BLOGCZEJNalpha

Zabawy nastoletnich chłopców z hukiem. Wspomnienia z młodzieńczych lat.

Za dziecięcych lat znajdowaliśmy sobie różne zabawy od gier podwórkowych post....
poprzez zabawy z bronią miotającą post..... oraz sposobami mającymi na celu wywołanie huku.
Coś młodego człowieka ciągnęło do takich zabaw i staraliśmy się wymyślać przeróżne sposoby wywołujące dużo hałasu.

1.png
pixabay

KORKOWIEC

Prawie czterdzieści lat temu nie było sklepów gdzie można było kupić petardy, race itp. Okazjonalnie na odpustach i jarmarkach szczęśliwcom udało się dostać kapiszony czy też korki. Gdy nie mieliśmy pistoletu na kapiszony używaliśmy kamień bądź młotek aby doprowadzić do wystrzału takiego kapiszona. Byłem tym szczęśliwcem który posiadał pistolet korkowiec i wystrzały z takiego pistoletu zawsze gromadziły dzieciaki z okolic, żeby chociaż popatrzeć na wystrzały.

2.jpg

KORKI

Znaleźliśmy inne zastosowanie do korków, które strzelały podczas rzucania nimi.
Wystarczyło stalowy kawałek drutu wygiąć w literę C i pomiędzy końce wkładaliśmy korek, lecz trzeba było to robić ostrożnie ponieważ korek podczas takiego zakładania mógł wystrzelić, chociaż mi się to nigdy nie przydarzyło.
Tak skonstruowany ładunek wystarczyło rzucić i spadając na ziemię taki korek z drutem strzelał, drut pełnił rolę iglicy. Aby spotęgować wystrzał wkładaliśmy taki pakunek do pudełka zapałek, obwiązywaliśmy taśmą i dodawaliśmy kamień aby obciążyć pudełko.
Wtedy można było rzucić dalej i wystrzał był mocniejszy.

KARBID

Popularną zabawą było strzelanie z karbidu. Wystarczyła litrowa puszka po farbie w której robiliśmy z tyłu dziurę gwoździem i do wnętrza wkładaliśmy kilka kostek karbidu na który pluliśmy i po zatkaniu wieczkiem kładliśmy puszkę na ziemi, przytrzymując nogą. Wystarczyła teraz mała iskra z zapałki i następował potężny wybuch.

4.jpg

Mojemu bratu przydarzyło się, że puszkę rozerwało podczas takiego strzelania - był lekko przestraszony, lecz nic mu się nie stało. Nigdy nie słyszałem aby komuś stała się krzywda przy takim strzelaniu z karbidu, chociaż była to niebezpieczna zabawa.
Zdarzało się tak, że gdy mieliśmy puszkę kilku litrową, to wtedy taką przygotowaną puszkę wiązaliśmy do długiego kija i za jego pomocą kierowaliśmy ją w kierunku ogniska - to był naprawdę potężny wybuch.
W tamtych czasach karbid zdobywaliśmy w pobliskim gospodarstwie rolnym gdzie mieścił się warsztat z którego czasami na śmietnik wyrzucano resztki karbidu po zakończeniu spawania. Obecnie karbid jest ogólnie dostępny.

ZAPAŁKI

Bardzo prostym sposobem było strzelanie z zapałek. Na duży kamień kładło się draskę do góry zacierką, na której układało się kilka zapałek. Przykrywało się drugim kawałkiem zacierki na który kładliśmy mały płaski kamień i następnie duży kamień rzucaliśmy na tak przygotowany pakunek - wystrzał był dość głośny.

5.jpg

6.jpg

SZPRYCHA ROWEROWA

Niewielki, lecz dość głośny wystrzał można było uzyskać wykorzystując szprychę rowerową, cztery zapałki i świeczka. Odgłos jest podobny do wystrzału pistoletowego.

7.jpg
pixabay

Mając szprychę należało wykręcić z niej małą śrubkę, którą kontruje się szprychy i przykręcić ją ponownie lecz odwrotnie niż jest wkręcona oryginalnie.
Do otworu tej śrubki trzeba było zeskrobać siarkę z czterech zapałek i jedną z nich zatkać otwór śrubki. Następnie wygianamy szprychę pod kątem prostym, wbijamy koniec w ziemię, a ten ze śrubką podgrzewamy nad świeczką.
Kto wpadał na takie pomysły, już nie pamiętam.

KOŁEK

Następnym urządzeniem wykorzystującym siarkę z zapałki był kawałek drewna ucięty ze szpadla lub gałęzi. W jeden z końców montowaliśmy kołek metalowy do mocowania przewodów elektrycznych. Takie kołki były stosowane u nas - nie było kołków plastikowych tak popularnych dzisiaj. Kołek ten jeden koniec miał ostry i wbijany był w drewno mocowane w ścianie. Drygi koniec posiadał otwór z gwintem w który wkręcany był wkręt. Posiadając takie urządzenie zdrapywało się siarkę z kilku zapałek, a następnie w ten otwór wtykało się papniaka, stawało tyłem do muru i uderzało się tym kołkiem z papniakiem. Gwóźdź działał jak iglica, która ściskała siarkę w tym kołku i następował bardzo głośny huk.
Jak nazwać takie urządzenie nie mam pojęcia, my mówiliśmy na to KOŁEK.

Zapewne każdy z młodych ludzi doświadczał w różnym stopniu takich zabaw. Bardziej drastycznych i niebezpiecznych lub mniej ekstremalnych. Mieszkając w małej miejscowości szukaliśmy wrażeń różnego rodzaju, poprzez gry, zabawy z łukiem czy tych w/w.

KOMENTARZE

  • allnatural

    Go here https://steemit.com/@a-a-a to get your post resteemed to over 72,000 followers.

  • thermomania

    Coś jest we wszelkich hałaśliwych wybuchowych zabawach co przyciąga chłopców. Słyszałam, że w tych siermiężnych czasach gdy człowiek musiał mocno używać wyobraźni i kombinować żeby był efekt robiło się bomby z saletry (takiego nawozu ogrodniczego). No i oczywiście wszelkie opakowania do dezodorantach i lakierach do włosów absolutnie i koniecznie musiały zostać wrzucone do ogniska. ;)