BLOGCZEJNalpha

Tajne operacje II wojny światowej - Rajd na Bruneval (76. rocznica)

https://i.imgur.com/HosgjU2.jpg
Niewiele technologii odegrało w czasie II wojny światowej tak ważną rolę jak radar. Pozwalając wykryć nadciągające samoloty wroga, był on czynnikiem, który często odgrywał decydującą rolę w bitwach powietrznych. Nic więc dziwnego, że każda informacja o postępach Niemców w pracach nad radarami mroziła krew w żyłach Brytyjczyków. Gdy pod koniec 1941 r. brytyjski wywiad dowiedział się o nowym radarze opracowanym przez Niemców przystąpiono do planowania jednej z najbardziej zuchwałych kradzieży w historii II wojny światowej - kradzieży, która przeszła do historii jako rajd na Bruneval.

Samotna wyspa


Gdy w czerwcu 1940 r. upadła Francja, ostatnim punktem na mapie Europy, który nadal stawiał opór Hitlerowi została Wielka Brytania. Mimo, że położona na wyspie, to w żadnym stopniu nie mogła czuć się bezpieczną. Przetrwanie Zjednoczonego Królestwa uzależnione było od dominacji na dwóch płaszczyznach – na morzu i w powietrzu.


Jednym z narzędzi, które miały okazać się decydujące dla zdobycia przewagi w powietrzu okazał się radar. Już w okresie międzywojennym wielu europejskich naukowców badało możliwość wykrywania obiektów za pomocą fal radiowych. W pracach tych przodowała Wielka Brytania i Niemcy. Rząd Jej Królewskiej mości szybko docenił wartość nowego wynalazku i w połowie lat .30 zlecił budowę całej sieci radarów wokół południowego i wschodniego wybrzeża Brytanii. System ten nazwano „Chain Home”. To właśnie ten system w ogromnym stopniu zaważył na zwycięstwie sprzymierzonych w bitwie o Anglię, gdyż pozwalał wykrywać niemieckie samoloty na długo przed tym, gdy te pojawiły się nad wyspami.



Pokrycie radarowe systemu "Chain Home" w latach 1939-1940


-----------------------------------------------

Kontratak - Samoloty RAF-u nad III Rzeszą


Gdy w październiku 1940 r. RAF wygrał bitwę o Anglię, postanowiono przejść do ofensywy – brytyjskie lotnictwo rozpoczęło systematyczne bombardowanie Niemiec. W ten sposób Brytyjczycy chcieli złamać niemieckiego ducha walki oraz doprowadzić do załamania się hitlerowskiej produkcji wojennej.


Jednak w połowie 1941 r. straty brytyjskiego lotnictwa zaczęły gwałtownie rosnąć. Reginald Victor Jones, naukowiec i oficer brytyjskiego wywiadu, doszedł do wniosku, że Niemcy albo usprawnili swoje dotychczasowe radary albo wprowadzili do użytku nowe urządzenia. Napływające złamane depesze Enigmy, a także pojmani niemieccy technicy radiowi potwierdzili obawy Jonesa – Niemcy opracowali nowy radar. Z przechwyconych meldunków dowiedziano się, że nowe urządzenie jest określane przez Niemców mianem „radaru wurzburskiego”.



Brytyjski bombowiec Halifax nad Niemcami


-----------------------------------------------

Rekonesans


Wkrótce brytyjskie samoloty rozpoznania zaczęły dostarczać interesujących zdjęć lotniczych z północy Francji. Można było dostrzec na nich nowy radar. Jego budowa była bardzo charakterystyczna - złożony był z parabolicznej anteny o średnicy ok. 3m. Brytyjskie lotnictwo zlokalizowało kilka takich urządzeń rozmieszczonych wzdłuż kanału La Manche, lecz większość z nich położona była kilka kilometrów w głębi lądu. Uwagę wywiadu zwrócił jednak jeden z radarów, który został zamontowany na wierzchołku klifu w okolicy wioski Bruneval, na północnym wybrzeżu Francji.


