BLOGCZEJNalpha

Wszyscy jesteśmy drużyną narodową - O tym jak Futbol zjednoczył Polaków.

15166140938_acda5e7c9c_c.jpg

Gdy Francuzi zdobywali ostatnie Mistrzostwo Świata, poziom naszej reprezentacji plasował się gdzieś pomiędzy Armenią i Gruzją. Od 1998 roku wiele się jednak zmieniło. Zinedine Zidane, który strzelał wtedy bramki na wagę Pucharu Świata ponownie odnosi wielkie sukcesy - tym razem jako trener. A my wreszcie mamy drużynę złożoną z zawodników na medal. Reprezentację docenia cały naród, a to przerodziło się w istną piłkarską gorączkę.

Dlaczego wspominam francuski mundial ?

Bo to pierwsze Mistrzostwa Świata, które pamiętam. Miałem 8 lat i bardzo ubolewałem, że nie ma tam Polaków. Marzyłem, by kiedyś odnieśli sukces na miarę Francuzów, ale zdawałem sobie sprawę, że to takie typowe dziecięce marzenia. Skład ś.p. trenera Janusza Wójcika po prostu był pod każdym względem słabszy od europejskich drużyn z tamtych mistrzostw. Mimo wszystko, także wtedy piłka nożna w Polsce cieszyła się sporym zainteresowaniem. Tak jak zawsze śledzono ligowe rozgrywki oraz Mistrzostwa Świata nawet bez udziału Polaków. Nic w tym dziwnego, bo ostatnie mecze mundialu były bardzo ekscytujące. Ponadto, polscy kibice pamiętali i nadal pamiętają sukcesy "Orłów Górskiego." Być może przez to zawsze będziemy od naszej reprezentacji wymagać najwyższego poziomu. Tylko, że biorąc pod uwagę nasz obecny skład, do takowych wymagań mamy solidne podstawy.

Jak to dawniej bywało

Piłkarską gorączkę trudno jednoznacznie zdefiniować, gdyż to zjawisko ewoluuje. Na MŚ w Korei, występ Polaków po prostu obejrzeliśmy. Nie wieszaliśmy wszędzie flag (przynajmniej na taką skalę jak dziś) i nie zbieraliśmy się w strefach kibica (w sumie raczej ich w ogóle nie było.) Po latach odnoszę wrażenie, że to była po prostu taka ciekawostka: "Wow, Polska jedzie na mistrzostwa, pewnie nawet wyjdzie z grupy." No cóż, było wielkie rozczarowanie i raczej zwyczajny smutek przeważał nad wściekłością. Po zaskakującej porażce z Koreą i bardzo bolesnym 0-4 z Portugalią, niektórzy nawet dziękowali Biało-Czerwonym, że po prostu zakwalifikowali się do tego turnieju. A ówczesny trener - Jerzy Engel i obrońca - Tomasz Hajto, to dziś znani piłkarscy eksperci.

Coś się jednak zmieniło...oczekiwania diametralnie wzrosły, bo mamy rok 2006, a o mundialu mówi się głośniej i częściej. Coraz śmielej wróży się sukces naszym orłom. Po dwóch nieudanych meczach nie mamy już szans na awans z grupy. Wtedy na piłkarzy nie spadła tylko krytyka, a wręcz mnóstwo chamskich wyzwisk. Internet do dziś obiega czarna okładka "Faktu" z napisami "Polska Ekwador 0-2. Wstyd, Żenada, Kompromitacja, Hańba, Frajerstwo, Nie wracajcie do domu." Moim zdaniem, "Fakt" tą okładką sam wystawił sobie świadectwo. Nie mniej jednak, byłem rozgoryczony zarówno poziomem dziennikarzy, kibiców, jak i piłkarzy. Chociaż ci ostatni walczyli ostro, ale znowu zabrakło doświadczenia i wyszkolenia.

