BLOGCZEJNalpha

Niebieskie strefy Dan'a Buettner'a - czyli gdzie ludzie żyją najdłużej.

"Rozwój technologiczny ma na celu poprawę warunków życia człowieka, czyni to na wielu płaszczyznach. Pnąca się do przodu medycyna pozwala nam zwalczać choroby, a maszyny pozwalają nas odciążać od pracy".

Tak mogłyby brzmieć moje słowa jeszcze kilka lat temu. Niestety, a może stety kiedy obserwujemy ciężko tyrających ludzi do 60stki, a potem czekających w kolejkach w szpitalach na werdykt odnośnie tego jakiegoż to rodzaju raka się nabawili, to widzimy że system emerytalny działa dobrze dzięki właśnie nim. Ponieważ nie pobierają zbyt długo składek. A kto był w szpitalu i widział konających na tą ciężką chorobę, to zapewne zastanawiał się nad tym, czy ludzkość aby na pewno poszła w dobrą stronę.

I tu wkracza na scenę książka Dan'a Buettner'a, amerykańskiego podróżnika, który ma między innymi na swoim koncie przebytą trasę rowerową od końca Ameryki Południowej do końca Północnej. W roku 2008 wydaje książkę:

"Niebieskie strefy: 9 lekcji długowieczności od ludzi żyjących najdłużej"

Publikacja wstrząsa amerykańską publicznością, a przy okazji jest świetną reklamą kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, o czym napomnę później. Autor opisuje w niej 5 rejonów świata, w których długość życia zdecydowanie przekracza tą jaka byśmy oczekiwali po statystycznym członku społeczeństwa amerykańskiego.

bluezones.jpg

  1. Sardynia ( wyspa we Włoszech).
  2. Ikaria (Grecka wyspa).
  3. Okinawa ( i ponownie wyspa, tym razem na terenach Japonii).
  4. Nicoya na Kostaryce (wąski pas łączący Amerykę Północną i Południową)
  5. Loma Linda ( tym razem miejscowość, mieszcząca się blisko Los Angeles w USA).

Wszystkie wymienione poza piątą mają jak widzicie już pewną cechę wspólną. Są to rejony wyspiarskie, niejako oddzielone od cywilizacji i tym samym żyjące swoim własnym rytmem.
Długość życia jest tam dobrze udokumentowana, dzięki czemu autor mógł stworzyć rzetelne opracowanie i wymienić dziewięć cech wspólnych, które łączą społeczności znajdujące się na tych terenach.

DIETA OPARTA NA WARZYWACH.

To pierwsza rzecz łącząca wszystkie wymienione społeczności. W przypadku większości nich, nie jest to jakieś widzimisię, ale przymus wynikający z rejonu na którym mieszkają. Na przykład Sardynia będąca górzystą i nieurodzajną wyspą wymusza taki tryb żywienia. Dieta więc składa się głównie z warzyw, a mięso spożywane jest rzadko. Z podobnych powodów taki jadłospis znajdziemy w pozostałych niebieskich regionach. A wyjątkiem jest tu miasto Loma Linda, które okupowane jest przez dużą grupę prawosławnego odłamu kościoła, pod nazwą Adwentystów Dnia Siódmego. Radykalnie stosują się do zasad wypisanych w Biblii, stąd rzadko spożywają mięso. Unikają także wszelakich używek począwszy od tytoniu na alkoholu kończąc. Nie martwcie się jednak, ten wymóg nie jest konieczny ponieważ już na greckiej Ikarii i włoskiej Sardynii wino jest częstym dodatkiem do dań, oczywiście w małych ilościach. Nie uświadczycie w tych rejonach alkoholików.

vegetables-1212825_1280.jpg

REGULARNE ZAŻYWANIE RUCHU O NISKIEJ INTENSYWNOŚCI.

Mężczyźni na górzystych regionach Sardynii zajmują się głównie wypasaniem kóz i owiec. A to wymusza na nich długie spacery (około 12 km dziennie) podczas których są cali skąpani w słońcu. Co ciekawe jest to chyba jedyny region, w którym średnia życia wieku mężczyzn jest wyższa niż u kobiet. Być może dlatego, że kobiety ten czas spędzają głównie w ogródkach i tym samym mają mniej ruchu. Wymagania wzmożonego ruchu istnieją też na Kostaryce, na której urbanizacja i technologiczny transport kuleją wymuszając na mieszkańcach wzmożony ruch, czy to pieszo, lub przy pomocy roweru. Oczywiście mniejsza urbanizacja to większe rolnictwo, a to prowadzi nas do punktu pierwszego i diety opartej na warzywach.

sardynia.png
Ujęcie z filmu dokumentalnego o niebieskich strefach.

