BLOGCZEJNalpha

Jak zgubiłem 13 kg? Przygoda z odchudzaniem, bieganiem, dietą i walką z samym sobą.

man-641691_960_720.jpg

Endomorfik to osoba, która łatwo przybiera na masie. Czy to tłuszczowej czy mięśniowej. Ma to, więc swoje dobre oraz złe strony. Przy standardowym wzroście waga 85 kilogramów powodowała delikatną oponkę na brzuchu. Nie, żeby mieć kompleksy, lecz chęć poprawienia swojego wyglądu...

Decyzja

Poczytałem trochę w internecie historie poprawy sylwetki różnych ludzi i postanowiłem, że również tak zrobię. Decyzja padła z dnia na dzień. Postanowiłem odchudzić się x kilogramów, do momentu aż będę w mojej ocenie wyglądał dobrze. Chociaż nie lubię określenia "odchudzanie." Wolałbym raczej - "redukcja tkanki tłuszczowej." Brzmi bardziej profesjonalnie i mniej restrykcyjnie. Poza tym liczba x miała być mniejsza niż 30 czy 20, zatem zadanie było wydawaćby się mogło łatwiejsze niż u ludzi, którzy gubili 50 czy 70 kg; bo i o takich czytałem. Postanowiłem po prostu ograniczyć znacznie węglowodany, do tego stopnia, by obiad stanowił jedynie mięso i warzywa. Chociaż z perspektywy czasu, oceniam to jako błąd. Ale o błędach później. Tak czy inaczej, po prostu zacząłem pod wpływem impulsu. Nie odwiedzałem wcześniej psychologa, nie oglądałem filmów motywacyjnych, nie przygotowałem dokładnej diety. Po prostu byłem z tym sam.

Wyrabianie nawyków

Kochałem chipsy, słodkie napoje i słodycze. To była miłość odwzajemniona, lecz trudna. Pewnego dnia, jeden z kochanków postanowił się zbuntować i odrzucić to wszystko. Niestety łatwo nie było, ale i tak łatwiej niż się spodziewałem. Są różne teorie odnośnie tego, ile trwa wyrobienie sobie nawyku. Ja tych nawyków miałem sporo do wyuczenia. Zauważyłem, że przez pierwsze 10 dni było naprawdę bardzo trudno nie sięgać po słodycze, ale po tym czasie zrobiło się znacznie łatwiej. Mój organizm przyzwyczaił się do picia wody i zdrowego jedzenia. Jedynymi słodkimi przekąskami były batony musli, chociaż i tutaj trzeba było poszukać tych z najmniejszą ilością cukru. No i oczywiście owoce, ale to w odpowiednich porach dnia nie było przestępstwem. Całkowicie odstawiłem alkohol, który spożywałem wcześniej okazyjnie.

Dieta

Nie było jakiegoś konkretnego planu, wszystko wyszło w czasie. Ostatecznie, poza słodyczami i innymi przekąskami, ograniczyłem również białe pieczywo. Piłem tylko wodę, herbatę bez cukru, czasami colę zero. Śniadanie składało się często z jajek i owoców. Do tego ciemny chleb i wyższej jakości wędlina. Obiad to mięso z kurczaka/indyka + przeróżne warzywa. Kolacja w sumie wyglądała podobnie jak śniadanie, z wyłączeniem owoców. Przekąski kusiły. Przez te kilka miesięcy może raz zdecydowałem się na cheat meal w formie kebaba. I po tym razie tak mnie do niego ciągnęło znowu, że zaniechałem totalnie jakichkolwiek niezdrowych form jedzenia. Takie odżywianie przychodziło mi naturalnie i dosyć łatwo. Najtrudniejsze były pierwsze dni. Potem, gdy już organizm się przyzwyczaja, dużo łatwiej jest trzymać dietę. Nie wolno zajadać chwil słabości. Lepiej wtedy iść pobiegać.

Biegi

Biegi to nawyk, który zasługuje na kolejny akapit. Dotychczas jedyny sport jaki uprawiałem to piłka nożna. Jednak bieganie miało przyspieszyć proces redukcji tkanki tłuszczowej i w istocie tak było. Początki były bardzo ciężkie. Trudno było przebiec te 3 kilometry. Biegałem niemalże codziennie. I ten trening spowodował, że z 3 kilometrów zrobiło się 5, potem 8, następnie 10. Treningi były na tyle owocne, że w biegach na dystansie 10 km, osiągałem czasy, które pozwoliły mi na bardzo dobre występy na zawodach. Na pierwszy oficjalny start zdecydowałem się, gdy zbiłem czas treningu poniżej 50 minut. Gdy po wielu startach osiągnąłem 45 minut, a następnie niesamowite 43, znalazłem się w okolicach 150 miejsca w klasyfikacji zawodów. Biorąc pod uwagę, że biegaczy na linii startu zameldowało się około 1600, to był dla mnie wynik kosmiczny. Po pewnym czasie zdecydowałem się na szaleństwo, a konkretnie na półmaraton. Nie byłem nawet pewien, czy przebiegnę ten dystans, ale pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Strategia była prosta, podpiąć się pod jakąś grupkę, i zobaczymy co dalej. I tak biegliśmy razem do 16 km, po czym postanowiłem przyspieszyć. No i dobiegłem, 1:40 h. To bardzo dobry czas i 7 wynik wśród mieszkańców miasta i 39 na 200stu spośród wszystkich uczestników. Miasto dużo mniejsze od tego, w którym biegłem biegi na 10 km. Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Kopiąc piłkę spadłem bardzo niefortunnie na kolano i zwichnąłem rzepkę. Noga unieruchomiona na 3 tygodnie, zakaz sportu przez kilka miesięcy i groźba lekarza, że jeszcze jedna taka sytuacja skończy się operacją. Koszmar. Po paru miesiącach ruszyłem na ulicę by biegać. Obecnie z powyższych względów moje bieganie kończy się maksymalnie w okolicach 8 kilometrów, czysto rekreacyjnym tempem. Co i tak jest przyjemne, jednak wyłączyło mnie ze startów w zawodach i osiągania jakichś fajnych wyników. Muszę jeszcze wspomnieć, że dużo pomogła mi muzyka, bez słuchawek na uszach trudno było mi wyjść pobiegać i słyszeć wyłącznie swojego oddechu.

