BLOGCZEJNalpha

[PL] Jak jest wewnątrz Elektrowni w Czarnobylu?

Dokładnie 32 lata temu, 26 kwietnia 1986 roku w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej doszło do katastrofy, w wyniku której do atmosfery dostały się ogromne ilości substancji promieniotwórczych. Do dziś krąży wiele mitów na temat promieniowania tego miejsca i tego jak to wszystko tam wygląda. Postaram się Wam przybliżyć nieco to miejsce i obalić parę mitów. Zapraszam Was na wycieczkę do samego środka elektrowni do bloku nr 3 - tam, gdzie bliżej zniszczonego reaktora już być nie można (jako turysta).

20131011_091355.jpg

Elektrownia jądrowa w Czarnobylu to nie jest miejsce dla zwykłych turystów. Nie można tu sobie przyjechać, kupić bilet i wejść pozwiedzać. Ilość przepustek, łapówek i znajomości potrzebna by wejść do środka przerasta zwykłego śmiertelnika. Wstęp mają tylko pracownicy, delegacje naukowe i specjalne wycieczki. Miałem okazję być na jednej z takich "specjalnych" wycieczek zorganizowanej przez Strefa Zero.

Od razu na wstępie obalę mit, który mówi, że ten teren jest całkowicie zamknięty, życia tam nie ma, wszyscy chodzą w maskach i kombinezonach, drzewa święcą, a ludzie co tam byli w krótkim czasie po wizycie umierają na białaczkę. Nic z tych rzeczy. Życie wewnątrz i wokół elektrowni wygląda całkiem normalnie, a promieniowanie nie jest groźne dla zdrowia.

20131010_082751.jpg

Z miasta Sławutycz (wybudowanego w pół roku dla przesiedleńców z Prypeci) jedziemy darmowym pociągiem do stacji Semykhody. Trasa prowadzi przez Białoruś i trwa około 40 minut. Pociągiem tym, prócz nas, dojeżdża do pracy na teren elektrowni jeszcze około tysiąca osób. Dziennie pociągów jest trzy, więc razem 3 tysiące. Skład jest niesamowicie długi (chyba z 200m) więc miejsce siedzące znajdzie się dla każdego. W Semykhodach wyjście z pociągu prowadzi na zamknięty peron. Jeśli nie masz przepustki, by wejść do strefy, pozostaje ci siedzieć na peronie 7 godzin aż do odjazdu powrotnego. Po sprawdzeniu przepustek, zwyczajny miejski autobus zabiera nas pod blok numer 3 (do eksplozji doszło w bloku nr 4).

20131011_141956.jpg

20131011_123634.jpg

Z początku wszystko wewnątrz wygląda jak zwykły biurowiec. Dopiero gdy wchodzimy do prowizorycznej szatni gdzie musimy się przebrać w białe stroje i ochraniacze na buty, zaczyna się elektrownia. Przy przejściu przez bramki każdy otrzymuje małe urządzenie, które będzie rejestrować otrzymaną dawkę promieniowania. Jednak po wyjściu, nikt nas nie poinformował o otrzymanej dawce – wszystkie wylądowały w jednym koszu.

20131011_131136.jpg

Po kilkuminutowej wędrówce długim korytarzem dochodzimy do sterowni. Tam siedzi sobie pan przy biureczku i wszystko kontroluje. Co kontroluje skoro nic tam nie jest włączone? On chyba sam tego nie wie. Wszystko pozwala nam dotknąć, przekręcić, wcisnąć i obejrzeć. Nic tu nie działa, a technologia jest już dawno przestarzała. Elektrownia została całkowicie wyłączona (blok nr 3 jako ostatni) 15 grudnia 2000 roku.

20131011_132320.jpg
20131011_132655.jpg
20131011_132927.jpg

Po wizycie w sterowni idziemy dalej ciągnącym się korytarzem, zbliżając się co raz bardziej do bloku numer 4 – tego, w którym doszło do awarii. Serce zaczyna mi bić co raz mocniej. To jeden z tych momentów, kiedy zbliżasz się do miejsca o którym wcześniej tylko czytałeś i słyszałeś, a wydawało się dla Ciebie całkowicie niedostępne. Teraz jesteś tu i czujesz, że odkrywasz świat na nowo. Dla tutejszych pracowników to codzienność, ja będąc w tym miejscu czuję się jak ktoś wyjątkowy.

20131011_133757.jpg

Będąc już przy ścianie bloku czwartego sprawdzam promieniowanie. Około 5,5 µSv/h (mikrosiwertów na godzinę). 37 razy ponad normę (zakładając, że naturalne promieniowanie to 0,15 µSv/h). Nie jest to dawka, która może mieć jakikolwiek wpływ na nasze zdrowie. A już na pewno nie przez okres kilkunastu minut.

