BLOGCZEJNalpha

Annapurna Circuit Trek cz11 - przemyślenia

IMGP3725.JPG Annapurna Circuit Trek, Ledar, Nepal, 2017

Dzień 12 (15.04.2017)

Budzimy się o 6.50. Rano okazuje się, że jednak napadało trochę śniegu.

IMG_20170415_082929.jpg Annapurna Circuit Trek, Ledar, Nepal, 2017

IMGP3719.JPG Annapurna Circuit Trek, Ledar, Nepal, 2017

IMGP3720.JPG Annapurna Circuit Trek, Ledar, Nepal, 2017

IMGP3721.JPG Annapurna Circuit Trek, Ledar, Nepal, 2017

Noc początkowo była zimna, ale znośna.
Na śniadanie jemy chleb tybetański i pijemy sporo herbaty. Na takiej wysokości ważne jest by pić dużo płynów, ja niestety często o tym zapominam. W Manangu kupiłyśmy sobie herbatę masala, która jest znacznie lepsza niż oczyszczona woda z dodatkiem tabletek musujących dla poprawy smaku. I przy tych temperaturach znacznie przyjemniej jest napić się czegoś ciepłego. Zwłaszcza w towarzystwie kota ;)

IMGP3718.JPG Annapurna Circuit Trek, Ledar, Nepal, 2017

Podczas śniadania trochę rozmawiamy z innymi ludźmi. Są naprawdę z różnych zakątków… Brazylijka, Rosjanin, Słowak… Co ciekawe podczas całego trekkingu w ogóle nie spotkaliśmy Polaków, za to dużo Czechów i Ukraińców. Umawiamy się z nimi, że pewnie spotkamy się w High Campie wieczorem, tuż pod przełęczą. Słowo “tuż” może nie jest odpowiednie, ale jest to ostatnia możliwość noclegu przed Thorong La Pass.

Ruszamy koło 9.00. Jest to dobra decyzja, bo słońce zdążyło już stopić śnieg i ludzie, którzy ruszyli wczesnym rankiem wydeptali szlak.

IMGP3722.JPG Annapurna Circuit Trek, Ledar, Nepal, 2017

Widoki są cudne, śnieg dodał pewnej aury i czujemy się jak w Himalajach ;)

IMGP3727.JPG Annapurna Circuit Trek, Ledar, Nepal, 2017 - zdjęcie zrobiła @asiaer, na zdjęciu wyjątkowo ja

IMG_20170415_094823.jpg Annapurna Circuit Trek, Ledar, Nepal, 2017

IMGP3742.JPG Annapurna Circuit Trek, Ledar, Nepal, 2017

IMGP3743.JPG Annapurna Circuit Trek, Ledar, Nepal, 2017

IMGP3746.JPG Annapurna Circuit Trek, Ledar, Nepal, 2017

IMGP3750.JPG Annapurna Circuit Trek, Nepal, 2017

IMGP3751.JPG Annapurna Circuit Trek, Nepal, 2017

Dojście do Thorung Phedi na 4450 m n.p.m. zajmuje nam 3 godziny. Jest to dość męczący odcinek. Wysokość też robi swoje.

Po dojściu na miejsce zamawiamy smażony ryż z warzywami i taką samą wersję makaronową. @asiaer potrzebuje odpocząć, więc zasypia na ławce.

IMGP3755.JPG Thorung Phedi, Nepal, 2017

W jadalni jest przyjemnie ciepło. Ja mam czas na uzupełnienie swoich notatek. Musimy podjąć decyzję, czy zostajemy tu na noc, co oznacza pobudkę o 3 rano, wymarsz w zimnie i “atakowanie” przełęczy albo idziemy teraz, co zabierze nam jakieś 4-5h marszu i wtedy będziemy nocować na wysokości 4925 m n.p.m. co dla niektórych jest dość ciężkim doświadczeniem. Obie opcje mają swoje plusy i minusy.

@asiaer czuje się źle, nie wiem na ile jest to spowodowane zmęczeniem a na ile wysokością i chorobą wysokościową. W każdym razie już wiem, że dzisiaj nigdzie nie pójdziemy. Musimy odpocząć.

Idę się przejść, chcę zrobić sobie aklimatyzację. Początkowo idę dość szybko, bo jest mi zimno i chcę się rozgrzać. Po drodze spotykam ludzi, z którymi rozmawiałam dnia poprzedniego, oni idą do High Campu, trochę im towarzyszę, później schodzę do jadalni.

IMGP3758.JPG Thorung Phedi, Nepal, 2017

Zamawiam “pokój z toaletą”, żeby w nocy nie wychodzić na zewnątrz. Chociaż może to bez różnicy, bo temperatura na zewnątrz i w pokoju pewnie będzie bardzo zbliżona do siebie. Pokój kosztuje 300 rupii, czyli jakieś 12złotych.

Póki co siedzimy w jadalni, bo tam jest najcieplej. Ludzie grają w karty, ktoś gra na gitarze, słychać rozmowy… Znalazłam nawet jedną książkę po polsku i dwie po czesku “Przygody dobrego wojaka Szwejka” i psychologię… wybieram Szwejka.

IMGP3754.JPG Thorung Phedi, Nepal, 2017

@asiaer chce się przejść kawałek… idziemy pod górę… niestety nie jest dobrze, czuje mdłości.

