BLOGCZEJNalpha

Prawa autorskie a wolność twórcza

Mamy dziś czasy nieustającej wojny pomiędzy wolnorynkową ideą praw autorskich a wolnościową ideą swobody obiegu informacji. Z pewnością jest to temat trudny jednak najwięcej problemów robią tu jak zwykle emocje, przeświadczenia i niczym niepoparte przekonania.

bomb-156107_960_720.png

Do napisania tego artykułu skłoniło mnie kilka zaobserwowanych na Steemicie przypadków łamania praw autorskich i reakcji na nie.

Moim zdaniem sprawa jest złożona na tyle że nie możemy tu mówić o jednej zasadzie dla wszystkich przypadków..

Grafiki w artykułach

Właściwe umieszczona grafika pobrana z czyjejś strony jest promocją zarówno samej strony jak i autora tej grafiki. Jednak jest tak tylko wtedy gdy nie jest ona treścią stanowiąca rdzenia artykułu(czyli tego co stanowi o jego rzeczywistej wartości).

Przykładem niech będzie ten artykuł w którym grafika co prawda pochodzi z serwisu pixabay.com który udostępnia grafiki darmowe jednak wyobraźmy sobie ze została skopiowana z innej strony na której autor nie zaznacza wyraźnie licencji Creative Common.

Grafika ta została wstawiona prze zemnie aby mój artykuł po prostu lepiej rzucał się wam w oczy w gąszczu innych zamieszczanych regularnie, czasem nawet co kilka sekund. Szczerze powiedziawszy gdybym miał wybierać grafikę mającą odzwierciedlić treść mojego artykułu to zdecydowanie wybrałbym inną jednakże chcąc być za pan brat z zasadami panującymi tu na steemit oraz nie chcąc tracić czasu na zbędne poszukiwanie „tego jedynego idealnego obrazka”, wybrałem pierwszy lepszy który wpadł mi w oko z serwisu z darmowymi obrazkami.. Trudno też powiedzieć jaką rzeczywistą korzyść przynosi mi wrzucenie go tu. Być może bardziej bym wyróżnił mój artykuł gdybym nie wrzucił tego obrazka do artykułu. Niemniej jestem grafikiem i graficzka w artykule zawsze bardziej cieszy moje oko więc to robię.

Wartość tego obrazka dla mojej pracy jest więc trudna do określenia lub wręcz znikoma a jednak gdyby była to grafika na licencji Coppy Right musiałbym za nią zapłacić być może nawet więcej niż uda mi się zarobić na tym artykule, w przeciwnym wypadku ktoś mógłby mnie pozwać do sądu o kradzież jego pracy a zagorzali „oflagowywacze”, umniejszyli by mój zysk możę i do 0 nie bacząc an to że rdzeniem mojego artykułu nie jest grafika która sama w sobie mało co wnosi.
Inaczej sprawa ma się np. z Artykułem którego treść opiera się w 90% na obrazku. Tu znów posłużę się swoim artykułem:

https://steemit.com/blender/@khrom/blender-scratched-plastic-material-porysowany-plastik

W którym oczywiście wszystkie grafiki są mojego autorstwa jednak znów dla potrzeb artykułu wyobrazimy sobie że NIE są.

W tym przypadku jedynie moje komentarze do zrzutu ekranu były by moją własnością jednak tak naprawdę można było by się tu bez nich obejść gdyż dla grafika i tak kluczowe są tu ustawienia i połączenia „węzłów” które składają się w zasadzie na 90% na wartości jaką niesie ze sobą wpis.

W takim przypadku gdy jakaś grafika jest podstawą artykułu rzeczywiście zarabiamy na czyjejś pracy i jest to pewnego rodzaju kradzież.

Prawa autorskie dziś

Jednak tu dochodzimy do jeszcze innego problemu którym jest dorobek ludzkości. Każdy bowiem wie że bez pewnych osiągnięć poprzednich pokoleń to co tworzymy tu i teraz po prostu nie było by możliwe a więc tak samo jak my tak i osoba przed nami ma pewien „dług” wobec innych.

Zamieszczając obrazek z jakiegoś serwisu na którym autor jasno nie zaznacza że ów grafika jest objęta prawami autorskimi a użycie jej kosztuje tyle a tyle, następnie umieszczenie wyraźnego odnośnika do jego strony ,sprawa że jeśli nasz materiał odnosi sukces i robi się popularny to część osób zajrzy również i na jego stronę przez co i jego twórczość staje się bardziej popularna.

Tak samo zresztą jest z cytowaniem pewnych treści i zamieszczaniem odnośników.

