BLOGCZEJNalpha

Trzech graczy w jednym ciele czyli eksperymentalna sesja na luzie z mnóstwem humoru ;)

Podczas majówki spotkaliśmy się wspólnie ze znajomym z Pilzna a także naszym aktualnym mistrzem gry u nas w domu. Po tym jak słońce zaczęło się chylić ku zachodowi, a zadowolony i wyhasany 14 miesięczny urwis udał się do swojego łóżeczka, postanowiliśmy urządzić sobie jednostrzałową sesję RPG.

art-2174145_640.jpg

Problemem jednak był fakt że o ile dobrze się dogadujemy z przyjezdnym znajomym w większości kwestii, to jeśli chodzi o RPGi mamy bardzo różne wizje tego w co i jak chcielibyśmy grać. Sesje kończą się więc np. rozbiciem drużyny albo pojedynkami których chcieliśmy uniknąć.

Powstało więc pytanie jak stworzyć zgraną drużynę która nie pozabija się na wstępie aby zagrać jednorazową sesję która będzie miłym zakończeniem pobytu znajomego u nas. Problemem była również mała ilość czasu na zorganizowanie całej zabawy. Zwykłe przygotowanie do sesji która ma być kampanią to często nawet parę godzin tworzenia kart postaci a my mieliśmy sumarycznie może 5-6 godzin na rozgrywkę przy założeniu że nikt do 2 w nocy nie zaśnie.

Zaczęliśmy od prostych koncepcji jacyś łowcy, rodzina, poszukiwacze przygód ... aż doszliśmy do pomysłów dziwnych i zabawnych. Szczerze powiedziawszy nie za dobrze pamiętam je wszystkie ale prawdziwa zgoda nastała dopiero przy tytułowym pomyśle. Był on na tyle absurdalny że już sama myśl o nim wywoływała uśmiech na twarzy ale nie krępując się puściliśmy wodze fantazji.

Jedną z niezapomnianych rzeczy była niewątpliwe twarz mistrza gry który raczej zawsze twardo stąpa po ziemi i ciężko mu przychodzą rzeczy tak oderwane od rzeczywistości że nie da się tego zmieścić w żadne ramy świata czy też realiów i technologi. Niemniej gdy jego opór zmalał lub też raczej został rozwalony entuzjazmem i radością dobrze bawiących się graczy, pogodził się ze zbliżającą się nieuchronną opowieścią absurdu i zaczął szukać sposobu na osadzenie tej abominacji w jakichś realiach oraz stworzenie szybkiego scenariusza.

System Gasnące Słońca, w który najchętniej grywamy ze względu na mnogość możliwości jakie daje zarówno mechanika jak i sam świat gry jest na tyle pojemny że można w nim umiejscowić praktycznie każdą historię. Wybór padł więc na organiczną rasę symbiontów.

Ostatecznie zostaliśmy więc eksperymentem wojskowym który miał na celu zinfiltrować wrogą rasę która ma mentalność ula. Jednak w wyniku prób wyodrębnienia świadomości ludzkiej opanowanej przez wrogą istotę, miało dojść do roztrojenia jaźni gdzie trzy oddzielne osobowości zaczęły walczyć o władzę nad ciałem. Naszym zadaniem zaplanowanym przez naszych "stwórców" miało być podłączyć się do umysłu roju i wykradać informacje dla imperium. Oczywiście nie znaczyło to jednak że nie mieliśmy wolnej woli o której wojskowi nie wiedzieli i to na ile będziemy chcieli wypełnić te rozkazy miało być już naszą sprawą ;)

W ten oto sposób rozwiązał się problem tworzenia 3 kart postaci ponieważ wystarczyła jedna. Pomysł był też na tyle zabawny że wszyscy mieliśmy ubaw po pachy. Przejmowanie kontroli nad ciałem odbywało się w sposób niekontrolowany lub też wymuszany przez osobę aktualnie chcącą zawładnąć nim z racji na chęć podjęcia decyzji. Niewątpliwie też nie mogło dojść do pojedynku ani rozdzielenia drużyny.

Szybko rozwiązaliśmy więc kwestie techniczne związane z przygotowaniami, zabraliśmy się za grę. Chociaż jak się okazało ja nie pograłem zbyt długo ponieważ zmęczenie długim dniem powaliło mnie po godzinie na kanapę, to sama sesja okazała się strzałem w dziesiątkę.