IMGP3763.JPG Thorung Phedi, Nepal, 2017

Schodzimy i postanawiamy, że jutro nie wstajemy o 3 rano, żeby zaatakować przełęcz. Może uda nam się jutro przemieścić do High Campu. @asiaer idzie do pokoju, musi odpocząć i pospać chwilę. Ja wracam do jadalni. Siedzę sama. Piję herbatę. Obserwuję. Trochę czytam.

Może to czas na przemyślenia. Czas, żeby zastanowić się nad różnymi sprawami, nad swoimi reakcjami, emocjami.
Może po to przyjechałam w Himalaje. Bo w końcu po coś przyjechałam w te najwyższe góry na świecie.
Codziennie chodzimy przez cały dzień, od kilku dni się nie myję, nie pamiętam kiedy ostatni raz myłam włosy, wieczorem czasem nawet nie mamy siły na umycie zębów, bo jest tak zimno, a trzeba wyjść na zewnątrz i płukać zęby lodowatą wodą. Okazuje się, że nie trzeba jej wcale tak dużo w porównaniu do tego ile zużywam w domu.

Pracuje tu dziewczyna, która pochodzi z RPA. Jest tu od 4lat, na górze przebywa 8 miesięcy. Czemu ci ludzie tu przyjechali? Jutro już ich nie będzie, przyjdzie kolejna tura, nowe twarze.

W notesie zapisuję:

Mam brudne i połamane paznokcie.
Mam wrażenie, że brud wżarł się w moje dłonie.
Jestem trochę zmęczona.

Zaczynam rozmawiać z innymi ludźmi, ale większość idzie spać o rozsądnej porze, bo wcześnie rano zamierzają wyjść w góry. Zostaję jeszcze chwilę z dwoma chłopakami z Ukrainy, zaczynamy zastanawiać się nad niepotrzebnymi rzeczami, które zabraliśmy ze sobą na trekking. Ja mówię, że trochę żałowałam na dole przy 30 stopniowym upale, że wzięłam ze sobą termos, ale teraz okazuje się, że było warto. W sumie nic innego nie mam. Mówi się, że to kobiety dźwigają zbędne rzeczy, natomiast oni biją mnie na głowę... jeden wyciąga tradycyjny nepalski nóż, bardzo ciężki i kompletnie nieprzydatny podczas trekkingu... natomiast drugi zaskakuje mnie bardziej... pokazuje lampki, które normalnie wiesza się na choince, ponieważ wcześniej był na jakichś ciepłych wyspach i pomyślał, że fajnie takie lampki, co zawiesza się gdzieś w barze na plaży wziąć ze sobą w Himalaje.

Wracam do pokoju. Trochę jestem zaniepokojona. Zwłaszcza jak @asiaer mi mówi, że nie pamięta, że zamawiałyśmy ryż z warzywami. Nie wiem czy to rozsądne, żebyśmy szły wyżej, ale uspokaja mnie mówiąc, że zna swój organizm i że po prostu potrzebuje odpocząć. Postanawiamy, że zobaczymy jak sytuacja się rozwinie następnego dnia i zdecydujemy, co dalej. Oczywiście bierzemy pod uwagę możliwość zejścia. To jest trudny moment pewnie dla każdej osoby znajdującej się w górach blisko celu - określenie swoich sił i możliwości, udzielenie szczerej odpowiedzi na pytanie:

Czy na pewno dam radę? Czy warto ryzykować?

IMGP0737.JPG Annapurna Circuit Trek, Nepal, 2017


Wszystkie (z wyjątkiem jednego opisanego) zdjęcia zrobione przeze mnie

KOMENTARZE

  • a-0-1

    Go here https://steemit.com/@a-a-a to get your post resteemed to over 72,000 followers.

  • steemitworldmap

    Congratulations, Your Post Has Been Added To The <a href='http://steemitworldmap.com'>Steemit Worldmap</a>!<br/><sub>Author link: http://steemitworldmap.com?author=mespanta<br>Post link: http://steemitworldmap.com?post=annapurna-circuit-trek-cz11-przemyslenia</sub><br/><br/>Want to have your post on the map too?<br/>

    • Go to Steemitworldmap
    • Click the code slider at the bottom
    • Click on the map where your post should be (zoom in if needed)
    • Copy and paste the generated code in your post
    • Congrats, your post is now on the map!

  • rozku

    ależ mi sie dobrze czytało ten tekst!!,
    jakbym widziała Twoje myśli, takie rozrzedzone przez świeże powietrze i prawdziwe..

    cudnie oddałaś jakieś takie rozedrganie, inną częstotliwość doznań..
    gdzieś tam wysoko od codzienności..
    rzeczywistość taka oderwana, a jednocześnie taka "przy skórze",
    najbliżej instynktów, wsłuchiwania sie w siebie.
    tu na dole tak mocno jesteśmy znieczuleni przez chemiczny świat, ze często o tym zapominamy

  • postcardsfromlbn

    Fascynująca jest ta Twoja seria. Nepal zawsze wydawał mi się niezwykle odległym miejscem, przyciągającym tylko bardzo bogatych turystów, którzy idą zdobywać K2 i Mount Everest, a tu proszę, czytam sobie Twoje wpisy i Himalaje wydają mi się dużo bliższe, nawet trochę jakby oswojone. Dzięki za wpisy :)

  • veggie-sloth

    Świetna seria :) Zupelnie nie mój górski klimat, ale dzięki Tobie trochę nie będę musiał w te zimnicę jechać :D