BLOGCZEJNalpha

"Ku przestrodze" Szukasz miłości w internecie? Nie bądź naiwny!

lying-1562272_1280.jpg

Przedmowa

Witajcie drodzy Steemianie!

To znowu ja, wasz oddany @kapitanpolak. Wiecie co? Od dłuższego czasu regularnie korzystam z tak zwanych "Portali Randkowych". Mój cel jest dość prosty a mianowicie jest nim znalezienie życiowej partnerki.

Dlaczego w internecie a nie w tak zwanym "realu"? Na ten temat już kiedyś się rozpisywałem i każdy kto czytał mojego bloga powinien mieć o tym jakieś podstawowe pojęcie. W gruncie rzeczy chodzi o to, że cierpię na chroniczny brak czasu.

Przerobiłem wiele tego typu stron zarówno polskich jak i zagranicznych, poznałem tam mnóstwo interesujących osób, ale również sporo takich które chciały zabawić się moim kosztem.
W dzisiejszym artykule skupimy się na tych drugich, że tak powiem mniej przyjemnych personach. A konkretnie na jednym, bardzo szczególnym przypadku...

Zapytacie: Co tak wystrzeliłeś niczym "Filip z konopii" z tym tematem? Dziewczyna Cię rzuciła i będziesz wylewał teraz swoje żale w internecie? Szukasz współczucia?

Hmmm... Blisko, ale nie wystarczająco blisko.

Powiedzmy, że ten post powstaje niejako "w afekcie". Całkiem niedawno bo zaledwie kilka godzin temu udało mi się zdemaskować oszusta, (a raczej oszustkę) która podstępnie starała się mnie zmanipulować, tak by móc dobrać się do mojego portfela.

W związku z tym, jeszcze z świeżą głową postanowiłem złożyć wam relację i opisać całą tą sytuację ku waszej przestrodze.

Gotowi? No to jedziemy z tym koksem!

pair-3798371_1280.jpg

Miłe złego początki...

Hmm... **(uwielbiam zaczynać zdania w ten sposób :P)**Może zdarzyć się, że w internecie spotkacie kogoś kto wydaje się być waszą bratnią duszą, osobę która praktykuje to samo hobby, dzieli z wami pasje a do tego wszystkiego świetnie się dogadujecie. W takim razie albo trafiliście w dziesiątkę i spokojnie możecie zagrać w lotto z pewnością wygranej albo po drugiej stronie kryje się oszust z wyjątkowymi umiejętnościami aktorskimi.

No dobra macie mnie, nieco przesadziłem w tym momencie, ale ja niestety mam pecha do takich aktorów a uwierzcie mi wolę jednak wygrywać w lotto :P A takto zostaje tylko kółko teatralne założone z oszustów i naciągaczy.

No dobra, za dużo lania wody, przejdźmy do konkretów.

Otóż miałem **(nie)**przyjemność poznać pewną dziewczynę. Zacznijmy od tego, że Irena (Pozwólcie, że tak ją nazwiemy, wszelka zbieżność imion jest całkowicie przypadkowa :P) która de facto nie jest polką wpadła mi w oko. Ciekawy opis profilu wyróżniający się na tle tysięcy pozostałych. Widać było, że jest to osoba inteligentna i w swej ambicji stoi o szczebel wyżej niż "Korwinowskie Rurkowce".

Myślę sobie, dziewczyna sam raz dla mnie :D Nic tylko zagadać i zrobić dobre wrażenie. Wszystko idzie gładko, rozmowa się klei, mamy wiele wspólnych tematów oraz zainteresowań.
Mija tydzień, dwa i kontakt się nie urywa, wręcz przeciwnie wydaje się, że zainteresowanie się wzmaga a pomiędzy nami zachodzi jakaś chemia, śmiem rzec, że szykuje się na reakcję egzoenergetyczną ;)

Dochodzi do punktu kulminacyjnego, rozmowa wideo. Na początku jest trochę niezręcznie gdyż bariera językowa robi swoje, jednak zarówno mój jak i jej angielski jest przynajmniej na poziomie komunikatywnym, tak więc szybko udaje nam się złapać ten sam rytm. Dziewczyna wydaje się bardzo zainteresowana moją osobą, powiedziałbym wręcz aż za bardzo... Zaczynają padać moim zdaniem dość dziwne pytania jak np o moje zarobki czy oszczędności. Osobiście nie zwykłem rozmawiać o pieniądzach na tak wczesnym etapie znajomości.