Brytyjski wywiad uznał, że należy zdobyć najważniejsze elementy radaru wurzburskiego i wywieść je do Anglii, gdzie zostałyby zbadane przez naukowców. Pozwoliłoby to odpowiedzieć na pytanie: jakie nowinki wprowadzili Niemcy, które tak wydatnie poprawiły skuteczność ich obrony przeciwlotniczej. W związku z tym, pod koniec 1941 r. do brytyjskiego Dowództwa Operacji Połączonych (organizacja odpowiedzialna za przeprowadzanie akcji militarnych na terenie III Rzeszy) wpłynęła propozycja przeprowadzenia rajdu na Bruneval. Propozycja ta uzyskała zgodę naczelnego dowództwa i wkrótce szef Operacji Połączonych, lord Louis Mountbatten, przystąpił do przygotowań.



Radar wurzburski w okolicy Bruneval


-----------------------------------------------

Przygotowania


Początkowo Brytyjczycy chcieli przeprowadzić desant morski, jednak szybko okazało się to niewykonalne. W okolicy Bruneval znajdowało się klifowe wybrzeże. Brytyjscy komandosi atakując od morza byliby łatwym celem i mogliby zostać wystrzelani zanim jeszcze wdarliby się na klif. Ponadto francuski ruch oporu informował Brytyjczyków, że wybrzeże w tej okolicy jest umocnione i często patrolowane przez siły niemieckie. W związku z tym Dowództwo Operacji Połączonych zadecydowało, że akcja zostanie przeprowadzona przez spadochroniarzy.


Zadanie zostało powierzone nowo utworzonej 1. Dywizji Powietrznodesantowej. Na rozkaz jej dowódcy, generała Browninga, z Dywizji wydzielono Kompanię C – to ona miała przeprowadzić raj na Bruneval. Dowódcą kompanii został major John Frost, weteran arabskiego powstania w Palestynie (1936-1939). Był tylko jeden problem - większość członków kompanii C niedawno dołączyła do wojsk powietrznodesantowych i nie zdążyła jeszcze przejść całego szkolenia. W związku z tym z początkiem stycznia kompania została skierowana na przyspieszone kursy szkoleniowe.



Major John Frost - dowódca Kompanii C


-----------------------------------------------

Plan ataku


Tymczasem francuski ruch oporu dostarczył do Londynu szczegółowe raporty na temat umocnień w okolicach Bruneval, a także samego garnizonu broniącego radaru wurzburskiego. Na tej podstawie Brytyjczycy opracowali szczegółowy plan operacji.



Makieta przedstawiająca lokację radaru wurzburskiego pod Bruneval


Nowy niemiecki radar znajdował się zaledwie 91 metrów od wierzchołka klifu w okolicy Bruneval. Około 100 metrów za radarem znajdowała się willa, w której stacjonował oddział techników obsługujących instalację. Radar otoczony był siecią posterunków obsadzonych zaledwie 30 żołnierzami. Jednak w okolicy było skoszarowanych ok. 100 żołnierzy nieprzyjaciela a w samym Bruneval stacjonował jeszcze niemiecki pluton, który odpowiadał za obronę wybrzeża na tym odcinku. Sama plaża nie była zaminowana, lecz wzdłuż klifowego wybrzeża znajdowało się kilka bunkrów i stanowisk karabinów maszynowych.


Rajdowi na Bruneval nadano kryptonim „Operacja Biting”. Kompania C miała zostać zrzucona na spadochronach nieopodal instalacji, następnie opanować willę, wymontować najważniejsze elementy radaru wurzburskiego i ewakuować się na plażę, gdzie miały czekać na nią łodzie ewakuacyjne. W tym celu, żołnierze Kompanii C zostali podzieleni na 5 grup, z których każda otrzymała kryptonim po sławnym dowódcy Królewskiej Marynarki – Nelson, Jellicoe, Hardy, Drake i Rodney. „Nelson” miał zabezpieczyć plażę ewakuacyjną. Zadaniem „Jellicoe'a”, „Hardy'ego” oraz „Drake'a” było opanowanie willi i radaru. Natomiast „Rodney” miał zabezpieczyć flanki i uniemożliwić niemiecki kontratak.


