BLOGCZEJNalpha

Drobne naprawy #20

gniazdka.png
Niedawno zadzwonił do mnie kolega z dość niespodziewaną prośbą. Chciał bym możliwie jak najszybciej przyjechał do niego ponieważ podjął się zadania, które go przerosło. Spakowałem narzędzia i pojechałem. Podczas rozmowy telefonicznej opisał mi mniej więcej co się stało, a podczas jazdy do niego pookładałem możliwe scenariusze.

Kolega został poproszony przez sąsiadkę o wymianę gniazdka w łazience. Stare, mocno wyeksploatowane czasami potrafiło niepokojąco iskrzyć. Kupiła nowe i przekazała je mojemu koledze. Ten, wykręcił bezpieczniki w mieszkaniu, wszystko pogasło zgodnie z założeniem. Tchnięty podstawową zasadą bezpieczeństwa podczas pracy przy napięciach, sprawdził występowanie napięcia w stykach gniazdka. Ku jego zdziwieniu, lampka sygnalizująca obecność energii zaświeciła się pełną mocą. Wtedy też nie myśląc dłużej wybrał mój numer telefonu.

Po przybyciu na miejsce zastałem kolegę wraz z gospodynią siedzących w zupełnej ciemności. Na szczęście byłem na to przygotowany, włączyłem czołówkę i poszedłem zbadać gniazdko w łazience. W podobny sposób potwierdziłem obecność napięcia mimo, że go tam nie powinno być. Coś było nie tak.

Śledztwo zacząłem od bezpieczników znajdujących się w mieszkaniu. Dwa gniazda na bezpieczniki topikowe były puste, obok leżały wykręcone wkładki. Rzuciłem na nie okiem, żeby sprawdzić czy nie są przypadkiem przewymiarowane co niestety często zdarzało się w starych domach. W tej chwili nie miałoby to większego znaczenia bo i tak były wykręcone, ale za wczasu wolałem to skontrolować, zeby mieć pewność, że ochrona przed nadmiernym przeciążeniem była zachowana. Wkładki były w porządku. Przyłożyłem wskaźnik do wnętrza gniazda bezpiecznika. W normalnym wypadku na jednym ze styków powinno być napięcie doprowadzone z klatki schodowej. Drugi biegun to odejścia poszczególnych obwodów w mieszkaniu i tutaj prąd popłynie dopiero w momencie gdy obydwa ze styków zostaną połączone bezpiecznikiem. Ani na jednym ani na drugim styku jednak wskaźnik nie wskazał obecności napięcia. Podejrzewałem już co mogło być przyczyną.

Dalsza moja inwestygacja toczyła się już na klatce schodowej. Po otworzeniu skrzynki z licznikami zauważyłem, że były one niedawno wymieniane. Jak się okazało, spółdzielnia mieszkaniowa wymieniała piony zasilające mieszkania, a także liczniki na te bardziej nowoczesne. Odnalazłem przewody idące do kawalerki, z której niedawno wyszedłem i zorientowałem się co było przyczyną. Cała instalacja doprowadzająca energię do mieszkania wykonana była dwu przewodowo. Dodatkowo przewody te miały jednakowy kolor. Coś pomiędzy wyblakłym czarnym a brązowym. Niestety blok ten był budowany w latach 60 ubiegłego wieku, a wtedy układało się w instalacjach akurat to co było dostępne. O rożnych takich „kwiatkach” na pewno jeszcze wspomnę w innych moich opowieściach.

Wracając do meritum, obydwa przewody były ze sobą zamienione. Przewód neutralny, który powinien iść bezpośrednio do obwodów mieszkania, z pominięciem bezpieczników, szedł właśnie przez wkładki topikowe. Z kolei przewód fazowy, który jest zdecydowanie bardziej niebezpieczny szedł bezpośrednio do odbiorników.

Samo przełączenie trwało raptem parę minut, następnie kontrola obecności napięcia i wymiana gniazdka kolejnych kilka. Jednak nie to w tym wpisie jest najważniejsze. Chciałem Wam powiedzieć o niebezpieczeństwie, które zagrażało lokatorom w tym mieszkaniu. Jak by się mogło wydawać zamiana tych dwóch przewodów zasilających ze sobą nie powodowała, że któreś z urządzeń nie działało. Dla żarówki to wszystko jedno, w którą stronę prąd płynie. Ale dla osoby, która nie jest świadoma zagrożenia już nie.

Często się zdarza, że gdy przepali się żarówka, nie wyłączamy bezpieczników, gdyż najczęściej są one w mało dostępnym miejscu, czasami również nie wiemy, który to powinien być za oświetlenie odpowiedzialny, a nie chcemy przez przypadek np. wyłączyć komputera czy routera. Dlatego też, wyłączamy jedynie rozłącznik na ścianie, który steruje oświetleniem i bierzemy się do roboty. W przypadku, gdy instalacja jest zrobiona poprawnie, w oprawie gdzie jest wkręcona żarówka, nie ma napięcia. Lampy dodatkowo podłącza się tak, by ta część oprawy, gdzie podłączony jest przewód fazowy była na samym dnie. Do gwintu, łatwiej dostępnego podłącza się natomiast przewód neutralny… Czy już wiecie co mam na myśli? Gdyby w tym wypadku ktoś chciał wymienić spaloną żarówkę, nie dość, że wyłączenie rozłącznika na ścianie by nic nie dało to jeszcze napięcie było na łatwo dostępnym gwincie gdzie w normalnym przypadku powinien być potencjał przewodu neutralnego.

Kolejny przykład dotyczy samej instalacji jaka była zrobiona w tym mieszkaniu. Tak jak wspomniałem wcześniej, wykonana ona była w latach dawno minionych. Dwu przewodowa, bez wyłącznika różnicowo-prądowego W instalacjach tego typu gniazdka się „zerowało” co oznacza nie mniej ni więcej tyle, że żyłę ochronną, która w urządzeniu podłączona jest do obudowy, podłącza się przez styk ochronny do przewodu neutralnego w gniazdku. To wszystko na przypadek awarii urządzenia ma zapobiec pojawieniu się niebezpiecznego napięcia na metalowej obudowie. Nie muszę mówić jak to wyglądało w przypadku przeze mnie opisanym. Gdyby lokatorka używała np. pralki z przewodem ochronnym podłączonej do tego typu gniazdka, miałaby na obudowie cały czas 230V!

Na szczęście w tym wypadku nikomu się nic nie stało. Ale naprawdę nie trzeba było dużo by doszło do tragedii. Wszystko, przez dwa przewody zamienione podczas wymiany instalacji elektrycznej.


Sponsored ( Powered by dclick )
Introducing DCLICK: An Incentivized Ad platform by Proof of Click. - Steem based AdSense.

Hello, Steemians. Let us introduce you a new Steem B...

logo

This posting was written via
dclick the Ads platform based on Steem Blockchain.

KOMENTARZE

  • ldsklee

    디클릭은 사랑입니다. 후원차 왔어요.
    dclick is love. I have a sponsored.

  • bialeksiegi2

    Wartościowy artykuł. Po raz kolejny czegoś nowego się nauczyłem Powodzenia i upvote ode mnie.