BLOGCZEJNalpha

Wypalenie zawodowe – cichy zabójca


image.png


Wszyscy spotkali się z tym problemem. Jeśli nie osobiście, to zapewne słyszeliście o czymś takim. Ja miałem to nieszczęście, że tego doświadczyłem. I przyznaję się bez skrupułów – nie jest to nic przyjemnego. A biorąc pod uwagę konsekwencje i ryzyka, które powstają, gdy pierwszy raz się tego doświadczy – ciężko się z tego wyzwolić i wrócić do normy. Z jednej strony – nikomu tego nie życzę. Z drugiej – jest w tym coś wyzwalającego. Ale po kolei…jak zawsze.

Burnout

Szósty rok w korpo. Stabilizacja, ogarnięcie pracy na poziomie master. Robota robi się praktycznie sama. Rutyna i nuda. Jedynie okazjonalne wyzwania wnoszą dreszczyk emocji. Stawiane problemy i szukanie na nie rozwiązań. Wszystko super, tylko polityka i budżety stają na przeszkodzie prawie wszystkiego. Więc po pewnym czasie już przestajesz się starać. I tak każdy projekt uwalą, „bo nie ma kasy”, albo „nie pasuje do roadmapy i priorytetów”. Mówisz – mam w dupie, robię swoje i się nie wychylam, nie jest źle. Tylko, że to właśnie początek, pierwsze kroki do wypalenia.

Wstajesz rano – nie chce ci się iść do pracy. Jeszcze nie czujesz lęku. Ale on przyjdzie. Zaczyna się od niechęci. Ne masz ochoty patrzeć na twarze współpracowników. Nie chcesz słuchać ich wymagań względem Ciebie. Ciągle coś od Ciebie chcą. Niech spadają. I ta niechęć, zaczyna dominować. Zaczynasz odczuwać obrzydzenie do pracy, współpracowników. Często gniew. Potem przeistacza się to w lęk. Nieracjonalny lęk. Nie wiesz, dlaczego, ale się boisz. Aż czujesz to w ciele – bolą plecy, nogi, głowa. Kładziesz się spać z lękiem o kolejny dzień. I jak uda Ci się usnąć, to budzisz się sparaliżowany strachem, o najmniejszą interakcję z kimkolwiek z pracy. Szukasz powodów, żeby nie iść. Zwolnienie lekarskie, urlop na żądanie, urlop wypoczynkowy. Każda okazja, żeby nie pójść do pracy, jest świętem. W końcu, postanawiacie po prostu już nie iść do pracy. Jednak problem nie ustąpi. Nie łudźcie się. Nawet jak się zwolnicie. Bo problem nie leży w miejscu pracy, w pracownikach, zadaniach. Problem jest w Was. Ucieczka od pracy go nie rozwiąże. Za chwilę poczujecie to samo wobec innych obszarów życia. Gwarantuję to Wam. Bo do tej granicy zbliżyłem się bardzo. I to nie jest ani miłe, ani konieczne.

Pomoc

Do pewnego czasu, sam fakt chodzenia do psychiatry czy terapeuty, w Polsce był passe. Problemy rozwiązywało się przy kielichu z kolegami i wyładowując się na bliskich. To się zmienia. Mnie z mojego wypalenia wyciągnął psychiatra. Nie tylko lekami, ale też rozmową. O tym, że to się zdarza, że sytuacja na rynku pracy, zwłaszcza w korporacjach, sprzyja powstawaniu takich zaburzeń. Problem polega na tym, że wyplalenie zawodowe, nie jest jasno i jednoznacznie opisane. Jest bardzo indywidualne i unikalne. Dlatego niezbędne jest tutaj wsparcie specjalisty. Bo jeśli głównym objawem wypalenia są stany lękowe czy zaburzenia snu, to inaczej się do tego podejdzie niż w przypadku, gdy rodzi to stany depresyjne lub nawet objawy somatyczne (ból fizyczny). Bez wsparcia, wypalenie zawodowe może prowadzić do poważniejszych zaburzeń. Jest w pewnym stopniu bramą dla całej gamy schorzeń psychicznych.

