BLOGCZEJNalpha

Czy kobieta może programować zawodowo? O tym jak zostałam programistą...

Jak to się wszystko zaczęło?

Będąc jeszcze w szkole średniej nie miałam zielonego pojęcia o IT. Byłam anty-komputerowa :) W tamtym czasie mój umysł był skierowany na aspekty medyczne. Wielkie plany, nadzieje .. zostały bardzo szybko rozwiane. Niestety nie dostałam się na wymarzony kierunek studiów. Moją deską ratunku była inżynieria biomedyczna - kierunek, o którym nie miałam pojęcia. Najważniejsze, że w nazwie pojawiał się przedrostek BIO. Jednak z aspektami BIO miał on mało doczynienia.

Pierwszy raz z programowaniem zetknęłam się już na pierwszym roku. To wtedy właśnie poznałam podstawy C#. W tamtym czasie była to dla mnie czarna magia. Ba! Nawet zdążyłam się zrazić. Co mnie przekonało to kolejnej próby nauki? Możliwość pracy zdalnej, która jest oferowana przez wielu pracodawców, zarobki, sporo ofert pracy.

IMG_4155.JPG

Pierwsza praca

Pierwszą pracę podjęłam już na drugim roku studiów. Myślę, że miałam sporo szczęścia. Pracowałam wtedy na pół etatu, dzięki czemu mogłam połączyć studia z pracą.

Wtedy do moich obowiązków należało:

  • manualne testowanie oprogramowania
  • utrzymywanie prostych stron internetowych, tj. Dodawanie nowych zdjęć, wpisów, zmiany w wyglądzie strony
  • pisanie prostych konwerterów w c#
  • obsługa wordpressa - proste operacje
  • rozwijanie oprogramowania w ASP.NET MVC(wtedy jeszcze 4)

Myślę, że miałam wtedy sporo szczęścia, że mogłam się rozwijać w tych obszarach. Przez pół roku nauczyłam się naprawdę sporo, nabrałam też pewności siebie - wiedziałam, że coś potrafię. Pracowałam wtedy na umowę zlecenie - umowa była przedłużana co miesiąc. Po 6 miesiącach nie została przedłużona, ponieważ firma postanowiła zmienić C# na PHP. Wtedy dla mnie to był cios.. Naprawdę.

Poszukiwania drugiej pracy

Mając 21 lat i pół roku doświadczenia w IT nie miałam, żadnego problemu ze znalezieniem kolejnej pracy. Ba! Nawet wtedy miałam wybór iść w webmasterkę lub w testowanie. Wybrałam to drugie, ponieważ nie czułam się jeszcze na siłach. Kolejne 1.5 roku spędziłam w software housie, gdzie wykonywałam różne testy. Z czasem znudziły mi się testy manualne, więc zaczęłam automatyzować. Byłam samoukiem. Nikt nic mi nie powiedział co i jak. Firma wtedy pisała w PHP, a ja zaczęłam pisać testy w javie. Dlaczego? Przecież jej nie znałam.. - ktoś może powiedzieć. Na szczęście C# jest podobny do Javy.

Tak zaczęła się moja przygoda z automatyzacją. Było to dla mnie wybawienie, bo wtedy miałam dość manualnego klikania, czułam, że mój rozwój stoi w miejscu. W międzyczasie zaczęłam przygotowywać się do egzaminu ISTQB, dzięki czemu tak naprawdę poznałam wszystkie kwestie związane z testowaniem. Pracodawca zechciał, abym przystąpiła do egzaminu. Niestety, nie było mi dane zdać.

Skok na głęboką wodę

Z czasem, praca w agencji uświadamiała mi, że powinnam coś zmienić. Ciągła rotacja, brak rozwoju, stagnacja … Niespodziewanie jedna z pań odezwała się do mnie z bardzo kuszącą ofertą. Zarobki były dużo większe, wręcz wtedy dla mnie niemożliwe. Miałam robić to co chciałam, czyli automatyzować API. Zero testów manualnych, zero testów UI. Wybawienie! I to wszystko jeszcze w Javie! Założyłam wtedy działalność gospodarczą i zaczęłam pracę w jednym ze śląskich banków. Skok rozwojowy był niesamowity. Każdy dzień niósł coś nowego. Do tego firma dbała o pracownika, zapewniała cotygodniowe szkolenia pracownika. To było naprawdę coś! Po niespełna 10 miesiącach dostałam propozycję by za 3 miesiące przejść do innego projektu, już jako programista. Zgodziłam się.

Tym razem los znowu chciał inaczej. Z przyczyn osobistych przeprowadziłam się w ekspresowym tempie do Wrocławia.