Wciąż nie było to jednak coś co wtedy wzbudziło by moje podejrzenia, wszak są ludzie mniej i bardziej bezpośredni jeśli chodzi o te tematy. Tak naprawdę dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego, że był to zaledwie zwiastun czegoś o wiele gorszego a co miało dopiero nastąpić. Rozpoznanie terenu w celu zebrania informacji i wyprowadzenia szybkiego, śmiercionośnego ataku....

stairway-828883_1280.jpg

No i zaczęły się schody...

Podczas naszej kolejnej interesującej rozmowy nasza Irena, (która nie jest Ireną) przerwała mi na chwilę stwierdzając, iż ma mi coś bardzo ważnego do przekazania. Tak dokładnie, powiedziała wprost, że coś do mnie czuje i bynajmniej nie chodziło o klasyczne "zostańmy przyjaciółmi".

Wiecie jestem dość staroświecki i nie spodziewałem się do tego, iż płeć piękna przejmie inicjatywę i pierwsza wyzna swe uczucia :P Raczej skłaniam się ku temu, że to pierwiastek męski powinien zrobić pierwszy krok, jednak ja w tamtym momencie uważałem, że to jeszcze nie jest właściwy moment bo będąc szczerym dwa tygodnie znajomości to trochę mało by kogoś dobrze poznać i być pewnym swoich uczuć.

Oczywiście jest to tylko moja subiektywna opinia, proszę mnie tu nie krzyżować bom takiej śmierci niegodny, jeszcze nie nauczyłem się chodzić po wodzie a z przemianą wody wino też u mnie słabo ;)

Resztę wieczoru (Tak to był wieczór, jeżeli wcześniej nie wspomniałem to teraz wspominam tak więc czepialstwo precz akysz dioboły! :P) spędziliśmy zastanawiając się nad datą mojej wizyty w jej bądź co bądź dalekim kraju. Może to i brzmi komicznie, ale byłem wtedy trochę jak naćpany. Kto się kiedyś zakochał ten wie jak to jest :P

Ok historia miłosna jest, nadzieje są a teraz czeka nas zakończenie rodem z dramatu.

fish-933187_1280.jpg

Coś tu śmierdzi....

W przeciągu kolejnych dni zaczęło dziać się coś dziwnego, ze strony mej "wybranki" coraz częściej padały wcześniej wspomniane i przyznam dość subtelne pytania o zasobność mojego portfela i tym podobne pieniężne tematy.
Co prawda w mojej głowie wciąż szumiało a Kapitan**(Polak a jakże!)** dowodzący galerą znaną w towarzystwie jako Olaf, spał odurzony gdzieś pod pokładem. W jego ręku spoczywała niedopita butelka z napisem "Miłość".

Na szczęście na okręcie znajdował się jeden abstynent, czujny bosman zwęszył pismo nosem i poderwał wszystkich na nogi. Jak się później okazało ten dzielny marynarz będący w rzeczywistości chwilą zwątpienia jaka naszła mnie po serii dziwnych pytań, ocalił drogocenny ładunek a być może i także życie całej załogi z naćpanym kapitanem na czele.

Zdystansowałem się więc nieco i zachowałem zalecaną mi przez kodeks drogowy "Szczególną Ostrożność", no i opłacało się bo chwilę później wpadłem w spory poślizg.
Niespodziewanie ni to z gruchy ni z pietruchy dostaję zdjęcie jej zalanej łzami twarzyczki...

