BLOGCZEJNalpha

Ja niewidoma

Tak jak zostało powiedziane tydzień temu tak też zrobiłam, przeprowadziłam eksperyment który miał na celu pokazać jak wygląda funkcjonowanie bez jednego ze zmysłów, w tym przypadku wzroku. Wytyczne eksperymentu były zawarte w Prologu

Przejdźmy, zatem do analizy, która zajęła mi prawie 3 dni, było bardzo ciężko, dlatego że nie jestem niewidoma, a jedyne co próbowałam to oszukać mózg.
Całość eksperymentu rozpoczęła się w piątek o godzinie 16:00 i trwała do soboty godziny 18:45. Postanowiłam że zamiast opaski użyję bandaża i gaz wyjałowionych po to by ciało mogło oddychać. Cały wieczór piątkowy spędziłam z Wami i z komputerem pisząc na czuja i prosząc, co chwilę brata by czytał mi czy dobrze coś napisałam, później przeszłam na narzędzia ułatwiające użytkowanie komputerów systemu Windows - moje odczucia są mieszane, po pierwsze syntetyczny głos czytający mi Was i to co piszecie na czacie, po drugie brak płynności pomiędzy moją mową a przejściem np. do innego okienka. Zdarzało się, że komendy były pisane na czacie lub też program się wieszał i kilka razy czytał mi jedno i to samo zdanie - pole do popisu dla informatyków - stwórzcie dla osób niewidomych narzędzie, które ułatwi im posługiwanie się komputerem albo, chociaż steemitem.


Sam eksperyment miał trwać 48h i miał być z moim niedowidzącym przyjacielem w roli przewodnika. Z przyczyn losowych nastąpiła zmiana przyjaciela, zastąpiła go mama a czas skrócił się do 24h.
Jedno ze zadań od użytkowników czatu polegało na obserwowaniu swoich normalnych odruchów, czyli zapalanie i gaszenie światła czy też chęć przeczytania etykiety kremu. Ze światłem złapałam się raz, że zapaliłam, ale tak to znacznie lepiej czułam się bez światła. W pierwszych godzinach nie było mowy o wyczuleniu zmysłów, bazowałam na pamięci mięśniowej w poruszaniu się po mieszkaniu czy też po pokoju. Schody rozpoczęły się o poranku, kiedy mózg zarejestrował zmianę, nie doszło jeszcze do wyostrzenia i kompensacji słuchu, ale np. ubieranie się i dotykanie tkanin dawało inne odczucia, odczucia całym ciałem tak jak by każdy receptor był przygotowany na coś, na wrażenie? Ciężko to określić, ale np. jak zakładałam skarpetki to moje palce u nóg tak jak by wiedziały gdzie jest pieta a gdzie przód. Kiedy ubierałam bieliznę, stanik, rajstopy czy też ubrania czułam je całą sobą nie tylko dotykowo? Normalnie, kiedy wkłada się dobrze dobrany wygodny stanik nie powinno się go czuć a moje ciało bardzo dobrze wiedziało, jaki to fason...Ciężko to określić, tak samo jak palce wiedziały, jakie ubrania trzeba poskładać a jakie powiesić. Przypuszczam, że to kwestia nadal pamięci mięśniowej, dzięki której pamiętałam faktury tkanin ...

Po 6h od obudzenia się zaczął wyostrzać mi się słuch, było to bolesne doświadczenie każdy szelest, np. papierka bolał mnie, denerwował, sprawiał, że byłam poirytowana. Do tego mózg postanowił wyłączyć wzrok tak, że nie widziałam już ani mętów ciała szklistego ani plam barw, które były wysyłane przez neurony - była pustka, ale nie czerń ... czerń pojawiała się w ciemności - gdzie czułam się najpewniej wbrew normom przyjętym... - w końcu każda wiedźma czasami musi poczuć ta głęboką czerń....

