BLOGCZEJNalpha

Ostrzenie noży

noz.png

Nie bardzo wiem, czy mój wpis będzie pasował do tagu #pl-kuchnia, ale zaryzykuje! Wszak kuchnia bez ostrych noży nie ma racji bytu! :)
W dzisiejszym wpisie w kilku słowach opiszę w jaki sposób zabrać się do ostrzenia noży. Spróbuje również pokazać Wam, że jest to zajęcie odprężające i bardzo przyjemne :)
Zaczynamy!

Ostrzałka, osełka, marmurek?

Zacznę od tego, że w moim domu rodzinnym noże były zawsze ostre. Dba o to mój tato, który często je ostrzy. Przyznam szczerze, że obserwowałem kilkukrotnie jak to robi ale jakoś wtedy nie myślałem o tym by go o wszystko podpytać. Na studiach noże ostrzyłem za pomocą marketowej ostrzałki, jednak takie ostrzenie nie poprawiało komfortu krojenia na zbyt długo. Dopiero po jakimś czasie zagłębiłem się w temat ostrzenia noży. Jak się okazało, dobre wyprowadzenie noży wcale nie jest takie proste!
Po przeczytaniu o samych technikach ostrzenia – zdecydowałem się na zakup potrzebnego do tego sprzętu.

IMG_20180227_194544.jpg

Na pierwszy rzut poszła osełka z płytami diamentowymi. Jest to prostopadłościan, na którym znajdują się 4 płytki o różnych gradacjach: 200, 300, 400, 600. O co chodzi z tymi liczbami? Im ta liczba jest mniejsza tym płytka jest bardziej chropowata. W zależności od tego jak bardzo nóż jest tępy, tym niższej gradacji będziemy musieli użyć.
Pierwsze ostrzenia na nowym nabytku wyszły w porządku ale nie byłem w pełni usatysfakcjonowany. Mój tato, ostry nóż poznaje po tym, że jest w stanie się nim golić i ostrzy go dopóki delikwent tego założenia nie spełni. Moje ostrzenie sprawiało, że nóż radził sobie z krojeniem, ale golenie nim nie było możliwe.

IMG_20180227_194728.jpg

Wtedy doczytałem, że ostrze wstępnie wyprowadzone na gradacjach takich jak na osełce diamentowej należy dopracować na dużo bardziej gładkim kamieniu. Wtedy kupiłem marmurek, który posiada dwie gradacje: 2000 i 5000. Po użyciu tego kamienia noże zaczęły golić :)

Przygotowania

Gdy już mamy nasz sprzęt do ostrzenia, należy zabrać się za sam zabieg. W tym celu przede wszystkim polecam zarezerwować sobie odrobinę czasu, przygotować blat roboczy, na którym będziemy pracować i uzbroić się w cierpliwość. Jeśli będziemy używać marmurka, należy namoczyć go w wodzie przez około 30 minut. Zanim będzie on gotowy, możemy zgrubnie wyprowadzić krawędź tnącą na grubszej gradacji. Warto na sam początek nie nastawiać się, że naostrzymy wszystkie noże w domu za jednym podejściem. Lepiej zacząć od jednego bądź dwóch, bo nagle może się okazać, że przy większej ilości sprzętów zejdzie nam z tym do późnej nocy. :) Zanim przyłożymy nóż do osełki musimy względnie ocenić stopień jego stępienia. Ja przyznam się, robię to na wyczucie. Przykładam delikatnie kciuk do ostrza i po prostu czuje czy jest szansa, że się mogę nim skaleczyć, czy raczej nóż ma półokrągłe ostrze, które co najwyżej nada się do rozsmarowania masła na kanapce. W przypadku bardzo tępego noża zaczynam od najniższej gradacji, gdy nóż jest lekko przytępiony, próbuje wyższą. Gdy brak Ci wprawy, możesz zacząć od wyższej gradacji. Jeśli po kilku ruchach nie zobaczysz, by krawędź tnąca się pojawiała – zejdź z gradacją. Ostrzenie zbyt wysoką gradacją nie jest niemożliwe, jedynie wydłuża proces:)

Z włosem? Pod włos?

Cały zabieg ostrzenia noża to powtarzanie tego samego schematu. Osełkę kładziemy prostopadle do siebie. Nóż kładziemy na kamieniu ostrzem w kierunku OD siebie płasko. Następnie podnosimy wierzch noża na tyle by krawędź tnąca idealnie dopasowała się do osełki. Zapamiętujemy kąt, który stworzył się pomiędzy bokiem noża a powierzchnią osełki. Możemy wspomóc się teraz kciukiem, który pomoże nam zachować ten kąt przy przesuwaniem noża.

IMG_20180227_204657.jpg

Następnie zaczynamy przesuwać nóż do przodu, (zawsze krawędzią tnącą do przodu, wiem początkowo wydaje się to dziwne) jednocześnie przesuwając go w bok tak by ruch był wykonywany w dwóch osiach, aż do dotarcia do końca osełki.

IMG_20180227_204442.jpg

IMG_20180227_204448.jpg

Tutaj uważamy by nóż nam się nie omsknął bo każdorazowe uderzenie czubkiem krawędzi o osełkę może go niepotrzebnie stępić. Zabieg ten powtarzamy około 20-30 razy. Następnie nóż odwracamy, tak by ostrze było skierowane w naszą stronę i teraz przeciągamy nim do siebie ostrząc drugą stronę.

IMG_20180227_204531.jpg

IMG_20180227_204537.jpg

Ostrzenie drugiej strony może być początkowo męczące , dlatego też trzeba poćwiczyć by znaleźć najbardziej optymalną technikę. Tutaj również powtarzamy czynność tyle razy ile przy pierwszej stronie. Kolejna seria wygląda tak samo, wracamy do pierwszej strony, z tym że zmniejszamy liczbę powtórzeń. W moim przypadku jest to o 2-5 mniej niż w serii poprzedniej. Wszystko to oczywiście tylko przykład. Zachęcam do eksperymentowania! Gdy dojdziemy do 5 powtórzeń w serii, każdą kolejną robimy o 1 mniej. Te ostatnie „szlify” są najważniejsze dlatego wtedy należy postarać się najbardziej :) W zależności od tego jak bardzo nóż był tępy i od jakiej gradacji zaczęliśmy – wspinamy się po szczebelkach aż do najwyższej jaką posiadamy. Nie ma się przy tym co spieszyć. Przecież robimy to dla przyjemności! :)
A uwierzcie mi, takie ostrzenie choć może wydawać się monotonne mi sprawia wielką frajdę. Całkowite skupienie się na tej banalnej czynności sprawia, że bardzo szybko odpoczywam.

Przy ostrzeniu na marmurku, należy pamiętać o tym by przepłukać kamień od czasu do czasu. Ostrzenie na mokro zapobiega zbyt szybkiemu starciu osełki.
Gruntowne wyprowadzenie krawędzi tnącej sprawia, że późniejsze podostrzanie będzie zajmować dużo mniej czasu :)

Mam nadzieję, że taki krótki poradnik komuś z Was się przyda.

Do ùzdrzeni!

KOMENTARZE

  • kittyspawspl

    ilu specjalistów tyle technik ostrzenia noży :) Pozdrawiam!