Diagnoza? Okradli ją, ograbili, złupili czy też po prostu najzwyklej w świecie zapierdzielili pieniądze wraz z torebką, w której się znajdowały. (A przynajmniej tak brzmiała jej wersja) Wiecie, nie jestem obojętny na ludzką krzywdę, jednak umiem dodać dwa do dwóch i wywnioskować o co tak naprawdę chodziło.

Ciepłe słowa pełne wsparcia i pogardy do złodzieja płynęły z mojej strony szerokim strumieniem, jednak pomiędzy nimi przemycałem pytania o szczegóły. Dowiedziałem się, że ukradziono jej odpowiednik dwóch tysięcy złotych co od razu wzbudziło moje zainteresowanie. Kto nosi tyle hajsu przy sobie? Pytam się więc dokładnie o to, dlaczego nosiła tak wielką sumę w torebce? (Zwłaszcza iż wielokrotnie zaznaczała, że do bogatych osób nie należy)

Odpowiedzią była moim zdaniem dość słaba wymówka opierająca się na stwierdzeniu, że w domu pieniądze nie są bezpieczne bo ktoś może się włamać.

W miarę jak drążyłem temat coraz bardziej, dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy :P

Tak więc wyliczanka :D teraz już wiem że:

  • Spore sumy pieniędzy lepiej trzymać przy sobie podczas pobytu w zatłoczonym metrze będącym rajem dla kieszonkowców niż schować je gdzieś w domu,

  • Dziwnym trafem ukradzione pieniądze miały posłużyć do opłacenia czynszu,

  • Właściciel mieszkania ma kompletnie gdzieś fakt, że "Irena" została okradziona i nie zamierza poczekać z opłatą czynszu, dając jej słownie dwa dni! na znalezienie pieniędzy inaczej wywali ją z mieszkania, które wynajmowała już od ponad dwóch lat :D

  • Żaden z jej przyjaciół czy członków rodziny nie może jej pomóc z różnych powodów,

  • Podobnie jest z jej szefem w pracy, kompletna olewka. Nie interesuje go los doświadczonego pracownika,

  • Jestem jej ostatnią deską ratunku, no kto inny pomoże jak nie ja? Przecież mnie kocha co nie? Muszę pomóc i odwzajemnić uczucie xD

Ktoś jeszcze ma wątpliwości, że jest to próba wyłudzenia pieniędzy? I to wyjątkowo podła, bezduszna. Godna krwiożerczej modliszki, czarnej wdowy czy tez innego facetobójczego owada bądź pajęczaka....

Zebrawszy się na odwagę powiedziałem jej wprost, że nie wierzę jej głupie historyjki i może sobie odpuścić dalsze próby oszukania mnie i grania na współczucie. Wiem może to się wydawać okrutne z mojej strony bo jednak co jeśli rzeczywiście wbrew wszelkiej logice mówiła prawdę? Wyszedłbym wtedy na strasznego buca.

Spokojnie, to co powiedziała potem pozbawiło mnie złudzeń. Chyba wyczuła, że tą drogą nic z tego nie wyciągnie i zastosowała inną, desperacką taktykę. Próbowała przekonać mnie, że nie ma innego sposobu na zdobycie pieniędzy na życie. Wiecie takie typowe pierdzielenie o byciu biednym pod kreską i w ogóle, że będzie mi wdzięczna do śmierci za chociaż kilka dolarów.

No proszę... Na tym etapie nie miałem pewności czy cokolwiek z tego co mi do tej pory o sobie powiedziała było prawdą, tak więc postanowiłem zakończyć ten cyrk i zablokować ją tak by nie mogła już się ze mną komunikować. Profil na portalu randkowym oczywiście został przeze mnie zgłoszony jako scam i mam nadzieję, że niedługo zostanie usunięty.

