BLOGCZEJNalpha

El Nino oraz La Nina – dwa oblicza Kostaryki

![WP_20180323_053.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmaLAEU8mx8RArRJL64DKXJNpouqx7JRKii4rd53erKytf) <div class="text-justify"> Po zakończonym konkursie podróżniczym, który przeplatany był konkursem kulinarnym oraz historią kopalni złota, wracamy, by uraczyć Was kolejną dawką opowieści z naszej podróży. Tym razem wylądujemy w dwóch skrajnie odmiennych rejonach *małego raju na ziemi*. Wpierw jednak słów kilka o tym jak z „super pogodą” tutaj bywa i kiedy warto przyjechać, jeśli ma się jedynie dwa tygodnie do rozgospodarowania w ciągu roku. W Kostaryce możemy zaobserwować tylko dwie pory roku – suchą oraz deszczową. Pora sucha trwa tu od połowy listopada do końca kwietnia, natomiast przez resztę miesięcy musimy mierzyć się z ichniejszą zimą. Podczas pory suchej możemy zapomnieć o tym, że nasz spokój zostanie zakłócony jakimkolwiek opadem z nieba. Jedyne co może spaść nam na głowę to suchy liść, który nie dał rady wytrzymać tego morderczego maratonu oczekiwania na deszcz. Temperatura w nocy nie różni się zbytnio od tej w dzień, jednak spacerując po zachodzie słońca jest nam błogo, a stojąc nie wytwarzamy hektolitrów potu. W ciągu dnia jedynym ratunkiem jest kąpiel w oceanie, bądź relaks na hamaku w cieniu palm i popijanie zimnego piwka. Dopiero po zachodzie słońca można wyjść ze „schronu”. Otwierają się restauracje, sprzedawcy wynoszą przenośne grille na ulice, by nakarmić leniwych i spragnionych przysmaków lokalnych oraz przyjezdnych. Noc trwa w najlepsze, aż do wschodu słońca, kiedy to nastaje nowy dzień i każe wyczekiwać kolejnego błogiego wieczoru. I tak właśnie powoli się żyje, do początku maja. ![WP_20180323_044.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmaEoVwCsBNsUo3oc5536ouED834wym3EJfZytmnLqiuMj) ![WP_20180323_046.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmagqQjU3qsGSqhbvGhJjDnrYBk5vH3MHXwwazzh84guVK) Kiedy w Polsce zaczynają kwitnąć drzewa i cała przyroda budzi się do życia po zimowym śnie, nad Kostarykę zaczynają nadciągać chmury pełne wody. Nadal jest gorąco i pięknie, ale każdego dnia możemy być pewni mniejszych bądź większych opadów. I to nie jest byle jaki kapuśniaczek, ale mocne oberwanie chmury. Jeśli dosięgnie nas taka ulewa to bez jakichkolwiek wyrzutów możemy posłużyć się najpiękniejszymi z polskich bluzgów. Pamiętajmy, że ulewa przy plus 27 stopniach nie jest taka straszna jak jesienny, szary deszcz w zimnej Polsce. Takie „lanie wody” zazwyczaj nie trwa długo, maksymalnie godzinę. Potem wszystko się uspokaja i chociaż słońca nie widać, to czuć jak spogląda na nas zza chmur i przesyła wiele otulającego ciepła. Oczywiście, zdarzają się dni, kiedy nawet ono ma urlop i potrafi tak lać przez kilka dni z rzędu (byliśmy świadkami takiego 3-dniowego oberwania chmury). Ale gdyby nie te deszcze to ziemia nie byłaby dostatecznie nawodniona, co w efekcie skutkowałoby brakiem pysznej karamboli, pomarańczy, cytryn, mandarynek, mango, ananasów czy nerkowca na naszym talerzu. <center>![IMG_20180911_162059743.