Zanim jednak zmęczenie zakończyło mój udział w całym przedsięwzięciu, nie było chwili żebym nie siedział z uśmiechem na ustach. Sam koncept wywołał tak zabawne konflikty i rozmowy jaźni uwięzionych w jednym organizmie że nie sądzę abym był je w stanie tu przedstawić bez straty dla humoru sytuacyjnego. Niestety nie jestem na tyle dobrym pisarzem żeby tego nie zepsuć.

Reszta drużyny okazała się być bardziej wytrwała i wyspana ode mnie. Jak się okazało przednia zabawa trwała dla nich jeszcze długo do czasu aż zrobiło się na tyle późno że znajomy który miał następnego dnia wcześniej wstać na autobus również, musiał zrezygnować.

Jako że pomysł okazał się takim strzałem w dziesiątkę, że mimo tego iż miała to być jednorazowa rozgrywka to przy następnej okazji mamy go zamiar kontynuować, postanowiłem opisać go tutaj w nadziei że komuś się przyda oraz żeby go uwiecznić.

Jest też doskonałym przykładem tego że zawsze można znaleźć wyjście z trudnej sytuacji i się dogadać wystarczy wyrwać naszą wyobraźnię z okowów sztywnego myślenia.

Dzięki za uwagę i zapraszam do czytania również innych moich wpisów

UPVOTE <> FOLOW <> RESTEEM

KOMENTARZE

  • sirq

    Ponieważ byłem jednym z uczestników... :D I nie wiem czy pierwotnie ten pomysł nie wyszedł właśnie odemnie (bo to zazwyczaj ja lubię wywrócić wszystko do góry nogami i obalić ustalony ład grając w RPG ;) ).
    W każdym razie potwierdzę: była to jedna z najlepszych sesji RPG jakie grałem, choć sama sesja potrwała dość krótko bo zaczęliśmy późno. Jednak już sam proces tworzenia tego konceptu był tak zabawny, że było warto. :)
    Założenie było proste: Co zrobić, abyśmy jako drużyna rożnych osobowości, często stojących do siebie w opozycji byli w stanie współpracować i się nie pozabijać? ;) Jedynym wyjściem jakie mi przyszło do głowy to mieć jedno wspólne ciało. :D W takiej sytuacji osobowości MUSZĄ współpracować, zakładając, że każdy chce jednak przeżyć... :) We wspólnym ciele wszyscy dbają o... wspólne dobro. :D
    Trochę do tego pomysłu natchnął mnie serial Legion, a trochę poszedłem w kierunku myślenia o jakichś mutacjach przedziwnych.
    W każdym razie co ważne: Podczas sesji choć nie ufaliśmy sobie jako osobowości i gracze a zasada była taka, że mogliśmy teoretycznie nawet walczyć o władzę w ciele (tracąc czas i narażając się wspólnie w tym czasie na zagrożenia) to okazało się, że bardzo szybko w sytuacjach niebezpiecznych dobrowolnie przekazywaliśmy sobie pałeczkę oddając władzę w ręce osoby najbardziej w danej kwestii kompetentnej. Nie obyło się to bez odrobiny nieufności początkowo ale trzeba by było nas znać i widzieć - to nie było takie oczywiste działanie w naszej drużynie. :D
    Oczywiście nie obyło się bez przezabawnych sytuacji -po prostu bajka jak dla mnie - kiedy to jedna osoba coś robiła z czym inna się nie zgadzała do końca lub miała uwagi - wtedy to imitowaliśmy "głosy w głowie" powtarzając w kółko na przykład "zabij go, zabij, on jest zagrożeniem!" :D i inne takie. :D Był to więc świetny sposób na uwiarygodnienie dyskusji w drużynie podczas rożnych kryzysowych sytuacji ale przede wszystkim idealnie pasowało to do koncepcji nie do końca normalnej psychicznie postaci, posiadającej trzy osobowości w jednym ciele. :D Nasze dyskutowanie ze sobą co zrobimy - pamiętając o tym że to dyskutuje ze sobą "jedna" osobowa i próbuje podjąć najlepsze dla siebie dziedzinie będąc jednocześnie trzeba rożnymi osobowościami... :D
    Osobiście z entuzjazmem czekam na kolejną okazję do pociągnięcia tego dalej, bo to najlepsza zabawa jaką miałem grając w RPG od lat. :)