BLOGCZEJNalpha

Łyk historii o Niepełnoprawności - Kto się oswoi ten się nie boi !! część 1

Pojęcie niepełnosprawności kształtuje się od wieków – tę ewolucję determinują głównie czynniki społeczno-kulturowe, historyczne, geograficzne oraz poziom wiedzy społeczeństwa i dominujące w nim wartości. W starożytności choroby i zaburzenia psychiczne oraz deformacje i niepełnosprawność fizyczną traktowano jako karę bogów za grzechy popełnione przez rodziców lub dalszych przodków, znajdowanie się we władaniu złych mocy czy duchów lub przepowiednię nadchodzącej klęski czy katastrofy. Dlatego też osoby z niepełnosprawnością były odsuwane na margines społeczności,
w których żyły.

graf.png

Wyjątkowi Rzymianie – przełomowi jak na swoją epokę

W starożytności najważniejsze było ciało i to maksymalnie idealne, a to co było brzydkie, kalekie i "źle skonstruowane" było karą bogów – dlatego też pozbywano się tego, zrzucając ze skały (Sparta), porzucając na pustyni, w jaskiniach, w górach, w buszu. Poziom okrucieństwa dla nas dziś straszny – dla nich wtedy był normą.

Najbogatsi Rzymianie zawsze mogli liczyć na pomoc medyczną w chwilach słabości. A liczni służący zawsze byli pod ręką, kiedy trzeba było zaopiekować się swoim panem. Biedacy natomiast mieli tylko siebie nawzajem. Niezdolnych do pracy niewolników wyrzucano na bruk. Z czasem zaczęto ich wywozić na jedną z wysp Tybru do świątyni Eskulapa, gdzie z dala od wzroku innych kończyli swoje życie. Rzymianie w bardzo postępowy sposób traktowali ludzi chorych psychicznie, oddając ich pod kuratelę najbliższych krewnych, co było prawnie usankcjonowane. Zalecano im terapię muzyką, relaks oraz picie wina dla ukojenia starganych nerwów. Był to ogromny postęp, patrząc na epokę oraz na wcześniejsze metody, takie jak zamykanie w piwnicach w odosobnieniu. Uważano bowiem, że urojenia, omamy i halucynacje występują pod wpływem światła...

Średniowiecze – czas "opieki społecznej", „miłosierdzia” i palenia na stosach

W czasach, gdy królowały Kościół i "miłosierdzie", zaczęto tworzyć przytułki, w których zamykano chorych i niepełnosprawnych. W relacjach społecznych zaczęła dominować izolacja. Europa nie skorzystała z doświadczeń Rzymian, a Kościół dla utrzymania wiernych w ryzach posłuszeństwa tłumaczył choroby jako kary za grzechy, opętanie przez diabła lub czarnoksięstwo. Co lżejsze formy chorób przewlekłych traktowano jako kary dla wybrańców. Chorych psychicznie z nasilającą się psychozą traktowano jako opętanych przez złego ducha. Sparaliżowanych, trędowatych, epileptyków – nazywano pomazańcami diabła, a osoby z zanikami pamięci – czarcim pomiotem. Leczenie – egzorcyzmy lub palenie na stosie dla przykładu. Schizofrenicy i histerycy byli zamykani w przytułkach w nieludzkich warunkach, po to by izolować źródło złych duchów...

Czas Oświecenia i odnowienia – palenie na stosie wyszło z mody? Teraz na 3 zdrowaśki do pieca.

W tym okresie również budowano przytułki dla niepełnosprawnych i umieszczano je w oddaleniu od miast i osiedli. Uważano wtedy, że „niepełnosprawność jest dopustem bożym za popełnione grzechy w rodzinie z niepełnosprawnym, a także samemu niepełnosprawnemu należy się potępienie i pogarda”. W późniejszym czasie zaczęto myśleć nad edukacją osób z deficytami. Powstawały cechy i fundusze na edukację osób z wadami, które stawały się do końca życia ich członkami.

Wiek XIX i pierwsza połowa XX, kiedy to oprócz zdrowego rozsądku pojawił się Hitler i jego „czysta rasa”

W społeczeństwie dominowała postawa segregacji w stosunku do niepełnosprawnych. Ukształtowała się ona w wyniku wyodrębnienia wielu typów niepełnosprawności, ustalenia specyfiki utrudnień rozwojowych dzieci z tymi niepełnosprawnościami oraz dostrzeżenia społecznej potrzeby organizowania dla nich odpowiednich warunków wychowania i nauczania. Osobom niepełnosprawnym przyznano prawo do rozwoju, nauki i pracy. Konieczna była, według ówczesnego społeczeństwa, rehabilitacja – ale winna ona być prowadzona w specjalnych instytucjach, gdzie można było zapewnić najwłaściwsze metody i środki oddziaływań wychowawczych, dydaktycznych oraz odpowiednią kadrę. Nie można było pozostawić niepełnosprawnych w zdrowym społeczeństwie, bo byłoby to dla nich skazanie na niepowodzenie. Dlatego też w niektórych krajach powstały luksusowe, doskonale wyposażone, ośrodki dla upośledzonych. Dzięki temu, zgodnie z koncepcją segregacji, osoby niepełnosprawne były chronione przed trudnościami życia w społeczeństwie otwartym i chroniono społeczeństwo przed życiem z niepełnosprawnymi.
Mimo rozpowszechniania się idei praw człowieka, rozwoju społeczeństw w duchu empatii i zrozumienia drugiego człowieka oraz poszanowania jego godności i funkcjonowania w prawie zakazów dyskryminacji, nadal często pojawiają się w społeczeństwie postawy negatywne związane ze wstydem, niezrozumieniem, brakiem podstawowych uczuć czy nieznajomością istoty niepełnosprawności.