Poczucie głębi, orientacja w terenie - poziom ciężki, bardzo ciężki ... pierwsze wyjście zaliczyłam z psem i z rodzicielką. Schody i klatka schodowa wydawały mi się, że są tunelem i musiałam liczyć kroki na pół piętrach, głośno - tak by być pewnym, że na pewno wyczuwam je stopami.... Wiem jak to brzmi, ale moje palce pomimo butów wyczuwały podłoże w zmożonym stopniu, przez co całe ciało było spięte jak agrafka a chód był nienaturalnie pokraczny, nie byłam w stanie przyzwyczaić się do otwartej przestrzeni, czułam się jak bym była w kwadracie czy sześcianie? Nie byłam w stanie też opanować strachu.....

Po 8h od obudzenia się kompensacja zmysłów była na tyle silna, że bałam się dosłownie wszystkiego. Odczuwałam silniej, słyszałam wyraźniej, odbierałam dotyk zupełnie inaczej. Napięcie mięśniowe powodowało, że każdy krok na ulicy był pokracznie nienaturalny i bałam się upadku

Rozmowa z rodzicielką na ulicy

  • Tu gdzieś jest krawężnik, prawda?
  • Jeszcze kawałek, po co wyciągasz rękę do przodu? Przecież nie dotkniesz krawężnika ...
  • A co jak się przewrócę?
  • Nie bój się, przecież trzymasz się mocno, uwaga duży krok

https://steemitimages.com/DQmTwtwCKFU69hLeQNiHD1r3QfX976XBWDQBv7gGr2oaayj/image.png)

Rozmowa w kuchni:

  • Mamo zrób zdjęcie jak nalewam coli
  • Wyczujesz ten moment, kiedy przestać lać?
  • Postaram się
  • Ufaj swoim zmysłom

Po 12 godzinach od obudzenia ściągnęłam opaskę nie mogłam zogniskować wzroku przez 2h po tym jak zdjęłam ją, miałam rozmytą dal czułam się jak po kroplach atropinowych. Bolała mnie głowa, czułam się najlepiej w ciemnym pomieszczeniu i w spokojnym miejscu tak by dojść do siebie.
Nie zaobserwowałam stricte zmysłu "przeszkód", miałam świadomość, że mogą być takowe na mojej drodze. Męczyła mnie przestrzeń przepełniona ludźmi, sklepy handlowe były zmorą, dlatego że za dużo bodźców dostałam i nie byłam w stanie normalnie funkcjonować, odpowiadać na pytania czy też nie bać się schodów ruchomych.

Zadania od was moich czytelników

1 Malowanie się - nie sprawiło mi większej trudności, przez poczucie własnego ciała byłam w stanie umalować sie, zrobić cieniowanie policzków i nawet umalować usta,

2 Poruszanie się po domu - tak jak wcześniej wspomniałam, rozkład rodzinnego domu mam w małym paluszku, więc nie było problemu. Szłam opierając się o wrażenie przestrzeni w mojej głowie. 3 razy jedynie weszłam na ścianę 5 razy sie potknełam w otwartej przestrzeni i raz zahaczyłam ręką o samochód na parkingu

3 Wyprowadzenie psa - to było pierwsze podejście do otwartej przestrzeni na moim osiedlu i dałam radę, nie bałam się kwestia tego, że było to krótko po założeniu opaski, więc nie jestem w stanie stwierdzić, co by było jak bym wyszła np. w fazie końcowej, kiedy szalały mi zmysły.

4 Otwieranie kluczami - nie było to trudne w fazie początkowej. W fazie kompensacji dotykowej czułam wyraźnie, czym się różnią klucze i też nie było to trudne, ale inne w dotyku, w czuciu.

5 Badanie przedmiotów palcami to zupełnie inne doznania, niż kiedy możesz ich dotykać widząc je. Opuszki palców wyczuwają zmianę faktury, w głowie widzisz przedmiot i po prostu wiesz jak on wygląda.

6 Jazda komunikacją miejską - bardzo ciekawe doświadczenie ... oprócz tego ze przyczepiłam się do metalowej rurki stojąc, bo wszystko dookoła wirowało! Czułam wewnątrz siebie jak bym zapadała się w sobie w ruchomych piaskach. Miłą niespodzianką była pomoc przy wsiadaniu udzielona mi przez jakąś kobietę. Spięcie mięśni powodowało, że nawet jak usiadłam to strasznie bałam się jazdy autobusem czy tramwajem. Kiedy udało mi się skupić, potrafiłam wyczuć jak pojazd się porusza, kiedy skręca, kiedy jedzie do przodu a kiedy ostro się zatrzymuje!