Podsumowanie

Tak to się skończyło... Szczęśliwie wyszedłem z tego bez uszczerbku na zdrowiu czy portfelu. Jednak jestem rozczarowany, niesamowicie rozczarowany bowiem przez chwilę myślałem, że znalazłem dokładnie osobę, której szukałem... Kogoś z kim mógłbym podzielić się częścią siebie.

Wiecie, to nie jest pierwszy raz kiedy ktoś próbował mnie wykorzystać w ten sposób. Oszuści opowiadają różne historie próbując wzbudzić zaufanie bądź współczucie. Chory ojciec, brak środków na życie, bla, bla, bla... Wszystko sprowadza się jednak do jednego, a są to pieniądze...

Tego typu sytuacje udowadniają mi, że świat w którym żyjemy to tak naprawdę zimne oraz nieprzyjazne miejsce, które dopadnie Cię wtedy kiedy będziesz się tego najmniej spodziewał...

I tym smutnym akcentem pragnę zakończyć. Czy wróciłem do regularnego pisania? Czy przeprosiłem się ze Steem? Gdzie tam :/ Potraktujcie to jako krótką pobudkę pogrążonego do tej pory w śnie zimowym zwierzaka, który przewrócił się na bok i podrapał po tyłku :P

Źródła:

Obrazki pochodzą z szwabskiego pixabay:
https://pixabay.com/de/

Polecam

KOMENTARZE

  • wadera

    Niezła historia... ale wbrew pozorom dość pospolita (niestety). Dobrze jest ufać przeczuciom i mieć trzeźwego bosmana na pokładzie ;)
    Super to opisałeś!

  • herbacianymag

    Jak ktoś pyta o zarobki na tak wczesnym etapie to :

    • oszut
    • szuka beta bankomata dla swoich pociech, bądź sam nie jest zaradny życiowo

    Wszystkie przypadki skreślają.

    Za moich czasów nie było takich możliwości, niby kuszą spore możliwości w doborze partnera, ale z drugiej strony całość się spłyca, robi się konkurs i może dobrze, że mnie to ominęło ;) Bo byłbym w klamrze poniżej ;)
    Powodzenia ;D

    http://swiadomosc-zwiazkow.pl/wp-content/uploads/2017/06/mating_cad_dad-copy.jpg

  • mys

    Uff udało ci się zachować zimną krew. Podobno miłość jest ślepa więc uważaj ;)

  • dragonarts

    Ja sobie dałem kupę lat temu spokój z takimi portalami.
    W 2009 roku jeszcze na takim portalu była możliwe spotkanie i zapoznanie takiej osoby lecz już wtedy z dziewczynami co pisałem było wyczuć ze maja trochę nie tak z głową ALE TERAZ!!! JAKAŚ MASAKRA jest jeszcze gorzej na takich portalach niż prawie 10 lat temu nie warto szukać przez takie portale one tylko zarabiają na samotności ludzi :p

  • annaburska

    Ciekawa historia, ciekawe jak to od drugiej strony faktycznie wygląda, ale podejrzewam, że wcale często nie udaje się tak wyłudzić pieniędzy, no chyba, że ktoś ma na wysokim poziomie zdolności manipulacyjne. Co do portali randkowych to moim zdaniem po prostu mimo wszystko wystarczy jak najszybciej dążyć do spotkania w realu, na żywo dużo szybciej wszystko wychodzi no i łatwiej jest się poznać. Sama mam bardzo dobre doświadczenia z poznawaniem się przez internet, mojego męża też w pewien sposób poznałam przez internet, a dokładnie przez znajomego, z którym miałam kontakt tylko online ze względu na wspólne zainteresowania i tak jakoś los pozwolił mi przez niego poznać mojego wspaniałego mężczyznę... także nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy co nas czeka :))

  • wrestlingworld

    Ze swoich obserwacji wiem że osoby mieszkające na wsi mają łatwiej znaleźć sobie drugą połówkę. Jak każdy każdego zna można szybko określić kto jest dobrym materiałem do podboju a kto nie, najlepiej celować w osoby bardziej zamknięte wtedy łatwiej jest się przypodobać. Gdy się uda utrzymać taki kontakt i dobrze się wam rozmawia to już wiec że osiągnąłeś sukces. Osoby zamknięte, pracujące które nie chcą się wyróżniać i nie mają życia bujnego towarzyskiego są dla nas złotem. A najlepsze są kobiety po przejściach które miały faceta który był palantem i miały z nim złe życie. Takie kobiety są bardziej wierne, mój brat cioteczny z taką jest kilka lat i dla niego to kobieta idealna.