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmdohycpTvZ1mqtSTCmNGTbkjsBM9sGhF3x25RBsCrGKQU)</center> Jeżeli w kraju panuje przesadna susza to od mieszkańców możemy usłyszeć, że przybył *El Nino*. Kim on jest i czego chce ten „chłopiec”? Już wyjaśniamy: >Zjawisko pogodowe zwane *El Nino* nawiązuje swoją nazwą do dzieciątka Jezus, gdyż najczęściej można je zaobserwować w okolicach Bożego Narodzenia. *El Nino* przynosi ze sobą ulewne deszcze w Andach oraz susze w Azji, Australii czy Kostaryce, szczególnie u wybrzeży Pacyfiku. Więc, jeśli jest zbyt gorąco, to wiedz, że *El Nino* jest wśród nas. Jego przeciwieństwem jest *La Nina*, czyli „dziewczynka”, która przynosi ze sobą ulewne deszcze, powodujące lokalne powodzie oraz brak słońca przez wiele dni. Więcej na ten temat możecie przeczytać [TUTAJ](https://pl.wikipedia.org/wiki/El_Ni%C3%B1o) <h2>Pora sucha</h2> I tak oto przyjeżdżając w marcu do Kostaryki mogliśmy śmiało stwierdzić, że *El Nino* był wśród nas. Tropikalne upały i żar lejący się z nieba przeobraził soczystą kostarykańską zieleń w wypłowiałą pustynię. Przetrwać to wszystko pomógł nam tygodniowy pobyt nad Pacyfikiem. Przeglądając Internet dokopaliśmy się do miejscowości o nazwie Samara. Miała być spokojnym miasteczkiem z pięknymi plażami i nie tak rozdmuchana turystycznie jak Dominical, czy podobne jemu kolebki imprezowiczów. No i była 😊 Wynajęliśmy pokój dosłownie 100 metrów od plaży i nosiliśmy się z ambitnym planem zwiedzenia okolicy. Ostatecznie, odwiedziliśmy wszystko, gdzie mogliśmy dojść plażą 😊 Postanowiliśmy, że będą to nasze wymarzone wczasy. No i sumie były, gdyby nie nasze amerykańskie sąsiadki zza ściany, które dobre wychowanie schowały sobie w buty. Lecz nie spotkaliśmy się tutaj, by narzekać! Było pięknie, było gorąco, było tak, że chcemy jeszcze! A zresztą, zobaczcie sami: ![WP_20180323_031.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmRTSrMr8btiVnZgWtKQrb5FTYSSHXnNRHDCk7b14qWmUb) ![WP_20180323_040.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmNxh2tSpUvFREuHP35hYpKxwe7mhnfmDwERGDQUztVdj2) <center>![WP_20180323_033.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmQXiYQpf1nAtj1YWjeifH1SrPgftgQ3VqFYZi4ZXKbDJv)</center> ![WP_20180323_065.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmZgbctXWghoVTj6n5FYPmegd3eMFM2NTKm89j7tuJvghS) ![WP_20180323_054.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmWq1VQDKxbnvuqzi47fdT5N6mHQ1qtY1QabQ9DukVvYix) Po zakończonych wczasach, czekała nas całodniowa przeprawa autobusami przez pół kraju. Mieliśmy zameldować się na farmie, gdzie obecnie mieszkamy. Z planowanych dwóch tygodni nasz pobyt przeistoczył się w miesiąc. Eh, te uroki podróży bez planu 😊 Poznaliśmy wiele wspaniałych osób i obiecaliśmy im, że kiedyś wrócimy. Jak widać, słowa dotrzymaliśmy! To właśnie na farmie doświadczyliśmy pierwszego zderzenia z porą deszczową, która jak się okazało, towarzyszy nam aż do dziś. To tutaj, mając 500 metrów do przejścia, by złapać autobus, zdążyliśmy zmoknąć i wyglądać jak mokre kury, tylko po to, żeby 2 godziny później znowu być Suchami (HEHE) tfu! suchymi 😊 W tym okresie, wszelkiego rodzaju robaki, żuczki oraz inne nieznane z nazwy insekty nagle masowo ożyły. Każdego poranka podłoga usiana była „owadzimi Ikarami”, które podleciały zbyt blisko sztucznego słońca i tragicznie zakończyły swój i tak krótki żywot. W końcu nadszedł niechciany przez nas dzień, który odwlekaliśmy ile się dało. Opuściliśmy farmę i udaliśmy się w stronę kostarykańskiego