Podczas Euro 2008 cała agresja kibiców nie spłynęła na Polaków, którym się ponownie nie udało. Przeniosła się na Howarda Webba - sędziego spotkania Austria - Polska, który w ostatnich minutach podyktował dla gospodarzy kuriozalny rzut karny. Polscy piłkarze nawet nie byli za mocno krytykowani za poziom sportowy. Wszyscy byli zajęci angielskim arbitrem. A nawet, próbami ustalenia jego adresu, wydawaniem zakazów wstępu do Polski, czy wypisywaniem do UEFA apeli o powtórzenie meczu lub ukaranie sędziego. Niektóre media donosiły, że Howard Webb wynajął nawet ochronę. W roku 2008 internet już był bardzo rozpowszechniony, zatem do Howarda Webba musiały dojść memy z jego twarzą i napisem "WANTED." A tak poza tym to "Nic się nie stało Polacy."

O ironio, na MŚ w 2010 i 2014 roku nie pojechaliśmy...

Ale zorganizowaliśmy Euro 2012 i gorączka wybuchła!

Polska i Ukraina w 2012 zorganizowały Euro 2012. Darujmy sobie na dziś dyskusję o polityczno - finansowej zasadności tej imprezy. Flagi były wszędzie. Na balkonach, samochodach, garażach, strefach kibica. W miastach i wioskach było tak pięknie i biało - czerwono. Wtedy pierwszy raz poczułem taką więź z obcymi ludźmi. Wszyscy żyli naszą reprezentacją. Rodziła się potęga Roberta Lewandowskiego. Gdy strzelił bramkę Grekom, szał radości ogarnął cały kraj. Ten człowiek zjednoczył wszystkich. Potem nadszedł remis z Rosją i wielka szansa. Jednak nie udało się. W moim środowisku po tym jak kolejny raz opuściliśmy turniej na fazie grupowej nie było wściekłości. Był wielki żal i płacz. Bo...pierwszy raz nadzieja była tak wielka do samego końca. Wcześniej żegnaliśmy się z mistrzostwami już po drugim meczu. Tu przed ostatnim spotkaniem z Czechami - awans był sprawą otwartą. Ta niezłomna wiara towarzyszyła do samego końca meczu, mimo koszmarnej gry naszej reprezentacji. Graliśmy przecież u siebie, mieliśmy Lewandowskiego i Błaszczykowskiego, mieliśmy to wygrać na spokojnie i świętować...A stała się tragedia. I znowu naród zamarł...Ktoś tam był agresywny, ktoś się z kimś pobił pod sklepem, ale większość po prostu była smutna, ale była razem. Zdaję sobie sprawę z tego, że są osoby, które piłką się kompletnie nie interesują. Jednak, nawet oni w takich chwilach wiedzą, że coś się w kraju dzieje. Mnie ucieszyło wtedy, że znowu potrafiliśmy się zjednoczyć. Wielką radością była integracja z kibicami z Irlandii, którzy bawili się z nami do rana, nawet gdy ich drużyna odpadła. Pokazaliśmy wielką klasę i gościnność, a piłka zjednoczyła wszystkich prawdziwych kibiców. To była świetna robota ze strony organizatorów, a Stadion Narodowy przypomina o tym wspaniałym wydarzeniu.

15329657276_58dc86f80a_c.jpg

Podczas Euro 2016...

