BLOGCZEJNalpha

Co ma piernik do wiatraka, czyli „szranki i konkury” w moim wykonaniu

Mój pierwszy wpis konkursowy.

Konkurs ten to Tematy Tygodnia ( #temaTYgodnia) #33
Temat nr 2 : Szynka Świętego Daniela

Tytułem wstępu - opowiastka:

Pewien student weterynarii przygotowywał się pilnie na egzamin z anatomii . Umówił się z zaprzyjaźnionym profesorem, że ten zada mu kilka pytań o anatomię węży, i sprawa pójdzie gładko.
Tak więc „z węży obkuł się na blachę”, i ruszył na egzamin.
Gdy, w tym sądnym dniu, dziarskim krokiem wszedł na salę, okazało się, ze jego ulubionego profesora nie ma w komisji.
Student był ostatni w kolejce do odpowiedzi. Gdy wreszcie dotarł przed komisję, jej przewodniczący stwierdził, że zada tylko jedno pytanie i na tym zakończą egzamin.
Padło pytanie –„proszę opisać budowę anatomiczną słonia”
W tej chwili studenta „oblał zimny pot” a tętno skoczyło gdzieś do dwustu.
Nie dał po sobie jednak nic poznać i zaczął swoją odpowiedź w ten sposób:
„Zasadniczo słoń składa się z podstawowych elementów anatomicznych takich jak: korpus, nogi, ogon głowa, uszy i trąba. Trąba zaś do złudzenia przypomina zwisającego węża, którego to budowę anatomiczną pragnę przybliżyć szanownej komisji.” Po czym przez najbliższą godzinę opowiadał o budowie anatomicznej węży.
Z egzaminu wyszedł uśmiechnięty i zadowolony, z piątką wpisaną w indeks.

Zatem chciałbym napisać kilka słów o Szynce Świętego Daniela.

Jest to, jedyna w swoim rodzaju, szynka dojrzewająca. Jej niezwykłość polega na tym, że do konserwacji udźca wieprzowego używa się wyłącznie soli morskiej, a surowiec mięsny do „produkcji” pochodzi wyłącznie z Włoch. Kolejnym aspektem jej unikalności jest fakt, iż jest ona „produkowana” jedynie w okolicach włoskiej wioski San Daniele del Friuli. Na sam proces przesuszania ogromny wpływ mają wiatry, niosące zapach żywicy z alpejskich lasów i mieszając go ze słonym powietrzem znad Adriatyku. Dojrzewanie tej szynki trwa ponad rok, a o jej walorach smakowych z największym uznaniem wypowiadali się znawcy kuchni włoskiej.

http://www.marekpauli.com/dzienniki/images/2016bolonia/54.jpg
żródło

Twierdzili oni również, że szynka ta smakuje najlepiej z winem białym.
Ja sam, idąc na przekór trendom, skosztowałbym jej chętnie w towarzystwie wina czerwonego.
A tak się składa, że wkrótce nastąpi proces butelkowania mojego wina czerwonego gronowego, którego produkcję rozpocząłem 21go Sierpnia 2017 roku, od zebrania 25 kilogramów winogron.

1.jpg

Lekko zmiażdżone dałem do fermentatora, nie dodając drożdży „na start”.

2.jpg

Fermentacja ruszyła żwawo.
Słodkość soku rzędu 13 BLg wystarczyła, by zachęcić dzikie drożdże do zabawy. Już 30go Sierpnia pomiar wskazał jedynie 2 Blg – dzikie drożdże zrobiły robotę. W nastawie miałem już trochę alkoholu.

Teraz nadszedł czas na drugą fermentacje.
Po odciśnięciu moszczu, mym oczom ukazał się wspaniały wynik - 19 litrów soku o zawartości około 4,5 % alkoholu.
Do fermentatora mieści się „na luźno” 26 litrów, a mnie szkoda zostawiać pustych przestrzeni.
Drugą fermentację chciałem rozpocząć od 20 Blg, wiec szybkie obliczenia :
Chcę mieć 20 Blg a mam 2, więc brakuje mi 18 Blg, czyli 180 gramów/1 litr.
Mam 19 litrów x 0,18 = 3,42 kg cukru.
Jako, że miałem jeszcze miejsce w fermentatorze, to dodałem 3,5 kg cukru rozpuszczone w 4 litrach wody, licząc się ze spadkiem Blg na start drugiej fermentacji. W zamian miałem więcej gotowego produktu, a przy 19 litrach soku, praktycznie nie straciłem na smaku.
Druga fermentacja wystartowała z poziomu 15 Blg, przy pomocy drożdży Aroma Red&White, oraz pożywki Spirit Ferm.
Prognozowana była około 11 % zawartość alkoholu w gotowym produkcie.
I fermentacja: od 13 Blg do 2 Blg – różnica 11 Blg to 4,5 %
II fermentacja: od 15 blg do 0 Blg – różnica 15 Blg to 6,7 %
------------------------------
Suma 11,2 %

20go Października nastaw przestał pracować – pomiar wyniósł 0 Blg

3.jpg

29go Października dokonałem pierwszego zlania znad osadu, a 26 litrów wina odstawiłem do klarowania.
Dla zabicie resztek drożdży dodałem 1,3 g pirosiarczanu potasu (zbyt oszczędnie), oraz 1,5 g witaminy C.
By wspomóc proces klarowania dodałem środek klarujący Black Mamba.

Po pięciu miesiącach, 29 Marca 2018 roku zdecydowałem się na pierwszy test smakowy.

Wynik pozytywny, wino wytrawne - odnotowałem w zapiskach jako „ZAJEBISTE”.
Kolor ładny, głęboko czerwony, klarowny.

4.jpg

Po kolejnym miesiącu, 20go Kwietnia,
gdy wzrosła temperatura, wino zaczęło znów delikatnie pracować. Wykonałem zlanie zna osadu, na dnie znalazłem trochę martwych drożdży.
Dodałem kolejne 0,8 g Pirosiarczynu (w sumie 2,1 g na 22 litry wina)
Spytacie - dlaczego 22 litry, skoro było 26? ;) Od 29.03 rozdałem znajomym degustatorom kilka butelek z prośbą o ocenę. Sam też dokonałem kilku degustacji :)

5.jpg

Teraz wino, spokojnie i w ciszy, czeka na ostatnie zlanie znad osadu i butelkowanie. Dalej pozostanie mi tylko cieszenie się z efektów pracy, czyli degustacja i częstowanie przyjaciół i znajomych.

Na zakończenie dodam, że poszukam wkrótce Szynki Świętego Daniela, by sprawdzić jak smakuje w towarzystwie mojego czerwonego gronowego wina 2018.

p.s.
Blg, fermentator, dzikie drożdże, fermentacja w moszczu, pirosiarczyn…. I wiele innych ciekawych zagadnień, omówię wkrótce w poście wprowadzającym do produkcji alkoholi domowych.

A tymczasem bądźcie zdrowi i na zdrowie! ;)

KOMENTARZE