W artykułach na steemicie zamieściłem już kilka swoich grafik które moim zdaniem są dobre na artykuł jednak nie przedstawiają w sobą dla mnie tak dużej wartości że mógłbym żądać za nie jakichś dużych pieniędzy. Na chwilę obecną o wiele korzystniej dla mnie było by gdyby ktoś użył takowej grafiki z odnośnikiem do mojego profilu przez co być może zyskałbym więcej obserwujących i za razem więcej zarobił na swoich przyszłych artykułach. Jeśli kiedyś dojdę do takiego poziomu w którym będę uważał te grafiki za coś na co należy nałożyć prawa autorskie a użycie ich grozi konsekwencjami prawnymi to zacznę to robić.

Inna sprawa że jeśli ktoś kopiuje materiały z miejsc w których nie jest jednoznacznie zaznaczone to jakie są prawa do danej pracy jak w wyszukiwarce google, a jeszcze inna gdy kradnie np materiały z takich serwisów jak shutterstock.com gdzie autor wyraźnie zaznacza ile jego zdaniem jest warta jego twórczość i że chce zarobić na tej treści.
Pomijając te dywagacje, liczne badania rynku zaprzeczają temu że kopiowanie treści nielegalnie wpływa na obniżenie zysków autorów tych treści a wręcz przeciwnie stanowi dla nich często promocję. Dzieje się tak dla tego że osoby sięgające po pirackie treści i tak swoich pieniędzy nie wydałyby na produkt który kopiują jednak gdy już go skopiują i bardzo im się spodoba to często polecają go innym którzy z kolei o jego istnieniu nie wiedzieli ale po tym jak się dowiedzieli to chętnie produkt kupują. Tworzy się w ten sposób reklama pocztą pantoflową.

Bywa też że osoba która pobierze jakąś treść nie miała po prostu pieniędzy w danym momencie na taki wydatek jednak gdy produkt okazuje się dobry to jak tylko je zdobywa, płaci za niego.

Natomiast sama kwestia pieniędzy i ich zdobywania też odgrywa tu ważną jeśli nie kluczową role. Dajmy na to że moje artykuły na steemicie będą miały taką oglądalność że zacznę na nich poważnie zarabiać. W tym momencie zastanowię się czy nie warto będzie poprawić jakości moich treści jeszcze bardziej, kupując obrazki z serwisów płatnych które dokładnie odzwierciedlają treści moich artykułów czyniąc je jeszcze lepszymi w odbiorze lub też poświęcając więcej czasu na zrobienie własnych. Jeśli natomiast nie zarobię grosza to i nie dam zarobić tego grosza innym bo najzwyczajniej nie będę miał czym zapłacić.

Ekonomia długu

Obecnie na świecie panuje ekonomia oparta o dług która nowym twórcom każe inwestować w nowy biznes z własnych pieniędzy lub pieniędzy pożyczanych na wysoki procent gdzie nowy przedsiębiorca, twórca czy też wynalazca zawsze jest w plecy wobec tych którzy już zdobyli jakieś środki a w przypadku gdy mu się powinie noga to musi oddać dużo więcej niż pożyczył tym co w zasadzie przez swoją zaborczą politykę, są powodem jego niepowodzeń. To prowadzi takiego człowieka do gorszej sytuacji niż ta jaką miał zanim podjął inicjatywę.

Rodzi to niestety do sytuacji w której pojawiają się znaczne dysproporcje społeczne i akumulacja kapitału w rękach najbogatszych przedstawicieli tzw „elity” którzy tak naprawdę trzymają rękę na pulsie zamiatając wszystkich niewygodnych twórców i inwestorów którzy mogli by stanowić konkurencję. Tym prostym zabiegiem tworzymy świat w którym nieliczni mają patenty i prawa autorskie na większość współczesnego dorobku ludzkości.
Zabijamy przy tym siłę twórczą jaka drzemie w większości jednostek ludzkich, sprawiając że bardzo wartościowi i błyskotliwi ludzie zamiast pracować nad poszerzaniem dorobku ludzkości, tkwią na nic nieznaczących stanowiskach produkcyjnych produkując tandetę(o czym pisałem tutaj) czy też wrzucają np na steemit syf licząc że ich niski wkład pracy zyska duże poparcie bo chcą zarobić na życie jednak wykończeni codzienną pogonią za pieniądzem nie mają czasu ani energii pisać i tworzyć czegoś sensownego.

Steemit a walka z akumulacją kapitału

Jeśli spojrzymy na steemit zobaczymy że jego twórcy zauważyli problem gromadzenia przez najpopularniejsze osoby nieskończonych zysków oraz niknięcia innych wartościowych treści w gąszczu bez żadnych zarobków i próbowali go rozwiązać właśnie przez to że artykuły zarabiają dla nas tylko przez 7 dni po czym autor musi włożyć kolejny wysiłek aby stworzyć nową treść. Natomiast tzw „wieloryby” nie promując treści innych użytkowników skazują portal na to że traci on wartość i sami się przez to pogrążają jednak na pewnym etapie nie ma już wielkiego znaczenia czy tworzymy sami nowe treści bo posiadając odpowiednią siłę głosu zarabiamy na samym fakcie tego że wspieramy innych swoim głosem. Steemitowe rozwiązanie moim zdaniem nie jest oczywiście optymalne uważam że okres zarabiania powinien być wydłużony do miesiąca jednak to temat na inny artykuł.

