BLOGCZEJNalpha

(Nie) Latający Holender

<center>![logo gotowe.png](https://steemitimages.com/DQmaMZ58Qw8KFWzzNAeqkHvAFNCYcH1dYfgbQt7dS6rMNvj/logo%20gotowe.png)</center> Zawsze chciałem mieć piec. Nie kominek, ale piec. Taki jakie jeszcze nie tak dawno można było spotkać w starych domach. Teraz niestety jest ich już coraz mniej. A szkoda, klimat takiego urządzenia grzewczego jest nie do podrobienia przez nowoczesne kominki. W tym wpisie chciałbym przekazać Wam garść informacji na temat tego w jaki sposób zabrałem się za budowę. Gdzie szukałem inspiracji, co było do tego potrzebne, gdzie popełniłem błędy, a na koniec napiszę czy było warto :) # A może jednak kominek? A może jednak nie? W moim rodzinnym domu jest już taki wynalazek. Rodzicie zdecydowali się wstawić go w miejsce starej kuchni kaflowej. Fakt, kuchnia ta nie bardzo nadawała się do grzania, gdyż magazynowała w sobie mało ciepła. Jej zadaniem było szybko się nagrzać by móc na niej coś ugotować. Ot typowa, można powiedzieć, kuchenka retro. Jako, że w czasie gdy rodzicie zdecydowali się na kominek, byłem raczej dzieckiem i jeszcze nie wiele wiedziałem o piecach, nie miałem w tej kwestii wiele do gadania. Kominek z wkładem, obudowany płytą regipsową i oklejony kamieniami. Wygląda fajnie, dodatkowo kanały powietrzne rozprowadzają ciepło po całym domu. Urządzenie można by rzec idealne jako wspomaganie grzania gazowego. Jednak ma pewne wady. Przede wszystkim brak mu bezwładności cieplnej. A cóż to za rzecz? Chodzi o to, że kominek (podobnie jak i kuchnia, która była na jego miejscu) bardzo szybko się nagrzewa ale też bardzo szybko wychładza. Aby było ciepło, trzeba cały czas w nim palić. W przeciwnym wypadku w domu zrobi się bardzo szybko zimno. Czy nie lepiej byłoby gdyby można załadować piec, a później się już nim nie martwić, bo nawet po wypaleniu paliwa, piec trzyma ciepło jeszcze przez 10-12 godzin? Wiadomo, nie nagrzewa się tak szybko jak kominek ale moim zdaniem dużo mniej czasu należy mu poświęcać. # W poszukiwaniu inspiracji Gdy już przebiłem się przez internetowych fachowców zachwalających kominki i wywyższających je ponad wszelkie inne źródła ciepła w domu, sięgnąłem do literatury. W ręce wpadła mi książka: „Poradnik murarza wiejskiego” wydana w latach 50-tych. Leciwa pozycja, w której bardzo jasno i czytelnie opisane były różne rodzaje pieców budowanych w tamtych czasach. Czy technologia pod tym względem się zmieniła? Chyba nie! <center>![rodzaje piecy.png](https://steemitimages.com/DQmUmAJeSxCfn5C2K4wXpWS75fprQsHx9jq8eFLacj2n4JN/rodzaje%20piecy.png) </center> Na zdjęciu pochodzącym z tejże książki zobaczyć możecie 4 podstawowe typy pieców (w domyśle kaflowych, choć o wykończeniu powierzchni jeszcze napisze). Dalej w tekście wymienione są wszelkie wady i zalety. Wynika z niego, że najbardziej sprawnym jest piec nr 4, komorowy, czasami zwany holendrem. Na taki też piec sam się zdecydowałem. Pokrótce opiszę może teraz jak ten piec jest zbudowany. W dolnej części (choć nie na samym dole) zobaczyć możemy popielnik. To tutaj trafiają przepalone resztki drewna bądź węgla. Ponad nim, nad rusztem jest palenisko, do którego załadowuje się paliwo. Ponad nim znajduje się komora ogniowa, gdzie następuje spalanie gazów powstałych w trakcie podgrzewania paliwa. Komorę tą wieńczy przewężenie, które ma za zadanie spowolnić prędkość unoszenia się spalin. Dzięki temu mogą one oddać więcej ciepła do konstrukcji pieca. Dodatkowo też, wysoka temperatura tutaj panująca powoduje, że następuje dopalenia wszelkich pozostałości (sadzy). Dzięki temu dym, który wędruje dalej jest już praktycznie czysty. Górna część pieca to kolejna komora gdzie spaliny się zbierają, a następnie kanałami opadowymi wędrują na sam dół pieca, pod palenisko i popielnik. Tam zobaczyć możemy komorę zbiorczą, skąd dym trafia do kanału kominowego. Tak pokrótce działa piec komorowy. Dzięki temu, że dym musi pokonać sporą odległość zanim trafi do komina, jest to jedna z bardziej sprawnych wersji urządzenia grzewczego na paliwo stałe. Powiem Wam, że gdy dowiedziałem się więcej o tego typu piecach, momentalnie się w nich zakochałem i stwierdziłem, że muszę taki mieć! Tylko kto mi go postawi? # Każdy może zostać zdunem Nie było wyjścia. Trzeba było się zebrać w sobie i samemu postawić taki piec. Czy było to trudne? Nie. Czy zdecydowałbym się zrobić to jeszcze raz? Zdecydowanie tak! Zanim kupiłem pierwszą cegłę minęło trochę czasu. Chciałem możliwie jak najlepiej wszystko zaplanować tak by obeszło się bez niespodzianek. Ale jak wiadomo nigdy nie jest wszystko idealnie zgodnie z planem i zawsze pojawiają się przygody. Ale może i lepiej! Przecież gdyby wszystko szło gładko i zgodnie z planem nie byłoby tak fajnie! Ale o przygodach jakie spotkały mnie przy stawianiu pieca, opowiem kolejnym razem :) Boję się, że już do tego miejsca i tak mało kto dotarł ^^ ![20141206_145220.jpg](https://steemitimages.com/DQmTj2jJMvB2gqZ5o32kpVVqcQ9jAM9eRLFChHr5FGSAW5g/20141206_145220.jpg) Do ùzdrzeni!

KOMENTARZE

  • artwirus

    Budowanie pieców jest bardzo przyjemne i wiele się można nauczyć.
    Ja robię ogrodowe i rakietowe, wszystko na glinie.

  • wanderjusta

    Tak się składa, że mój tata jest znanym w okolicy zdunem :) bardzo fajna sprawa - masz rację - co piec to nie kominek!