Demontażem najważniejszych elementów radaru wurzbuskiego miał zająć się sierżant Cox radiotechnik z Królewskich Sił Lotniczych. Co ciekawe Cox brał udział w akcji w mundurze RAFu, mimo że 1. Dywizja cały czas nalegała, aby wydano mu mundur wojsk powietrznodesantowych – zgody na to odmawiało naczelne dowództwo. Gdyby Brytyjczycy dostali się do niewoli, to jeniec w mundurze RAF-u od razu wzbudziłby ogromne zainteresowanie. Niemcy mogliby uzyskać od niego wiele cennych informacji na temat brytyjskich prac nad radarami.
Mimo to, naczelne dowództwo pozostawało głuche na prośby 1. Dywizji.


Dowództwo Operacji Połączonych uznało, że kluczowe dla odniesienia sukcesu będą dobra widoczność oraz przypływ, który pozwoli łodziom ewakuacyjnym manewrować na płytkich wodach. W związku z tym, termin operacji Biting ustalono na jedną z nocy w przedziale 24-27 lutego 1942 r., gdy księżyc miał znajdować się w pełni.


Teraz rozpoczęło się wyczekiwanie na odpowiedni moment do rozpoczęcia rajdu. 24 lutego księżyc wszedł w fazę pełni, lecz jednocześnie niebo nad kanałem La Manche pokryło się chmurami i rozpoczęły się deszcze, które trwały przez kilka dni. Gdy spadochroniarze myśleli, że cała akcja zostanie odwołana, 27 lutego niebo wypogodziło się – to był idealny moment do ataku.



Żołnierze Kompanii C


-----------------------------------------------

Rajd


W nocy z 27 na 28 lutego Kompania C została załadowana na pokład samolotów A.W.38 Whitley. Samoloty, niezauważone przez Luftwaffe, spokojnie przeprawiły się przez Kanał La Manche. Dopiero nad Francją dostały się pod ostry ogień niemieckiej obrony przeciwlotniczej, lecz ta nie była w stanie uszkodzić ani jednego samolotu. Zrzut zakończył się niemal całkowitym sukcesem RAFu. Prawie wszystkie grupy wylądowały w wyznaczonym punkcie zrzutu. Tylko grupa „Nelsona”, która miała zabezpieczyć plażę do ewakuacji, została zrzucona ok. 3 km dalej.


Grupy „Jellicoe”, „Hardy” oraz „Drake” szybko posuwały się w kierunku radaru, nie napotykając żadnych stanowisk wroga. W końcu Brytyjczycy dotarli do willi. Major Frost kazał ją otoczyć, a następnie otworzyć ogień. Po krótkiej wymianie ognia Niemcy, stacjonujący w willi, poddali się. Od jednego z jeńców uzyskano informację, że posterunki wokół radaru - o których informował francuski ruch oporu - są nieobsadzone, a niemiecki garnizon stacjonuje w głębi lądu.


Brytyjczycy przystąpili do rozmontowania radaru wurzburskiego. Jednak wkrótce z pobliskich zabudowań otworzono w ich kierunku ogień – strzelali Niemcy skoszarowani w pobliskich budynkach, którzy zostali zaalarmowani brytyjskim szturmem na willę. Doszło do ostrej wymiany ognia, a wkrótce na drodze prowadzącej do willi pojawiły się niemieckie transportery. Tymczasem major Frost nadal nie był w stanie nawiązać kontaktu z grupą „Nelsona”. Siły niemieckie zaczęły otaczać Brytyjczyków. Wkrótce jednak sierżant Cox zakończył pracę przy radarze i wtedy major Frost, licząc że „Nelson” zabezpieczył drogi ewakuacyjne, wydał rozkaz do odwrotu na plaże.


Gdy Brytyjczycy, ok. 2:15, dotarli do klifu okazało się, że zaledwie kilku żołnierzy z grupy „Nelsona” dotarło na wybrzeże i – z uwagi na zbyt małą liczbę ludzi – nie podjęli żadnych działań zaczepnych wobec niemieckiego stanowiska karabinu maszynowego, które strzegło plaży. Co gorsze, nigdzie nie było widać łodzi desantowych, które miały ewakuować spadochroniarzy. Jednocześnie Niemcy, postępując za wycofującymi się Brytyjczykami, opanowali willę i zaczęli ostrzeliwać kompanię C. To była "najczarniejsza chwila" brytyjskiego rajdu.