INWESTYCJA W RODZINĘ I RELACJE SPOŁECZNE.

W wymienionych społecznościach nie istnieje coś takiego jak dom starców. Ludzie dbają o relacje społeczne. Człowiek starszy jest szanowany. System emerytalny nie jest potrzebny i człowiek nie martwi się tym co będzie z nim na starość. Życie towarzyskie jest tutaj szeroko kultywowane, problemem jest jednak czas odwiedzin, ponieważ na przykład ikaryjczycy nie noszą zegarków, więc umówienie się na konkretną godzinę bywa kłopotliwe.

IKIGAI – POCZUCIE CELU.

Badania wskazują o wysokiej śmiertelności objawiającej się u ludzi, tuż po przejściu na emeryturę. Tłumaczy się to zaniknięciem życiowego celu. Na japońskiej wyspie Okigawa w ogóle nie istnieje słowo oddające termin "emerytura", zamiast tego używają oni często pojęcia IKIGAI, które w wolnym tłumaczeniu oznacza cel, dla którego wstali danego poranka. Nie jest to pusty frazes, zapytany rybak o to dlaczego dzisiaj wstał z rano, bez namysłu odpowie nam: "Żeby złowić ryby dla moich wnuków". Jakież to urocze.

Hara Hachi Bu – Jedz tak by być najedzonym w 80 procentach.

Ta maksyma ma już swoje lata. Pochodzi od Konfucjusza, chińskiego filozofa żyjącego 500 lat przed naszą erą. Więc jeśli przetrwała tak długo to nie sposób odmówić jej mądrości. Stosowana oczywiście na wyspie Okigawa. Ma ona zresztą swoje naukowe uzasadnienie. Ponieważ informacja o sytości dochodzi do mózgu z pewnym opóźnieniem. Warto więc, jeśli poczęstujemy znajomych zbyt małą ilością jedzenia wspomnieć o tym fakcie.

jedzenie.png

Duchowość

Adwentyści dnia siódmego poświęcają jeden dzień w tygodniu na całkowite wyciszenie się. Ta zasada jest traktowana bardzo poważnie, nie tak jak w przypadku polskich katolików, gdzie po odstaniu godziny w kościele udają się do supermarketów. Natomiast ten czas dla siebie, na medytację w innych wymienianych społecznościach nie jest tak arbitralnie określony. No ale czymże jest spacer Sardyńczyka po górzystych regionach jak nie formą medytacji. Dlatego sferę duchową mają oni niejako wbitą w tryb życia.

Wymieniłem wam sześć głównych zasad, niektórzy dzielą je na więcej, z racji tego że zasada inwestycji w rodzinę i relacji społecznych jest często oddzielana. Taki mały techniczny szczegół.

Na koniec wspomnę o człowieku imieniem Stamatis Moraitis, który pochodził właśnie z Ikarii. W poszukiwaniu lepszego życia udał się do Stanów Zjednoczonych, gdzie po odbyciu wyścigu szczurów, w wieku 62 lat zachorował na raka płuc. Właściwie nic dziwnego ponieważ palił 2 paczki papierosów dziennie i jego praca odbywała się w niezbyt sprzyjających warunkach dla jego płuc. Ironią losu postanowił na koniec swojego życia wrócić do rodzinnej Ikarii, ponieważ pogrzeb był tam znacznie tańszy, a zależało mu na tym by nie obciążać zbytnio finansami żony.
Problem w tym, że mijały dni, tygodnie, miesiące i ciało naszego bohatera nie chciało umrzeć. W tym czasie zajmował się ogródkiem, spędzał czas ze znajomymi i pił domowej roboty wino. Jakieś 30 lat później, kiedy dożywał setki, chciał udać się do swoich lekarzy w USA, by opowiedzieć im tą niesamowitą historię, niestety nie miał okazji, gdyż wszyscy z nich już nie żyli.

KOMENTARZE

  • wzp

    Jedni piją alkohol inni nie. Jedni jedzą mięso inni nie więc można dojść a w zasadzie należy dojść do wniosku, że winą za krótsze życie jest stres, który jest powodem wielu chorób. Dobrze, że jest wędkarstwo i można się odstresować :)

    PS. Świetny tekst

  • zdrowie

    Pięknie napisany artykuł. A sama tematyka bardzo mi bliska. Zdecydowanie to nasz styl życia i odżywiania decyduje o tym ile i jak żyjemy. Na pewno w innych, niż te wymienione, rejonach świata jest trudniej spełnić te wszystkie warunki, ale na pewno jest to możliwe i zależy tylko od nas samych.