...znowu świetna zabawa na ulicach miast przed samymi mistrzostwami. Jednak gdy Polska długo męczyła się z Irlandią Północną, napięcie w lubelskiej strefie kibica było ogromne. Moje serce biło jak oszalałe. Gdybym wiedział, że zanim Arkadiusz Milik strzeli bramkę minie ponad 50 minut, to zamiast piwa, wybrałbym melisę. Przez ten czas znowu wszyscy byli razem, znowu było biało - czerwono. Znowu każdy czekał w napięciu i krzyczał, gdy tylko piłka gościła w polu karnym rywala. Frustracja narastała, gdyż Polacy byli wyraźnie lepsi, a piłka nie chciała wpaść do siatki. Ale gdy Milik już strzelił...to stało się coś nieprawdopodobnego. Obcy ludzie wpadali sobie w ramiona, a gdy zaczęli śpiewać hymn, było to po prostu wzruszające. To był taki ładny, szczery hymn. Nie jakieś pijackie przyśpiewki, gdyż margines społeczny stanowił promil ogółu. Cała reszta bawiła się świetnie. Gdy zabrzmiał końcowy gwizdek, tłumy wybiegły na ulice. Ludzie śpewali, tańczyli i imprezowali. Wreszcie wygraliśmy pierwszy mecz. Potem remis z Niemcami, zwycięstwo nad Ukrainą i upragniony awans. Mecz ze Szwajcarią to prawdziwy koktajl emocji. Od wielkiej radości po ogromne nerwy, przez chwilową wściekłość po końcowy triumf. Ostatni mecz mistrzostw graliśmy z Portugalią. Przegraliśmy po rzutach karnych z przyszłym Mistrzem Europy. Nie byliśmy gorsi, po prostu przegraliśmy. Dorośli ludzie płakali jak dziecko, w tym ja. Później to samo rano, by wreszcie sobie uświadomić, jak wspaniały sukces osiągnęli nasi piłkarze. Przez całe mistrzostwa ani sekundy nie przegrywali! W każdym meczu grali bardzo dobrze, a zabrakło tak niewiele. Zaryzykuję stwierdzenie, że mogliśmy nawet to Euro wygrać! W takich momentach, miliony Polaków chociaż na moment stają się jedną wielką rodziną, pomimo tak wielu różnic religijnych, politycznych czy społecznych. Wszyscy jesteśmy jednością!

A teraz...

Znowu jest napięcie i wielka ekscytacja zbliżającym się mundialem. Znowu jadą tam nasze orły. Znowu flagi powiewają na autach i znowu tak wiele ludzi ma wspólną wiarę. Wiarę w sukces. Wiele osób powie, że to "januszowanie." Uważam, jednak że prawidłowe kibicowanie jest piękne i jednoczy cały naród. Razem potrafimy przeżywać smutki, radości, nadzieje czy chwile grozy. Nie popieram oczywiście skrajnego pijaństwa i agresji na ulicach, bo niektórzy łączą takie zachowania z piłką. Uważam też, że pijackie śpiewanie hymnu i mazanie po narodowej fladze nazwy miejscowości to obraza, która powinna być zakazana, a niestety skala tego problemu jest ogromna. Poza tymi aspektami, nie mogę się już doczekać na rosyjskie mistrzostwa i bardzo wierzę w naszych!

15352690125_227d20e718_c.jpg

zdjęcia - foter.com

KOMENTARZE

  • philipchuckk

    " i zamiast piwa wybrałbym melise " - ze swojej strony mogę polecić na przyszłość wziąć od razu 2 piwa i trzecie dla kolegi w potrzebie :)

  • crayfish80

    Lud chce chleba i igrzysk

  • lokibalboa

    A dla mnie piłka nożna mogłaby nie istnieć. Jest tyle ciekawych sportów mną świecie, że nie ciągnie mnie do tego co często bardziej przypomina aktorstwo...

  • zwora

    Artykuł bardzo ok , choć mam małą uwagę: Nie tyle mieliśmy "słabszy" skład, co po prostu zmarnowane pokolenie. To było tak żenujące, że za młodzika na olimpiadzie laliśmy najlepszych (srebro) i zachwycał się nimi cały świat. A potem mina. Nic...

  • kusior

    Bardzo ciekawy artykuł! Już nie mogę się doczekać tych emocji Mistrzostw :) I takiego wspólnego oglądania meczy i wspólnej radości (lub rozpaczy).

  • beleg

    Już się nie mogę doczekać MŚ w Rosji. Turnieje międzynarodowe to dla mnie magiczny czas. Wspólne oglądanie spotkań reprezentacji Polski ze znajomymi to coś niesamowitego :D