  • khrom

    Moim zdaniem wszela aktywność w poszukiwaniu partnera to strata czasu. z mojej autopsji życiowej wynika tylko ten jedyny wnisek.

    Kiedyś w latach nastoletnich miałem kompleks na tym punkcie i tez poszukiwałem usilnie partnerki co kończyło sie jedynie rozczarowaniami.

    Pewnego dnia pogodziłem się z tym że człowiek ostatecznie i tak przez całe zycie jest sam poniewaz osoby które nas otaczają wsiperają czy też nawet dziewczyna/żona, tak czy siak są jedynie naszym towarzystwem które ostatecznie w pewnych sprawach i sytuacjach nie będzie w stanie nam pomóc i będziemy zdani tylko na siebie. Zamiast marnować czas na poszukiwanie partnera skupiłem się wiec na rozwoju siebie, swoich pasji i iściu własną drogą.

    Nie minął rok jak poznałem pierwszą swoją partnerkę na forum na którym poprstu dyskutowałem od jakiegoś czasu na interesujące mnei tematy. Z nią co prawda nie wyszło ale do dziś utrzymuję kontakt. Po tym zwjązku, grajac w pewne MMO i organizując tam eventy, nastepną z którą jednak dosżło do totalnej porazki, żeby w końcu ni stąd ni z owad pojawiła się moja przyszła zona, oczarowując mnie swoją osoba dnia którego najzwyczajniej w swiecie poszedłem oddac książkę fantazy znajomej.

    Chociaż historia tego co sie potem działo była dośc zabawna i dramatyczna za razem to dwa lata później bylismy ze soba i to również dzięki, wydawało by się, przypadkowej sytuacji związanej z tym że poprostu podązałem za swoimi zainteresowaniami jadąc na woodstock z ekipą z byłego bractwa, gdzie miając ją w drodze nad wode, spodobałem się fizycznie jej kolezance. To zabawne przypadkowe zdarzenei sprawiło ze spojrząła na mnie jak na potencjalnego partnera i potem wszystko potoczyło się z górki. Jeszcze tego samego roku jechaliśmy juz stopem na wspólnego sylwestra w góry.

    Wydaje mi się ze im bardziej szukamy czegoś tak nieuchwytnego jak miłośc tym, bardziej odsuwamy to od siebie. W pewnym momecie poszukiwania takie zamieniają się w strach przed samotnościa i dramatyczne chwytanie się kazdej okazji a to z kolei sprzyja sytuacjom w których natykamy się na osoby chcace najzwyczajniej w swiecei wykorzystac naszą dramatyczną pogoń.

    Zeby natomiast znaleźc miłośc to samemu trzeba się wykazać bezgraniczną miłoscia i zaufaniem do drugiej osoby i to jest niestety pieta achillesowa całego poszukiwania z którejk tak doskonale zdajasobie sprawe wszystkie osoby których intencje sa conajmniej nieczyste.

    Ponadto szukając, swiadaomie lub nie, pozujemy czesto na kogos kim nie jestesmy co sprawia ze tak naprawde cięzko nas poznac i obdarzyc zaufaniem.

    Moja rada więc.. chcesz znaleźc kogoś? Daj se spokój;) Zyj, obdarzaj ludzi usmiechem i daj się komuś poznac takim jakim jestes. Jesli jest na tym brutalnym swiecie jakas druga połówka dla ciebie to sie znajdzie.

    Byc nawet juz ja poznaleś tylko jeszcze o tym nie wiesz ;)