7 Echolokacja - przy wyostrzonym słuchu czułam np. kiedy szklanka będzie pełna, słyszałam wyraźnie jak się napełnia, słyszałam np. papiery na podłodze oraz to, co wydawało dźwięki. Jestem ciekawa jak bardzo rozwinąłby mi się słuch gdybym bazowała tylko na nim.

8 Zakupy w sklepie - wybrałam się do dwóch miejsc - do małego sklepiku i do centrum handlowego. W tym drugim odczułam niechęć ekspedientek, były nie miłe, nie sympatyczne i patrzyły z góry. W tym drugim kupiłam śliczną katanę w kwiaty, zaufałam swoim zmysłom, że dobrze się w tym czuję chcę właśnie to kupić - bluzka jest śliczna!
Sam eksperyment jest nie miarodajny, oczywiście zebrałam masę informacji i nie czuję się zrealizowana w 100% więc za jakiś czas go pogłębię - o otoczenie, którego nie znam i o przewodnika, któremu nie będę mogła zaufać bezgranicznie.

W Środę i Czwartek chciałabym przeprowadzić Live z Wami na ten temat, porozmawiać na żywo. Czekam na Was w komentarzach i na czacie byście powiedzieli, co o tym sądzicie, czy udało mi się? Spełniłam wasze oczekiwania?

KOMENTARZE

  • saunter-pl

    Wow, gratulację odwagi! Chciałem zrobić dokładnie taki sam eksperyment kiedyś i pewnie jeszcze to zrobię :) Pomyślałem o tym, że ciekawie byłoby "obejrzeć" czy raczej posłuchać swojego ulubionego filmu (w tym przypadku Forrest Gump). Na pewno musi to być ciekawe doświadczenie. Świetny eksperyment :)

  • angatt

    Muszę ten artykuł kilka razy jeszcze przeczytać, bo ma on dla mnie w sobie nieoczekiwaną głębię. Brzmi cokolwiek patetycznie ale jest to, jakby nie patrzeć, postrzeganie świata z całkiem nowej perspektywy. Ta nowa perspektywa jest na chwilę; trudno mi teraz sprecyzować wnioski z Twojego opisu - stąd potrzeba ponownej lektury i pewnie kolejnej... Mówisz, że sam eksperyment nie jest miarodajny i w jakimś stopniu tak pewnie jest. Z lektury jednak wyczuwam twoją pełną identyfikację " z zadaniem" ; dzięki za wnikliwe obserwacje, refleksje i dystans. Dystans nie do tego człowieka, którym się stałaś na 24 godziny a do tego, którym jesteś na co dzień. Mam nadzieję, że to pierwsze wrażenie jakie mam po lekturze twojego tekstu mi nie ucieknie a się ugruntuje i pozwoli jakoś zrozumiale przełożyć na Polski. :)

  • gtg

    W tym drugim kupiłam śliczną katanę

    Tu chyba zobaczyłem zupełnie coś innego niż Ty :-)

  • wolontariusz

    Bardzo się cieszę, że wytrwałaś więcej niż 6h. Miarodajna próba. Potwierdziłaś część moich własnych doświadczeń. Ja po podobnej próbie część rzeczy do dziś robię z zamkniętymi oczami - efektywność jest większa- min. przy kata z mieczem. 33 chilijskich górników 69 dni pod ziemią przy małym sztucznym świetle po uratowaniu na górę wracali w okularach przeciwsłonecznych, żeby nie doszło do uszkodzenia wzroku światłem dziennym.

  • themarhio

    Jak byłem młodszy to też miałem pomysł na taki eksperyment. Niestety nie odważyłem się na jego realizacje z powodu ewentualnych komentarzy najbliższej rodziny, że zwariowałem, czy coś w tym stylu. Gratuluje pomysłu i będę obserwować dalsze poczynania.

  • theadelina

    ciekawy eksperyment! :) mnie przeraziłby efekt po zdjęciu opaski.. czas do pełnego powrotu do normalnego widzenia musiał się dłużyć..