To czego chciałem się jednak przyczepić to fakt że prowadzi to również nowych użytkowników chcących się wybić do tego żeby kopiować treści bez wolnej licencji. Chcą się oni bowiem jakoś wybić z tłumu przez jakość swoich artykułów na którą jednak, ze względu na małą początkową opłacalność zamieszczania twórczości, na steemit oraz fakt że po 7 dniach od zamieszczenia ich treści, na wytworzenie których poświęcili by wiele czasu, znikną bezpowrotnie i nawet jeśli w późniejszym czasie zostaną docenione to autor nie zyska już na tym zbyt wiele.. Maym więc trochę takie błedne koło z jednej strony jeśli nie bredziemy poświęcać zbyt dużej ilości czasu na tworzenie to nasze treści będą mierne i mało kogo zainteresują jednak z drugiej strony jeśli bęzeimy poświęcać go wystarczająco dużo to szybko zrazimy się do takiej aktywności jeśli korzyści nie będą wymierne.

Problem powtarzalności

Jest też jeszcze jedna kwestia a mianowicie powtarzalności dzieł. Co prawda nie można odmówić osobom które pierwsze stworzyły jakąś treść czy też wynalazek że to one były prekursorami jednak cała masa innych osób które żyją tu i teraz też musi z czegoś żyć. Gdy dochodzi więc do sytuacji że rynek jest już przesycony i trudno stworzyć coś co ma się szansę wybić swoją oryginalnością.

Prawa autorskie w tym względzie jednak są nieubłagane. Gdy tworzymy coś podobnego nawet jeśli nie wiedzieliśmy o istnieniu czegoś, zarzuca się nam plagiat natomiast gdy korzystamy z takich samych rozwiązań to musimy płacić tym których jedyną zasługą często było to że urodzili się parę lat wcześniej niż my.

Wolność twórcza

Dochodzimy tu więc do momentu w którym czasem barierą dla nowego jest stare natomiast w innym przypadku ogrom pracy jaki musimy włożyć w związku z samymi prawami autorskimi czyli pisanie do kogoś o zgodę ugadanie warunków, użytkowania jakiejś treści czy też opłaty które nie są współmierne do naszych zysków, sprawiają że nie opłaca się tworzyć danej rzeczy lub po prostu jest to niemożliwe. Oczywiście dziś pojawia się coraz więcej możliwości darmowych narzędzi czy też serwisów z grafikami. Mamy systemy linux, Gimpa czy też blendera na którym ja sam oczywiście pracuję jednak często narzędzia darmowe nie są tak dobre właśnie ze względu na niemożność skorzystania z niektórych rozwiązań.

Trudno np udowodnić że dany skrypt wykorzystany w naszym programie nie jest ukradziony nawet jeśli wpadliśmy na taki sam pomysł kiedy w 100% jest podobny do pierwowzoru z płatnej aplikacji. To popycha często twórców do szukania innych rozwiązań na siłę tylko po to żeby nie płacić komuś za pracę którą potrafilibyśmy wykonać sami. Co więcej zmusza ich do orientowania się w środowisku i sprawdzania czy dane treści nie istnieją gdy mogli by np poświecić ten czas na pracę nad samym dziełem.

Podsumowując..

To co tu napisałem jedynie kropla w morzu przypadków do rozpatrzenia gdy rozmawiamy o prawach autorskich.
Skupiłem się tu na przykładach artykułów gdyż z tym tematem mamy tu akurat najwięcej do czynienia na Steemit.

Nie chcę tu też pochwalać takiego postępowania lub go bronić. Celem, jest tu raczej zauważenie złożoności problemu który niektórym wydaje się w każdym przypadku czarno biały.

Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji bo chociaż podejrzewam że niektórych ten temat męczy lub wałkowali go już kilkakrotnie to jednak o trudnych tematach też trzeba rozmawiać. To właśnie w ten sposób wszyscy podnosimy wspólnie swoją świadomość i potrafimy dzięki temu uniknąć konfliktów czy też nieprzyjemności które rodzą przeświadczenia i utarte opinie.

KOMENTARZE

  • mespanta

    Ja mam czasem problem ze swoimi zdjeciami, zazwyczaj nie mam nic przeciwko jesli ktos z nich korzysta, wrecz przeciwnie, jestem nawet dumna :) ale tylko kiedy sa spelnione dwa warunki, osoba poprosi o pozwolenie na publikacje/uzycie mojego zdjecia i podpisze kto je zrobil. Oczywiscie sa to warunki idealne :)

  • sirq

    Poruszyłeś tu sporo moim zdaniem bardzo odrębnych wątków związanych z prawem autorskim.