Mi się udało po kilu miesiącach, zatrzymać na jednym leku, którego już przyjmować nie muszę. Pomógł mi przejść przez ciężki okres. Jednak musze uważać, bo blizna została. Mój psychiatra powiedział wprost – unikać zajęć, które mogą nawet potencjalnie prowadzić do podobnych zachowań i rutyn, jakie miały miejsce, gdy wypalenie zaczęło się pojawiać. Dlatego dla mnie, powrót za biurko w korpo jest raczej niemożliwe. Ja tego ryzyka nie podejmę. Nie chcę przechodzić po raz drugi tego samego. A po pierwszym razie, drugi jest pewny jak w banku. I wróci bardzo szybko.

Problemem, według mnie, jest też sama kultura korporacyjna. Zbyt mało się robi, żeby diagnozować i rozpoznawać tego typu przypadki. Coś z nimi robić. Bo jeśli pracodawca widzi, że wypalenie się pojawia, może podjąć kroki, aby w określonych sytuacjach nie tylko pomóc pracownikowi, ale też tak podejść do pewnych stanowisk, żeby unikać powstawania okoliczności sprzyjających wypaleniu. Robi się zbyt mało. Trybiki można wymienić, zwłaszcza jak zaczynają zgrzytać.

Po odejściu z jednej firmy, trafiłem do innej. Nowe wyzwania, unikalne podejście do zadań. Okazało się to tylko przykrywką, fasadą. W niecały rok, z pracodawcy stawiającego na indywidualność, unikalność podejścia to powierzonych zadań, karta zaczęła się odwracać w kierunku zwykłej eksploatacji pracowników zgodnie z wytycznymi centrali, która patrzy na słupki wyników. Więc pożegnaliśmy się. Nie pozwolę sobie na przechodzenie po raz drugi przez te same drzwi. To bolesne, ciężkie.

Dlatego pisałem o tym, że staram się z tego doświadczenia wyciągnąć maksymalnie pozytywną dawkę nauki. Umiem rozpoznać korposzablonik dość szybko. I go unikać. Nie oznacza, to, że wszystkie korporacje są temu winne, że wszystkie są złe i sprzyjają powstawaniu wypalenia zawodowego. Nie wszystkie i nie zawsze. Jednak dla kogoś, kto nie przeżył wypalenia zawodowego, może nie być to tak oczywiste i wpadamy w czarną dziurę targetów, rutyny i odczłowieczenia. Nie wszyscy są odporni. Ja myślałem, że jestem twardy, że nic mnie nie ruszy. Już wiem, że to fałszywa pewność siebie. I trzeba być bardzo ostrożnym i reagować na pierwsze niepokojące, niecodzienne reakcje. Zwłaszcza w codziennych sprawach, takich jak praca. Żeby nie było za późno…



FOOT.png


KOMENTARZE

  • a-0-0

  • highonthehog

    Hej , nie daj sie! Super ze szybko rozpoznales przyczyne i zdecydowales sie zareagowac . Wyobrazam sobie ze w pl burnout dopiero 'wchodzi' natomiast tu gdzie mieszkam w niemczech mam wielu znajomych w sile wieku ktorzy juz sa dawno po terapii, kazdy z nich patrzy juz na zycie innymi oczymi . Ubezpieczyciel (kasa chorych)oraz pracodawca, zapewniaja niewyobrazalnie dobre warunki do powrotu do zdrowia. take your time , no stress, mam nadzieje ze ten problem i nazwanie go po imieniu nie bedzie juz tematem tabu.

  • tomosan

    Nie myślałeś o remote job w innym klimacie? Tajlandia czy chociażby południowa Europa oferują wiele takich miejsc. Wstajesz o której chcesz, siadasz w open space i cieszysz się życiem.

    Tak sobie myślę, że w twoim przypadku chodzi o coś więcej niż wypalenie zawodowe, dostrzegam psychosomatyczne objawy depresji, a to nieco bardziej złożony problem.

    Próbowałeś medytacji lub technik oddechowych?

  • zwora

    Świetny tekst! To właśnie przeżywam!

  • gromneliusz

    Świetny tekst,który jest na wysokim poziomie profesjonalizmu :)

  • followforupvotes

    As a follower of @followforupvotes this post has been randomly selected and upvoted! Enjoy your upvote and have a great day!

  • barteksekski1

    rzetetelny i cekawy, jak zawsze...