym co poradzi do dramatycznego finału. Co takie chce przekazać naszym bohaterom solaryjski ocena oraz jakie są jego intencje? Czyżby była to zemsta za zbyt brutalne naświetlanie go twardym promieniowaniem rentgenowskim, czy może rodzaj eksperymentu ze strony cytoplazmatycznej masy? Tego się nie dowiemy, ale Lem daje nam do myślenia, iż panowanie nad światem, bez wcześniejszego zrozumienia go przynosi nieuchronną klęskę. Człowiek postawiony wobec nieznanego i niewytłumaczalnego skazany jest na porażkę.    







Na stacji kosmicznej Solaris znajdziemy wszystkiego po trochu. Autor nie ogranicza się tylko do kosmicznej problematyki, i choć jak sam twierdzi Solaris to nie „miłość w próżni kosmicznej” to nie jest pozbawiona tych wątków. Miłość, samotność, tęsknota, żal, ból będą towarzyszyć nam będą niezmiennie w przeszłości i przyszłości, tak samo na ziemi i w kosmosie. Lem umiejscawia to wszystko sprawnie wokół wizji spotkania człowieka z czymś co istnieje na swój sposób i nie daje się zaklasyfikować w żaden ludzki schemat. Jedno jest pewne, ja na tym przystanku z kosmicznego tramwaju nie wysiadam.



Źródła:

Stanisław Lem "Solaris"

https://pl.wikipedia.org/wiki/Solaris_(powie%C5%9B%C4%87)

https://solaris.klp.pl/a-10012.html



Zdjęcia pochodzą z:

https://pixabay.com/pl/space-transport-przestrze%C5%84-sci-fi-2690279/

https://pixabay.com/pl/b%C5%82otniste-basen-b%C5%82oto-wody-jezioro-3305452/


KOMENTARZE