BLOGCZEJNalpha

Falcon Heavy wystartował i co teraz?


https://farm5.staticflickr.com/4711/40126461411_d8759a84a5_h.jpg


Wczoraj o godzinie 21:45 wystartowała rakieta Falcon Heavy z czerwoną Teslą Roadster na pokładzie. Początkowo start był planowany na 19:30 czasu polskiego, lecz z powodu silnego wiatru w wyższych partiach atmosfery opóźniony został o nieco ponad dwie godziny. Gdy w końcu udało się rakietę wystrzelić, prawie wszystko poszło tak jak zaplanowano. Separacja bocznych członów przebiegła perfekcyjnie, które wylądowały niemalże jednocześnie na Cape Canaveral. Środkowy stopień również bez problemów oddzielił się od drugiego stopnia rakiety, ale podczas lądowania, które miało zostać przeprowadzone z odpaleniem trzech silników wystąpił problem. Dwa z trzech silników nie odpaliły się ponownie co poskutkowało tym, że stopień uderzył z wielką prędkością w taflę wody. Najważniejsze jednak, że zarówno boczne boostery wylądowały, a główny cel misji, czyli dostarczenie Tesli na orbitę heliocentryczną został zakończony sukcesem. SpaceX po raz kolejny udowodniło, że jest w stanie dokonać wspaniałych rzeczy. Jaki wpływ będzie miał udany start Falcona Heavy z resztę przemysłu kosmicznego?


Widok lecącej przez przestrzeń kosmiczną Tesli ze “Starmanem” w jej wnętrzu był czymś niesamowitym. W połączeniu z piosenką “Space Oddity” lub “Life on Mars” można by było oglądać tę relację live bez końca. A jeśli ktoś z was ją przegapił to zapraszam tutaj. Mam tu na myśli relację, która została przeprowadzona już po starcie i lądowaniu Falcona Heavy. Obecnie Tesla Roadster zmierza w kierunku pasa asteroid gdzie pomknie po przecięciu orbity Czerwonej Planety. Wysłanie ładunku tak daleko od naszej planety nie było czymś w rodzaju zachcianki Elona Muska. Trzecie, zakończone sukcesem odpalenie silnika Merlin Vacuum udowodniło, że SpaceX jest w stanie dostarczać satelity prosto na orbitę geostacjonarną. Pozwoli to firmie na start w cennych, wojskowych przetargach na wynoszenie ładunków wprost na orbitę geostacjonarną. Do tej pory jedynie konkurencyjna firma United Launch Alliance mogła wykonywać tego typu misje. SpaceX otrzymało więc dostęp do kolejnego źródła pieniędzy potrzebnych do zbudowania systemu BFR/BFS.


Tesla i Starman w przestrzeni kosmicznej 



Falcon Heavy może doprowadzić do powstania nowego, nie mającego jak do tej pory sensu istnienia, rynku ciężkich ładunków kosmicznych. Najpotężniejszą rakietą ostatnich lat była Delta IV Heavy, której udźwig zamyka się w okolicach 29 ton na niską orbitę okołoziemską (LEO). Nowa rakieta SpaceX jest w stanie wynieść nawet 64 tony na LEO. Stosunkowo mała owiewka trochę ogranicza możliwości rakiety, ponieważ wraz ze wzrostem masy ładunku, wzrasta zazwyczaj jego rozmiar, ale mimo to osiągi Falcona Heavy są imponujące. Podczas wczorajszej konferencji prasowej Elon Musk zażartował, że gdyby chcieli, to mogliby dołożyć kolejne człony i stworzyć Falcona Super Heavy. Na szczęście do tego nie dojdzie, a firma skupi się na Big Falcon Rocket. Oprócz sporego udźwigu na niską orbitę okołoziemską, Falcon Heavy może dostarczyć prawie 17 ton na Marsa czy nawet 3,5 tony na oddalonego w zimnej pustce Plutona. Halo? NASA? Chcemy lądownik na Plutona! Albo chociaż Europę. Dodając do tego cenę za start wynoszącą 90 milionów dolarów, grzechem byłoby nie wykonać chociażby małego kroku w kierunku eksploracji Układu Słonecznego na wielką skalę. Przypomnę tylko, że start takiej Delty IV Heavy kosztuje 400 milionów dolarów, a o cenie nadchodzącego SLS nie będę może lepiej wspominać.


