BLOGCZEJNalpha

Kościół - świątynia olśnień

<div class="text-justify"> ## Dziś chciałbym napisać o kościele. Ale nie o Kościele, w znaczeniu wspólnoty, lecz o samym budynku. Czym dla mnie jest to miejsce? Dlaczego lubię ten czas, kiedy się w nim znajduję? Czy kościół to jest to moje miejsce na ziemi, o którym w piosence „Sacrum” śpiewa Mezo & Kasia Wilk? ![church-3336712_1280.jpg](https://gateway.ipfs.io/ipfs/QmbKzSFsLzhxRHTwfHMra6sNxnvrkA6irNVuyQAN7Mh5EY) *Po kilku dniach przerwy wracam nareszcie do publikowania! Wreszcie znalazłem trochę czasu (te studia mnie wykończą... :D ), by wyskrobać ten tekst. Uprzedzam jednak, że tematyka jest całkiem poważna, a sam post nieco intymny.* ***Zapraszam do czytania!*** *** Do kościoła chodzę średnio raz w tygodniu, najczęściej na coniedzielną Mszę Świętą. Tak, jestem katolikiem i to w jakimś stopniu praktykującym. Ale nie mam zamiaru pisać teraz o mojej wierze, ale bardziej o tym jak się czuję w tym świętym miejscu, jakim jest świątynia katolicka. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu uczestnictwo w Eucharystii to zwyczajna strata czasu lub po prostu obowiązek do odbębnienia. Często nie ma nic porywającego w oglądaniu tych samych liturgicznych obrządków, słuchaniu po raz enty tych samych fragmentów biblii czy podobnych do siebie kazań. **Czasami nawet pomimo starań można odpłynąć gdzieś myślami i przestać skupiać się na tym co się dzieje przy ołtarzu.** Nie ukrywam, że mi się to również zdarza. Może to zabrzmi jakbym chciał się usprawiedliwiać, ale jest coś niezwykłego w tym kościelnym budynku, że tak jasno mi się w nim myśli o różnych rzeczach (niekoniecznie związanych z wiarą). I to pomimo tego, że jest on wypełniony innymi wiernymi, którzy fałszują okropnie przy śpiewaniu różnych pieśni lub pochrząkują i smarkają w momentach ciszy. Mam często takie wrażenie, że nigdzie indziej nie jestem tak bliski swoich myśli, jak między tymi wszystkimi ludźmi zgromadzonymi na Mszy Świętej. ![church-3024768_1280.jpg](https://gateway.ipfs.io/ipfs/QmfCuuEQnP2G5QJg9BTCXrjuf44VaAAN4WKNkwVW5YrFUX) Domyślam się, że możecie nie wiedzieć o co mi dokładnie chodzi, dlatego postaram się to lepiej wytłumaczyć. Otóż w kościele moje różne myśli nasuwają mi się same. Nie muszę ich przywoływać. A gdy się jakaś pojawi, jest ona tak niezwykle wyraźna i jasna, jak nigdy. **To działa tak, jakby wokół mnie nie istniał żaden świat materialny, a jedynie moja świadomość i myśli.** Kurczę, mam nadzieję że to nie brzmi jak bełkot jakiegoś nawiedzonego :D Na pewno znacie takie uczucie, gdy chcecie się nad czymś skupić, przemyśleć pewną sprawę, ale przeszkadza w tym zawsze jakiś szum. Może być on w postaci odgłosów z ulicy czy z mieszkania sąsiada, świadomość że mamy coś do zrobienia czy jakieś obawy, które pchają się w naszej głowie na pierwszy plan. W kościele jednak mam takie momenty, jakby nic nie przeszkadzało w tworzeniu moich myśli. Nie dość, że tworzą się one szybko, to także mogę je oglądać z różnej perspektywy, jakby wyzbywając się emocji. Przez to wartość tych pomysłów, które do mnie przychodzą, od razu rośnie. ![unknown-1769656_1280.png](https://gateway.ipfs.io/ipfs/QmbYg8rafauhsCsQEHD7z4kg61o9xKR9JMVeZSXTQdtCjs) Może jednak najlepiej będzie jak napiszę o konkretnych przykładach. Jakieś dwa tygodnie temu w niedzielę udałem się na mszę o 7:30. Czułem się całkiem dobrze i byłem w miarę wyspany. Starałem się być skupiony na liturgii i nawet mi to wychodziło. W końcu przyszła pora na kazanie – często jeden z najciekawszych elementów Mszy Świętej (przynajmniej dla mnie). Słuchałem z uwagą księdza, który mówił o czytaniu Pisma Świętego. Poruszył także kwestię modlitwy do Ducha Świętego o dar rozumu, by móc lepiej zrozumieć Słowo Boże. **I w tym momencie stało się coś bardzo dziwnego.** Ni stąd ni, zowąd przypomniało mi się pewne opowiadanie, które miałem zamiar napisać jakieś sześć lat temu. Skończyło się jednak wtedy na tym, że zrobiłem jedynie krótką notatkę w swoim zeszycie o czym to opowiadanie ma być. Nigdy nie przystąpiłem jednak do prawdziwego pisania, bo zabrakło mi pomysłu na zakończenie. I właśnie podczas tego kazania, w ciągu kilku sekund, pomysł na zwieńczenie tego tekstu pojawił się totalnie samoistnie! Nawet nie wiecie jak bardzo żałowałem, że nie mogę wyjąć choćby telefonu i zrobić sobie szybkiej notatki, by mieć pewność, że ta idea nie ulotni się tak szybko jak się pojawiła. **Doznałem po prostu olśnienia.