W tej sytuacji, major Frost wykazał się dużą dawką zimnej krwi. Połączył „Rodneya” i dostępnych ludzi z „Nelsona” w jedną grupę i kazał im zabezpieczyć plażę. Natomiast sam zabrał resztę ludzi i poprowadził ich w kierunku willi, która po krótkiej walce została ponownie opanowana przez Brytyjczyków.


Tymczasem „Rodney” miał ogromne problemy ze zniszczeniem niemieckiego stanowiska KM-u. Jednak wkrótce otrzymali oni niespodziewaną pomoc. Oto ludzie „Nelsona”, którzy wylądowali z dala od punktu zrzutu, nagle znaleźli się na wybrzeżu, obeszli stanowisko KM-u z flanki i szybko je opanowali. Chwilę później, o godzinie 2:45, grupa „Nelsona” wystrzeliła flarę, która miała być sygnałem dla łodzi ewakuacyjnych.


Kilka minut później brytyjskie łodzie podpłynęły do plaży. Jak później się okazało ich opóźnienie było spowodowane niemieckim patrolem, który przeczesywał okolicę. Gdy łodzie przybiły do brzegu rozpoczęła się ewakuacja.



Żołnierze Kompanii C po zakończeniu operacji

Brytyjczycy załadowali na pokład elementy radaru wurzburskiego, dwóch niemieckich jeńców i odpłynęli w kierunku oczekującego ich przybycia kutra torpedowego, na który następnie się przesiedli. Gdy do sztabu trafiła informacja o sukcesie akcji do ochrony cennej zdobyczy wysłano cztery niszczyciele i oddział Spitfire'ów. Gdy oddział wchodził do portu w Portsmouth z megafonów na statkach puszczono brytyjską pieśń patriotyczną „Rule, Britannia!”, w której usłyszeć można między innymi te słowa:.


Rule, Britannia! Britannia, rule the waves:

Britons never will be slaves.


https://www.youtube.com/watch?v=yHNfvJc99YY

Pieśń „Rule, Britannia!”


-----------------------------------------------

Konsekwencje brytyjskiego sukcesu


Rajd na Bruneval zakończył się całkowitym sukcesem. Prasa, która została powiadomiona przez rząd o sukcesie, rozpisywała się o akcji przez wiele tygodni, czym wydatnie podniosła morale brytyjskiego społeczeństwa.


Jednak sukces propagandowy był tylko poboczny. Głównym zwycięstwem Brytyjczyków była możliwość zbadania radaru wurzburskiego. Okazało się, że jest to radar krótkiego zasięgu (ok. 30 km), ale jednocześnie dużo bardziej precyzyjny niż, znane już Brytyjczykom, niemieckie radary Freya – Wurzburg był w stanie zlokalizować obiekt z dokładnością do 25 metrów.


Radar wurzburski – jako precyzyjny radar krótkiego zasięgu – operujący wraz z Freyą – jako radarem dalekiego zasięgu – stanowił ogromne zagrożenie dla samolotów RAFu. Jednak znając sposób działania Wurzburga, Brytyjczykom udało się wkrótce zastosować środki, które chroniłyby alianckie samoloty. Rozwiązanie okazało się bardzo proste. Wspomniany na początku tekstu, Reginald Victor Jones uznał, że wyrzucanie przez samoloty drobnych pasków aluminium zakłóci działanie radarów, gdyż paski te będą odbierane przez radar tak jak samoloty. W efekcie, obrona przeciwlotnicza musiała sama wybierać cele powietrzne a radar stał się dla niej bezużyteczny. Brytyjskie rozwiązanie określono jako „Window”. Zastosowanie bojowe „Window” sprawdzono podczas operacji Gomorra, czyli serii brytyjskich nalotów na Hamburg. Rozwiązanie Jonesa okazało się strzałem w 10, a Gomorra zakończyła się całkowitym sukcesem – w wyniku nalotów zniszczono ok. 75% zabudowy miejskiej Hamburga.


Reakcja radaru wurzburskiego na zastosowanie systemu Window



Współczesne zasobniki z paskami aluminium wykorzystywane przez USA

Jeśli tekst Ci się spodobał i chcesz być na bieżąco, to możesz zacząć obserwować mnie na Facebooku lub Twitterze

KOMENTARZE