BLOGCZEJNalpha

Paul Alexander - historia człowieka o "Żelaznych Płucach"

0e23bcefd3a273205d0f6a706700b967_c0-272-3264-2175_s885x516.jpg

Przedmowa

Witajcie drodzy Steemianie. Z tej strony wasz oddany KapitanPolak.

W dzisiejszym poście opowiem wam o pewnej niezwykłej osobie, której życie jest świadectwem na to, że każdy jest w stanie znaleźć swoją drogę do szczęścia.

Poznajcie historię Paula Alexandra - "Człowieka o Żelaznych Płucach."

paul-alexander.jpg
Polio odebrało mi wszystko...

Kim jestem?

Paul Alexander - jest jedną z ostatnich osób, które przetrwały atak choroby Heinego-Medina podczas jej epidemii w latach 50-tych dwudziestego wieku.

Na Polio zachorował w wieku sześciu lat i od tamtej pory by przeżyć większość dnia spędza w specjalnej maszynie zwanej potocznie "Żelaznymi Płucami".
Pomagają mu one w oddychaniu bowiem Paul w wyniku choroby został sparaliżowany od karku w dół.

Kiedy zachorowałem na Polio byłem dzieciakiem jak każdy inny. Pewnego dnia poczułem się słabo a kiedy mama zobaczyła moją twarz od razu zorientowała się co to oznacza...

Nie powiedziała mi jednak niczego, po prostu kazała się mi położyć do łóżka.

W przeciągu kolejnych pięciu dni straciłem wszystko... Powoli słabłem, aż w końcu nie byłem w stanie chodzić, czy przewrócić się na bok...

W końcu, ostatniego dnia nie mogłem już nawet oddychać...

Wirus zniszczył moją przeponę, zaś pozostałe mięśnie mojego ciała zostały nieodwracalnie uszkodzone. Lekarze umieścili mnie w dziwnej maszynie, która jak się później okazało będzie towarzyszyć mi do końca życia...

1w21w2.jpg
Paul w swoim gabinecie, to właśnie tutaj spędza większą część dnia.

Nieszczęśliwy zbieg okoliczności..

Paul wygrał z chorobą jednakże było to doprawdy "Pyrrusowe Zwycięstwo" gdyż stracił on możliwość normalnego życia i od tej pory musi polegać na trosce innych osób.

Pozornie proste czynności takie jak ogolenie się czy przygotowanie śniadania są dla niego czymś nieosiągalnym.

Jak by tego było mało to zaledwie kilka miesięcy po tym jak nasz bohater przemógł chorobę Jonas Salk wynalazł skuteczną szczepionkę na Polio, jednakże dla Paula było już za późno by ocalić zdrowie.

Dalsze życie

Nauczyć się oddychać po raz kolejny to wielkie wyzwanie, minęło kilka lat zanim udało mi opanować tą sztukę na tyle dobrze by móc chociaż na kilka godzin opuścić moje metalowe więzienie.

Uczucie jakie towarzyszyło mi kiedy po raz pierwszy opuściłem "Żelazne Płuca" jest wręcz nie do opisania. To tak jakby ptaka hodowanego w klatce od pisklęcia wypuścić nagle na wolność.

Bez pomocy mechanizmu mój organizm męczył się niesamowicie szybko, ale każda sekunda spędzona na zewnątrz była dla mnie warta więcej niż całe złoto tego świata.

Wydarzenie, które zniszczyłoby każdego innego człowieka nie powstrzymało Paula przed realizacją swoich marzeń.
Pomimo wielkich trudności z sukcesem udało mu się ukończyć Studia Prawnicze, zdać egzamin a następnie założyć własną kancelarię. Do szkoły dowożono go specjalnie dostosowaną ciężarówką.
Jak sam wspomina wielu studentów widząc jak lekarze transportują go w tej dziwnej tubie krzywiło twarze z przerażenia.

Mam tysiące klientów, którzy nie boją się tego jak wyglądam. Przychodzą do mojego gabinetu i pytają: Co to? A ja opowiadam im całą historię. Wielu z nich nie kryje zdziwienia.

Jak udało Ci się to wszystko osiągnąć? -pytają

Uśmiecham się wtedy i odpowiadam - "Nikt nie może mnie powstrzymać"

Bez naefewfewfzwy.png
Paul oddychający za pomocą respiratora podczas awarii "Żelaznych Płuc"

Zagrożenie

Niestety urządzenie podtrzymujące go przy życiu przez tyle lat wymaga ciągłych przeglądów oraz napraw. To nie kwestia pieniędzy jak wspomina sam zainteresowany.

Problem jest taki, że części zamiennych po prostu nie ma.