** Ja wiem, że takie rzeczy się zdarzają w różnych sytuacjach. Jednak mnie tego typu twórcze ożywienia spotykają najczęściej w kościele. To nie był oczywiście pierwszy przypadek, kiedy w świątyni wpadałem na pomysł związany z pisaniem opowiadania czy jakiegoś artykułu. Takie rzeczy zdarzają mi się bardzo często. Jednak te oświecenia dotyczą też innych spraw. ![morning-2243465_1280.jpg](https://gateway.ipfs.io/ipfs/Qmd3RcDA85iEV2EX6aqbYKnngFjE8u7bTD4wmoUgrfi71F) Kilka razy było tak, że miałem jakieś mniejsze lub większe życiowe problemy do rozwiązania. Niekiedy i kilka dni się z nimi męczyłem, chodziłem przygnębiony i nie mogłem znaleźć jakiegoś wyjścia. A czasem po prostu byłem zbyt leniwy lub za bardzo się bałem, by coś konkretnego z tym zrobić. **Jednak w kościele zaczynałem do tych spraw nabierać większego dystansu.** Wyłączały się moje negatywne emocje, a górę brało racjonalne myślenie. I nagle proste rozwiązanie rysowało się w moim umyśle. Aż nieraz chciałem wykrzyknąć głośne „Eureka”, jednak mogłem sobie pozwolić w tych okolicznościach co najwyżej na śpiewne „Alleluja” przed przeczytaniem przez księdza fragmentu Ewangelii. Innym razem potrafiłem nabrać wielkiej motywacji i odwagi do działania, tak że po wyjściu z kościoła rozpierała mnie energia i od razu chciałem się brać do usuwania przeszkody czy rozwiązywania problemu. Co takiego zatem mają w sobie te chłodne mury kościoła, że wewnątrz nich tak dobrze pracuje mój mózg? Czy to chodzi o łaskę Bożą, która spływa we mnie największymi strumieniami w Domu Pana? Czy może kościół to w rzeczywistości taka świątynia dumania? Czy to Duch Boży, który działa we mnie najmocniej w Przybytku Pańskim? A może to tylko chodzi o to, że w tym miejscu najłatwiej jest mi się wyciszyć? ![church-600336_1280.jpg](https://gateway.ipfs.io/ipfs/QmeGtmRHqWUGCNSprVckmLgNdLdr8z8pbUo5bhnccSkdBe) Nie potrafię odpowiedzieć na te pytania. Przez to, że jestem katolikiem, bardziej chciałbym chyba wierzyć w jakąś Boską ingerencję. Tak czy inaczej, nie zrezygnuję z uczęszczania we Mszy Świętej, pomimo tego, że niekiedy jest na niej po prostu nudno. I nie będę robił tego przez moje przyzwyczajenie, ale dlatego że ta godzina w tygodniu, którą spędzam w kościele, jest mi po prostu potrzebna. Moja wiara nie jest na pewno najmocniejsza na świecie. **Mam sporo pytań, na które nie mogę znaleźć odpowiedzi.** Często po prostu nie czuję Bożej obecności. Ale może przez te różne „olśnienia”, dostaję od Niego sygnał, że On istnieje? Tak czy inaczej, nic nie tracę chodząc do kościoła i wierząc w Boga. A zyskałem już na tym sporo :) Kurczę, wiem że powinienem być ciągle skupiony na liturgii podczas Mszy Świętej. Zdaję sobie sprawę, że bujanie w obłokach w takiej chwili jest uznawane za grzech. Ale skoro mój mózg (może za Czyjąś sprawką) sam mi podsuwa różne koncepty, to jak mogę się przed tym bronić? ![the-main-production-2387257_1280.jpg](https://gateway.ipfs.io/ipfs/QmNbdQszFpPKtbvtE3CftpRoxUck4iBrcSAgeX3HwK7CMH) Dla mnie budynek sakralny jest miejscem, w którym najbardziej czuję aurę zadumy. To tam najłatwiej mi się wyciszyć. Ale dla innych taką świątynią olśnień może być jakiś park, samotne miejsce nad rzeką, własny pokój czy gabinet, a nawet zatłoczona miejska ulica. Chyba każdy powinien odkryć taki swój przybytek, w którym najłatwiej mu się myśli. ## <center>Takie miejsce spotkań z własną kreatywnością.</center> *** *Wszystkie grafiki pochodzą z serwisu https://pixabay.com.* ***Post zgłaszam do 25 edycji „Tematów Tygodnia” jako luźne nawiązanie do tematu nr 1: Kult solarny.*** <p style="text-align: justify;"><a href="https://steemit.com/@kusior">@kusior</a></p> Zapraszam na mojego bloga: http://zkusiorabani.pl/ oraz do polubienia strony na FB: https://www.facebook.com/zkusiorabani/ ***Jeśli tylko Ci się spodobało zostaw upvote i komentarz :) Będę niezmiernie wdzięczny :) Możesz także obserwować mój profil, by nie przegapić kolejnych postów!*** </div>

KOMENTARZE

  • astromaniak

    Dobry artykuł. Pozdrawiam :)

  • wmproductions

    Fajnie to napisałeś, że jest to potrzeba, żeby tam iść nabrać dystansu do problemów i mieć chwilę natchnienia i nigdy nie słyszałem, że bujanie w obłokach to grzech, a księża przed mszą modlą się Ducha Świętego o takie natchnienie, a ostatecznie swoją interpretacje czytają z kartki (przynajmniej u mnie), ale co do pochrząkiwania na kazaniu itp, że nie słychać aż księdza, albo chodzenia różnych ludzi akurat po kościele w tym czasie to jest masakra... Życzę ci samych zysków z wiary, że prawdziwe odpowiedzi dostajesz właśnie od Boga :)