    Zgadzam się co do problemu trzymania "patentów" na rożne rozwiązania i agresywnego pilnowania ich przez niektóre korporacje etc. To jest zresztą cały osobny wątek i gigantyczny problem kompletnego szaleństwa, jakim jest patentowanie ludzkiego genomu (!), wysiewanych roślin jadalnych i wielu innych rzeczy, które nigdy moim zdaniem nie powinny być niczyją własnością (co dla każdego rozsądnego człowieka jest oczywiste, ale dla chciwych ludzi korporacji już nie jest oczywiste).

    Natomiast kwestie naruszania praw autorskich w takim bardziej potocznym, spotykanym w internecie obiegu to coś co teoretycznie powinien regulować zdrowy rozsądek bo każdy z nas za jego pomocą potrafi ocenić, co jest ok a co jest przegięciem (czy aby na pewno? Tak by się zdawało, a jednak spotykamy ludzi, którzy oczywistych kwestii nie chcą uznać).
    Jako autor tekstów i osoba wieloletnio prowadząca rożne serwisy i portale internetowe, pracująca jako redaktor naczelny etc. spotykam się w ciąż z sytuacją gdzie moje teksty wiszą na cudzych stronach bez mojej zgody.
    Jest to oczywiste i drastyczne pogwałcenie prawa autorskiego, a jednak osoby, które go dokonują uważają, że jak podały w stopce kto jest autorem a czasem "wspaniałomyślnie" link do strony to wszystko gra. Otóż nie, nie gra, bo na tej zasadzie to można by wkleić gdzieś całą książkę i powiedzieć, że się ją zacytowało. Takich ludzi powinno się tępić, palić ogniem jak zarazę ot co. ;)

    Jednak generalnie ja też jestem zdania, że w wielu obszarach prawo autorskie jest niepotrzebnie restrykcyjne i przede wszystkim powinno istotnie ono być tak konstruowane by nie blokować nowej twórczości i nie utrudniać życia tam gdzie zdrowy rozsądek podpowiada, że problemów nie powinno się robić.

  • kungalu

    Zatem jeżeli autor publikuje swój twór bez zastrzeżeń, to należy mu się standardowo: cytujący powinien koniecznie podać autora i linka do źródła. Autor, wrzucając swój twór do sieci powinien się liczyć z tym, że memy jego dzieł będą kopiowane, bo na tym polega rozwój cywilizacji, a jeżeli nie chce kopiowania, to niech założy sobie specjalne zabezpieczenia lub nie publikuje w necie. Nie wolno zakładać totalnych zabezpieczeń na wszystko -to powinno być nielegalne.

    Kryteria do decyzji o cytowaniu powinny być możliwie jasne. Jeżeli nie są, to należy problem interpretować na korzyść cytującego, aby nie tłumić nowej twórczości (niekiedy budowanej jak dom -nowa cegła na starej cegle fundamentów).

    Natomiast trzeba też ujawnić i zganić niemałą grupę pasożytów, nie wnoszących żadnej twórczości, ale gorliwie nękających ludzi cenzurą, otrzymując za to nagrody w różnej postaci oraz wsparcie od podobnie pasożytujących. Tak budowane są gangi cenzorskie, stające się oligarchią, poza wszelką kontrolą, oparte na własnych definicjach wykroczeń i traktujące wszelką logiczną argumentaję jak atak na nich. Taką działalność pokrywają oczywiście lukrem pięknych deklaracji, czy intencji, ale nie ma na nich (bata) mechanizmu chroniącego zwykłych ludzi.

    Drażni to mnie ponieważ mam świadomość, traktowania społeczności internetowych jako swoistego laboratorium. A wyniki eksperymentów z tego laboratorium zostaną potem odpowiednio obrobione i wdrożone do realnego życia, by uczynić z nas bardziej spolegliwych niewolników.
    A Polska jest szczególnie traktowana owymi wynalazkami socjotechnicznymi, co zresztą widać po bardzo niskiej innowacyjności naszej gospodarki. A miało być tak pięknie.

  • gufas

    Jedyne naturalne prawo "autorskie", to prawo autora do niepublikowania treści. Jeśli autor już coś opublikuje, a więc upubliczni, to nie posiada on żadnych praw do kopii i treści inspirowanych tworzonych przez inne osoby.
    Może być tak, że publikacja nastąpiła w kanale, do którego dostęp wiąże się z podpisaniem specjalnej umowy ograniczającej rozpowszechnianie treści. W takim przypadku autor lub zarządca kanału może pozwać osoby łamiące umowę, ale wciąż nie posiada on żadnych praw do kopii ani modyfikacji stworzonych przez osoby spoza kanału.