Od czasu do czasu udaje nam się odnaleźć jakąś inną starą maszynę tego typu, z której da się wyciągnąć coś użytecznego, jednakże wyprodukowano ich stosunkowo niewiele i to zadanie jest niezwykle trudne.

Urządzenie to w czasie swego długiego funkcjonowania już kilkukrotnie zaliczyło poważne uszkodzenia narażając Paula na utratę życia.

Na szczęście z czasem udało się znaleźć osobę, która rozwiązała ten problem. Jeden z przyjaciół naszego bohatera umieścił na Youtube film w którym poprosił on o kontakt osoby, które mają pojęcie na temat tego jak owy mechanizm działa. Liczył na to, że Ci ludzie pomogą mu go naprawić.

Jednakże dopiero lokalny mechanik Brady Richard zdecydował się poświęcić swój czas i wysiłek na pomoc niepełnosprawnemu. Dzięki jego działaniom udało się odnowić ten ponad pięćdziesięcioletni relikt i po raz kolejny zmusić go do działania.

Bez na3213123zwy.png

Przesłanie

Spytany o to jak podsumowałby swoje życie odpowiedział:

Nigdy nie myślałem o sobie jak o kalece. Nie jestem niepełnosprawny, nie jestem upośledzony i przede wszystkim nie jestem ograniczony. Może inni tak uważają jednakże nie ja.

Doświadczyłem w życiu wszystkiego co miało mi ono do zaoferowania a nawet więcej.

Wielu ludzi w podobnym stanie by odciążyć swój umysł stara się szukać winnych. Odpowiedzialnością za swoją chorobę starają się obciążyć Boga, lekarzy, rodzinę. Jednakże ja skupiłem się na tym co mogę zrobić by wyciągnąć z tego wszystkiego jak najwięcej dobrego.

To nie jest życie jakie wybrałem, ale takie które mi się przytrafiło i nie mam na to wpływu.
Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu to nie żałuję niczego, jestem szczęśliwy z tego co mam.

Kiedy umrę to odejdę ze świadomością tego, że osiągnąłem wszystko czego chciałem, odejdę z poczuciem spełnienia.

Czy ty możesz powiedzieć to samo o sobie?

Podsumowanie

Nie będę ukrywał, że kiedy poznałem historię Paula Alexnadra to łzy popłynęły po moich policzkach.

Kiedy pomyślę o tym, że w przeciwieństwie do niego jestem okazem zdrowia a mimo to często narzekam na niedoskonałości mojego ciała ogarnia mnie wielki wstyd. Czym bowiem są moje kompleksy w porównaniu do jego stanu?

Jakby tego było mało ten człowiek osiągnął coś co nie jest dane wielu zdrowym ludziom.

Jest szczęśliwy.

Tego typu historie udowadniają nam, że każdy z nas nie ważne w jak ciężkim stanie się znajduje, jest w stanie wykrzesać w sobie tą iskrę nadziei. Nasze życia to nieustana gonitwa, jak to mówią po trupach do celu.

A może jednak to nie tak powinno wyglądać?

Może warto się na chwilę zatrzymać i pomyśleć czego tak naprawdę chcemy od życia?

A jaka jest wasza opinia na temat naszego bohatera? Podzielcie się nią w komentarzach!

Dziękuję za poświęcony czas.

Źródła:

Zdjęcia zostały użyte na podstawie prawa cytatu.

Wypowiedzi Paula Alexandra zostały przetłumaczone przeze mnie i pochodzą ze zbioru wielu znalezionych w internecie wywiadów.

http://www.prawoautorskie.pl/art-29-prawo-cytatu

KOMENTARZE

  • foremostwiseguy

    Czytałem o tym panu niedawno. Przerażająca lecz jednocześnie inspirująca historia. Z tego co pamiętam to ten mechanik zbudował "nową" maszynę używając części właśnie ze starej coś modernizując. Pan Paul Alexander bardzo sobie to cenił bo Żelazne Płuca od mechanika dużo lepiej się sprawowały niż te poprzednie. Mówił o tym chyba w wywiadzie. Oglądałem to jakiś czas temu więc mogło mi się coś pomieszać :)

  • napotem

    Jakiś czas temu natknęłam się na historię tego Pana. Jednak nie bylo wspomniane, że może wychodzić ze swojej maszyny. Swoją drogą to dziwne, że mamy xxi wiek i jeszcze nikt nie wymyślił niczego nowoczesnego dla niego co by mogło zastąpić ta 50letnia beczke

  • shogunma

    Co tu dużo pisać. Niesamowite. Nie słyszałem o tym człowieku. Pozdrawiam.

  • kusior

    Jak zwykle artykuł sztos! Nie słyszałem wcześniej o tym człowieku. Dobrze, że postanowiłeś o nim napisać. Jakby nie było, jego życie może być inspiracją dla innych.