W międzyczasie zaczęłam kolejne studia, magisterskie, tym razem już w trybie zaocznym. Stwierdziłam, że chciałabym mieć jakiś papierek. Wybrałam informatykę, z myślą, że może czegoś nowego się nauczę.

Praca w większym mieście - Wrocław

Screen Shot 2018-03-06 at 9.32.16 PM.png

Po roku dużej dawki wiedzy, nie wiedziałam w jakim kierunku chciałabym pójść. Nie wiedziałam czy Java czy programowanie czy automatyzacja. Dostałam sporo propozycji. Wahałam się między pracą w korporacji a software housem. Po roku spędzonym w banku miałam dość pracy w korpo, tęskniłam trochę za luzem w software housie. Wybrałam to drugie, mimo, że pracodawca nie oferował programowania w javie.

Zaczęłam kolejny etap. Zaczęłam uczyć się kolejnego języka - javascriptu. Od początku nie przypadł mi do gustu, ale nie poddawałam się. Praca różniła się od poprzednich, gdyż pracowaliśmy w SCRUMie (o ile można to tak nazwać) oraz oprogramowanie, było dostarczane dla zagranicznego klienta, więc w 10% praca wymagała języka angielskiego.

Szybko jednak praca ta zaczęła mnie nudzić. Nie rozwijałam się tam, tak jak chciałam. Rozwoju szukałam poza projektem. Zaczęłam być częścią teamu rekruterskiego, gdzie od czasu do czasu chodziłam na rekrutacje jako ekspert techniczny. To dało mi jakiegoś kopa.

W międzyczasie zaczęłam rozglądać się po rynku wrocławskim. Miałam trochę propozycji, jednak nie miałam ochoty na zmianę pracy, gdyż w międzyczasie przygotowywaliśmy się do ślubu, pisałam pracę magisterską i studiowałam zaocznie w mieście oddalonym od Wrocławia o 200 km.

Kolejnym pomysłem na rozwój było występowanie jako prelegent na różnych szkoleniach testerskich, m.in. na WSB we Wrocławiu.

Screen Shot 2018-03-06 at 9.33.17 PM.png

Co dalej… ?

Razem (już z mężem) stwierdziliśmy, że pora wracać na nasz ukochany Śląsk. Rok nam wystarczył na życie w wielkim mieście. On miał pewną pracę, a ja … a ja miałam już 4 lata doświadczenia i mogłam próbować dostać się do mojej wymarzonej firmy (jednym z wymagań jest 4letnie doświadczenie). Dlaczego wymarzonej?

Firma:

  • programuje w javie (baj baj javascript)
  • padaniowy tryb pracy (nie trzeba pracować 8h)
  • nie ma ustalonej ilości dni zdalnych na miesiąc
  • współpraca z Amerykanami
  • coroczne wyjazdy do USA na tygodniowe szkolenie
  • onboarding w USA
  • osobisty, najnowszy MacBook Pro, MacBook Air, Ipad, Iphone
  • mnóstwo dodatków
  • umowa o pracę
  • dobre zarobki
  • praca bez spiny
    I wiele innych benefitów.

IMG_4157.JPG

Czy się udało? Od pół roku pracuję w mojej wymarzonej firmie i jak narazie nie mogę na nic narzekać. Praca daje mi mnóstwo satysfakcji. A co najważniejsze, gdy rano wstaję nie myślę, że znowu muszę iść do roboty. Jestem programistą, robię to co kocham, sprawia mi to radość i narazie nie myślę o zmianach.

Uważam, że nie ma nic lepszego niż praca, którą lubimy, bo jak długo można ciągnąć coś, czego się nie lubi?

KOMENTARZE

  • jasiu

    ciekawe co to za firma?

  • soldierka

    To inspirujące, że tak dobrze radzisz sobie w tych momentach, kiedy życie nie układa się dokładnie tak, jak sobie zaplanowałaś :) Nie udało się na medycynę - to idę gdzie indziej. Nie przedłużyli umowy - szukam innej pracy. Brawo Ty! :)

  • annaburska

    Motywujący tekst i super, że Ci się udało. Sama chciałabym nauczyć się programowania, bardziej po to, żeby może w przyszłości wykorzystać dla siebie. Na początek myślałam o tym, żeby zacząć od Pythona, a Ty jaki język programowania polecasz do nauki na początek?

  • synchrotronics

    Czasem mam wrażenie, że brak umiejętności programowania to współczesny analfabetyzm. Póki co uczę się hiszpańskiego, ale pytony i siplasplasy też są na mojej liście do nauki! Wprawdzie mężczyzna, ale... po pięćdziesiątce. (;

  • dtubix

    Nice post! I will follow you from now on.