BLOGCZEJNalpha

Była stolica i kostarykańskie tereny zielone

IMG_20180311_134540_HDR.jpg

Będąc w stolicy Kostaryki próbowaliśmy rozplanować sobie dalsze zwiedzanie kraju. Za niecałe 2 tygodnie miał nas opuścić podróżujący z nami kolega, a my mieliśmy rozpocząć nasz pierwszy Workaway. I to nie byle gdzie, bo na farmie kóz! Ale o tym kiedy indziej 😊

Skupiliśmy się na miejscach najbliżej San Jose. Ostatecznie, samo Wielkie Zwiedzanie Stolicy skończyło się na bezcelowej przechadzce tu i tam, gdyż byliśmy zbyt leniwi by wstać i iść na „sensowne” poznawanie miasta z Free Walking Tour (pierwsza zasada naszego wycieczkowania – robimy to na co mamy ochotę, nie mamy napiętego planu. Mamy chęć trekkingować to trekkingujemy, leżeć to leżymy).

WP_20180309_001.jpg

Całkiem niedaleko, bo ok 25 km od szarej metropolii znajduje się najstarsze miasto w Kostaryce. Cartago, bo o nim mowa, było pierwszą stolicą kraju i pełniło tę funkcję przez ponad 250 lat. Szczerze mówiąc, poza bazyliką, ruinami kościoła i bazarem to za dużo w tym mieście nie ma. Skupmy się więc na bazylice Nuestra Señora de los Angeles. Z zewnątrz prezentuje się niezwykle okazale, rzeklibyśmy, że jest jednym z ładniejszych budynków w tym zielonym kraju. Została zbudowana w 1639 roku oraz przebudowana w XIX w. po częściowych zniszczeniach jakie nastąpiły w następstwie trzęsienia ziemi. Ta kolonialno-bizantyjska budowla w środku skrywa malusieńką figurkę Czarnej Madonny, zwanej La Negrita, która przyciąga co roku (2 sierpnia) rzesze pielgrzymów z całego kraju. Co ciekawe, mieliśmy okazję zobaczyć grupę ludzi idących pod ołtarz na kolanach, by prosić La Negritę o zdrowie dla siebie i najbliższych.

IMG_20180309_140225912.jpg

WP_20180309_004.jpg

Wnętrze bazyliki

WP_20180309_008.jpg
Ołtarz z La Negrita

Wedle legendy, figurkę spoczywającą na kamieniu odnalazła i wzięła do domu miejscowa dziewczynka. Jakież było jej zdziwienie, gdy kolejnego dnia figurka zniknęła. Dziewczynka odnalazła ją w tym samym miejscu skąd dzień wcześniej ją wzięła. Zaskoczona tym niecodziennym zjawiskiem, postanowiła pokazać ją lokalnemu księdzu. Ten zamknął figurkę w drewnianym pudełku, by sprawdzić czy dziewczynka nie kłamie. Nazajutrz sytuacja się powtórzyła – figurka znajdowała się w miejscu swojej pierwotnej lokalizacji. Uznano to za cud i postanowiono wybudować kościół dla La Negrity. W trakcie prac konstrukcja była wiele razy niszczona przez trzęsienia ziemi, które ostatecznie odebrano jako znak od samego Stwórcy, aby przenieść budowę na miejsce odnalezienia statuetki i tym samym dokończyć wznoszenie bazyliki.

Niedaleko świątyni znajduje się rynek, czyli tak zwana Plaza Mayor, a tuż przy niej wysoki obelisk oraz ruiny kościoła Santiago Apostol. Po prawdzie, ruiny tak naprawdę nie są ruinami, a nieukończoną budowlą. W tym miejscu kilkakrotnie wznoszono kościoły, które pod wpływem trzęsień ziemi rozpadały się niczym domki z kart. Lokalna legenda głosi, że teren ten jest przeklęty. Historia dotyczy dwóch braci, którzy pokochali tę samą kobietę. Jak to zwykle w tego typu opowieściach bywa, ona wybrała jednego, drugi, który był księdzem, wpadł w szał i z zazdrości zasztyletował brata podczas mszy. Aby odpokutować swoją zbrodnię, postanawia wybudować kościół, a resztę już znacie. Ponoć podczas mglistych nocy można ujrzeć ducha brata-mordercy, który uwięziony w tymże budynku pokutuje za swe grzechy. Po kolejnym kataklizmie w 1910 r. postanowiono zaprzestać budowy. I w takim stanie kościół pozostał do dziś, figurując jako atrakcja turystyczna. Ciekawostką jest, że to jedyny budynek w stylu romańskim jaki można zobaczyć na Kostaryce.

WP_20180309_015.jpg

Plaza Mayor, obelisk i "ruiny" w tle

Kolejne kilka dni spędziliśmy w miasteczku Orosi, które znajduje się ok 35 km od San Jose. Wybraliśmy się tam na całodniową wyprawę po okolicy, którą zilustrujemy poniższymi zdjęciami:

WP_20180311_018.jpg

WP_20180311_019.jpg

IMG_20180311_125712202.jpg

IMG_20180311_113636423.jpg
Bardzo, hm, obrośnięte drzewo

WP_20180311_037.jpg

Różowe bananki!

IMG_20180311_114808596.jpg

W końcu doświadczyliśmy co znaczy Pura Vida, po raz pierwszy poczuliśmy zapach Kostaryki i pochłonęliśmy jej soczystą zieleń naszymi oczami.

To wszystko działo się dokładnie 11 marca, kiedy opublikowaliśmy nasz pierwszy post na Steemit.

Kolejnym przystankiem było górzyste Monteverde, ale o tym w następnym poście.

Do usłyszenia,

Suchy i Moniś

IMG_20180311_130100911.jpg
Sprzedał Wam ktoś kiedyś liścia? ;)

KOMENTARZE

  • julietlucy

    Ta soczysta zieleń jest boska:) przepiękne widoki...

  • veggie-sloth

    Niezła historia o braciach, i jeszcze jeden z nich to ksiądz! Oh mroczno się zrobiło, jak z E.A. Poego :) Piekna ta Kosta!

  • rozku

    W końcu doświadczyliśmy co znaczy Pura Vida, po raz pierwszy poczuliśmy zapach Kostaryki i pochłonęliśmy jej soczystą zieleń naszymi oczami.

    a jak pachnie Kostaryka wg.Was?
    proszę o możliwe 3-5 punktów :)
    z pewnością macie dużo przyjemniejsze wrażenia niż z Peru

    pięeeekny liśćiu :D