Podczas wojny hitlerowcy niestety zaburzyli prawie idealny system i rozpoczęli masową eksterminację osób niepełnosprawnych w myśl idei czystej, zdrowej rasy. To właśnie na osobach z dysfunkcjami przeprowadzano najcięższe badania i eksperymenty biologiczne. Część z nich prowadziła do masowej zagłady choćby podopiecznych danego ośrodka...

Czasy obecne


Zasada pełnej integracji osób niepełnosprawnych z otoczeniem społecznym upowszechniła się w ostatnich latach. Dąży się do maksymalnego powiązania niepełnosprawnych z otwartym środowiskiem społecznym. Rehabilitacja tej poszkodowanej grupy ludzi przebiega w ośrodkach ogólnie dostępnych. Jedynie osoby z głębokim upośledzeniem umieszczane są w specjalnych ośrodkach rehabilitacyjnych. Obecnie postawa integracji opiera się na założeniu, że osoby niepełnosprawne i pełnosprawne mają więcej cech wspólnych niż odrębnych, jak również, że nie można przygotować dziecka do życia w otwartym społeczeństwie w izolacji od tego społeczeństwa.

Zachęcam do śledzenia #pl-niepelnosprawnosc upvoutowania komentowania i dyskusji


Źródła :
http://www.repozytorium.uni.wroc.pl/Content/79842/01_01_Gielda-M_Pojecie-niepelnosprawnosci.pdf
http://www.praca.ffm.pl/download/publikacje_onz/STANDARDOWE%20ZASADY%20WYROWNY%20WANIA%20SZANS%20OSOB%20%20NIEPELNOSPRAWNYCH.pdf
Notatki własne z wykładów
-Miejsce dziecka niepelnosprawnego w rodzinie - mgr Jolanta Mościujewska praca zbiorcza

  • cytaty ze skryptu dr. Urszuli Mocinek

KOMENTARZE

  • b4ck

    Niepełnosprawny-jeszcze niedawno nazywano jako inwalida, kaleka, czy też niepełnosprawność psychiczna, do niedawna, debil, niedorozwinięty czy wariat.
    Dopiero w drugiej połowie XX wieku słowo zostało „wynalazkiem” dzisiejszej świadomości.
    Do rzeczy.
    Świetnie opisany temat, ale pozwolę sobie wyrazić swoje obawy, na temat słowa „niepełnosprawność” co nie oznacza, że jestem przeciwnikiem.
    Dla mnie to klasyfikacja człowieka jak „biedny” czy „bogaty” tak i niepełnosprawny lub zdrowy człowiek niespełniający norm społecznych, jakie sobie narzuciliśmy, lub po prostu jest nas zdrowych więcej więc włóżmy mniejszość do jednego „worka”.
    Fajnie, że świadomość społeczna rośnie i wiemy coraz więcej, bo ja jeszcze pamiętam, kiedy to mówiono dziecku „nie patrz na inwalidę jak jedzie na wózku, bo będzie się źle czuł lub nie wypada” Teraz już tego nie ma, albo nie widzę.
    Tak też co do „klasyfikacji” chorych uważam, że nie wiele się nauczyliśmy, a po prostu wracamy do XIX wieku i wcześniej, ale z inteligencją XXI wieku, nazywamy teraz „innych ludzi” konkretnym słowem, zamykamy tych już naprawdę niemogących według nas funkcjonować w społeczeństwie (czyli tak jak kiedyś). Pozwalamy na tyle ile mogą i możliwe że robimy się zbyt troskliwi, niż tego potrzebują czasem.
    Chyba po prostu chcemy poprawić swoje ego i zamazać przeszłość w której byliśmy źli lub nieświadomi jaką krzywdę robili nasi prapradziadkowie.

    Możliwe, że dość Ostro się wypowiedziałem, może też być trochę niezrozumiałe, ale kto będzie czytał moją wypowiedź, niech wie że nie ma w tym żadnej nienawiści, a obawy co do rozwoju naszej kultury i świadomości. Możemy kiedyś przedobrzyć, zamiast pomóc. A kto z nas wie co będzie za 100 lat...

    Ja na ten moment również działam ze wspólczesną świadomością i staram się pomagać jak mogę.

  • michalx2008x

    @kolorowa.wedzma tekst pasuje do tagu pl-emocjonalnie a tak się składa że użyłaś tylko 4 tagów wiec masz jedno wolne miejsce. Zachęcam do dodania.

  • annanowicka

    Teks bardzo ważne. Od trzech lat jestem niepełnosprawna, tak przystępnie to kręgosłup mi się popsuł trochę bardziej fachowo to wiotki niedowład kończyn dolnych po ucisku korzeni nerwowych przez kawałek dysku. Dopiero po tym jak zachorowałam zobaczyłam, jak ciężko jest być niepełnosprawną. Na własnej skórze doznałam strachu, wręcz skrajnego przerażenia. Galopady myśl, tych ciemnych i czarnych. I czegoś dziwnego, czyli wzroku ludzi, na mnie, kiedy szłam z balkonikiem. Ja cieszyłam się że nie siedzę na wózku, a oni patrzyli na mnie jak by mi różki wystawały. Jakbym zakłócała im idealny widok letniego wieczoru. Jedna kobieta aż sobie stanęła, nie wiele myśląc powiedziałam jej że jak jest zainteresowana, to jej powiem gdzie kupiłam chodzik. Nie powiem, to było niespodziewane. Takie odczłowieczenie z uwagi na chorobę.