wybrzeża morza Karaibskiego i Ameryki Południowej. Na naszą bazę wybraliśmy maleńką mieścinę o nazwie Cahuita, gdzie znajduje się jedyny darmowy park narodowy. Miasteczko położone jest bardzo blisko słynnego miasta Puerto Viejo, które jest mekką turystów szukających imprez, jointów i alkoholu przy akompaniamencie reaggetonu. Zupełnie nie nasze klimaty. Oprócz parku narodowego w Cahuita nie dzieje się nic, szczególnie podczas pory deszczowej. Miasto jest ospałe i jakby opuszczone. Zdecydowana większość mieszkańców pochodzi z Jamajki, są więc wysocy, czarni i bardzo szczupli. Zupełna odwrotność ludzi, których mieliśmy przyjemność wcześniej poznać. Główną ulicą przechadzali się znudzeni turyści, a na każdym rogu ktoś chciał nam sprzedać *good stuff* w *good price*. Dni mijały powoli, bez pośpiechu. Skromnie uczciliśmy 29-te urodziny Daniela i przygotowaliśmy się do wjazdu do Panamy. O tym jak w Panamie prawie umarliśmy z nudów opowiemy Wam w następnym wpisie. Tymczasem łapcie co ciekawsze zdjęcia z Kostaryki: <center>![IMG_20180425_152451827.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmSr9rCFjDBT2Em2PtmTg4qW4fGKZCMzpMUCZnNW4owzDs)</center><center>*Karaibskie motto*</center> ![IMG_20180424_120911182.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmUD6cZMuVzvVxUVFHQyCfUqJ4VRYH5jPCVgsmosFYVcMD) ![WP_20180424_006.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/Qmajp4ajby2sc5uuJqkUvJe55ZeohZnS9ym4f46FG5qAMr) ![WP_20180424_004.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmXPg4fcETEbZYQdBwnHuZC6jmMLBXyjim3jTvayDuJJcq) ![WP_20180426_039.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmesZqhxorobShxBYbEEj6AsF8hLuurvPeK5Rw1Tb51DkB) <div class="pull-left"> ![WP_20180426_031.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmSeApfzLGAcJTWYX1HokosinWNDyEyFbt9v4y5NV6npF3) </div> <div class="pull-right"> ![WP_20180426_027.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmQbY5Boxk4eQAtoELfg7riAJmf2YmA5pr9uEnbTH3FxJS) </div> *** ![WP_20180426_011.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/Qmcs7BLsygBTxmN4d1M4m7qK6x7tQ5G8Zx9VRAh1rgLwcH) ![WP_20180426_024.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmTNvnVuuDf1gUnhqP5rtrodERG3Yrn9sFMf2rM7GwMYNo) ![WP_20180422_003.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmdnQWpoVHiCoCBEjK9Cio7Pc4jqrF3WjMon7da3wPN35R)<center>*Hey bro, some good stuff, man! Want some?*</center> ![WP_20180323_027.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmNywZuBeNESqCri7mQdFD2uCA6ECrFG8GpaPKB7xdHNXH) ![IMG_20180426_120437128.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmT62JCx2Bn51j2bpZaMhaxaxKr1CHdeXGRvgUcCQpbpuD) ![IMG_20180424_115723031.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmTFu77PadJengR9Kpb1LVuac9USSYYUGK9yistStFTfFH) <center>*Ktos mocno przedobrzyl z tymi lwami... ;)*</center> ![IMG_20180424_115152121.jpg](https://ipfs.busy.org/ipfs/QmbX7XkftSN2L3PfrC7tfsuLNQSg8SDqDqcyWszEfGd2yA) Do usłyszenia, Suchy i Moniś </div>

KOMENTARZE

  • wzp

    Zdjęcia ze słońcem jak z DragonBall :)

  • trampmad

    Nie widzę tu zdjęcia Cejrowskiego. A może to i lepiej? Szkoda że tak daleko. Wygląda to dobrze. Jedna sprawa mnie niepokoji, nasłuchałem się opinii, że nie ceni się w Ameryce Środkowej życia ludzkiego które bardzo łatwo stracić.