Boczne boostery tuż po wylądowaniu 


https://farm5.staticflickr.com/4654/25254688767_d5b85b0f2f_h.jpg


17 lutego z Vandenberg w Kalifornii wystartuje Falcon 9 z satelitą Paz i dwoma, testowymi satelitami SpaceX na pokładzie. Satelity SpaceX mają zostać wykorzystane do testów planowanej od jakiegoś czasu wielotysięcznej konstelacji satelitów dostarczających internet na całym świecie. Dzięki temu firma ma się wzbogacić na niewyobrażalną skalę. Zanim do tego dojdzie trzeba przeprowadzić odpowiednie testy, które rozpoczną się już za 10 dni. Konstelacja ma liczyć kilka tysięcy satelitów, które stale będą musiały być wystrzeliwane w przestrzeń kosmiczną. Możliwe, że wykorzystany zostanie do tego Falcon Heavy, który ma dużo większy udźwig niż Falcon 9, a korzystanie z przetestowanych w locie rakiet powinno sprawić, że będzie to niezwykle opłacalne przedsięwzięcie.


Co ciekawe, Elon Musk poinformował, że Falcon Heavy nie zostanie przystosowany do lotów załogowych. Może wydawać się to dziwnym posunięciem biorąc pod uwagę fakt, że planowano turystyczne loty dookoła Księżyca, ale według najnowszych informacji, budowa systemu BFR/BFS przebiega dużo sprawniej niż się spodziewano i firma nie chce tracić czasu i zasobów na certyfikację rakiety do lotów załogowych skoro za kilka lat zostanie ona zastąpiona większym i tańszym statkiem kosmicznym, który zabierze nas na Księżyc, Marsa i tylko Elon wie gdzie jeszcze.


Wizualizacja BFS na Księżycu



A co z planami na najbliższe miesiące? Oprócz wspomnianego testu satelitów SpaceX, firma planuje w tym roku przeprowadzenie bezzałogowego i załogowego lotu Dragona 2 na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Przeprowadzane w ramach kontraktu z NASA załogowe misje będą z pewnością kolejnym milowym kamieniem w historii SpaceX. W najbliższym czasie planuje się również wprowadzenie do lotów ostatecznej wersji Falcona 9 I Heavy czyli Block 5. Pozwoli on na jeszcze większą i tańszą wielokrotność użytku. Rakiety Falcon w wersji Block 5 mają latać nawet do 10 razy bez większych napraw, a ich całkowita żywotność ma wynosić przynajmniej 100 lotów. Brzmi ekscytująco i pozostaje nam wypatrywać nowych informacji aby nic z tych rzeczy nie przegapić.




Zachęcam do obserwowania mojego profilu i tagu #pl-kosmos 


KOMENTARZE

  • lukmarcus

    Oglądałem wczoraj, oglądałem dzisiaj, wciąż nie wierzę :)

  • whatevah

    Wielki krok dla ludzkości, i mieliśmy to szczęście, że byliśmy jego naocznymi świadkami! Będzie co wspominać.. Dziękuje za tak szczegółowy wpis, pozdrawiam.

  • jhalik

    ciekawe czasy idą :)

  • wolontariusz

    Teraz przy dalszej i cichej współpracy z NASA (Nie łudźcie się , że jest inaczej) zbudują prototyp statku "turystycznego" czyli załogowego, który będzie mógł np. przechwytywać satelity lub uzbrojony je niszczyć.

    Oficjalnie zgodnie z Traktatem o przestrzeni kosmicznej, podpisanym 27 stycznia 1967 "Na mocy Traktatu kraje będące jego sygnatariuszami zobowiązały się - między innymi - nie umieszczać broni nuklearnej bądź innej broni masowego rażenia na orbicie okołoziemskiej, na Księżycu ani gdziekolwiek indziej w przestrzeni kosmicznej. Według Traktatu Księżyc i inne ciała niebieskie mogą być wykorzystywane wyłącznie do celów pokojowych i jakiekolwiek próby broni, manewry wojskowe, instalacje wojskowe lub fortyfikacje są zabronione" .

    Nieoficjalnie można prowadzić badania nad "turystyką" kosmiczną, zbudować "bazę turystyczną "i "hotel" na dowolnej planecie. Znaczenie słowa fortyfikacje niewiele tu zmienia, ufortyfikować można dowolny budynek już na etapie planu konstrukcyjnego zakładając w przyszłości taki scenariusz jak dominacja militarna w kosmosie a chyba nikt niem watpliwości, że prędzej czy później do prób takowej dojdzie.

    Patrzymy na początek kolejnego wyścigu zbrojeń tym razem w przestrzeni kosmicznej zręcznie ukrytego pod płaszczem zwykłego interesu finansowego, którego oficjalną twarzą jest miliarder wizjoner a nie NASA. Sprytnie rozegrane :).

  • staszewski

    te komosy zanieczyszczajo a potem sie dziwic że dzieci umierajo na szczepionki eh