BLOGCZEJNalpha

Jak policzyć ptaki? Co wydarzyło się w Biebrzańskim Parku Narodowym?

Czy to w ogóle możliwe? W pewnym zakresie tak. Dziś opiszę jedną z metod liczenia ptaków, a konkretnie jednego niezwykle ciekawego przedstawiciela tej gromady.

Biebrzański Park Narodowy to wyjątkowe miejsce. Jest największym polskim parkiem narodowym. Występują tu bardzo rzadkie gatunki roślin, takie jak brzoza niska czy wierzba lapońska oraz unikalne gatunki ptaków. Tyle teorii, bo w praktyce to teren niemal w całości pokryty bagnami i szuwarami. Wśród tych bagien można spotkać prawdziwą perłę - wodniczkę. Nazwa ta kojarzy się z budową komórki, lecz oznacza również jednego z najmniejszych ptaków na świecie. Gatunek niezwykle rzadki i zagrożony wyginięciem. Występuje głównie w Europie środkowej i zachodniej Rosji. Jeszcze kiedyś wodniczki występowały również w Europie zachodniej. Jednak proces kurczenia się miejsc lęgowych doprowadził ten gatunek do procesu zanikania. Biebrzański Park Narodowy to największe skupisko wodniczki w Unii Europejskiej. Rzadkie gatunki zwierząt i roślin to dla mnie za każdym razem fascynujące doświadczenia. Nie zastanawiałem się długo. Grupa pasjonatów, całkiem dobry plan i wolontariat mający na celu policzyć populację tych ptaków.

27099394507_8081483586_o.jpg
wodniczka - nasz cel

przed.png
przed wyruszeniem w bój

Ale jak policzyć ptaki? Nie dało się zróżnicować ich ilości pod kątem płci, gdyż zarówno samiec jak i samica są jednakowo ubarwione. Trudno nam było je zauważyć, gdyż ich masa wynosi całe 12 gram. A jednak mieliśmy za zadanie ustalić ich populację. Z pomocą przychodzi nam niezwykły język ptaków. Każda ptasia rodzina komunikuje się ze sobą wyjątkowym językiem. Każdy pisk jest charakterystyczny dla określonego gatunku. Gdy już dowiedzieliśmy się jak "gra" wodniczka, wystarczyło podzielić się na grupy i ruszyć w nieograniczoną przestrzeń biebrzańskich bagien. Wyposażeni w kanapki, butelkę whiskey, lornetki i gps, który uratował nam życie postanowiliśmy dokonać dzieła ustalenia populacji wodniczki w tym przedziwnym świecie. Taksonomiczna metoda liczenia ptaków polega w dużym skrócie na ustaleniu określonego terenu dla danej grupy/pary. Założyliśmy wodery, czyli gumowce sięgające po pachwiny i nasłuchiwaliśmy dźwięków tych rzadkich zwierzątek. Gdy tylko usłyszeliśmy wpisywaliśmy współrzędne gps-u do dokumentacji i tak oto mieliśmy obraz występowania wodniczek. Wiadomo, że im bliższe współrzędne realnego występowania, tym lepiej. Natomiast wodniczkę bardzo trudno zauważyć. Myślę, że niektóre motyle posiadają większą rozpiętość skrzydeł. Mówiąc o najmniejszych ptakach, wszyscy wskażą kolibra, nie wiedząc o tym, że w Polsce mamy swojego "ptakomotylka." Czasami jednak udało się do naszego bohatera zbliżyć na kilkadziesiąt centymetrów i bardzo dobrze określić jego położenie. Przy kilku grupach, na dosyć dużym obszarze badawczym, udało się dosyć dokładnie wskazać liczebność tych ptaków.

Czego się nie robi dla przyrody... Co robić gdy zapada zmrok, a wokół niezmierzone wzrokiem kilometry bagien...Zgubiliśmy się w tym gąszczu, w międzyczasie spotykając się oko w oko z łosiem. My popatrzyliśmy na niego z obawą o swoje życie, on na nas i...po prostu sobie poszedł. Ale te chwile grozy zapamiętam na zawsze, bo rogi miał potężne. Nadal jednak nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy, bo GPS pokazywał dość ograniczony teren. Krajobraz wokół był identyczny, zarówno na północy, południu, wschodzie i zachodzie. Tylko jakieś drzewo zaburzało tę idealną monotonię. Rozbić sobie szałas i poczekać do rana? Wilki i łosie by nas zabiły. Paradoksalnie to alkohol nas uratował, bo dzięki delikatnemu podchmieleniu się nie wpadliśmy w panikę i nie wydzwanialiśmy pod 112. Koniec końców, po prostu poszliśmy na południe, bo z tamtej strony przyszliśmy. Zaczęliśmy krzyczeć i usłyszał nas ktoś z innej pary. Najlepsze było to, że tydzień po powrocie do domu, wyczytałem w wiadomościach o mężczyźnie, który zgubił się w tym samym parku i w dokładnie tym samym środowisku, którego musiał ratować helikopter. Nie spodziewałem się, że w Polsce poza naszymi pięknymi górami, istnieją miejsca, w których aż tak można się pogubić. Najważniejsze, że ptaszki zostały policzone, a wschody i zachody Słońca nad Doliną Biebrzy zapamiętam na zawsze.

544683_3885475255115_1411260941_n.jpg

Po powrocie

KOMENTARZE

  • biblegateway

    UPVOTE! https://steemit.com/news/@bible.com/6h36cq

  • resteemsupport

    Hello rolsonpatison!

    Congratulations! This post has been randomly Resteemed! For a chance to get more of your content resteemed join the Steem Engine Team

  • tomii

    Miałem kiedyś taką przygodę. Tylko że szukaliśmy w nocy nietperzy. Łapalismy je, wazyli,obraczkowali a potem wypuszczalismy na wolność. A wszytko w celu badania jak wygląda migracja nietoperzy w Karkonoszach;)

  • kamilkowalski

    perła-odnaleziona.jpg