11295936_10204223264961574_6631030355486485662_n.jpg

10419021_10202751140319378_9023933786948650338_n.jpg

1.png

2.png

Błędy

Nie ustrzegłem się na tej drodze wielu błędów. Przede wszystkim podszedłem do tematu odchudzania bez odpowiedniej wiedzy. Nie powinienem aż tak ograniczać węglowodanów. W szczególności przed długimi biegami. Obiad powinien je zawierać, podobnie jak zdrowe tłuszcze, a ja skupiłem się jedynie na wysokiej zawartości białka. Kolejnym błędem był po prostu fakt, że jadłem zdecydowanie za mało. Jakieś 1500 kcal przy tak dużej aktywności fizycznej wygląda bardzo mizernie. Zwłaszcza, że jeden trening biegowy spalał ich co najmniej 600. Zapomniałem zupełnie o tym, jak potrzebne w naszym organizmie są kalorie. Kolejnym błędem jest drobny efekt jojo, na szczęście drobny, bo tylko 3 kilogramowy. Spowodowane to było zbyt gwałtowną zmianą w liczbie kalorii, z 1500 na "jedz ile chcesz," chociaż nadal bardzo rzadko sięgam po słodycze. Do tego doszła kontuzja kolana, która ograniczyła jakiekolwiek treningi.

Zakończenie redukcji i stan obecny

Gdy po tym wszystkim napiłem się coli, omal jej nie zwróciłem. Odczułem ogromną słodycz. Tak to właśnie działa, gdy na długi czas całkowicie odstawimy napoje z cukrem, by potem spróbować jednego z najsłodszych. Mała dawka alkoholu wystarczyła bym odczuł stan wesołego upojenia. To raczej wiązało się ze spadkiem masy ciała. Koniec końców z 85 kilogramów zgubiłem 13, więc warzyłem 72 kg. Obecnie jest 75. Gdybym chciał znowu zrzucić chociaż 5 kilogramów, (chociaż wtedy byłbym chyba zbyt chudy i tego nie chce) to najtrudniej byłoby mi w ogóle zacząć i z dnia na dzień ograniczyć ilość kalorii, do których organizm jest przyzwyczajony. Teraz planuje biegać tyle ile mogę i próbować budować masę mięśniową. Uważam, że o ile nie jesteśmy ofiarami żadnych chorób wpływających na sylwetkę, to wszystko leży w naszej głowie. Jednak czasem bardzo trudno się zmotywować, zwłaszcza, że przekąski, fastfoody, słodycze działają jak narkotyk. Aby z tym walczyć, wystarczy wyrobić nawyki.

10329128_10202575882658046_3936086126162681551_n.jpg

as.png

KOMENTARZE

  • vojtex

    Gratuluję sukcesu i samozaparcia w dążeniu do celu! Pozdrawiam! :)

  • mokambo

    Ja 12 kilo zgubiłem w 2 miesiące. Odstawiłem piwo (wiadomo nie całkiem) i wszelkie śmieciowe jedzenie.
    Z 94kg zjechałem do 82kg.
    Zero ćwiczeń. Obecna waga 83kg, cel to 75kg.
    Zapraszam na swój profil, pisałem o zabijaniu grubasa w paru postach.
    Pozdrawiam. Powodzenia :)

  • grecki-bazar-ewy

    Super, gratuluję :)

  • josiu

    Jak czytałem o słodyczach i chipsach to aż mnie ciarki przeszły. Musiałbym iść na odwyk żeby z tego zrezygnować hehe. Na szczęście zawsze byłem raczej szczupły,wręcz musiałem przytyć, więc zajadając cheetosy nie czuję wyrzutów.

  • flocki

    Brawo! Jesteś dowodem, że chcieć to móc a ograniczenia są tylko generowane w naszym umyśle. Wzmocnisz mięśnie nóg, zaleczysz kontuzję kolana i znowu będziesz mógł zasuwać w okolicy 40 min na dychę a potem szybciej:) Dzięki za wpis.

  • kargul09

    Mi samo bieganie i odstawienie piwa (a bardziej przerzucenie się na wino/wódkę/bimber) pozwoliło w 2 miesiące zrzucić 11 kg. Do finalnego efektu potrzebuję jeszcze wakacji, bo ciężko pracuję przy zbiorach tytoniu, a praca fizyczna pomaga w redukcji tkanki tłuszczowej. Więc życzcie mi powodzenia w zrzuceniu kolejnych 10 kg :D

  • kusior

    Gratuluję zbicia wagi i świetnych wyników w bieganiu! I współczuję kontuzji...