BLOGCZEJNalpha

Faza depresyjna choroby afektywnej dwubiegunowej i niebezpieczna hipomania. Nie myl choroby z depresją!!!


https://cdn.pixabay.com/photo/2016/05/15/20/53/man-1394395_960_720.jpg


Osoby zdrowe, które słyszą o chorobie afektywnej dwubiegunowej często błędnie ją postrzegają. Mylenie tej choroby z depresją to bardzo częsty błąd. Depresja jest zupełnie czymś innym niż choroba dwubiegunowa i o ile w lekkich stanach depresyjnych może pomóc rodzina i przyjaciele lub grupa wsparcia, to w chorobie dwubiegunowej tak NIE JEST. 


Choroba afektywna dwubiegunowa składa się z dwóch faz, hipomanii i depresji. W początkowych fazach choroby można te stany łatwo pomylić ze zwykłą huśtawką nastrojów. Praktycznie każdy człowiek ma się raz lepiej, raz gorzej. To zupełnie normalny stan. W przypadku dwubiegunowości jest trochę inaczej.


Stany depresyjne w tej chorobie są bardzo uciążliwe i mają wyjątkowo dużą siłę. To nie jest zwykłe przygnębienie lub krótkotrwała depresja. Stan taki często przez psychologów bądź psychiatrów jest mylony ze zwykłym stanem depresyjnym. Przepisywane są antydepresanty i człowiek relatywnie szybko z tego stanu wychodzi w fazę hipomanii. 


Aby dobrze zrozumieć ten fakt, trzeba obserwować stan po wyjściu z fazy depresyjnej. Wejście w stan (fazę) hipomanii jest dla osoby chorej bardzo przyjemnym momentem. To BARDZO NIEBEZPIECZNY moment. Faza hipomaniakalna cechuje się tym, że osoba odczuwa:



  • nadludzkie postrzeganie siebie samego (co może prowadzić do wypadków, np. samochodowych),

  • wielki przypływ energii,

  • natłok myśli ukierunkowany na rozwiązywanie problemów (często w sposób irracjonalny lub bardzo niekonwencjonalny),

  • brak empatii (wyjątkowo groźny objaw),

  • bardzo szybki upływ czasu i wrażenie błyskawicznego rozwiązywania problemów (jest to złudne odczucie),

  • brak dbałości o bliskich, którzy służą w tej fazie tylko do zaspokojenia potrzeb hipomanii.


Brak dbałości o bliskich połączony z innymi elementami odczuwania w fazie hipomanii często prowadzi do rozbicia więzi rodzinnych i rozłamu w stosunkach z otoczeniem. Często osoby boją się przebywać w otoczeniu dwubiegunowca,  bo nie umieją sobie z nim poradzić. Jest to tym trudniejsze, że chora osoba kompletnie się z nimi nie liczy. Liczy się tylko zaspokojenie potrzeb hipomaniaka.


Dla osoby chorej takie momenty, chociaż wydają się przyjemne bo są przepełnione euforią, są tragiczne i szybko prowadzą na powrót w stan depresji pogłębiając go. To okropne odczucie. Ważne jest, aby zrozumieć, że osoba chora nie jest w stanie bez pomocy z tym sobie poradzić.


Wbrew wszelkim mniemaniom, pomoc rodziny i bliskich jest NIEWYSTARCZAJĄCA. KONIECZNE jest udanie się do specjalisty i podjęcie leczenia (nie tylko farmakologicznego). Specjalista, jeżeli zdiagnozuje chorobę jest w stanie odpowiednio dobraną terapią leczyć tą chorobę, ale nie oszukujmy się, pozostanie ona do końca życia. Leczenie ma na celu łagodzenie stanów, po to aby osoba taka mogła żyć normalnie. 


Dobrą wiadomością jest to, że leczenie i aktywność osoby chorej w kierunku złagodzenia faz oraz pomoc bliskich i rodziny pozwala na normalne funkcjonowanie chorego i jego otoczenia. Często osoby z najbliższego otoczenia powinny same korzystać ze wsparcia (nie koniecznie medycznego), aby umieć pomóc sobie wytrzymać którąś z faz.


Pamiętajcie, że osoby chore w obu fazach bardzo mocno cierpią i najgorsze jest to, że mają świadomość, ale choroba jest silniejsza. Trudno jest być w otoczeniu osoby chorej, ale jeżeli wiesz, że osoba się leczy to Twoje wsparcie i zrozumienie pokazuje, Tobie i chorej osobie wartość Waszych relacji.


Jeżeli macie pytania to piszcie w komentarzach. Chętnie odpowiem lub być może podpowiem coś.


KOMENTARZE

  • fatesick

    Myślałem, że będę mógł popisać się doświadczeniem i zjechać ten post od góry do samego dołu, ale niestety jest ładnie i konkretnie napisany. :(

  • sisters

    Nie wiedziałam, że jesteś kobietą :) BTW. Bardzo dobry tekst a właściwie cykl tekstów na ten temat. Cieszy fakt, że coraz częściej się o tym mówi.

  • nihilistpoet

    Niestety sam przechodzę przez to... Tylko u mnie edycja z hipomanią. Dziękuję za ten artykuł i za propagowanie świadomości.