20131011_134056.jpg
20131011_134114.jpg

Dochodzimy do miejsca, w którym niegdyś było przejście z bloku numer 3 do bloku numer 4. Dziś przejście jest zamurowane a na ścianie znajduję się symboliczny grób Walerego Chodemczuka – pierwszej ofiary katastrofy. W momencie wybuchu znajdował się on nad reaktorem. Jego ciała nigdy nie odnaleziono. Wdowa po nim odwiedza to miejsce co roku 26 kwietnia.

20131011_134226.jpg

Na samym końcu korytarza dochodzimy do pomieszczenia gdzie znajdują się główne pompy obiegowe. To one pompują parę wodną, która napędza turbiny elektrowni. Tu dozymetr wskazuje ponad 11 µSv/h – 80 razy ponad normę (najwięcej podczas wizyty). Jeśli myślicie że to dużo, to jesteście w błędzie. Podczas lotu samolotem nad Europą na wysokości 8 tysięcy metrów otrzymujemy podobną dawkę naturalnego promieniowania z kosmosu. Jeżeli boisz się przyjechać do strefy czarnobylskiej, to tym bardziej powinieneś obawiać się latania samolotem.

20131011_134421.jpg
20131011_134959(0).jpg

Oczywiście, w całej zonie wokół elektrowni, znajdują się miejsca o bardzo wysokim promieniowaniu, gdzie przebywanie może być i jest niebezpieczne. Takie miejsca jednak są zwykle oznaczone lub po prostu niedostępne. Będąc w zorganizowanej grupie w takie miejsca raczej nie trafisz.

Przy wyjściu z elektrowni każdy obowiązkowo musi przejść przez bramkę, która sprawdza napromieniowanie. Jeśli otrzymałeś zbyt dużą dawkę – zapiszczy. Z naszej grupy nikomu nie zapiszczała. Przy wyjściu ze strefy również trzeba przejść przez taką bramkę i przy wejściu na peron jeszcze raz.

20131011_141337_9.jpg

20131010_085735_1.jpg

Moja wizyta odbyła się w 2013 roku. Obecnie elektrownia wygląda już trochę inaczej. Zainstalowano nowy komin, a 29 listopada 2016 na uszkodzony reaktor nasunięto nowy sarkofag. Ogranicza on promieniowanie jeszcze bardziej i w przyszłości pozwoli na rozbiórkę reaktora i oczyszczenie terenu. Jest to obecnie największy ruchomy obiekt na świecie.

NSC-Oct-2017.jpg
źródło: wikipedia.org

Po powrocie z Ukrainy, z ciekawości zmierzyłem ile wynosi promieniowanie w Warszawie. Wszelkie źródła podają, że naturalne promieniowanie gamma w miastach wynosi 0,15-0,20 µSv/h. Tamtego dnia dozymetr wskazywał tylko 0,08 µSv/h. Wpływ mogła mieć na to pogoda jak i próg błędu dozymetru. Prześwietlenie rentgenowskie to maksymalnie 2500 µSv. Choroba popromienna zaczyna się od 250 000 µSv. Policzcie sobie sami, ile musicie przebywać w danym miejscu, by otrzymywać taką dawkę.

20131014_102519.jpg

Na koniec, wykres porównawczy promieniowania naturalnego (kolor niebieski) w różnych miejscach na świecie i promieniowania w strefie czarnobylskiej (kolor czerwony). W takim miejscu jak Ramsar w Iranie ludzie żyją normalnie od tysięcy lat pomimo wyższego promieniowania niż w Czarnobylu. Naukowcy się spierają, czy otrzymywanie co jakiś czas wyższej dawki promieniowania (zwanej: hormeza radiacyjna) może mieć korzystny wpływ na zdrowie czy nie, ale to już temat na kiedy indziej...

original.jpg

KOMENTARZE

  • astromaniak

    Świetny artykuł. Uwielbiam te klimaty, może za sprawą gier STALKER, ale ogólnie te opuszczone tereny są bardzo klimatyczne.

  • lashotta

    Kiedyś się wybiorę! Szczególnie chciałbym zobaczyć Prypeć ;)

  • saunter

    Ze względu na wysoką jakość ten post otrzymuje skromny upvote 100% od nieoficjalnego kuratora tagu #pl-podroze! Pojawi się on także w dziale "Podróże" w najnowszym numerze @kurator-polski!

  • annanowicka

    Mój brat bardzo interesuje się Czarnobylem, z radością podeślę mu linka do tego artykułu, będzie miał co czytać.

  • lucjusz

    Fajny artykuł, trochę inny niż wszystkie o tym miejscu. Pozdrawiam.

  • andzi76

    Świetny post

  • kurator-polski

    Cześć! Redakcja Tygodnika Kuratorskiego jest pod wrażeniem Twojej twórczości i chcemy prosić Cię o zgodę na publikację opisów oraz linków do Twoich postów w przyszłych numerach. Zależy nam na promocji wartościowych treści poprzez tworzenie cotygodniowego artykułu zbiorczego.