BLOGCZEJNalpha

Moja pierwsza jazda autem elektrycznym

Chciałem dziś opisać swoje wrażenia z jazdy samochodem elektrycznym, a konkretnie to Nissanem Leafem I generacji. Przy okazji będzie to również recenzja wrocławskiej Vozilli. Mieszkańcy Wrocławia będą z pewnością wiedzieć o co chodzi, ale całą resztę zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z tekstem.

WP_20180501_13_51_24_Pro.jpg

Nie wypada mi nie zacząć od pochwalenia wrocławskiego magistratu, bo to dzięki ich inicjatywie mamy we Wrocławiu Vozillę, czyli miejską usługę wypożyczenia auta o napędzie elektrycznym na minuty. Z tego co kojarzę ze wszystkich miast w Polsce tylko Wrocław posiada tak dużą miejską wypożyczalnię aut tego typu - co ważne - dostępną dla każdego chętnego legitymującego się prawem jazdy. Nawet Warszawa jest za nami w tej kwestii.

Flota Vozilli w tym momencie to około 200 Nissanów Leaf-ów i 10 małych dostawczaków (także na prąd) o nazwie Nissan eNV200. Proces wypożyczenia samochodu jest nadzwyczaj prosty - najpierw instalujemy aplikację na telefonie, potem zakładamy konto, wysyłamy potrzebne dane i to z grubsza wszystko. Jak płacimy za usługę? Możemy to zrobić na dwa sposoby - albo z wirtualnej "portmonetki", którą ładujemy środkami w wybrany przez nas sposób, albo podpinamy do systemu kartę płatniczą. Ważna sprawa - nie ma aplikacji na Windows Mobile. Co prawda to już obecnie dosyć niszowy system, ale wciąż możemy kupić nowe telefony z "Okienkiem", a sądząc choćby po mnie i po moich znajomych całkiem dużo osób wciąż używa telefonów z Windowsem.

WP_20180501_13_51_33_Pro.jpg

Zasady

Wypożyczonego samochodu można używać we Wrocławiu ale również - z tego co pamiętam - w niewielkiej odległości od miasta. Możemy jeździć po bus pasach, po niektórych drogach wyłączonych z ruchu samochodowego (jak np. ul. Szewska) i korzystać z bezpłatnych miejsc postojowych zlokalizowanych w dobrych miejscówkach.

Jak to to wszystko działa?

Włączamy aplikację Vozilli na telefonie, szukamy na mapie najbliższego dostępnego dla nas auta - zazwyczaj są one zaparkowane tak blisko nas, że wystarczy podejść kilka minut pieszo. Dzięki aplikacji widzimy ile dokładnie km zasięgu ma interesujące nas auto, więc z góry wykluczona jest sytuacja, że pożyczymy samochód, w którym zabraknie nam energii po kilku minutach jazdy (nasz w momencie wypożyczenia miał prawie 140 km zasięgu). Świetnym rozwiązaniem jest możliwość zarezerwowania auta na jakiś czas, żeby nikt inny nie zwędził go nam sprzed nosa. Jeśli dopiero zmierzamy do samochodu jest to bezpłatna operacja, natomiast jeśli już pożyczyliśmy auto i nie chcemy żeby ktoś inny przejął (np. kiedy podjechaliśmy tylko na chwilę do jakiegoś urzędu podrzucić dokumenty) wówczas mam już do czynienia z płatną rezerwacją tj. 10 groszy za minutę.

Zaczynamy

Jak rozwiązano problem braku kluczyków do samochodu? W prosty sposób. Podchodzimy to auta, wybieramy w aplikacji opcję "otwórz", samochód się otwiera i to w zasadzie tyle. Pierwsze co trzeba zrobić to zwolnienie ręcznego, o czym informują dwie wielkie czerwone nalepki na desce rozdzielczej. Na początku nie jest on łatwy do zlokalizowania - Ci, którzy mieli kiedyś starego Mercedesa nie będą mieli z tym żadnych problemów. Zresztą byłem niedawno świadkiem jak ktoś próbował cofać takim Nissanem na zaciągniętym ręcznym - powiem tylko, że nie był to zbyt miły dźwięk dla ucha. Szybko więc podszedłem i pomogłem. Dobrze, no to jak już jesteśmy przy dźwiękach to może odpalimy auto. Nie objawia się niczym szczególnym, gdyż we wnętrzu jest wciąż tak samo cicho, jak przed włączeniem silnika. Wybieramy bieg D i ruszamy.

WP_20180501_14_01_25_Pro.jpg

WP_20180501_13_52_35_Pro.jpg

WP_20180501_14_01_16_Pro.jpg

WP_20180501_14_01_06_Pro.jpg

Moje pierwsze zaskoczenie jazdą Nissanem to - nieco paradoksalnie - dźwięk silnika. Oczywiście jest bardzo cicho, ale wbrew temu co się powszechnie uważa elektryk przy przyspieszaniu również wydaje zaskakująco fajne dźwięki! To coś jak z filmów Sci-Fi, taki delikatnie narastający "elektryczny szum" - chyba tak bym to nazwał. Drugie zaskoczenie to przyspieszenie. Ale nie napiszę tego, czego się spodziewacie. No dobra - tak do tych powiedzmy 40/50 km/h auto faktycznie przyspiesza zaskakująco dobrze - czuć potężny moment obrotowy dostępny od w zasadzie zerowych obrotów - to kolejny paradoks dotyczący silników elektrycznych. Niemniej - kiedy auto osiągnie już rozsądną w mieście prędkość to dalsze przyspieszanie nieco rozczarowuje - a przynajmniej rozczarowało mnie. Każdy, kto pojeździł kiedyś autem z jakimś ponadstandardowym silnikiem pewnie będzie dobrze wiedział o co mi chodzi. Podejrzewam, że może się to wiązać z jakimś z góry zamierzonym ograniczeniem dostępnego momentu obrotowego, żeby udzie za bardzo nie szaleli. Kolejne wrażenie - Leaf jako auto (pomijając napęd) jest przedstawicielem wszystkiego tego, czego nie lubię w nowych autach. Jak nim jadę to subiektywnie wydaje mi się on większym samochodem niż np. Skoda Superb, widoczność jest generalnie do bani, a deska rozdzielcza generalnie rzecz biorąc przytłacza.

Po zakończeniu podróży porzucamy auto gdzie nam się podoba, zamykamy je aplikacją - i tyle. Podsumowując oceniam inicjatywę Vozilla wysoko - wszystko jest bardzo przemyślane i przystępne w obsłudze. Usługa jest bardzo popularna - jak gdzieś jadę to często widzę te Nissany w ruchu, albo na postoju. Od początku projektu wszystkie egzemplarze w sumie przejechały już ponad 700.000 km.

WP_20180501_14_07_55_Pro.jpg

Koszty

Jeździłem około 10 minut i wyszło mi chyba ze 13 zeta.

Przy okazji Zapraszam na mojego bloga: http://szrociaki.blogspot.com/
oraz do polubienia strony na FB: https://www.facebook.com/szrociaki/

Jeśli spodobał Ci się ten post zostaw upvote i komentarz. Będę wdzięczny :) Możesz także obserwować mój profil, by nie przegapić kolejnych postów!

KOMENTARZE

  • mys

    Tańsze niż Taxi/Uber?