BLOGCZEJNalpha

Niech żyje sojusz polsko-angielski.

Od powstań narodowych w XIX wieku Brytyjczycy mają konsekwentną zasadę, że kwestia Polski interesuje ich tylko w momencie, w którym jest to korzystne dla nich. Uboczny efekt jest tego taki, że nigdy polityka brytyjska nie była korzystna dla Polski.
Nie jest to zarzut bynajmniej wobec nich, bo ja to szanuję. Szanuję egoistyczną politykę nastawioną na korzyść własnego państwa. Nie szanuję za to nieuczenia się na błędach.
Polska solidarnie z UK wydala rosyjskich dyplomatów, niech mi ktoś odpowie na najprostsze i najbardziej przyziemne pytanie: co my z tego mamy?

Jakie realne korzyści wyciągamy z realizowania interesów Wielkie Brytanii, która bez tego szpiega przeżyje, ucierpiał tylko ich wizerunek jednego ze światowych mocarstw, które teraz chce pokazać, że Rosja nie będzie robiła sobie tego co jej się podoba z ich ludźmi.

A my co?

Żeby nie było, nie wierzę w dobrosąsiedzkie stosunki z Rosją, że uda nam się zbudować porozumienie i zgodnie współpracować, jak to sobie marzy wielu "realistów politycznych" i słowianofili, ale po co się pchać przed szereg, zwłaszcza gdy nie ma z tego doraźnej korzyści?

KOMENTARZE